Autor Wątek: ( II )NAUKA O MSZY sw  (Przeczytany 3195 razy)

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
( II )NAUKA O MSZY sw
« dnia: 2012-11-07 23:12:55 »
1. POTRZEBA, DOSKONAŁOŚĆ I ZNACZENIE MSZY
Gdyby to było możliwe, nigdy nie opuściłbym ołtarza (p. Pio)

Jezus Chrystus stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia - głosi prawda wiary. Nasz Pan przez swoją mękę i śmierć krzyżową zadośćuczynił Bogu za grzechy ludzkości, odkupił rodzaj ludzki swoją krwią. Dzięki temu przywrócona została harmonia i jedność między stworzeniem i Stwórcą, nieszczęsne potomstwo Adama skażone zmazą pierworodną powróciło pojednane do Ojca Niebieskiego, otworzyły się ponownie bramy Nieba.
Bóg chce zbawienia każdego, dlatego powołał człowieka do osiągnięcia szczęśliwości niebieskiej. Na drodze ku celowi ostatecznemu ma on za zadanie niejako przyswojenia sobie owoców odkupienia, wysłużonych nam przez Chrystusa. Podczas ziemskiej wędrówki powinien więc stale zabiegać o życie wieczne. Nie jest to jednak łatwe. Jezus przewidział bowiem, że po swoim zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu odkupiona przez Niego ludzkość będzie na nowo upadała i grzeszyła. Nie chciał pozostawić ludzi samym sobie, bez opieki i pomocy. Wobec tego wyłoniła się konieczność utrwalenia swojego dziedzictwa, czyli założenia na ziemi hierarchicznego Kościoła oraz ustanowienia sakramentów świętych.
Od początku aż do chwili obecnej, i do końca świata, Chrystus trwa Boską obecnością w swoim Kościele. Jako Boży Syn i rzecznik u Ojca w Niebiosach otacza Kościół przemożną opieką, więcej - posługuje się nim w kontynuowaniu dzieła odkupienia, zapraszając każdego człowieka do udziału w nim. Kościół katolicki jest przedłużeniem życia Pana Jezusa na ziemi, ponieważ teraz, mocą i autorytetem Założyciela prowadzi dalej rozpoczęte przed dwoma tysiącami lat dzieło zbawcze. Chrystus przez swój Kościół poucza nas o prawdziwej wierze, mówi jak Boga czcić w prawdzie, szafuje sakramentami - obiektywnymi źródłami łaski, nakłania do posłuszeństwa chrześcijańskim przykazaniom, ćwiczy w cnotach, prowadzi najpewniej ku Bogu i osobistej świętości.

Do nadziei bycia zbawionym nie wystarczy zwykłe należenie do widzialnego Kościoła i pasywna ufność w Bożą dobroć - konieczny jest bowiem wysiłek i z naszej strony. Należy bowiem żyć prawdziwie po chrześcijańsku, oddawać chwałę należną Bogu, przestrzegać nowotestamentalnego prawa, praktykując przede wszystkim cnotę miłości. Aby podołać zachowaniu wszystkich przykazań danych przez Stwórcę, by należycie spełniać Jego wolę, wyrażając w ten sposób naszą miłość ku Niemu (J 14,15; 15,10) potrzeba kruchemu człowiekowi pomocy. Tym bardziej, iż po upadku pierwszych rodziców, po fakcie grzechu pierworodnego, jako skutek pozostaje nadal, mimo odkupienia, osłabiona natura ludzka, łatwo skłonna do czynienia złego, ulegania pokusom ciała i szatana. Tę pomoc nazywamy łaską Bożą, której jako daru udziela nam Pan Bóg.
Łaska Boża została wysłużona przez Syna Człowieczego na krzyżu, jest darem, którego do zbawienia udziela nam Duch Święty. Łaska uczynkowa pomaga w unikaniu zła i w spełnianiu dobrych czynów, oświeca rozum i wzmacnia wolę. Łaska uświęcająca daje nam życie nadprzyrodzone i sprawia, że stajemy się dziećmi Bożymi. Upodabnia do Boga, przebóstwia i zapala w nas życie Boże. Z łaską trzeba współpracować. Głównymi źródłami łaski są: Msza św., sakramenty i modlitwa. W pokornej modlitwie możemy wyprosić u Boga różne łaski. W sakramentach zaś i w Mszy dobrotliwy Pan udziela nam tych łask, których najwięcej nam w życiu potrzeba.

Bóg chce, aby każdy człowiek został zbawiony. Dlatego dał nam swego Syna, a z Nim wszelkie konieczne środki. Łaska, która wypływa z sakramentów chrztu i pokuty stanowi fundament w boju o żywot wieczny. Chrzest obmywa z grzechu pierworodnego, który skazuje na wieczne potępienie, a pokuta przywraca utracony stan łaski uświęcającej. Jednakże Jezus stał się człowiekiem i umarł na krzyżu nie tylko, aby zniszczyć grzech i umożliwić osiągnięcie bram niebieskich przy minimalnej współpracy człowieka. On uczynił dla nas o wiele więcej, według słów: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości” (J 10,10). Ta obfitość życia to pełnia łaski, pełnia życia nadprzyrodzonego, z którego bije świętość. Oto cel dla wszystkich bez wyjątku, oto program życia bez względu na stan, wiek, zawód, zdolności. Świętość jest możliwa do osiągnięcia dla każdego. Wymaga oczywiście długotrwałej, cierpliwej pracy nad sobą, przy niezbędnej pomocy Bożej.
Chrystus Pan wysłużył nam na krzyżu nie tylko łaskę konieczną do zbawienia, lecz również ku świętości, zgodnie z Jego słowami: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48 ). Św. Paweł dodaje: „Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie” (1Tes 4,3). Zbawiciel zatem przyszedł na ziemię nie tylko po to, aby nas uratować, lecz aby uczynić nas świętymi. Pan wzywa nieustannie przez swój Kościół do osobistej świętości, dla której realizacji udziela łask wystarczających.
Świętość to doskonałość życia chrześcijańskiego. Polega ona na pełnym rozwoju życia nadprzyrodzonego w człowieku, którego korzeniem i zalążkiem jest łaska uświęcająca, cnoty wlane i dary Ducha Świętego. Łaska ta czyni nas zdolnymi do wejścia w kontakt z Trójcą Przenajświętszą, by Boga głębiej poznawać i mocniej Go kochać. Oto nowe życie - poznania i miłości, które łaska Boża wzbudza i odżywia; uczestnictwo człowieka w życiu Bożym już tu, na ziemi!

„Chrystus posłał Apostołów (...), aby ogłaszane dzieło zbawienia sprawowali przez ofiarę i sakramenty” (SC 6). Najświętsza Eucharystia jawi się tutaj jako dar najbardziej Boski, ofiarowany ludziom z największej głębi Zbawiciela. Ten „Chleb życia” daje udział w odkupieniu, jest dla nas pokarmem podtrzymującym i zasilającym życie nadprzyrodzone, środkiem wzmożenia w sobie życia łaski Bożej, źródłem szczególnego zjednoczenia człowieka z Bogiem, tak iż możemy stać się uczestnikami Bożej natury. Każdy sakrament jako narzędzie pośredniczące jest znakiem skutecznym sprowadzającym niewidzialną łaskę, zaś Eucharystia zawiera samego Dawcę łaski - Jezusa Chrystusa. Eucharystia jest najwyższym, choć nie jedynym wystarczającym, ze wszystkich sakramentów świętych, stanowi ich centrum i punkt szczytowy, koronę i wypełnienie, powód i warunek. „Najbardziej czcigodnym sakramentem jest Najświętsza Eucharystia, w której sam Chrystus Pan jest obecny, ofiaruje się oraz jest spożywany, i dzięki której Kościół ustawicznie żyje i wzrasta. Ofiara eucharystyczna, pamiątka śmierci i zmartwychwstania Pana, w której uwiecznia się Ofiara Krzyża, jest szczytem i źródłem całego kultu oraz życia chrześcijańskiego; oznacza ona i sprawia jedność Ludu Bożego, przez nią buduje się Ciało Chrystusa. Pozostałe bowiem sakramenty i wszystkie kościelne dzieła apostolatu mają związek z Najświętszą Eucharystią” (CIC 1983, can. 897). Sobór Watykański II głosi, że „z liturgii, a głównie z Eucharystii jako ze źródła, spływa na nas łaska i z największą skutecznością dokonuje się przez nią uświęcenie człowieka w Chrystusie i uwielbienie Boga, które jest celem wszystkich innych dzieł Kościoła” (SC 10).
Sakrament Eucharystii jest zawsze owocem Ofiary eucharystycznej i bez niej jako taki nie może istnieć. Stąd przyjmowane w teologii tradycyjne rozróżnienie Eucharystii, mające mocne oparcie w orzeczeniach soborów ekumenicznych, w tym szczególnie Soboru Trydenckiego, na Eucharistia in fieri - jako ofiara Nowego Przymierza, i Eucharistia in esse - jako sakrament. Dlatego można ustanowioną przez Jezusa Chrystusa Eucharystię nazwać tajemnicą wiary, w której On sam, przy pomocy ministerium kapłaństwa, ponawia ofiarę odkupieńczą oraz, będąc realnie obecnym, daje ludziom siebie samego (jako sakrament Nowego Testamentu) pod postaciami chleba i wina na pokarm duchowy.
Msza św. ma ogromne znaczenie dla Kościoła, świata i pojedynczego człowieka. „Msza jest szczytowym punktem religii chrześcijańskiej, sercem nabożeństwa, duszą pobożności, otchłanią Bożej miłości, niewyczerpanym morzem łask” stwierdził św. Franciszek Salezy. Nie istnieje żadna modlitwa czy ofiara, która by dawała człowiekowi więcej łask jak modlitwa, współofiarowanie i komunia z Chrystusem podczas Mszy. Sobór Trydencki stwierdza, że nie ma drugiej takiej czynności wykonywanej przez wiernych, która byłaby tak święta jak celebracja tej nakazującej bojaźń tajemnicy. Msza jest głównym i najdoskonalszym aktem kultu Bożego, sercem całego życia katolickiego, motywacją kultury chrześcijańskiej, siłą dla działalności apostolskiej. Na niej opiera się i z nią upada wiara katolicka.
Kiedy w lutym 1529 r. w Bazylei protestanci zniszczyli i wyrzucili ze świątyń katolickich przez siebie zajętych, obrazy i figury święte, Ekolampadius, były proboszcz ze św. Marcina, pisał z triumfem do swojego przyjaciela Capito ze Strassburga: „Missa expiravit!”- Msza w Bazylei zamarła. Za tym stwierdzeniem kryło się niemal instynktownie przeczucie, że właśnie Msza jest pulsującym sercem całego katolicyzmu. Historia uczy, że jeśli Msza w jakimś narodzie jest niedbała, to tamtejszy katolicyzm stanie się bezkrwisty i suchotniczy. Jeżeli zupełnie zamarła, to z nieubłaganą koniecznością, wcześniej czy później Kościół katolicki musi w tym narodzie wymrzeć. Jeżeli zaś gdzieś daje się zauważyć odrodzenie Mszy i pobożności eucharystycznej, to jest to niezawodny znak, że zbliża się wiosna religijna.
Msza św. jako nieustanna ofiara codziennie ponawiana na powierzchni globu ziemskiego, jest jakby pulsowaniem Serca Jezusowego, sprawiającym przelewanie łask do dusz ludzkich. To jest serce utrzymujące Kościół przy życiu. Od chwili ustanowienia w Wieczerniku aż po czasy ostateczne, nieustannie, z woli Syna Bożego jest sprawowane owe mysterium salutis, z którego wypływa ogrom łask na cały świat, podtrzymując go przy istnieniu. Gdyby ziemia została pozbawiona Mszy świętej niechybnie runęłaby pod ciężarem własnych nieprawości. Łatwiej moglibyśmy żyć bez słońca niż bez świętej Ofiary.
Każdego dnia Chrystus działa realnie w sakramentach i w Mszy dla naszego zbawienia, w każdej chwili oczyszcza On i uświęca rodzaj ludzki, a następnie poleca swemu Ojcu Niebieskiemu. Wprawdzie śmierć Pana na krzyżu przyniosła odkupienie wszystkim ludziom, jednakże by się zbawić, jak zostało wyżej powiedziane, należy skutki odkupienia stosować do siebie, jakby wyciągać po nie rękę i niejako pomóc w Jego działaniu zbawczym. Powinniśmy uczęszczać na Msze, a będąc w stanie łaski uświęcającej uczestniczyć i w szeregu łask odkupienia. Nie istnieje zatem lepsza sposobność z naszej strony jak możliwie częste i regularne przystępowanie do sakramentalnych źródeł zbawienia, w szczególności zaś uczestnictwo w Ofierze Mszy, jeśli pragniemy rzeczywiście żyć w ufnej pewności osiągnięcia celu ostatecznego, w duchu wspinania się na wyżyny doskonałości chrześcijańskiej.
« Ostatnia zmiana: 2013-04-07 20:59:24 wysłana przez marost »

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
2. OFIARA NOWEGO PRZYMIERZA
« Odpowiedź #1 dnia: 2012-11-07 23:27:54 »
2. OFIARA NOWEGO PRZYMIERZA
Życie duchem ofiary wyrabia na codzień usposobienie ofiarne

Odkąd istnieją ludzie na ziemi, istnieją również ofiary. Patrząc na historię ludzkości, niemal od początku ludy pogańskie, nie znając jeszcze Ewangelii, miały świadomość zależności od kogoś silniejszego i doskonalszego, obowiązku oddania jemu należnej czci, a także poczucie winy - dlatego składały bóstwom ofiary kultyczne, błagalne i przebłagalne. „Ofiarować” (łac. offerre) znaczy najogólniej coś komuś dać w dowód życzliwości lub wdzięczności, albo oddać zwłaszcza coś drogiego, co nie rzadko związane jest z jakimś wyrzeczeniem i poświęceniem siebie.
Trudno mówić o jakiejkolwiek religii bez elementu ofiary. Ofiara jest zewnętrznym aktem religii, przez który człowiek uznaje bezwzględną zwierzchność i wyższość Boga jako Pana i Stwórcy. Jest to wyraz głębokiego przeświadczenia, iż wszystko, co posiada, nawet samo istnienie jakim się cieszy, jest jałmużną od Najwyższego. Człowiek odkrywa, że powinien zanosić swojemu Stwórcy hołd chwały i dziękczynienia, który wyrażałby na zewnątrz całkowitą uległość wobec wszechmocnego Boga, Pana życia i śmierci.

Ofiara skupia w sobie dwa zasadnicze akty: hołd i ekspiację. Oba wymagają tzw. ofiarnej immolacji. Ofiara zatem jest w ogólnym tego słowa znaczeniu immolacją jakiejś zmysłowej rzeczy, dokonaną przez kapłana jako wyraz uznania najwyższego zwierzchnictwa Boga, dziękczynienia za otrzymane dobrodziejstwa, prośby o pomoc oraz przebłagania za grzechy.
W Starym Testamencie Izraelici oddawali Bogu chwałę oraz uznawali swoją małość, grzeszność i zależność od Niego przede wszystkim za pomocą ofiar. Sam Jahwe nakazał swojemu ludowi różnego rodzaju ofiary krwawe i bezkrwawe (por. Wj, Kpł). Istotą aktu ofiarnego było zniszczenie materii żertwy. Składano płody ziemi, zwierzęta, a nawet ludzi u niektórych zwyrodniałych ludów barbarzyńskich.
Wszystkie te obrzędy ofiarne były czcze u pogan, a niedoskonałe u Izraela, ponieważ nie mogły w pełni należycie Boga uczcić i przebłagać za występki czy zmazać winy. Starotestamentowe ofiary żydowskie były jedynie figurą ofiary krzyżowej naszego Zbawiciela - zwłaszcza baranek paschalny. Dopiero jego nowotestamentowa ofiara Chrystusa, będącego jednocześnie kapłanem i żertwą, ofiarnikiem i ofiarą, osiągnęła pełnię skuteczności i doskonałości (Hbr 9,11).
Nasz Pan wziął na siebie grzechy świata i przejął za nas dobrowolnie ekspiację; ofiarował sam siebie, wyniszczył się za nas i w miejsce nas samych. Stał się żertwą i z miłości do rodzaju ludzkiego przyjął śmierć, przelewając swoją Krew. On „umiłował was i wydał samego siebie za nas na obiatę i ofiarę wdzięcznej wonności Bogu” (Ef 5,2). Oddał swoje życie, aby przebłagać Ojca, by zadośćuczynić Jego sprawiedliwości i wynagrodzić za zniewagi, jakie Mu wyrządziły grzechy. Śmierć Jezusa na krzyżu była prawdziwą immolacją, rzeczywistą ofiarą. Dzięki temu Chrystus wybawił nas od śmierci duchowej i wiecznej, przywrócił możność usprawiedliwienia przed Bogiem, wysłużył łaskę uświęcającą i wyrwał nas z niewoli piekła i szatana.

Sobór Trydencki na sesji XXII, w rozdziale I „O ustanowieniu Przenajświętszej Ofiary Mszy” orzekł, że lewickie kapłaństwo Starego Testamentu nie miało pełnej doskonałości, dlatego dzięki zrządzeniu miłosiernego Boga musiał powstać nowy kapłan na wzór Melchizedeka (Rdz 14,18; Ps 109,4; Hbr 7,11), czyli nasz Pan Jezus Chrystus, który mógł dopełnić i udoskonalić wszystkich potrzebujących uświęcenia (Hbr 10,14). Toteż podczas Ostatniej Wieczerzy ustanowił nowy obrządek (Mt 26,26-29; Łk 22,15-20; Mk 14,22-25; 1 Kor 11,23-25), pozostawiając Kościołowi ofiarę widzialną, żeby uobecniała ofiarę krwawą, mającą się raz jeden dokonać na krzyżu. Albowiem po odprawieniu Starej Paschy, którą Izraelici ofiarowywali na pamiątkę wyjścia z Egiptu (Wj 12,21n) - baranka paschalnego, Chrystus ustanowił Nową Paschę, która ma być składana przez kapłanów Nowego Przymierza na pamiątkę przejścia z tego świata do Ojca, do swojego Królestwa (Kol 1,13). Ta właśnie jedyna w swoim rodzaju Ofiara została zapowiedziana przez proroka Malachiasza, iż „na każdym miejscu (tj. od Wschodu do Zachodu) będzie składana ofiara czysta” (Mal 1,11).
Św. Augustyn w „Państwie Bożym” pisze: „Toteż ów prawdziwy Pośrednik, który przyjmując postać sługi (Flp 2,7; Mt 20,28; Rz 8,3; 1Tm 2,6), z tego właśnie tytułu stał się pośrednikiem między Bogiem i ludźmi, człowiek Jezus Chrystus (1 Tm 2,5), pod postacią Boga przyjmuje ofiary wraz z Ojcem, z którym razem jest jedynym Bogiem (Flp 2,6; Kol 1,15); lecz pod postacią sługi wolał On sam stać się ofiarą, aniżeli ją przyjmować, by nawet przy tej sposobności nikt nie pomyślał, że ofiary składać należy jakiemuś stworzeniu. Przez to jest On kapłanem, który sam składa ofiarę i sam się ofiarowuje. Chciał On, by codzienne sprawowanie tego jako sakramentu stało się ofiarą Kościoła, który, będąc ciałem mającym z Nim swoją Głowę, uczy się ofiarowywać przezeń siebie samego (Ef. 4,15; Kol 1,18; 2,9). Znakami tej prawdziwej ofiary były dawne i liczne i rozmaite ofiary ludzi świętych, wyrażające tę jedną ofiarę wielu sposobami, tak jak o jednej rzeczy mówi się wielu słowami, aby nie wzbudzając odrazy stanowczo ją zalecić. Przed tą ofiarą najwyższą i prawdziwą cofnęły się wszystkie ofiary fałszywe” (X, 20).

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
3. ISTOTA MSZY
« Odpowiedź #2 dnia: 2012-11-07 23:30:09 »
3. ISTOTA MSZY
Powiedz mi co sądzisz o Mszy św., a ja ci powiem kim jesteś (Robert Mäder)
[/i]

W zachwycie nad Mszą św. na różne sposoby próbowano określić ów szczyt i centrum religii chrześcijańskiej. Różnorodne opisy, porównania i obrazy stosowane w teologii katolickiej odnośnie Eucharystii są różnej jakości, uwydatniając najczęściej jeden z aspektów tej tajemnicy wiary. Fakt, iż jakiś obraz jest niedoskonały nie oznacza, że jest błędny. Obraz taki pokazuje najczęściej jeden tylko aspekt całej rzeczywistości jaką jest Msza - aspekt prawdziwy, ale nie jej pełnię.
Msza św. jest tajemnicą, misterium. Czy miałoby to znaczyć, że przekracza ona nasze możliwości językowe i pojęciowe? Nie. Wprawdzie trzeba posługiwać się analogią i używać pojęć pomocniczych, ale nie wszystko można zdefiniować. Klasyczna definicja ma jednak za zadanie ujęcie istoty danego przedmiotu. Określenie Mszy, o ile ma się zbliżać do ideału, powinno uwzględnić pełną jej naturę. Problem leży więc w najbardziej adekwatnym oddaniu istoty Mszy, na co teologia katolicka udzieliła już odpowiedzi.
Katechizm Kościoła Katolickiego z 1993 r. ukazuje nam raczej szereg bogatych obrazów i pojęć, które się wzajemnie uzupełniają. Wśród wielu tych różnorodnych określeń, znajdujemy również jedno, które oddaje istotę Mszy, jako Eucharystii in fieri, a mianowicie ofiary. Tekst katechizmowy brzmi: „Wielość nazw, jakimi jest określany ten sakrament, wyraża jego niewyczerpane bogactwo. Każda z nich ukazuje pewien aspekt. Nazywa się go: Eucharystią, ponieważ jest dziękczynieniem składanym Bogu (...). Wieczerzą Pańską, ponieważ chodzi o Ostatnią Wieczerzę, którą Chrystus spożył ze swymi uczniami w przeddzień męki, i zapowiedź uczty godów Baranka w niebieskim Jeruzalem. Łamaniem Chleba (...). Zgromadzeniem eucharystycznym (...). Pamiątką Męki i Zmartwychwstania Pana. Najświętszą Ofiarą, ponieważ uobecnia jedyną ofiarę Chrystusa Zbawiciela i włącza w nią ofiarę Kościoła. Używa się także nazwy ofiara Mszy świętej, ofiara pochwalna (Hbr 13,15), ofiara duchowa, ofiara czysta i święta, ponieważ dopełnia i przewyższa wszystkie ofiary Starego Przymierza. Świętą i Boską liturgią, ponieważ celebrowanie tego sakramentu zajmuje centralne miejsce w całej liturgii Kościoła i jest jej najgłębszym wyrazem. W tym samym znaczeniu nazywa się również ten sakrament celebrowaniem świętych Misteriów. Mówi się także o Najświętszym Sakramencie, ponieważ jest to sakrament sakramentów (...). Komunią, ponieważ przez ten sakrament jednoczymy się z Chrystusem, który czyni  nas uczestnikami swojego Ciała i swojej Krwi, abyśmy tworzyli z Nim jedno ciało. Nazywa się jeszcze Eucharystię rzeczami świętymi (...), chlebem aniołów, chlebem z nieba, lekarstwem nieśmiertelności, wiatykiem ... Mszą świętą, ponieważ liturgia, w której dokonuje się misterium zbawienia, kończy się posłaniem wiernych (missio), aby pełnili wolę Bożą w codziennym życiu” (KKK 1328-1332).

Próbę oddania istoty Mszy św. owocnie podjęło Magisterium Kościoła na Soborze Trydenckim, jednym z najbogatszych w historii Kościoła w ilość i precyzję orzeczeń dogmatycznych i doktrynalnych.
Głównie na sesji XXII, 17 września 1562 r. wyłożono naukę, z której wynika, że:
    1. W Mszy dokonuje się prawdziwa i właściwa ofiara (sacrificium verum et proprium) - bezkrwawa ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa.
    2. Ofiara eucharystyczna i Ofiara Krzyża są tożsame ze względu na dary ofiarne i właściwego kapłana-ofiarnika, Chrystusa, zaś różne ze względu na rodzaj i sposób ofiarowania.
    3. Ofiara Mszy jest przedstawieniem (representatio), pamiątką (memoria) i zastosowaniem (aplicatio) ofiary krzyżowej Chrystusa. Nie jest to zwykłe wspomnienie, lecz sacrificium verum et proprium (DS 1739-1743).[/list]

    Wyjaśnieniem Mszy zajmowała się również teologia potrydencka i nowożytni teologowie. Oto kilka krótkich definicji:
    Ks. M. Sieniatycki: „Msza św. jest to bezkrwawa ofiara Nowego Testamentu, w której ofiaruje się Bogu Ciało i Krew Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina”.
    P. kard. Gasparri: „Msza św. jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu, bo Jezus Chrystus zastąpiony przez kapłanów, ofiaruje w niej Bogu Ojcu w sposób bezkrwawy swoje Ciało i Krew pod postaciami chleba i wina”.
    Ks. Fr. Pouget: „Msza św. jest to ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa, którą tenże Jezus Chrystus i Kościół ofiaruje (Jego) Bogu przez posługę kapłanów pod postaciami chleba i wina na dalsze jakoby przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej”.
    Ks. W. Granat: „Msza św. jest niekrwawą ofiarą Ciała i Krwi Chrystusa, który się ofiaruje pod postaciami chleba i wina przez kapłanów w imieniu Kościoła i wraz z Kościołem na przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej”.[size=9]W. Granat, Dogmatyka katolicka, t. VII, cz. 1, s. 399, Lublin 1961.[/size]

    Kościół naucza, że Msza św. jest przedłużeniem w przestrzeni i czasie nieskończonej w wartość i zasługi odkupieńczej ofiary Jezusa Chrystusa, którą On ustanowił w Wieczerniku i złożył z siebie za ludzkość w sposób krwawy na krzyżu Golgoty. Wielka to tajemnica, bowiem każdego dnia, w każdej minucie, na wszystkich krańcach świata w świątyniach katolickich Jezus (Głowa Ciała Mistycznego czyli Kościoła) składa siebie nieustannie za nas i w pewnym sensie wraz z nami (członkami Ciała) w ofierze miłej Bogu już w sposób bezkrwawy, tj. pod postaciami chleba i wina, przez ręce kapłana.
    W Wielki Piątek nasz Pan cierpiał i umarł, a teraz, po swoim chwalebnym zmartwychwstaniu już nie cierpi i nie umiera fizycznie, ale wyniszcza siebie i umiera w sposób mistyczny. Od dnia wniebowstąpienia Chrystus sprawuje nadal swoje najwyższe i wieczne kapłaństwo. Dzięki Mszy również my mamy to szczęście, mogąc zetknąć się z całym misterium paschalnym, z tajemnicami naszego zbawienia.
    Akt ofiarny nie jest jedynie wspomnieniem rzeczy przeszłej, to dzieje się rzeczywiście. Obrzęd Mszy nie odnawia Ofiary Krzyżowej w sensie dosłownym, ponieważ ona dokonała się raz jeden na Kalwarii, ale ponawia ciągle i ponadczasowo jej obecność, zasługi i skutki zbawcze. To ta sama ofiara, różna jedynie w sposobie ofiarowania i w tym, że na krzyżu była ofiarą tylko Chrystusa - Głowy ludzkości i złożoną w jej imieniu (może przy współudziale Maryi, złączonej z Nim więzami natury i łaski, i reprezentującej przyszły Kościół). W Mszy św. natomiast mamy ofiarę Chrystusa i Kościoła - wszystkich członków Mistycznego Ciała.

    Dla jasności wywodów, treść Mszy można ująć w formie krótkich pytań i odpowiedzi katechizmowych:

    W jakim celu Pan Jezus ustanowił Mszę św.? Aby każdy człowiek miał życiową styczność z Ofiarą Krzyża i przez to były mu udzielone owocujące z niej zasługi.

    Kto składa Ofiarę Mszy? Cały Kościół, tj. Chrystus-Głowa Ciała Mistycznego, kapłani drugorzędni [ministerialni] naznaczeni charakterem kapłaństwa, a przez nich wszyscy, którzy w sakramencie chrztu otrzymali prawo udziału w życiu Kościoła.

    Kogo ofiaruje się w Mszy? Cały Kościół, tj. Chrystusa w ludzkiej naturze (obecnie uwielbionej) i wszystkie inne członki Ciała Mistycznego. „Ciałem” i „Krwią” ofiary wiernych będzie każde dobro, tj. każda prawda i miłość, dokładana do miłości ujawnionej w Ofierze Krzyża, zbliżonego do nas przez Mszę świętą.

    W jaki sposób składamy Ofiarę Mszy? Po pierwsze w sposób niekrwawy i symboliczny, a po drugie w sposób społeczny.

    Jakie są główne czynności w Mszy? Przeistoczenie i Komunia święta.
       
    Która z tych głównych czynności jest najważniejsza i istotna? Przeistoczenie, dlatego że występuje tu Chrystus Pan jako Najwyższy Kapłan i dar ofiarny z całym Kościołem.

    Niezwykle ważnym aspektem przy określaniu i definiowaniu Mszy św. jest jej ścisły związek z Kościołem. Kościół katolicki, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa uczestniczy w ofierze swego Pana - Głowy tegoż Ciała. Kościół strzeże wiernie skarbu, jaki otrzymał od swego Założyciela. W „Konstytucji o liturgii świętej” czytamy: „Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany ustanowił eucharystyczną Ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy-Kościołowi powierzyć pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały” (SC 47).
    Msza św. jest niejako własnością Kościoła, podobnie pozostałe sakramenty. Ci, którzy znajdują się poza nim, korzystają ze skutków Ofiary tylko pośrednio, zawsze przez niego i dzięki niemu. To Kościół celebruje Eucharystię, on ustala i zatwierdza na mocy autorytetu otrzymanego od Chrystusa Pana ryty, ceremonie i przepisy dotyczące liturgii. To Kościół udziela kapłanom - przez swoich prawowitych biskupów - polecenie celebracji, dając im do rąk księgi liturgiczne. Biskupi katoliccy, następcy Apostołów pozostający w komunii z Biskupem Rzymskim, następcą św. Piotra, otrzymawszy od niego jurysdykcję z ustanowienia Bożego, kierują powierzonymi im Kościołami partykularnymi, uformowanymi na wzór Kościoła powszechnego jako zastępcy i legaci Chrystusa. Są oni widzialnym źródłem i fundamentem jedności.
    Biskup posiada pełnię sakramentu święceń - plenitudo sacramenti ordinis (Pius XII). "Biskup, naznaczony pełnią sakramentu kapłaństwa, jest 'szafarzem łaski najwyższego kapłaństwa', szczególnie co do Eucharystii, którą sam ofiaruje, albo o której ofiarowanie się troszczy, a którą ustawicznie żywi się i wzrasta Kościół. (...) Każdym należytym sprawowaniem Eucharystii kieruje biskup, któremu powierzony jest obowiązek oddawania Majestatowi Bożemu kultu religii chrześcijańskiej i kierowania tym kultem zgodnie z przykazaniami Pańskimi i prawami Kościoła ..." (LG 26).
    « Ostatnia zmiana: 2012-11-07 23:33:58 wysłana przez marost »

    marost

    • Administrator
    • Full Member
    • *****
    • Wiadomości: 236
    • Reputacja: +0/-0
    4. WARTOSC i CEL MSZY
    « Odpowiedź #3 dnia: 2012-11-07 23:33:20 »
    4. WARTOŚĆ I CEL MSZY
    Wszystkie dobre uczynki razem wzięte nie mają tyle wartości co jedna Msza św. (Jan Vianey)

    Ofiara Mszy św. jest dziełem Bożym i posiada wartość nieskończoną. Ta tajemnica zawiera w sobie przeobfity zapas zbawienia nie tylko dla poszczególnych osób, ale i dla wszystkich ludzi. Chrystus składa siebie w ofierze za nas, w naszych intencjach, podczas każdej ważnie odprawianej Mszy. Ofiara Chrystusa dzieje się ze względu na nasze zobowiązania wobec Boga.

    Na człowieku obdarzonym przez Stwórcę rozumem i wolą, spoczywa obowiązek uczczenia Boga. On bowiem jest nieskończenie wielkim Dobrem, Mądrością, Sprawiedliwością i Miłością. Pierwszorzędnym i ostatecznym celem Mszy jest więc ofiara na chwałę Trójcy Przenajświętszej, oddanie Bogu należnej czci i uwielbienie Jego nieskończonego Majestatu. Hołd należny Stwórcy idzie w parze z uznaniem własnej nędzy i zależności. Każdy człowiek jest zobowiązany do kultu, do oddania Bogu chwały, ponieważ jest on od Niego całkowicie zależny.
    Jeżeli Majestat i Wszechmoc Boża są nieskończone, wymagają tym samym niekończącej się, doskonałej czci. Tylko dzięki ofierze Chrystusa w Mszy jesteśmy w stanie oddać chwałę Bogu Ojcu w Duchu Świętym najpełniej, najmilej i najgodniej. „Nie może bowiem być nic godniejszego Boga i przyjemniejszego Bogu, niż ten Sakrament, w którym składana jest Boska ofiara. Przez nią więc oddajemy Trójcy Świętej tyle czci, ile tego wymaga Jej nieskończona godność. Oddajemy Ojcu dar nieskończony co do wartości i godności, bo jest nim Jego jednorodzony Syn” (Leon XIII).

    Drugim, nie mniej istotnym celem Mszy jest dziękczynienie winne Bogu za wszelkie, niezliczone dobrodziejstwa i łaski otrzymane darmo od Niego. Jeżeli wdzięczność okazują nawet bezrozumne zwierzęta swym opiekunom, to o ileż bardziej względem Najwyższego Dobroczyńcy nie miało by się to stać udziałem istot obdarzonych wolą i rozumem. Mamy za co dziękować: za dzieło stworzenia, zesłanie na ziemię jedynego Syna-Odkupiciela, ustanowienie Mszy oraz wszelkie dary doczesne i duchowe.
    Bóg jako Stwórca, który wszystko utrzymuje przy życiu, ma względem ludzi najwyższe i absolutne prawo, tak w życiu prywatnym, jak publicznym. Kimkolwiek jesteśmy i cokolwiek posiadamy, zawsze musimy pamiętać, że wszystko otrzymaliśmy dzięki Bożej hojności. Dlatego ze strony człowieka należy się Bogu, najwyższa wdzięczność. Z powodu naszej niedoskonałości, nigdy nie bylibyśmy w stanie należycie wypłacić się z długu wdzięczności, za najmniejsze nawet, przez Boga okazane nam dobrodziejstwo. Dopiero Eucharystia wypełnia ów obowiązek.

    Trzecim celem głównym Mszy jest przebłaganie Boga za liczne winy własne oraz całego świata, np. za szerzącą się obecnie falę zepsucia moralnego, wraz z prośbą o uchylenie kar przez nie zasłużonych. Staramy się przebłagać Sędziego, który karze zawsze słusznie i sprawiedliwie. Nieustanna Ofiara Nowego Przymierza ma charakter przebłagalny i oczyszczający. Prośby zanoszone do Boga o darowanie win żywym i umarłym to cel bezpośredni Mszy św.
    Dla nas, ludzi upadających w swoich słabościach, codziennie obrażających Boga grzechami, za które nie jesteśmy w stanie nigdy dostatecznie odpokutować, moc przebłagalna Ofiary ma przeogromne znaczenie. Ofiarujący się mistycznie w Mszy Jezus wstawia się za nami u Ojca, okazując Jemu rany na swoim ciele chwalebnym jako cenę naszego odkupienia, upraszając Go o uśmierzenie słusznego gniewu i przebaczenie za nasze godne kary występki. Żadna krew cielców ani kozłów, żaden z ludzi, nikt oprócz Chrystusa-Baranka nie może sprostać sprawiedliwości Boga wszechmocnego. „Jedynie bowiem mocą zasług i śmierci Chrystusa mogą ludzie całkowicie zadośćuczynić wymaganiom Bożej sprawiedliwości oraz wyprosić pełnię przebaczenia Pańskiego. Tę moc przebłagania i uproszenia pozostawił Chrystus całkowicie w Eucharystii, która nie jest tylko prostą i pustą pamiątką Jego śmierci, lecz prawdziwym i cudownym Jej powtórzeniem, chociaż w sposób bezkrwawy i mistyczny” (Leon XIII).
    Gdy katolicki kapłan w czasie celebracji Mszy wznosi ku niebiosom Najświętszą Hostię, litościwy Bóg nie może się oprzeć na widok Baranka bez zmazy i czuje się niejako zmuszony do uśmierzenia swojego sprawiedliwego gniewu. Dlatego przebłagalna Ofiara Mszy, której sprawcą jest sam Syn Boży - nasz pośrednik i obrońca, posiada zarówno dla żywych jak i umarłych znaczenie niezwykle istotne.

    Wreszcie, staramy się możliwie często nawiedzać Msze z powodu naszych osobistych próśb. Czwartym celem Mszy będzie zatem uproszenie u Boga, tak sobie jak i innym, potrzebnych dóbr. Ofiarujący się Zbawiciel wstawia się skutecznie za nami w różnych potrzebach, wypraszając nam przede wszystkim dary duchowe, m.in. żal za grzechy, siłę do przezwyciężania pokus, które pochodzą bądź od złego ducha, bądź od naszego niesfornego ciała. Pomoc w wyzbywaniu się naszych ułomności i błędów, moc ku poprawie i wytrwaniu w dobrym. Dobre myśli i trafne postanowienia, które wykorzeniają naszą ospałość, a pobudzają do gorliwego wykonywania codziennych obowiązków. Światły rozum, silniejszą wolę, czystsze intencje..., wszystko to więc, co ważne i konieczne dla naszego, i innych zbawienia.
    O wszelakie dobra prosimy per Dominum nostrum, Iesum Christum, Filium tuum - Ojca, przez Syna w Duchu Świętym. Nie zapominamy również o innych potrzebach: o złagodzenie mąk i rychłe wybawienie dusz w czyśćcu cierpiących, wytrwanie w świętej wierze, łaskę dobrej śmierci, za Kościół wojujący, nawrócenie zatwardziałych heretyków i grzeszników, oraz powrót na łono jedynej Oblubienicy Chrystusowej wszystkich niekatolików.
    Msza św. jest także źródłem darów doczesnych, o ile tylko przyczyniają się one do zbawienia, np. wyjednuje nam zdrowie, pokój, obfite plony, chroni przed ciężkimi chorobami, skutkami trzęsienia ziemi, wojnami, głodem, prześladowaniami, niezgodą, słowem - zachowuje nas od wszelkich nieszczęść. Miłościwy Bóg Ojciec lituje się nad nędznym rodzajem ludzkim, wysłuchując zanoszone prośby za wstawiennictwem swojego umiłowanego Syna. [size=9]Leon XIII, Mirae caritatis, 2 V 1902; Pius XII, Mediator Dei, 20 XI 1947[/size]

    Nie dziwi, że praktyka codziennego składania Ofiary Mszy powoli wszędzie była przyjmowana, i słusznie, bo „kiedy kapłan sprawuje Ofiarę, Boga czci, Aniołów rozwesela, Kościół buduje, żywych wspiera, zmarłym odpocznienie wyjednywa i sam staje się uczestnikiem łask wszelakich” („O naśladowaniu Chrystusa” IV, 5).

    marost

    • Administrator
    • Full Member
    • *****
    • Wiadomości: 236
    • Reputacja: +0/-0
    5. UCZESTNICZENIE we MSZY
    « Odpowiedź #4 dnia: 2012-11-15 20:28:03 »
     
    5. UCZESTNICZENIE We MSZY
    Współcierpieć z Chrystusem i kochać - oto, co czynić w Mszy św. (o. Pio)

    Z dotychczasowych rozważań wynika, iż uczestnictwo w Ofierze Mszy, będącej najdoskonalszym aktem kultu Boga, przedłużającym się dziełem naszego odkupienia i obfitym źródłem łask, jest z natury rzeczy najdoskonalszą praktyką pobożności chrześcijańskiej, z którą żadna inna nie może się równać. Wzięcie udziału w Eucharystii jest nie tylko obowiązkiem wobec Boga, ale również ogromną korzyścią i wielkim zaszczytem. Ksiądz Cozel pisze: „Ponieważ Msza św. jest ze wszystkich czynności najpoważniejszą i najświętszą, więc jasno już z tego samego wynika, że wszyscy są obowiązani podczas niej zachować się z jak największą pobożnością, z jak największym uszanowaniem, skromnością, powagą, zebraniem i skupieniem ducha, a zwłaszcza w milczeniu, i to tym bardziej, jeśli chcą ze Mszy świętej korzyść odnieść”.
    Każdy katolik od chwili używania rozumu jest zobowiązany do regularnego uczestniczenia w Mszy w każdą niedzielę i niektóre przykazane święta, a to w sumieniu i pod grzechem ciężkim. Od tego obowiązku mogą go zwolnić tylko ważne, obiektywne przeszkody. W dzień powszedni nie ma zobowiązania pod grzechem, jednak ze względu na wartość Eucharystii i potrzebę wzrostu duchowego katolik stara się na miarę możności, obok szeregu codziennych obowiązków, znaleźć i wówczas okazję na Mszę.

    Uczestnictwo w Mszy ma być owocne. Z „Konstytucji o liturgii” dowiadujemy się, iż „dla osiągnięcia pełnej skuteczności wierni mają przystępować do liturgii z należytym usposobieniem duszy, myśli swoje uzgodnić ze słowami i tak współpracować z łaską niebieską, aby nie otrzymywali jej na darmo” (SC 11). Aby móc uczestniczyć w Ofierze Mszy z pożytkiem, tj. należycie oddać Bogu cześć i uzyskać skutecznie łaski, nieodzownie potrzeba dobrego, godnego usposobienia naszej duszy, w tym ducha ofiarnego. Już przed rozpoczęciem Eucharystii należy wzbudzić intencję dobrego w niej uczestniczenia, ofiarowania owoców Mszy za kogoś lub w jakiejś sprawie, a do tego rzeczywiście pragnąć korzyści, jakie tylko można z niej odnieść, dla siebie i drugich, tak żywych jak i umarłych. W trakcie nabożeństwa niezbędne są wyciszenie, skoncentrowanie, nabożny szacunek, skrucha, pokora i duch modlitwy.
    Msze święte, o ile są ważnie odprawiane, zawsze pozostają sobie równe pod względem ważności sakramentalnej, ale nierówne mogą być skutki, które z nich wypływają. Znaczy to tyle, iż obok wypełnienia świąteczno-niedzielnego obowiązku oraz przyjęcia przez Boga intencji głównej, trudno jednak zaczerpnąć cokolwiek dla siebie osobiście z owoców Mszy, jeśli celebrujący ją kapłan nie będzie odznaczał się żarliwością i świątobliwością, a co gorsza - miałby odprawiać niechlujnie i z pośpiechem. Nadto gorliwość i dobre usposobienie powinny cechować wiernych świeckich, którzy w świętej Ofierze mają uczestniczyć z gorącą wiarą i pobożnością, co więcej - przez swoją postawę i innych pobudzać do żywego i owocnego udziału w Mszy. Prawda i doświadczenie uczą, że kto dobrze uczestniczy w Mszy, ten coraz bardziej upodabnia się do Chrystusa.

    W Mszy staramy się realizować cztery wyżej wspominane cele. Powinniśmy się modlić razem ze Zbawicielem, który odprawiając Mszę uwielbia Boga, dziękuje, śle błagania i zadośćczyni. To samo ma czynić chrześcijanin: wielbić, dziękować, przepraszać i błagać. Uwielbiać, a przy tym dostrzegać własną słabość i zależność od Boga; dziękować, ale konkretnie, za wszystkie łaski otrzymane w ciągu tygodnia czy dnia; zadośćczynić - szczegółowo ofiarować Bogu dar jako wynagrodzenie za swoje grzechy i upadki; wreszcie prosić, ale przede wszystkim o dobra dla własnej duszy.
    Pan Jezus składa ofiarę, a ja jako uczestnik w duchu Chrystusowym nie mogę stać jak obcy, muszę także ją składać i być współofiarnikiem. Mój czynny udział w Mszy polega przede wszystkim na tym, iż łączę się z modlitwami i ofiarą, którą Kościół przez ręce kapłana zanosi Bogu. Pięknie wyraża tę myśl jeden z kapłanów: „Zbawiciel chce mieć przy sobie podczas Mszy św. nie tylko kapłana, chce, aby wszyscy, którzy Go kochają, razem z Nim współofiarowali. Jest trzech ofiarujących: na ołtarzu ukochany nasz Jezus, przy ołtarzu kapłan, naokoło ołtarza - lud wierny”. Msza św. jest wielkim dramatem Bożym, wobec którego wierni nie mogą być tylko biernymi obserwatorami, lecz z woli Chrystusa aktywnymi współuczestnikami Jego ofiary. Na miarę tego uczestnictwa otrzymują łaski wysłużone na krzyżu, więcej - samego Pana, który daje siebie w darze człowiekowi. W ten sposób Msza daje zadość najgłębszemu pragnieniu natury ludzkiej i całej ludzkości, która pożąda zbliżenia się do Boga przez akt ofiarny.

    Instrukcja Kongregacji Obrzędów z 1958 r. podała wskazówki dotyczące uczestnictwa wiernych. Między innymi stwierdzono, że z natury Mszy wynika, aby wszyscy obecni uczestniczyli w niej według odpowiedniej dla siebie metody:
    „Uczestnictwo tego rodzaju powinno być wewnętrzne; wierni w pobożnym skupieniu zdobywając się na uczucia serca winni łączyć się jak najściślej z Najwyższym Kapłanem i razem z Nim, i przez Niego składać ofiarę, a także poświęcać siebie [Bogu]”.
    „Uczestnictwo obecnych w Mszy św. staje się pełniejsze, jeżeli z uwagą wewnętrzną łączy się udział zewnętrzny, tj. wyrażany za pomocą spostrzegalnych czynności [przyklękanie, powstawanie...], rytualnych gestów, najbardziej zaś przez odpowiedzi, modlitwy i śpiew...”
    „Osiągamy wreszcie doskonałe i aktywne uczestnictwo, gdy bierzemy udział sakramentalny; przez to wierni nie tylko za pomocą duchowych uczuć, lecz przez sakramentalne przyjęcie Eucharystii uczestniczą i dzięki temu z Najświętszej Ofiary otrzymują obfitszy owoc” (AAS 50/1958, ss. 637-638).