Autor Wątek: ( IV ) MSZA KATECHUMENOW  (Przeczytany 2496 razy)

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
( IV ) MSZA KATECHUMENOW
« dnia: 2012-11-08 00:01:09 »
WPROWADZENIE

Aby zrozumieć dzisiejszą Mszę św., warto byłoby zapoznać się z najstarszym sposobem jej odprawiania, z  obrzędami i ceremoniałem, choć świadectwa z tego czasu są raczej skąpe. Podczas ustanawiania obrządku Nowego Przymierza, przy odprawieniu pierwszej Mszy w Wieczerniku, w łączności z ofiarą złożoną na krzyżu, Chrystus posługiwał się gestami rytualnymi: „wziął, łamał, dawał” (Mt 26,26-29; Łk 22,15-20; Mk 14,22-25; 1 Kor 11,23-25).
Z Pisma św. można wnioskować, że nie tylko istota Mszy, ale i pewne przepisy obrzędowe były w początkach chrześcijaństwa częściowo ustalone i powszechnie stosowane. Prawdopodobnie Apostołowie otrzymali od samego Chrystusa konkretne polecenia. W Dziejach Apostolskich czytamy, że Jezus po  zmartwychwstaniu, ukazując się uczniom przez 40 dni pouczał ich o Królestwie Bożym (Dz 1,3). Tylko w taki sposób można tłumaczyć fakt, iż niedługo po Wniebowstąpieniu Ofiara Mszy była szeroko rozpowszechniona wśród wiernych: „Trwali w nauce apostolskiej, w uczestnictwie łamania chleba i modlitwach” (Dz 2,42). „Codziennie przebywali także jednomyślnie w świątyni, po domach łamiąc chleb” (Dz 2,46). Ten pierwotny obrzęd był znany nie tylko w Jeruzalem, ale i w innych gminach Kościoła, np. w Troadzie, do której przybyli Paweł i Łukasz, gdzie w pierwszym dniu tygodnia wierni zebrali się na „łamaniu chleba” (Dz 20,7). Łamanie chleba to wyrażenie w Piśmie św. oznaczające Eucharystię (por. Dz 20,11; Łk 22,19; 24,30.35; 1 Kor 10,16; 11,23-24; Mt 26, 26). Bliżej o szczegółach sprawowania Eucharystii informują „Didache” - „Nauka Dwunastu Apostołów” oraz „I Apologia” św. Justyna i wiele świadectw Ojców. Znajdujemy tam konkretne przepisy liturgiczne i  zarysowane części Mszy.

Chrześcijanie, zaraz po wniebowstąpieniu Chrystusa, zaczęli się zbierać na „Jego pamiątkę”. Msza św. od samego początku była uobecniającą pamiątką śmierci Pana Jezusa. Dlatego Kościół starał się jak najściślej naśladować to, co działo się podczas Ostatniej Wieczerzy i na Golgocie. Naturalnie, iż niemal od początku odbywało się to z dodaniem pewnych modlitw. Czyniono przygotowania, a później następowało dziękczynienie. Najstarszą częścią Mszy jest niewątpliwie Kanon Rzymski.
Msza pierwotna, uboga i mało okazała, musiała ewoluować (a dokonywało się to na przestrzeni wieków i powoli, według zasady organicznego rozwoju liturgii oraz respektu wobec dziedzictwa starożytności chrześcijańskiej), nim doszło do tak wspaniałej, wzniosłej i wykończonej formy jaką jest Mszy tradycyjna. Choćby tylko pod względem estetycznym Msza św. w klasycznym rycie rzymskim jest arcydziełem, a cóż dopiero gdyby rozpatrywać jej poszczególne części pod kątem religijnym.
Msza składa się z dwóch części stanowiących jedną całość. Sama nazwa „Msza katechumenów” wprowadza nas w starożytność chrześcijańską. Podczas tej części Mszy mogli być obecni nawet poganie przygotowujący się do przyjęcia wiary katolickiej. Trwała do końca homilii, po czym diakon prosił nie ochrzczonych o opuszczenie kościoła i  rozpoczynała się tzw. Msza właściwa, czyli „Msza wiernych”.
Od najdawniejszych czasów Msza zaczynała się od czytań biblijnych. Z upływem czasu, ze względu na doniosłość Pisma św., dobudowano ryt otwarcia, od modlitwy u stopni ołtarza aż do kolekty, posiadającej charakter zamykający.
Odrębność obu części jest widoczna do dziś. W pierwszej znajdujemy pouczenia i pogłębienie prawd wiary za pomocą lekcji, ewangelii oraz kazania. Jednak fragmenty Pisma św. nie są tutaj jedynie odczytywane jak w czasie katechezy, ale więcej - są celebrowane; ma miejsce nabożeństwo, świętowanie słowa Bożego. W Mszy katechumenów prawdy wiary celebrowane są w sposób kultyczny. Liturgia słowa kulminuje w Credo, by następnie poprowadzić do misterium przemienienia. Msza katechumenów ze wzniosłymi modlitwami i głębokimi obrzędami jest doskonałym przygotowaniem do mających nastąpić największych tajemnic  zbawienia.
« Ostatnia zmiana: 2012-11-10 00:11:43 wysłana przez marost »

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
1. MODLITWY U STOPNI OŁTARZA
« Odpowiedź #1 dnia: 2012-11-09 21:23:01 »
1. MODLITWY U STOPNI OŁTARZA - MINISTRANTURA

Znaleźliśmy się w świątyni, domu Bożym - Bramie Niebios. Znikają hałas, pośpiech, wulgarni gapie. Jesteśmy we wspólnocie Kościoła. W oddaleniu od zgiełku i grzeszności świata rozpocznie się Msza św. Pamiętajmy o duchowej łączności z Chrystusem, który za chwilę odprawi Mszę. Uprzytomnijmy sobie, że w tej Ofierze mamy uczestniczyć razem z Nim i wszystkimi wiernymi. Mszę można ofiarować w określonej intencji, np. za dusze w czyśćcu cierpiące, za nawrócenie grzeszników, albo w osobistych prośbach.

Gdy ubrany w szaty liturgiczne celebrans wychodzi z zakrystii i udaje się do ołtarza, ministrant daje znak dzwonkiem, aby oczekujący wierni powstali z ławek. Oddajemy szacunek nie osobie prywatnej lecz  kapłanowi, który ma teraz złożyć najświętszą Ofiarę. Wszelka chwała należy do Tego, którego on reprezentuje - Chrystusa. Celebrans poprzedzony przez ministranta, z kielichem w ręku, przyklęka przed stopniem. Następnie stawia kielich na ołtarzu, rozkłada korporał, opiera bursę o nastawę, otwiera mszał, schodzi przed stopnie i przyklęka, gotowy w imieniu Chrystusa i Kościoła, jako „sługa i szafarz tajemnic Bożych” (1Kor 4,1) do rozpoczęcia służby Bożej. Wierni klękają.
Gdy kapłan wyjdzie przed ołtarz, można Panu Jezusowi ofiarować swoje prace, obowiązki stanu i dnia  oraz wszystkie okazje, jakie się nadarzą do spełnienia dobrych uczynków i umartwień.

Msza rozpoczyna się znakiem krzyża: In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen. W ten sposób wyznajemy wiarę w jednego Boga w Trzech Osobach, wspominamy chrzest święty, który otrzymaliśmy w imię Trójcy św. oraz ściągamy na siebie błogosławieństwo, które przychodzi od Trójjedynego Boga przez krzyż Chrystusa.  Wspominamy także Ofiarę Krzyża, już na początku dając się ogarnąć liturgii ofiarnej. Msza św. jest od samego początku ofiarą.

a/ Psalm 42
Przystąpienie do ołtarza nie jest zwyczajnym wejściem, ale stanowi akt niezwykle doniosły. U stopni kapłan odmawia na przemian z ministrantem, bądź ludem, psalm Judica, wyrażający myśli człowieka niegodnego, zbliżającego się do miejsca świętego, miejsca Bożej obecności, podobnie jak Mojżesz do krzewu gorejącego (Wj 3,3-6). Zaczyna się akt kultu, którego centrum jest Pan. Sprzeczne uczucia targają duszą: tęsknota pociąga do Boga, jednak myśl o Jego Majestacie napawa bojaźnią, ufność pcha naprzód, ale poczucie grzeszności wstrzymuje kroki.
Król Dawid znajdował się w podobnym położeniu. Przebywając na wygnaniu, nękany przez nieprzyjaciół, z dala od świątyni i pod wpływem kar za grzechy, prosi Boga o wybawienie i przebaczenie, a także o światło i łaskę. Pełen tęsknoty, pragnie powrócić do Jerozolimy i zbliżyć się do ołtarza Pańskiego. W takim stanie, natchniony, wyśpiewał psalm służący  dziś i naszemu usposobieniu, gdy duchowo zbliżamy się do tronu Bożego.

Psalm 42 jest najodpowiedniejszy w tej części Mszy. Jedynie w Mszach żałobnych oraz w okresie Męki Pańskiej opuszcza się go, zostawiając tylko antyfonę. Wtedy nasza własna niedola ustępuje miejsca cierpieniom dusz w czyśćcu, względnie męce Jezusowej. Psalm 42 został wybrany ze względu na czwarty wers, powtarzający się w antyfonie: Et introibo ad altare Dei - I przystąpię do ołtarza Bożego, co znakomicie wpisuje się w akcję liturgiczną. Przejęto cały psalm, dlatego że w duchu tego jednego wersu można zinterpretować pozostałe.
Introibo ad altare Dei - brzmią pierwsze słowa antyfony. Wyrażona została chęć przystąpienia od razu, ale po chwili psalmista (kapłan, lud) świadomy kondycji człowieka po grzechu pierworodnym odkrywa, że droga do Boga nie jest wcale łatwa, że nie może przystąpić ot tak, zaraz. Powodem jest nie tylko grzeszne otoczenie - gens non sancta (lud bezbożny), homo iniquus (człowiek zły), dolosus (fałszywy) - ale odkrycie, że i on sam stanowi przeszkodę na drodze do Boga, że również należy do grzeszącego ludu. Słowa dum affligit me inimicus - gdy nęka mnie nieprzyjaciel, oznaczają trudności życia.
Jednak ufność pokładana w Bogu przeważa nad smutkiem, ośmielamy się zatem prosić: Emitte lucem et veritatem - Ześlij światłość i wierność, ipsa me deduxerunt et adduxerunt - one mnie poprowadzą i przywiodą, ad montem sanctum tuum - na Twoją świętą górę, na wzgórze ofiary kalwaryjskiej, et in tabernacula tua - aż do przybytków Twoich, na wysokość ołtarza ofiarnego.
Pojawia się śmiałe introibo (przystąpię) ze świadomością, że to przez Chrystusa mamy dostęp do Boga (Ef 3,12). Ad Deum, qui laetificat juventutem meam - do Boga, który rozwesela młodość moją: te słowa może bez zażenowania wypowiedzieć nawet sędziwy kapłan, gdyż w kontekście wiary nie idzie o młodość fizyczną lecz duchową. Św. Ambroży mówi o młodości jako stanie człowieka po chrzcie świętym z nowym życiem łaski. Przez chrzest staliśmy się jak nowonarodzone dzieci i nosimy w sobie wieczną młodość, nakierowaną ku życiu wiecznemu. To grzech czyni człowieka starym, a łaska uświęcająca obdarowuje go nowym życiem, młodością. Dopóki trwamy w stanie łaski jesteśmy młodzi.
Podczas recytacji psalmu 42 powinniśmy odsunąć się w myślach od świata, wyrzec się Szatana i własnych złości, dostrzec swoją niemoc i grzeszność. Później wzbudzić ufność w Boże miłosierdzie oraz pokornie prosić o uwolnienie od nieprzyjaciół ciała i duszy, o pomoc i wytrwanie, bowiem Bóg pokornie proszącemu nie odmawia swej łaski.

b/ Confiteor
W życiu duchowym rozróżnia się trzy etapy, przez które dusza przybliża się do Boga. Pierwszy to oczyszczenie - dusza musi stać się czysta i wolna od grzechu ciężkiego. Modlitwy u stopni ołtarza odnoszą się do etapu pierwszego, są więc przepojone wewnętrznym pragnieniem i tęsknotą bycia oczyszczonym. Drugiemu stopniowi życia duchowego - oświeceniu - odpowiada liturgia słowa, gdzie jesteśmy pouczani przez Słowo Boga żywego. Trzeci etap - zjednoczenie - dzieje się w Mszy sakramentalnie. Oczyszczenie - oświecenie - zjednoczenie: Msza św. posiada podobną strukturę.

Kościół nie zadowolił się odmówieniem psalmu 42 wyczuwając, że do tak wzniosłego aktu kultu Bożego wolno przystąpić tylko z czystą duszą. Dlatego przypisał w Mszy odmawianie spowiedzi powszechnej, czyli prośby o przebaczenie grzechów i zmiłowanie.
Kapłan zdecydowany już zbliżyć się do Boga, w ostatniej chwili uświadamia sobie własną niegodność. Stanięcie w obliczu Pana wywołuje konfrontację: wobec Jego wielkości i świętości człowiek odkrywa i uznaje swoją małość, grzeszność, szukając oczyszczenia. Skoro Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym daje łaskę,  celebrans przed przystąpieniem do tronu Bożego wzbudza akt pokory i skruchy.

Wyznanie grzechów poprzedza prośba o pomoc Bożą przez znak krzyża, słowami wyjętymi z psalmu 123,8: „Adiutorium nostrum... - Wspomożenie nasze w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię”. Celebrans pochyla się głęboko i uniżony przed Wszechmocnym odmawia Confiteor. Uderza się trzykrotnie w piersi, aby poskromić złe serce - siedzibę wszelkiej niewierności. Następnie czyni to samo ministrant w imieniu swoim i zgromadzonego ludu. W starym ordo występuje podwójny Confiteor, gdzie najpierw czyni osobny akt pokuty kapłan, a dopiero potem ministrant, ewentualnie wierni.
Gdy kapłan uczyni głęboki skłon i rozpocznie modlitwę, jest czas, byśmy przypomnieli sobie jakiś grzech, nawet już wyznany na spowiedzi, aby tym łatwiej wzbudzić w sobie uczucie żalu. Dobrze, jeśli już w tej chwili postanowimy Bogu złożyć jakąś ofiarę, czyli jakiś dobry uczynek lub pracę, jaką dzisiaj wypadnie nam wykonać - wszystko jako dar i zadośćuczynienie za własne grzechy i wykroczenia. Po czym i my bijemy się w piersi, przepraszając Boga za wszystkie nasze słabości.
Confiteor jako spowiedź publiczna pokazuje, iż grzech jest nie tylko kwestią prywatną, ale przynosi konsekwencje dla życia całego Kościoła. Nawet kapłan oznajmia ludowi, że również on jest grzesznikiem. Gdy na głos uznajemy i wyznajemy, że jesteśmy ludźmi upadającymi, uczy to nas pokory. Ten publiczny akt skruchy wraz z następnymi modlitwami nie ma jednak mocy sakramentalnej, lecz jest tylko prośbą o przebaczenie i przyczynkiem nadziei, że możemy godnie wziąć udział w misterium Ofiary. Spodziewamy się, że Bóg okaże swoje miłosierdzie za względu na naszą skruchę i wstawiennictwo Świętych.

Wzajemne, dialogowane wyznanie grzechów ujęte jest w niezwykłe dramatyczną formę, jakby w dwóch aktach. Confiteor przedstawia sytuację sądu, w którym wierni stoją przed Trybunałem otoczonym Aniołami i Świętymi. W pierwszej części procesu ci mieszkańcy Nieba spoglądają na nas z pewnym wyrzutem za naszą niewierność, jako że utraciliśmy Boże łaski otrzymane na chrzcie świętym. Nie mogąc znieść ich przejmującego spojrzenia, pokornie schylamy czoło i wyznajemy Bogu i Jego niebieskiej hierarchii nasze winy.
Sędzią głównym jest zawsze wszechmocny (semper omnipotens) i odwieczny Bóg, który rozstrzyga wszystko ostatecznie. Oskarżonym jest człowiek. Świadkami zaś są najwięksi Święci Pańscy. Najpierw Najświętsza Maryja zawsze Dziewica (semper Virgo) jako wzór pokory, oddania, czystości i wierności. Dalej - św. archanioł Michał, marszałek wojsk niebieskich, który oddał się całkowicie chwale Bożej. Św. Jan Chrzciciel, poprzednik Pana, przygotowujący ścieżki dla Niego, żyjący surowo i pokutnie. Święci Piotr i Paweł, książęta apostolscy, symbolizujący miłość Bożą aż do śmierci.
Przed Bogiem, całym Niebem i ziemią, bijąc się w piersi wyznajemy publicznie: Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. To punkt zwrotny całej modlitwy. Od tego momentu obraz w Niebiosach ulega zmianie. Ci sami Święci, którzy byli oskarżycielami naszej słabości i grzeszności, słysząc to wyznanie, stają się pośrednikami i obrońcami, wstawiając się u wszechpotężnego Sędziego, by uzyskać dla nas przebaczenie. W drugiej części spowiedzi towarzyszy nam już ufność w Boże miłosierdzie, iż dostępujemy oczyszczenia. Zarówno kapłan, jak i wierni (w sposób duchowy) mogą już śmiało przystąpić do ołtarza.
Wstawiennictwo Świętych ukazuje jeszcze jedną prawdę - przepiękny obraz jedności Kościoła wojującego na ziemi (Ecclesia millitans) z Kościołem triumfującym w Niebiosach (Ecclesia triumfans). Z Confiteor dowiadujemy się o znaczeniu kultu Świętych w dziele naszego usprawiedliwienia. Obcowanie Świętych - prawda wiary katolickiej - należy do życia Kościoła. Chwalebne członki Mistycznego Ciała Chrystusa działają tam, gdzie trzeba naprawiać szkody w Królestwie Bożym, pomagając w uzdrawianiu chorych członków.

Pod koniec kapłan, stojąc już wyprostowany, udziela rozgrzeszenia wstawienniczego (w odróżnieniu od sakramentalnego). Są to modlitwy zwieńczające publiczną spowiedź. Najpierw używa formuły: „Misereatur... Niech się zmiłuje nad wami wszechmogący Bóg, a odpuściwszy grzechy wasze, doprowadzi was do życia wiecznego. Amen”, a następnie: „Indulgentiam, absolutionem et remissionem... Przebaczenia, odpuszczenia i darowania grzechów naszych niech nam udzieli wszechmogący i miłosierny Pan. Amen”, gdzie te trzy bliskoznaczne wyrażenia - przebaczenie, odpuszczenie i darowanie - mają działać wzmacniająco i wyrażać wielkość miłosierdzia. Bóg daje  rozgrzeszenie, o które prosi celebrans.

c/ Końcowe modlitwy ministrantury
Kolejne dwa westchnienia błagalne, wyjęte z psalmu 84, stanowią jakby echo aktu żalu. Mamy już ufną pewność, że Bóg nam przebaczył: „Deus, tu conversus... Boże, Ty zwróciwszy się ku nam, ożywisz nas. A lud Twój rozraduje się w Tobie” - Pan zwraca ku nam swoje łaskawe oblicze i  wstępuje w nas nowe życie. „Ostende nobis... Okaż nam, Panie, miłosierdzie Twoje. I daj nam Twoje zbawienie” staje się realne w tajemnicy Mszy. W niej okazuje nam Bóg miłosierdzie przez dokonującą się na ołtarzu Ofiarę naszego zbawienia.
Kapłan rozpoczyna modlitwy końcowe: „Domine exaudi... Panie, wysłuchaj modlitwy mojej. A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie” i wreszcie, jakby z ulgą i pełen tęsknoty, pozdrawiając słowami: Dominus vobiscum - Pan z wami, wstępuje po stopniach do ołtarza. W drodze do przybytku Pańskiego prosi jeszcze: „Aufer a nobis... Zgładź, prosimy Cię, Panie, nieprawości nasze, abyśmy z czystym sercem mogli przystąpić do najświętszych tajemnic. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”. Modlitwa ta jest zwieńczeniem Confiteor, posiada funkcję zamykającą pierwszy etap Mszy, a jej słowa zostały zaczerpnięte z liturgii świątyni jerozolimskiej, z ust kapłana wstępującego do Świętego Świętych.

Oto całe piękno ministrantury. Rozpoczęła się pragnieniem introibo (przystąpię), a zakończona zostaje  introire - wejściem. Ukoronowaniem tych modlitw jest pierwsze osculum altaris (ucałowanie ołtarza) najstarsze ze wszystkich ucałowań mensy. Korzenie tego obrzędu tkwią w starożytności, kiedy istniał zwyczaj całowania progu świątyni. Pocałunkowi ołtarza towarzyszy modlitwa Oramus: „Prosimy cię, Panie, przez zasługi Świętych Twoich, których relikwie tutaj się znajdują, oraz wszystkich Świętych, abyś odpuścić raczył wszystkie grzechy moje. Amen”. Kapłan raz jeszcze prosi o czystość serca, a to za wstawiennictwem świętych męczenników, przez ich zasługi, szczególnie tych, których szczątki spoczywają w płycie ołtarzowej.
W tym obrzędzie przejawia się piękna symbolika: podkreślenie szacunku i czci wobec świętości ołtarza jako miejsca ofiary Nowego Testamentu, powitanie Chrystusa (Głowy Ciała Mistycznego), którego symbolem jest ołtarz oraz uczczenie Świętych (najprzedniejszych członków Ciała Mistycznego). Dlaczego relikwie  męczenników? Oni przelewając swą krew dla Syna Człowieczego złączyli się w sposób szczególny z Jego ofiarą. Wierzymy, że przebywając w Niebie, jako Kościół Triumfujący, cieszą się miłosnym wpatrywaniem się w samego Boga. Przez pocałunek celebrans pozdrawia ich, wyrażając tęsknotę, iż my również kiedyś się tam znajdziemy.
Obecność relikwii w ołtarzu jest również wyznaniem wiary w przyszłe zmartwychwstanie ciał. Poza tym, to jakby spojrzenie wstecz, aż do katakumb: Msza na grobach męczenników, nie starzejący się nigdy Kościół i jego czcigodne lata istnienia. Gdy kapłan wstępuje po stopniach i całuje ołtarz, wzbudźmy uczucie wdzięczności za to, że należymy do jedynego prawdziwego Kościoła katolickiego, który posiada tylu świętych męczenników.

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
2. OBRZĘDY WSTĘPNE
« Odpowiedź #2 dnia: 2012-11-09 21:29:57 »
2. OBRZĘDY WSTĘPNE

a/ Introit
Po ucałowaniu ołtarza celebrans udaje się na stronę epistoły (na prawo), aby odczytać modlitwę zwaną introitem, pieśnią wejścia. Rozpoczyna się pierwsza zasadnicza część Mszy św. Łączymy się z Chrystusem i kapłanem, a także z wiernymi obecnymi w kościele i z tymi, którzy na skutek np. choroby przyjść nie mogli, albo też przyjść nie chcieli, gdyż nie wiedzą jeszcze, czym jest Msza i co jej zawdzięczają.

W Mszy sollemnis (uroczystej) a także cantata (śpiewanej) kapłan zasypuje kadzidło, a czyniąc nad nim znak krzyża mówi: „Niech cię pobło+gosławi Ten, na którego cześć spalać się będziesz. Amen”. Następnie bierze kadzielnicę i okadza ołtarz. Incensacja ołtarza, praktyka używania kadzidła w chrześcijańskiej liturgii w ogóle, pojawiły się w Rzymie stosunkowo późno, bo ok. IX w. Wprawdzie pierwsi chrześcijanie używali kadzidła na co dzień, choćby ze względu na przyjemną woń, jednak zachowywali długo jeszcze, mimo tradycji starotestamentowej (np. ofiara kadzielna w świątyni jerozolimskiej), rezerwę wobec kadzidła jako symbolu religijnego. Powodem były doświadczenia krwawych prześladowań ze strony Rzymian, którzy zmuszali wyznawców Chrystusa do uznania swoich bóstw przez publiczne zasypanie kadzidła ku ich czci.
Okadzenie ołtarza w Mszy jest naśladowaniem zwyczaju starotestamentalnego, gdzie arcykapłan wstępował do miejsca Świętego Świętych z kadzielnicą. Ceremonia pierwszego okadzenia w Mszy uroczystej ma na celu uczczenie ołtarza jako miejsca ofiary, więcej - stanowi akt adoracji i uwielbienia Chrystusa, którego symbolizuje ołtarz, i samego Boga.
Okadzenie ma kilka znaczeń, ale przede wszystkim jest rytem ofiarnym i kultycznym: spalające się kadzidło jest znakiem ofiary Chrystusa - jego dym unosi się ku górze i zanika, jakby tracąc swoją istotę. Symbolizuje ono również nasze dary ofiarne i modlitwy, które zanosimy do Boga, a w tej części Mszy jest wyrazem należnej czci i powitania Pana. W antyku kadzidło niesione przed dostojnikiem np. konsulem było znakiem wysokiej godności. Chrześcijanie przejęli ów zwyczaj i nosili kadzidło przed swoim biskupem. Od tego wzięło początek obrzędowe okadzanie osób, a później rozmaitych przedmiotów sakralnych dla okazania należnego im szacunku, a przez to i samemu Bogu.

Introit - modlitwa wprowadzająca w misterium Ofiary - jest odmawiany przez celebransa na brzegu ołtarza, a nie na środku, ponieważ nie zaczął się jeszcze właściwy akt ofiarniczy. Wierni wraz z kapłanem czynią znak krzyża. We Mszy uroczystej znak krzyża wykonujemy na początku introitu, śpiewanego w czasie modlitw u stopni. Z kolei w Mszy Requiem celebrans w trakcie słów „dona eis” czyni krzyż nad mszałem, jako że wszelkie łaski mają być przydzielone zmarłym. Wówczas uczestniczący wierni nie żegnają się.
To, co dzisiaj nazywamy w mszale introitem jest wyjątkiem dawnego psalmu procesyjnego, śpiewanego przez schola cantorum na wejście, gdy celebrans wraz z asystą liturgiczną zbliżał się w uroczystym pochodzie do ołtarza. Introit sięga swym pochodzeniem Kościoła pierwotnego, gdzie większość tekstów znajduje się w najstarszych antyfonarzach i Ordines Romani.
Dotychczasowe modlitwy u stopni były odmawiane półgłosem (media voce), introit jest już głośno recytowany. Otwiera proprium, czyli teksty własne Mszy, i jest pierwszą częścią zmienną liturgii mszalnej, odpowiednio do niedziel i świąt, a zatem pierwszą modlitwą przypadającą na dany dzień. W Mszy uroczystej jest przeznaczony do śpiewu dla scholi, a w Mszy zwykłej - głośno odczytywany lub odśpiewywany (psalmodiowany) przez kapłana.
Introit można nazwać uwerturą Mszy św., ponieważ zwykle stanowi on temat główny, nadający charakter pozostałym tekstom formularza mszalnego i zapoznaje nas z danym Świętym lub tajemnicą dnia, zgodnie z kalendarzem liturgicznym. Pieśń na wejście jest jakby kluczem myślowym do całej Mszy, podając nam powód, dla którego się ją odprawia. Jest bogaty treściowo i odpowiedni do śpiewu.Jego struktura jest następująca:
 
    1) antyfona - słowa najczęściej wyjęte z psalmu, które nadają ton całemu tekstowi;
     2) wiersz - najczęściej pierwszy wers psalmu, zwykle tego samego, co antyfona;
    3) Gloria Patri - uwielbienie Trójcy Świętej, formuła katolicka, która weszła do Mszy i Oficjum jako reakcja na błędną naukę trynitarną sekty Arian ;
W okresie Męki Pańskiej wers Chwała Ojcu wypada ze względu na czas smutku oraz zgodnie z tzw. prawem Baumstarka tj. im starszy tekst, tym ostrożniej wprowadzane przez Kościół nowe elementy do liturgii.
4) powtórzenie antyfony.[/list]
Introit poddaje nastrój i myśli, jakie powinniśmy wzbudzić, gdy kapłan przystępuje do ołtarza. Znaleźć tutaj można wyraz wszelkich możliwych uczuć religijnych: radość, smutek, skargę, ból, tęsknotę, nadzieję, bojaźń, chwałę, dziękczynienie, pokutę, prośbę, przebaczenie, etc., z którymi borykający się wśród wielu życiowych problemów człowiek może się identyfikować.
W Mszy uroczystej celebrans recytuje introit, mimo iż schola go wykonała w czasie modlitw u stopni. Takie osobne, osobiste odczytanie duplikuje ten tekst liturgiczny. Nie deprecjonuje to roli chóru, lecz podkreśla wagę tej modlitwy w liturgii  i szczególnej roli kapłana-pośrednika.

b/ Kyrie
Po oczyszczeniu z grzechów w modlitwach u stopni ołtarza oraz po odmówieniu, względnie odśpiewaniu introitu, pokornie pukamy do bramy niebieskiej w aklamacji Kyrie. Kapłan przechodzi na środek ołtarza, odmawiając ją na przemian z asystą (w Mszy śpiewanej) lub wiernymi (w Mszy recytowananej). Od strony muzycznej jest to pierwszy śpiewany utwór tzw. ordinarium Missae.
Kyrie to bardzo stara modlitwa, pozostałość z liturgii greckojęzycznego Wschodu. Wiadomo jednak, że i w Rzymie odprawiano pierwotnie nabożeństwa po grecku, a od III w. prosta ale dostojna łacina stała się językiem katolickiego kultu. Greckie wezwania: Kyrie- (Kyrios = Pan), Christe-, Kyrie eleison zachowano w pierwotnym brzmieniu, mimo iż w liturgii rzymskiej powszechnie zapanował język łaciński, co stanowi dowód dawnego ich pochodzenia. Dla chrześcijan bodźcem do włączenia tych słów do liturgii były liczne miejsca w Piśmie św. (np. Ps 40,5; Mt 9,27; 20,30), chociaż wołanie Kyrie eleison było już jednym z rodzajów przedchrześcijańskich modlitw strzelistych.
Kyrie odgrywa ważną rolę w liturgii, służąc jako błagalne wprowadzenie do mającej za chwilę nastąpić modlitwy „zbierającej” wszystkie prośby liturgicznego zgromadzenia, a zwanej collecta. Kyrie jest dziewięciokrotnym wezwaniem do trójjedynego Boga, polegającym na trzykrotnym zawołaniu każdej z Osób Boskich. Obok trynitarnego istnieją również inne wyjaśnienia. Np. św. papież Grzegorz Wielki mówi o dziewięciu chórach anielskich, z których każdy z osobna chwali Pana Niebios. Udział Aniołów w akcie kultu podkreśla transcendencję, niezwykłość liturgii celebrowanej na ziemi w łączności z liturgią niebiańską. Jest jeszcze inna interpretacja - chrystologiczna, ale w łączności z trynitarną, która uchodzi chyba za najstarszą. Tu wszystkie wezwania miałyby się odnosić do Chrystusa jako do wracającego z bitwy Kyriosa, wypowiadane w formie aklamacji, powitania Triumfatora-Zwycięzcy. Przez słowo Kyrie, które w Septuagincie jest zarezerwowane tylko dla Jahwe, oddajemy Jezusowi cześć, wyrażamy uznanie: „Tyś jest Panem, Tyś jest Królem”. Wymawiając eleison prosimy: „użycz nam swojego błogosławieństwa i zmiłowania”.
Treścią tej modlitwy jest więc oddanie należnej czci Bogu, uniżenie się przed Wszechmogącym, ale również usilne błaganie Go o pomoc. Zwracamy się tutaj o zmiłowanie, wpierw do Ojca Stwórcy, następnie do Syna Odkupiciela, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka oraz do Ducha Uświęciciela. W tym dziewięciokrotnym wołaniu przebija się gorące pragnienie wyzwolenia z naszych słabości, wad, ułomności, oraz tęsknota za Bogiem zbawiającym. Przystąpiwszy do ołtarza, tu właśnie spodziewamy się otrzymania zbawczej pomocy.

c/ Gloria
Po błagalnym Kyrie, celebrans wznosząc ręce w górę i składając je, intonuje radosne Gloria, które śpiewa (odmawia) wspólnie z ludem. Jest to kolejna część ordinarium, wspaniały hymn pochwalny na cześć Trójcy Przenajświętszej, kultyczna pieśń uwielbienia i dziękczynienia. Olśnieni majestatem Boga, wychwalamy Go za stworzenie, odkupienie i wszelkie dobrodziejstwa, jakie nam wyświadczył. Gloria jest nieprzerwanym okrzykiem duszy miłującej Pana, która w uniesieniu tak dobiera słowa, aby jak najgodniej do Niego przemówić.
Pierwsze wersy Gloria in excelsis Deo - Chwała na wysokości Bogu, zostały zapożyczone ze słów, którymi Aniołowie powitali w Betlejem nowonarodzonego Zbawiciela (Łk 2,14). Całość jest przykładem starożytnego, greckiego hymnu chrześcijańskiego, nazywanego hymnus angelicus, albo doxologia maior. Początkowo śpiewany podczas Pasterki - dziś we wszystkich Mszach o charakterze radosnym.Gloria wypada w czasie Adwentu, Wielkiego Postu, w Suche Dni, w Mszach wigilijnych i żałobnych
Gloria zdradza swój charakter paschalny. Przedstawia wejście zwycięzcy, wracającego po wygranej walce. W uniżeniu jest on pozdrawiany przez zastępy niebieskie: laudamus te! (chwalimy Cię) – benedicimus te! (błogosławimy Cię), albo: tu solus sanctus! (tylko Tyś jest święty) – tu solus Dominus! (Ty tylko jesteś Panem). Tym zwycięzcą jest Jezus Chrystus, który pokonał śmierć, piekło i szatana. Tylko On, i żaden inny nie jest tak wielki, potężny, wspaniały i święty.
Gloria przypomina nam o przyszłym szczęściu zbawionych w Niebie, które będzie polegało na wiecznym oglądaniu i wychwalaniu Boga. Niektórym chrześcijanom-katolikom Pan pozwala zakosztować tej łaski częściowo już na ziemi. W 1595 r. w święto Bożego Ciała, we wczesny poranek św. Filip Neri odprawiał w dzień swojej śmierci ostatnią Mszę św. Przy Gloria popadł w tak wielkie zachwycenie, że począł śpiewać pełen natchnienia i radości, jako iż przebywał duchem wśród chórów anielskich.
W Gloria zostają wyrażone dwa podstawowe cele katolickiej liturgii: najpierw obowiązek każdego człowieka wobec Stwórcy, czyli latria - Deo gloria (Bogu chwała), a następnie element soteriologiczny - hominibus pax (ludziom pokój). Tutaj gloria Dei znajduje swój efekt in salute animarum hominum - w zbawieniu dusz ludzkich. Chwała Boża, łaska i zbawienie stają się naszym udziałem. Dlatego dziękujemy propter magnam gloriam tuam - za wielką chwałę Twoją. Święta liturgia wiedzie nas na wyższy poziom, gdzie zapominamy o sobie, by wznieść się do gloria Dei. Wówczas dochodzi do utworzenia się w pełni prawdziwej wspólnoty liturgicznej.
Hymn Gloria składa się z trzech części, skierowanych do każdej z Osób Boskich. Mimo prostoty wyrazu uwidacznia się nie tylko bogata treść teologiczna, ale również piękna stylistyka. Np. układ słów: Domine(Panie) – Fili unigenite(Synu jednorodzony) –Iesu Christe; albo: Domine Deus(Panie Boże, wyznanie Bóstwa Chrystusa) – Agnus Dei(Baranku Boży, ten co się składa w ofierze) – Filius Patris(Synu Ojca). Równie pięknie brzmi trzykrotne: qui tollis... miserere nobis – qui tollis... suscipe deprecationem nostram – qui sedes... miserere nobis. Przy okazji zostaje podkreślone pośrednictwo Chrystusa, który bierze nasze prośby w swoje ręce i zanosi przed tron Ojca w Niebie.
Umieszczenie Gloria zaraz po Kyrie jest modelowym układem liturgicznym, gdzie krótka litania kończy się hymnem. Zachowana jest też jedność otwarcia: introit – Kyrie (rozwinięte przez Gloria) – zamykająca kolekta.

d/ Kolekta
Nazwa pochodzi od łac. colligere - zebrać coś w całość. Nasze pojedyncze prośby i troski są zbierane przez kapłana, przedkładane Bogu publicznie przez Kościół jako jedna całościowa modlitwa. Inna nazwa to oratio, czyli mowa otwarta, publiczna. Po raz pierwszy bowiem celebrans sam tylko zwraca się w Mszy jako solus sacerdos, gdzie dopiero teraz słyszalny jest jego donośny głos. Dotychczas bowiem modlitwy u stopni odbywały się półszeptem, także introit, jeśli śpiewała schola.
Kolekta należy do proprium, stanowi punkt szczytowy, zamykający tę część Mszy. Czas powstania większości tekstów, zawartych w Leonianum - najstarszym ze znanych nam sakramentarzy (V/VI w.) - sytuuje się między rokiem dwusetnym a czterechsetnym po Chrystusie.

Oracje poprzedzają następujące czynności: po odmówieniu lub odśpiewaniu Gloria, celebrans całuje środkową część ołtarza i odwraca się do wiernych z pozdrowieniem Dominus vobiscum  - Pan jest, lub - niech będzie z wami, życząc, aby Chrystus z darami łaski był w każdym człowieku. W Mszach z Gloria, biskup lub opat w tym miejscu zamiast Dominus vobiscum mówi Pax vobis - Pokój niech będzie z wami
Kapłan niebawem przemówi do Boga w imieniu ludu. Ośmiokrotnie występujący w Mszy zwrot Dominus vobiscum przybiera nie tylko formę życzenia, ale i twierdzenia. Nie jest to zwyczajne pozdrowienie (podobnie przed Ewangelią, ofiarowaniem, prefacją, pokomunią). Tu wzmocnione zostaje czynnością uprzednią - ucałowaniem ołtarza, który symbolizuje Chrystusa. Połączone słowa i znaki wyrażają tajemnice: kapłan pośredniczący między Bogiem a ludem, rozłożywszy na chwilę ręce, jakby obejmuje rozmodloną wspólnotę wiernych i dalej przekazuje jej pocałunek, uścisk kochającego Jezusa, łaski czerpane z miejsca Ofiary. Prócz tego ucałowanie staje się gestem uszanowania zawartych weń relikwii świętych męczenników, przez co pięknie wyraża się związek z niebiańskim Kościołem triumfującym, który jest pozdrawiany przez ziemski Kościół wojujący.
Odpowiadamy: et cum spiritu tuo - I z duchem twoim, tj. z całą twoją osobą. Spiritus odnosi się wyłącznie do duchownego, czyli osoby cieszącej się władzą święceń (od diakona wzwyż), która została naznaczona znamieniem Ducha Świętego. Przez te słowa lud uznaje celebrującego kapłana jako ich pośrednika przed Bogiem, chcąc jakby powiedzieć: Tak, pod twoim przewodnictwem chcemy zbliżyć się do Pana.
Następnie celebrans przechodzi na stronę epistoły, czyni pokłon w stronę krucyfiksu i zaprasza wiernych do wspólnej modlitwy, mówiąc: Oremus - Módlmy się. Tym wezwaniem podkreśla charakter kolekty - uroczystej, publicznej modlitwy Kościoła. Znaczenie oracji ujawnia się przy commemoratio, tj. wspomnieniu, występującym niekiedy w Mszy. Kolektę wraz z sekretą i komunią dodaje się wówczas do innego proprium. To jakby koegzystencja dwóch różnych oficjów. Jedno wprawdzie silniejsze, ale nie usuwa, tj. przyćmiewa całkowicie drugiego.Kapłan przedkłada bowiem Bogu prośby, owszem w imieniu własnym i zgromadzonych w świątyni, ale wpierw w imieniu całego Kościoła na ziemi. Uczestniczący wierni włączają się duchowo: niechaj wszechmocny Pan zachowa swój Kościół w pokoju, wejrzy na potrzeby swojego ludu, użyczy mu łaski, oświeca światłem Ducha Świętego, doprowadzi do życia wiecznego... Kończy słowami per omnia saecula saeculorum - przez wszystkie wieki wieków, na co odpowiadamy głośnym Amen - niech się tak stanie.

Treść kolekty - obfita w najwznioślejsze myśli - w sposób zwięzły wyraża wspólne błagania chrześcijan. Wprawdzie jej sednem jest prośba, ale nie rzadko jest przeplatana elementami chwały i dziękczynienia. Niemal zawsze na początku zawiera tzw. predykację, czyli zdanie traktujące o Bogu, Jego przymiotach czy zbawczym działaniu. Liturgia skłania się ku predykacji, w niej pobrzmiewa jeszcze Gloria. Struktura jest mniej więcej taka:
    1) początkowy zwrot
Omnipotens sempiterne Deus (wszechmogący, wieczny Boże);
2) wspomnienie qui... (który), jako że dana prośba musi być umotywowana;
3) przedmiot modlitwy, czyli przede wszystkim prośba o łaskę, ogólnie sformułowana;
4) na koniec zwrot per Dominum nostrum Iesum Christum... - przez Pana naszego Jezusa Chrystusa..., który podkreśla, że właśnie Chrystus, Głowa Ciała Mistycznego, zanosi nasze błagania i modlitwy przed tron Ojca. Zakończenie oracji wskazuje wyraźnie na chrześcijańską prawdę, iż modlitwę kieruje się do Ojca, przez Syna, w Duchu Świętym .[/list]Niekiedy per Dominum nostrum jest zastąpione przez qui vivis et regnas - który żyjesz i królujesz, co jest nazywane oracją chrystologiczną. Modlitwa z takim zakończeniem odnosi się bezpośrednio do Jezusa Chrystusa
Styl kolekt jest wyrazisty i dobitny. Chociaż czasami jeden wyraz zostaje przedstawiany na różne sposoby, by adekwatnie wyrazić cel modlitwy, zawsze jednak pozostaje starożytny duch rzymskiej zwięzłości, w kontraście do długich rapsodii greckich, pełnych kwiecistej retoryki. Oracja (sekreta, pokomunia) jak stempel naznacza najmocniej charakter celebrowanego święta. Posiada ona, mimo swej pozornej surowości, szereg walorów artystycznych, będąc kunsztownym dziełem, które zachwyca swą rytmiką i poetycką kompozycją. Elegancja mowy dotrzymuje kroku zwięzłości, krótkości wyrażenia. Akcent jest wspaniale rozłożony, słowa poprzestawiane, aby umożliwić właściwy rytm, tzw. kantylację, niezwykle pomocną dla uroczystego odmówienia kolekty. Kantylacja sakralizuje tekst liturgiczny oraz pozwala uniknąć subiektywizmu i patetyzmu u kapłana. Oracja zawiera niekiedy kontrastujące pary pojęciowe, np. ludzka słabość – Boża siła; ziemska czasowość – niebiańska wieczność; w ciele – w duszy; wewnątrz – na zewnątrz, etc.
Celebrans zanosi kolektę z wzniesionymi i rozłożonymi rękoma, w kierunku wschodnim. Ta postawa modlitewna odnosi do Chrystusa ukrzyżowanego. Jeden zaś modlitewny kierunek przedstawiania próśb, wspólne zwrócenie się z wiernymi w stronę Pana, wyraża jedność liturgicznej wspólnoty kapłana i wiernych.

Dotychczas wznieśliśmy się do Boga przez cztery stopnie: żal (modlitwy u stopni ołtarza), pragnienie (Kyrie), chwała (Gloria) oraz prośba (kolekta). Po oracji następuje Amen i krótka pauza, jakby po zakończeniu uwertury (obrzędy wstępne). Rozpoczyna się teraz pierwszy utwór aktu pełnego dramaturgii. Kolekta zamknęła tę część Mszy świętej, by dać początek celebracji Bożego słowa.

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
3. LITURGIA SŁOWA
« Odpowiedź #3 dnia: 2012-11-15 20:21:24 »
3. LITURGIA SŁOWA
Czytanie świętych tekstów biblijnych w liturgii nie jest tylko zwykłym „odczytaniem”. Nie idzie też tutaj jedynie o przekaz wiedzy, o pouczenie w formie wykładu czy godziny biblijnej. Msza nie jest wpierw rodzajem inicjacji chrześcijańskiej dla ludu, tej bowiem służy katecheza. Pierwszym celem liturgii jest kult Boga. W tej części służby Bożej ma miejsce celebracja słowa, a nie jego skrupulatne wyjaśnianie. Czytaniu słowa Bożego w świątyni towarzyszy podniosła atmosfera, gdzie przy większych świętach jest ono uroczyście odśpiewane (przez subdiakona w Mszy solemnej w stronę ołtarza i diakona w asyście w kierunku północnym), zawsze zaś nabożnie celebrowane. Pan jest uwielbiany w Jego wielkich dziełach zbawienia (lekcja), albo też sam do nas przemawia (Ewangelia). Jako iż każda liturgia zmierza ku wytworzeniu sobie własnego języka kultu, chcąc nabrać dystansu wobec języka profanum, tak i słowo wyjęte z ksiąg natchnionych ulega sakralizacji w czasie celebrowania świętych misteriów. Stylizowanie zapewnia bojaźń przed słowem Bożym i obiektywizm, a zabezpiecza przed zbyt subiektywnymi afektami i patetyzmem. Sakralizacja przybiera najsilniej w Mszy śpiewanej, zaś ustępuje w Mszy cichej. Lekcja i Ewangelia stają się wówczas jakby dwiema świętymi ikonami, wystawianymi przez Kościół. Słowo w liturgii ma więc w pierwszej linii znaczenie kultyczne, a dopiero potem służy dla wiedzy, do pogłębienia naszej wiary.
W liturgii słowa stajemy pod wpływem Chrystusa-Nauczyciela. Jego słowo jest skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny (Hbr 4,12). Postanawiamy wiernie spełniać to, co On - a w Jego imieniu Kościół - naucza. Prosimy o odwagę i siłę w spełnianiu przykazań Bożych, i zastosowaniu życiodajnego słowa do siebie, a w miarę możności głoszenia go innym, przede wszystkim przez osobiste świadectwo życia. Liturgia słowa przygotowuje nas do coraz bardziej zbliżającego się, właściwego aktu ofiarnego. Podobnie jak chrzest jest podłożem pod przyjęcie kolejnych sakramentów, tak ta część Mszy usprawnia do owocnego uczestnictwa w eucharystycznej Ofierze.

a/ Lekcja
Czytanie ksiąg tworzyło jądro liturgii w Mszy katechumenów już od czasów apostolskich. Przejęte zostało przez chrześcijan w dziedzictwie z mozaizmu; zna je każdy ryt chrześcijański. Perykopy czytań lekcyjnych są wzięte z pism Nowego, bądź Starego Testamentu, gdzie tekst prorocki zostaje reinterpretowany, aktualizowany w świetle objawienia nowotestamentalnego. Pewnym jest, że w okresie pontyfikatów dwóch świętych papieży Leona i Grzegorza (450-600) ustalono już w głównych zarysach porządek perykop w liturgii rzymskiej. W wiekach średnich zdarzały się jeszcze drobne różnice aż do 1570 r., kiedy to św. Pius V kodyfikując Missale Romanum, ustalił jednolity porządek dla całego Kościoła łacińskiego.
Zazwyczaj występuje jedna lekcja (najczęściej jako epistoła N.T.), która wykazuje niekiedy tematyczne powiązanie z Ewangelią. Treść obu tekstów jest umieszczona odpowiednio do okresu liturgicznego, rozświetlając obchodzone święta. Liturgia tradycyjna Mszy odprawia się w cyklu rocznym, co pozwala łatwo zachować w pamięci tekst Ewangelii z danej niedzieli lub święta. Ryt klasyczny cechują jednocześnie zmienność oraz powtórzenie czytań, pozwalające na odnowienie i pogłębienie tajemnic wiary.
Przed rozpoczęciem lekcji nie ma zawołania do ludu, jak w przypadku Ewangelii. Ta powściągliwość podkreśla ważność i doniosłość tej drugiej. Słuchamy lekcji siedząc, a po przeczytaniu odpowiadamy: Deo gratias - Bogu dzięki.
W Mszy uroczystej po odśpiewaniu lekcji, subdiakon udaje się do kapłana, zastępcy Chrystusa, klęka przed nim i otrzymuje od niego błogosławieństwo. Następnie celebrans kładzie swoją dłoń na lekcjonarzu na znak odebrania księgi, którą polecił czytać, a subdiakon ją ucałowuje jako wyraz szacunku, a także wiary w to, co ogłosił oraz chęci wypełniania tego.

b/ Graduał, Alleluja
Graduał należy do najstarszych części liturgicznych Mszy. Jest to krótki tekst między czytaniami, prawie zawsze wyjęty z jakiegoś psalmu. Następuje bezpośrednio po lekcji, odmawiany przez kapłana, ewentualnie śpiewany przez scholę. To jakby echo uprzedniego czytania, śpiew medytacyjny, streszczający uczucia, jakie nasunął nam usłyszany przed chwilą tekst Pisma św. Graduał stwarza atmosferę spokoju przed wysłuchaniem Ewangelii. Nie towarzyszy jemu akcja liturgiczna, jak przy introicie, ofertorium i komunii. W pełnym radości okresie wielkanocnym, od Niedzieli Białej (In albis) do Zesłania Ducha Świętego nie odmawia się graduału, a rozszerza się śpiew Alleluja, chcąc jakby usunąć jakikolwiek najmniejszy element pokuty.

Słowo hebrajskie alleluja oznacza śpiewajcie Panu, chwalcie Boga. Ten okrzyk radości wypływa z serca Kościoła wobec Bożych dobrodziejstw, to śpiew nowego, odkupionego życia. Alleluja to wzniosłe przygotowanie do wysłuchania Ewangelii, jakby chęć podkreślenia, że zbliża się Boski Nauczyciel Chrystus. Na końcu śpiewanego wersu Alleluja występują tzw. melizmy, gdzie ostatnia samogłoska „a” przeciąga się przez długie neumy muzyczne. Różnica między Graduałem a Alleluja zaznacza się w śpiewie przez sposób wykonania, gdzie prawie zawsze są śpiewane wedle odmiennych melodii w różnych tonacjach i o odmiennym charakterze (Graduał medytująco, Alleluja radośnie i wzniośle).

W dni postne Alleluja zostaje zastępowane przez Traktus, czyli psalm stonowany, o wydźwięku często pokutnym, śpiewany przeciągle, jednym rytmem (trahere = wydłużać). Odmawiany jest w czasie Adwentu, Wielkiego Postu, Suchych Dni, Mszy wigilijnych i za zmarłych.
W niektóre uroczystości wykonuje się rytmiczny utwór zwany Sekwencją, która pogłębia treść Graduału lub Traktusa. Ze względu na zbytnią ilość i ducha nieco paraliturgicznego liczba sekwencji została mocno zredukowana przez papieża Piusa V. W tradycyjnym Mszale rzymskim ostało się pięć utworów, stanowiących skarb poezji religijnej, przeznaczonych na największe święta: „Victimae paschali laudes” w Wielkanoc, „Veni Sancte Spiritus” w Zielone Świątki, „Lauda Sion Salvatorem” w Boże Ciało, oraz „Stabat Mater” w Mszy Siedmiu Boleści NMP i „Dies irae” w Requiem.

c/ Ewangelia
Jest szczytowym punktem Liturgii słowa, wprowadza głębiej w tajemnicę Eucharystii, stanowi pomost do Najświętszej Ofiary. Poprzedzona uroczystym Dominus vobiscum. Za chwilę będzie przemawiał już nie wysłannik Boży (prorok lub apostoł), ale sam Pan Jezus. Ewangelia to dobra nowina z Nieba, rzucająca światło na szare drogi ziemskiego żywota, a która przez obrazy i porównania ukazuje misterium odkupienia, skuteczność Mszy św. Chrystus czyniący cuda pokazuje, że może i nam pomóc tak w potrzebach duszy jak ciała, pod warunkiem zwrócenia się do Niego z żywą wiarą. On oświeca swoją nauką, wskazując jak mamy postępować, aby móc się zbawić, by stać się w pełni dziećmi Bożymi.
Odpowiadamy: Et cum spiritu tuo. Po słowach Sequentia sancti Evangelii secundum... - Wyjątek ze świętej Ewangelii według..., niezwłocznie: Gloria tibi, Domine - Chwała Tobie, Panie, gdzie podkreślamy „Tobie Panie” a nie „tobie kapłanie”. Ten ostatni użycza tutaj tylko swego głosu. Równocześnie świadomie naznaczamy się trzema małymi znakami krzyża: na czole (miejsce myśli), na ustach (mowa) i na piersi (serce). Ta czynność jest wyrazem chęci, aby święte słowa ogarnęły słuchającego, sprowadziły błogosławieństwo i niewzruszenie w nim pozostały. Ów gest ma zabezpieczać przed złymi myślami oraz dodać siły, by nie wstydzić się usłyszanego orędzia zbawienia, a odważnie głosić prawdę ewangeliczną, dając świadectwo słowem i czynem. Stajemy więc w gotowości do zachowania nauki Ukrzyżowanego w myślach i sercu, ustami zaś do jawnego jej wyznawania, choćby miałoby to narażać na prześladowania i cierpienia.

Przed uroczystym głoszeniem Dobrej Nowiny, kapłan głęboko pochylony na środku ołtarzem zanosi modlitwę „Munda cor... Oczyść serce moje i wargi moje, wszechmogący Boże, któryś wargi proroka Izajasza węglem ognistym oczyścił. I mnie też przez łaskawe miłosierdzie swoje racz tak oczyścić, abym godnie zdołał głosić świętą Ewangelię Twoją”. Stawia się jakby w miejsce proroka - „nie mogę mówić”; świadomy swej grzeszności, czekając na anioła z rozżarzonym, oczyszczającym usta węglem (Iz 6). Następnie modli się słowami: „Pan niech będzie w sercu moim i na ustach moich, bym godnie i umiejętnie głosił Jego Ewangelię. Amen”. Najpierw w sercu, aby wówczas skutecznie i święcie głosić przez usta.
W dawnej Polsce rycerstwo podczas Ewangelii wydobywało z pochew miecze na znak gotowości obrony wiary świętej przed niewiernymi. Dziś, o ileż bardziej trzeba bronić tego skarbu czynem apostolskim, skuteczniejszym dzięki pogłębionej formacji religijnej. W walce ze współczesnym bezbożnictwem, niemoralnością, liberalnymi ideologiami antychrześcijańskimi konieczna jest przede wszystkim broń umysłowa i duchowa, a więc dobra znajomość prawd wiary, odpowiednie przygotowanie apologetyczne, wiedza społeczna i polityczna oraz urobienie moralne, regularna modlitwa i ciągłe rozwijanie życia wewnętrznego.

We Mszy sollemnis buduje się procesja: diakon z ewangeliarzem, subdiakon, akolici niosący światło, turyferarz z kadzielnicą i ceremoniarz. Diakon kładzie ewangeliarz na ołtarzu, a po zasypaniu kadzidła przez celebransa klęka na najwyższym stopniu i odmawia modlitwę Munda cor. Następnie prosi o błogosławieństwo, którego udziela mu kapłan. W końcu jakby sam Jezus przechodzi cały orszak procesyjny na lewą stronę prezbiterium, gdzie zostają odśpiewane słowa świętej Ewangelii w kierunku północnym. Północ symbolizuje ciemność i zimno, gdzie nie wschodzi słońce, toteż Chrystus-Wschodzące Słońce głoszony naprzeciw ciemnościom grzechu i zła. Incensacja ewangeliarza stanowi akt adoracji Jezusa i Jego zbawczej prawdy. Po odśpiewaniu Ewangelii diakon okadza celebransa jako przedstawiciela Pana, a subdiakon podchodzi do niego z ewangeliarzem, aby ten mógł go ze czcią ucałować.

Skończywszy uroczyste głoszenie, kapłan całuje mszał (w Mszy solemnej ewangeliarz), czcząc jakby relikwie tego, co pozostawił Jezus w dziedzictwie swojemu Kościołowi. Odmawia przy tym krótką modlitwę „Per evangelica... Przez te słowa Ewangelii niechaj będą zgładzone nasze winy”, gdzie prosimy, aby i nas Bóg oczyścił: nasze uszy, bardziej podatne na słuchanie kłamstwa niż głosu prawdy; nasze oczy, często zamykające się na Boże światło, zamroczone ciemnością grzechów; i nasze serce, obciążone brudem, a wymagające oczyszczenia ogniem Bożym po to, aby skutecznie wypełniać słowa Pańskie. W międzyczasie odpowiadamy: Laus tibi, Christe - Chwała Tobie, Chryste. Ewangelia słuchana jest na stojąco, jakby w postawie sługi przed mówiącym do niego panem. Stojąc okazujemy szacunek wobec słowa Bożego i gotowość służby jedynemu prawdziwemu Panu, Jezusowi Chrystusowi.

d/ Kazanie
Nie należy istotowo do czynności liturgicznych, chociaż jest obecne w liturgii od najdawniejszych czasów. Celebrans zdejmuje manipularz i kładzie go na mszale, może nawet ściągnąć ornat, przez co podkreśla, że idzie tutaj o pewną przerwę w czynnościach kultycznych. Kapłan przepasany stułą wstępuje na ambonę nie jako osoba prywatna, zamierzająca głosić własne przekonania, ale jako mąż Kościoła, zastępca Chrystusa, który w Jego imieniu objaśnia słowa objawione, poucza i napomina. Zanim Pan Jezus złożył z siebie krwawą ofiarę na krzyżu za zbawienie ludzi, w czasie swojej działalności publicznej przepowiadał im słowo Boże, z którym Go posłał Ojciec Niebieski. Podobnie katolicki kapłan w trakcie Mszy, zanim złoży bezkrwawą Ofiarę pod postaciami chleba i wina, działa jako nauczyciel, który powtarza i tłumaczy słowa Mistrza, aby nas oświecić i udzielić praktycznych wskazówek dla życia chrześcijańskiego.
Kazanie jest kerygmą, która w pewnym stopniu niesie z sobą charakter subiektywny, co jednak nie może przesłaniać obiektywnego kultu. Kazanie to tylko narzędzie w liturgii, czasowo i formalnie nie stanowi czegoś samodzielnego, a podporządkowuje się całości liturgicznej celebracji świętych tajemnic wiary. Zawiera elementy egzystencjalne, moralizujące, katechetyczne, liturgiczne, etc. Szczególny rodzaj stanowi homilia, czyli autorytatywne głoszenie słowa Bożego, odnoszące się bezpośrednio do tekstu Ewangelii. Kazanie przygotowuje do ofiary, wprowadza do misteriów zbawczych, dziejących się w Mszy.

e/ Wyznanie wiary
Pierwsze słowa Credo in unum Deum - Wierzę w jednego Boga, są intonowane przez celebransa. Credo to krótki zbiór zasad nauki chrześcijańskiej, umocnienie, odpowiedź tego, co usłyszeliśmy w lekcji i Ewangelii. Tutaj wzbudzamy akt wiary i wyrażamy gotowość nawet oddania własnego życia za prawdy głoszone przez Kościół Boży. Synod z Toledo (589 r.) poucza: „Niechaj rozbrzmiewa Credo, aby przez ten śpiew wiara prawdziwa się umacniała, a dusza ludu katolickiego, wyznając kanony swojej świętej wiary, przygotowała się na przyjęcie sakramentu Ciała i Krwi Chrystusowej”. Bp Pelczar pisał: „Czyń twoje wyznanie wiary radośnie. Wszakże wiara jest nieocenionym klejnotem, jest latarnią na twej ciemnej drodze życia, jest światłem w zwątpieniach i bezradności, jest pociechą w kłopotach i przeciwnościach, jest bronią w pokusach i niebezpieczeństwach, jest słodyczą w śmierci. Bez wiary nie można podobać się Bogu, bez wiary nie można się zbawić”.
Wyznanie wiary katolickiej w liturgii jest publiczne i uroczyste, należy integralnie do Mszy św. Ów symbolon został ułożony na Soborze Nicejskim (325 r.) i uzupełniony na Konstantynopolitańskim (381 r.), wobec herezji arian, przeczącej Bóstwu Syna Bożego oraz macedonian, negujących Bóstwo Ducha Świętego. Credo odmawia się lub śpiewa w niedziele i większe święta.
Poszczególne prawdy tutaj zawarte stanowią jakby granitowe kolumny, na których podpiera się nauczający Kościół, depozytariusz nauki objawionej z woli Chrystusa. Są to jakby słowa wyrąbane w skale, niezniszczalne, trwające po wieczne czasy. Centrum tego wyznania jest osoba Jezusa Chrystusa i Jego dzieło zbawcze. Struktura jest następująca, według tematów:
    1/ stworzenie –
Patrem omnipotentem, factorem coeli et terrae;
2/ wyznanie Bóstwa Chrystusa – Ex Patre natum ante omnia saecula. Deum de Deo vero (...) Genitum, non factum, consubstantialem Patri;
3/ wgląd na dzieło stworzenia – Per quem omnia facta sunt;
4/ wyznanie natury ludzkiej Jezusa – Descendit de coelis. Et incarnatus est (...) Et homo factus est;
5/ dzieło zbawcze Syna Bożego – Crucifixus, sepultus, ressurrexit, ascendit, venturus est iudicare...;
6/ owoc odkupienia – Spiritus Sanctus et Ecclesia (baptismum, remissio peccatorum, ressurrectio).[/list]
Słowom Et incarnatus est - I wcielił się, towarzyszy przyklęknięcie. Istnieje związek między wcieleniem Syna Bożego a Eucharystią, która - jak uczy św. Tomasz z Akwinu - jest kontynuacją, przedłużeniem Wcielenia. W Mszy inkarnacja wkracza jakby na nowo w ziemską egzystencję człowieka.

Credo stanowi zakończenie tzw. Przedmszy, czyli Mszy katechumenów, przejście do części stricte ofiarnej - Mszy wiernych. To, co Bóg nam dotychczas ogłosił, przyjęliśmy za prawdę. Rozpaleni miłością chcemy teraz wziąć udział w największych tajemnicach wiary. Przedmsza przygotowała nas doskonale do Ofiary właściwej. Słowo, które wyszło przed wiekami z łona Ojca, Jego Syn jednorodzony, przemawiał do nas w Ewangelii. Teraz Chrystus, Wcielone Słowo chce się złożyć na ołtarzu w ofierze dla naszego zbawienia.