Autor Wątek: PROBLEMY Z SAKRAMENTEM ŚWIĘCEŃ  (Przeczytany 10402 razy)


marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
Sakrament święceń
« Odpowiedź #1 dnia: 2013-03-13 00:18:38 »
Sakrament święceń

 
      Jako pierwszy rozważymy sakrament święceń, ponieważ jest to sakrament, w którym wyświęca się kapłanów, tj. przekazana im zostaje "moc" odprawiania Mszy oraz udzielania innych sakramentów przynależnych ich funkcji.
Mówi się o nim, że odciska na przyjmujących "znamię sakramentalne", które wyposaża ich w specjalne łaski niezbędne do wypełnienia ich wzniosłego powołania i do działania in persona Christi  (w osobie Chrystusa). Kapłani są wyświęcani przez biskupów, którzy z kolei byli konsekrowani przez innych biskupów wywodzących się w "łańcuchu wtajemniczenia" od Apostołów i tym to sposobem właśnie poprzez "episkopat" przekazywana jest w czasie Sukcesja Apostolska (1). Z tego wynika, że gdyby ryt konsekracji biskupich został w jakiś sposób zniweczony i stał się nieważny, to kapłani przez nich wyświęcani nie byliby kapłanami, a wszystkie sakramenty uzależnione od tego szacownego stanu stałyby się nieważne i bez znaczenia (2). Aby umieścić przedmiot naszych rozważań we właściwej perspektywie konieczne będzie zdefiniowanie "sakramentu święceń", ustalenie czy obrzęd biskupich konsekracji jest prawdziwym Sakramentem oraz sprecyzowanie, co jest wymagane do jego ważności, a następnie przebadanie nowego rytu i stwierdzenie czy "oznacza łaskę", którą ma w zamyśle przekazywać i czy "przekazuje łaskę", którą w zamyśle ma oznaczać.
 
      Powodem pewnej konsternacji związanej z tym zagadnieniem jest fakt, że chociaż sakrament święceń jest jeden, to udziela się go etapami. W Zachodnim Kościele rzymskokatolickim rozłożony jest on na siedem stopni – "święcenia niższe": ostiariusza, egzorcysty, lektora i akolity; oraz "święcenia wyższe": subdiakonat, diakonat i kapłaństwo. Niemal natychmiast pojawia się pewne zamieszanie, gdyż w kilku starożytnych dokumentach mowa jest o sześciu, w innych o ośmiu albo nawet o dziewięciu stopniach. W kościele prawosławnym – którego ważność rytów jest niekwestionowana – subdiakoni są umieszczani w "niższej" kategorii. We wszystkich Kościołach, które uznają kapłaństwo za sakrament (protestanci – co odnosi się też do anglikanów – tego nie uznają) zarówno diakoni jak i kapłani są "wyświęcani", a biskupstwo włączane jest do kategorii kapłańskiej; w istocie jest ono nazywane " summum sacerdotium " albo "pełnią kapłaństwa". Wyższe stanowiska w Kościele takie jak: arcybiskup, kardynał albo papież są rozpatrywane w kategoriach administracyjnych a nie sakramentalnych. Tak więc po wyborze Papieża objęciu przez niego urzędu towarzyszą stosowne ceremonie, nie jest to jednak obrzęd sakramentalny (3).
 
     Dla porządku należy zaznaczyć, że ordynowany (osoba mająca przyjąć święcenia) dowolnego stopnia, automatycznie otrzymuje łaski przynależne niższemu stopniowi. (Ta zasada nazywana jest per saltum , czyli "z przeskokiem"). A więc, gdyby dana osoba została wyświęcona do stanu kapłańskiego bez otrzymania niższych święceń, to automatycznie otrzymałaby całą moc i łaski odnoszące się do niższych święceń, takie jak np. władza egzorcyzmowania. Kościół posoborowy zlikwidował wiele niższych stopni święceń, ale gdyby ten kościół ważnie wyświęcał kapłanów, to otrzymywaliby oni automatycznie te uprawnienia, które przynależą do tych niższych, "zniesionych" stopni. Jednakże, kiedy dochodzimy do święceń biskupich, to niemal wszyscy teologowie zgodnie uważają, że biskupi muszą być już wcześniej wyświęconymi kapłanami, a gdy ten warunek nie jest spełniony obrzęd konsekracji nie przekazuje niczego. Kościół nigdy nie wypowiedział się nieomylnie w tej kwestii i istnieje przeciwna opinia – a mianowicie, że obrzęd konsekracji automatycznie nadaje konsekrowanemu także charakter sakramentalny wynikający ze święceń kapłańskich (uprawnienia stanu kapłańskiego) (4). Ciągłość sukcesji apostolskiej ma tak kluczowe znaczenie, że powszechną praktyką Kościoła jest konsekrowanie biskupa w obecności trzech innych biskupów. Reguła ta nie ma absolutnego charakteru, gdyż dla ważności wystarcza tylko jeden biskup i można przytoczyć niezliczone przykłady na to, że zwyczaj ten był pomijany.
 
     Interesujące jest, że wielu tradycyjnych teologów poddawało w wątpliwość czy wyniesienie kapłana do godności biskupiej jest aktem sakramentalnym czy też jurysdykcyjnym. Jest to ważna kwestia, gdyż:
  • zakłada, że zwykły kapłan posiada zdolność (a nie prawo) wyświęcania (innych kapłanów);
  • jeżeli ryt konsekracji nie wiąże się z żadnym "odciśnięciem znamienia sakramentalnego" to kwestia ważności raczej nie ma racji bytu.

     Jednakże, ponieważ konsekracje biskupie posiadają "formę" i "materię" zdecydowana większość teologów uważa, że faktycznie jest to Sakrament – albo raczej, że jest to dopełnienie sakramentu kapłaństwa i obdarza konsekrowanego "pełnią władzy kapłańskiej" i jego funkcji. Leon XIII wyraźnie nauczał, że właśnie taki jest stan faktyczny. Cytując go bezpośrednio: "biskupstwo, przez ustanowienie Chrystusa, w najprawdziwszy sposób należy do sakramentu święceń i jest najwyższym stopniem kapłaństwa; jest tym, co święci Ojcowie i nasza własna praktyka liturgiczna nazywa najwyższym kapłaństwem, szczytem świętej posługi" ( Apostolicae curae ).

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
RÓŻNICE MIĘDZY KAPŁANEM A BISKUPEM
« Odpowiedź #2 dnia: 2013-03-13 14:00:19 »
RÓŻNICE MIĘDZY KAPŁANEM A BISKUPEM

     W tradycyjnym obrzędzie święceń kapłańskich, biskup poucza kandydata, że jego zadaniem jest "składać ofiarę, błogosławić, rządzić, głosić słowo Boże i chrzcić".(W rycie posoborowym ta instrukcja została usunięta, a kapłan jest wyświęcany by "celebrować" liturgię, którą jest tu oczywiście Novus Ordo Missae (5)). To pouczenie, którego celem jest wyszczególnienie głównych funkcji kapłana, nie zawiera wszystkiego, gdyż nic nie wspomina o władzy rozgrzeszenia. Jednakowoż inne części tradycyjnego rytu wyraźnie mówią o mocy rozgrzeszania. (I znowu, ryt posoborowy zniósł modlitwę, w której wymienia się tę władzę).
 
     Biskupi posiadają jednakże pewne uprawnienia przekraczające zakres i przewyższające prerogatywy kapłanów. Soboru Trydencki naucza: "Zatem święty Sobór oświadcza, że do tego hierarchicznego urzędu oprócz innych kościelnych stopni należą przede wszystkim biskupi, którzy przyszli w miejsce Apostołów jako ich następcy, i jak tenże Apostoł mówi: «postanowieni są przez Ducha Świętego, by rządzili Kościołem Bożym» [Dz. Ap. 20, 28]. Są oni wyżsi od prezbiterów, mogą udzielać sakramentu bierzmowania, wyświęcać sługi Kościoła i spełniać liczne inne czynności, których to władz nie posiadają osoby święceń niższych" (Denz. 960). Następnie, siódmy kanon o sakramencie święceń stanowi: "Jeśli ktoś twierdzi, że biskupi nie są wyżsi od kapłanów albo że nie mają władzy bierzmowania i udzielania święceń, albo że władza, którą mają, jest im wspólna z kapłanami... niech będzie wyklęty" (Denz. 967).
 
     Jednakowoż, jak stwierdza ks. Bligh w swoim studium na temat historii sakramentu święceń kapłańskich: "z praktyki Kościoła w całkiem pewny sposób wynika, że zwykły kapłan może w pewnych okolicznościach (wcale nie rzadkich) ważnie bierzmować i jest niemal pewne, że posiadając papieską autoryzację może ważnie wyświęcić nawet do diakonatu i kapłaństwa. Dekret dla Ormian wydany przez Sobór Florencki w 1439 roku stwierdza, że biskup jest zwyczajnym szafarzem bierzmowania i zwyczajnym szafarzem święceń kapłańskich – co wydaje się sugerować, że w nadzwyczajnych okolicznościach szafarzem obu tych sakramentów może być kapłan. Od wydania dekretu Spiritus Sancti Munera z 14 września 1946 roku, w Kościele łacińskim powszechnym prawem stało się, że wszyscy kapłani parafialni mogą udzielać sakramentu bierzmowania swoim parafianom w niebezpieczeństwie śmierci. Istnieją ponadto cztery papieskie bulle z piętnastego wieku, które upoważniają opatów nie będących biskupami – a tylko zwykłymi kapłanami, do udzielania swoim podwładnym święceń; dwie z nich wyraźnie przyznają uprawnienia do wyświęcania «nawet do stanu kapłańskiego»" (6). Niektórzy uważali, że takie święcenia były nieważne, ponieważ papieże działali "pod przymusem", ale pozostaje faktem, że przynajmniej jeśli chodzi o diakonat, to przez stulecia korzystanie z tych uprawnień nie napotykało na papieski sprzeciw. W greckim oraz innych "kościołach wschodnich" kapłan jest zwyczajnym szafarzem sakramentu bierzmowania, a biskup jest zwyczajnym szafarzem święceń kapłańskich (7).
 
     Kodeks Prawa Kanonicznego (1917) stanowi, że "zwyczajnym szafarzem święceń kapłańskich jest konsekrowany biskup; zaś nadzwyczajnym szafarzem osoba, która, chociaż nie posiada godności biskupiej, to jednak otrzymała albo z mocy prawa albo przez specjalny indult od Stolicy Apostolskiej władzę udzielania niektórych święceń" (CIC 782 i 951). Ważne jest teraz zwrócenie uwagi na termin szafarz "nadzwyczajny", ponieważ jest on powszechnie używany na określenie kapłana, który udziela sakramentu bierzmowania; w kościele posoborowym określa się tak osoby świeckie, które rozdają chleb i wino. Wydaje się zatem konieczną konkluzja, że zwykły kapłan może otrzymać pewne uprawnienia na mocy Apostolskiego indultu lub – ponieważ żadna dodatkowa ceremonia nie jest wymagana – prawo do wykonywania pewnych uprawnień, które normalnie nie przynależą do jego stanu. Można by tu nakreślić analogię z sakramentem chrztu, który normalnie jest udzielany przez kapłana, ale w pewnych okolicznościach może być udzielony przez każdego katolika.
 
     Jak możemy rozstrzygnąć te pozorne sprzeczności? Jednym z rozwiązań jest potraktowanie prawa do udzielania święceń za przywilej o charakterze jurysdykcyjnym. Gdy Papież Pius XII udzielił kapłanom parafialnym pozwolenia na to by byli nadzwyczajnymi szafarzami sakramentu bierzmowania, to nie nadał im tej władzy włączając ją do sakramentalnego rytu, a jedynie na mocy mandatu. Tak więc, można by uważać, że na mocy swych święceń każdy kapłan otrzymuje władzę bierzmowania i wyświęcania, lecz bez papieskiego upoważnienia nie może z tych uprawnień korzystać. Jak mówi ks. Bligh: "przez wyświęcenie do stanu kapłańskiego człowiek nie otrzymuje żadnej władzy do bierzmowania lub wyświęcania..." Jednakże, zostaje naznaczony nieusuwalnym znamieniem sprawiającym, że "staje się osobą zdolną do tego by władza biskupia bądź papieska – wtedy, gdy uzna to za właściwe – mogła przekazać mu stosowne uprawnienia".
 
     Zakładając, że omawiana kwestia ma jurysdykcyjny charakter można postawić sobie kilka pytań. Czy nasz Pan Jezus Chrystus osobiście ustanowił zasadę, że w normalnych – lub być może we wszystkich – okolicznościach, tylko biskupi powinni bierzmować i wyświęcać? Czy regułę tę ustanowili Apostołowie na mocy otrzymanej od Chrystusa władzy? Czy jest to norma nie-apostolska, co czyniłoby ją raczej elementem prawa kościelnego, a nie Objawienia? Idąc dalej, konieczność papieskiej dyspensy można rozumieć jako wypływającą albo z prawa kanonicznego ograniczającego prawowite wykorzystanie przez kapłana jego prerogatyw, albo z prawa Boskiego wymagającego by kapłan, który realizuje te uprawnienia musiał od Papieża otrzymać specjalne pełnomocnictwo lub jakiś rodzaj jurysdykcji. Sobór Trydencki celowo pozostawił otwartą i nierozstrzygniętą odpowiedź na te pytania. W szóstym kanonie o sakramencie święceń stwierdza tylko:
 
     "Jeśli ktoś twierdzi, że w Kościele katolickim nie ma hierarchii z rozporządzenia Bożego, która się składa z biskupów, kapłanów i ministrów – niech będzie wyklęty".
 
     Przed przyjęciem wyrażenia "z rozporządzenia Bożego" Sobór rozważał sformułowania "z Bożego ustanowienia" oraz "ze specjalnego rozporządzenia Bożego", lecz zostały odrzucone, ponieważ nie chciano rozstrzygać tej kwestii.
 
     Odwołanie się do praktyki starożytnego Kościoła sugeruje, że wszystkie sakramenty były zwykle udzielane bądź przez biskupa bądź też przez kapłanów wyraźnie przez nich oddelegowanych. Bligh cytuje De Puniet'a mówiącego, że kapłani w czasach apostolskich zarządzali kościołami pod nadzorem Apostołów i niemal na pewno cieszyli się pełnią władzy kapłańskiej obejmującej władzę wyświęcania. Święty Hieronim nauczał, że kapłan przy swych święceniach otrzymywał moc wyświęcania, która to władza niezwłocznie została ograniczona prawami kościelnymi. Nawet w czasach średniowiecza, po tym, jak biskupi wyświęcili kapłana pozostali obecni tam duchowni kładli swe ręce na głowie ordynowanych ("materia" obrzędu) i powtarzali modlitwę konsekracyjną – działając tym samym jako "koncelebransi". Zgodnie z aktualną tradycyjną praktyką kapłani błogosławią ordynowanych kładąc ręce na ich głowach, ale nie powtarzają już formy konsekracyjnej. Jest to ważny punkt gdyż w takiej sytuacji jasnym się staje, że tylko biskup jest tym, który wyświęca. Posoborowy kościół utrzymał tę praktykę.


marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
CZY BISKUP JEST WYŚWIĘCANY CZY KONSEKROWANY?
« Odpowiedź #3 dnia: 2013-03-13 14:08:25 »
CZY BISKUP JEST WYŚWIĘCANY CZY KONSEKROWANY?


     Tak postawione pytanie jest nieuzasadnione, gdyż w Sacramentum Ordinis (8 ) Pius XII wymiennie używa obu terminów.
     Istotną kwestią jest natomiast odpowiedź na pytanie czy wyniesienie kapłana do rangi biskupa wymaga aktu sakramentalnego czy decyzji administracyjnej. Według Catholic Encyclopedia (1908):

"Wielu starszych scholastyków była zdania, że biskupstwo nie jest sakramentem; nawet dzisiaj ta opinia znajduje kompetentnych obrońców (np. Billot, De Sacramentis ), chociaż większość teologów przyjmuje za pewnik, że wyświęcenie biskupa jest Sakramentem" (9).
 
Bez względu na odpowiedź, bezsporne są dwa punkty:
  • Sobór Trydencki definiuje, że biskupi należą do hierarchii ustanowionej z Bożego rozporządzenia; w stosunku do kapłanów są starsi rangą i posiadają władzę bierzmowania i wyświęcania, która jest im właściwa" (Sess. XXIII, c. IV, kan. 6 & 7).
  • Leon XIII – jak to już zaznaczono – wyraźnie uczy, że biskupstwo "w najprawdziwszy sposób przynależy do sakramentu święceń", a Pius XII – definiując zarówno materię jak i formę tego rytu – domyślnie naucza, że rzeczywiście jest to akt sakramentalny.

     W niniejszym opracowaniu przyjmuje się stanowisko, że chociaż kwestia tego czy zwykły kapłan otrzymuje władzę (a nie prawo) wyświęcania pozostaje otwartą, to biskupstwo pozostaje częścią sakramentu święceń. Pomimo faktu, że władza wyświęcania ma mniejszą moc niż władza składania Ofiary przebłagalnej za żywych i umarłych (tzn. Mszy Świętej) i pomimo faktu, że kapłan rzeczywiście może już posiadać tę władzę, to bezsprzecznie można uważać, że biskup potrzebuje specjalnych łask do właściwego pełnienia swych funkcji i że te łaski spływają na niego za pośrednictwem aktu sakramentalnego.
     Tak więc, biskup przyjmuje w tym sakramencie to co nazywane jest " summum sacerdotium " albo " pełnią stanu kapłańskiego ". Należy ponownie podkreślić, że wyświęcając kapłanów – bez względu na wcześniejszą praktykę, zarówno w tradycyjnej jak i posoborowej praktyce – tylko biskup powtarza zarówno materię jak i formę. W konsekwencji, gdy biskup dokonuje święceń, to kwestią nie tylko zasadniczą, lecz krytyczną staje się "ważność" jego własnych święceń i dokonywanego przez niego aktu sakramentalnego.

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
KRÓTKA HISTORIA SAKRAMENTALNEGO OBRZĘDU ŚWIĘCEŃ
« Odpowiedź #4 dnia: 2013-03-13 14:11:17 »
KRÓTKA HISTORIA SAKRAMENTALNEGO OBRZĘDU ŚWIĘCEŃ

     Obrzędy stosowane przy wyświęcaniu można znaleźć w Pontyfikale – księdze zawierającej wszystkie ryty i ceremonie, które są normalnie zarezerwowane dla biskupów. Nie zawsze jednak tak było; jako że pierwsze odniesienie do Pontyfikałów jako takich odnajdujemy około roku 950.
 
     Jednakże w okresie poprzedzającym tę datę istniały już obrzędy święceń i można je odnaleźć w różnych zbiorach starożytnych chrześcijańskich tekstów liturgicznych o najrozmaitszych tytułach.
     Jeden z takich nadal istniejących, najwcześniejszych zbiorów został skompilowany w Rzymie przez schizmatyka, antypapieża Hipolita – około roku 217 – i to zasadniczo z tego źródła Paweł VI zaczerpnął nowy posoborowy ryt biskupich konsekracji (10).

     Następnymi w kolejności są trzy sławne "sakramentarze" Kościoła rzymskokatolickiego, nazywane od imion Papieży: Leona (Papież św. Leon Wielki † 461), Gelazego (Papież św. Gelazy † 496) i Grzegorza (Papież, święty Grzegorz Wielki † 604).
     Te zbiory starożytnych ceremonii obejmują ryty święceń.
     
Ten ostatni zrewidowano i wprowadzono w Imperium karolińskim w ósmym wieku; był on później nadal poprawiany i ostatecznie stał się Pontyfikałem – pod taką nazwą występuje od 954 roku.

     W trzynastym wieku sławny kanonista Guillaume Durand kolejny raz zrewidował tekst, który z kolei stał się podstawą pierwszego drukowanego Pontyfikału wydanego w 1485 roku. Rozpowszechnienie druku umożliwiło zaprowadzenie większej jednolitości w świecie chrześcijańskim i Papież Innocenty VII formalnie zalecił używanie tego tekstu we wszystkich kościołach pozostających w jedności z Rzymem.

    Wreszcie, św. Leon Wielki przypuszczalnie nie stworzył rytu święceń, jaki znajdujemy w jego sakramentarzu – lecz raczej tylko spisał praktykę Kościoła w postaci jaką zastał. W okresie między św. Leonem (461) i rokiem 1968 w rytach zachodniego Kościoła nie dokonała się żadna znacząca zmiana.

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
ZASADNICZE ASPEKTY RYTÓW ŚWIĘCEŃ
« Odpowiedź #5 dnia: 2013-03-13 14:13:56 »
ZASADNICZE ASPEKTY RYTÓW ŚWIĘCEŃ

      W szóstym rozdziale Dziejów Apostolskich, uczniowie – na polecenie Apostołów – wybrali siedmiu diakonów. "Tych stawili przed oczyma Apostołów; a oni pomodliwszy się, włożyli na nich ręce". Dwa dostrzegalne w tym unikalnym opisie Apostolskiego obrzędu elementy – a mianowicie: zewnętrzny gest nałożenia rąk i odmówienie modlitwy – stanowią istotę rytu święceń (11).
 
     Aż do dwunastego wieku autorzy dzieł liturgicznych i teologicznych nie zajmowali się określeniem dokładnego momentu święceń ani ścisłego brzmienia słów wymaganych do ważności. Ożywiała ich zasada zachowania nienaruszonym wszystkiego, co zostało im przekazane, jednakże nie przeszkadzało to, by od czasu do czasu nadal jeszcze dokładniej opracowywać obrzędy, wprowadzając do nich stosowne uzupełnienia. Niewątpliwie satysfakcjonowała ich wiedza, iż właściwie przeprowadzony obrzęd udziela stanu kapłańskiego. Jednakże, kiedy czyta się ich objaśnienia symbolizmu zawartego w obrzędach, to można wywnioskować, że istniały różne zdania na temat tego, co jest zasadniczą częścią rytu w odróżnieniu od tego, co jest częścią ceremoniału – i tak niektórzy uważali, że sakrament jest udzielany przez włożenie rąk na głowę ordynowanego, podczas gdy inni sądzili, że dzieje się to wtedy, gdy biskup namaszcza ręce albo wręcza nowowyświęconemu kapłanowi patenę i kielich – tzw. "podanie instrumentów ( traditio instrumentorum )" (12).
 
      Jak wyżej wspomniano, arystotelesowską terminologię "materii" i "formy" do dyskusji wprowadził William z Auxerre lub św. Albert Wielki, za którym to wzorem podążyli św. Tomasz z Akwinu, św. Bonawentura i wszyscy późniejsi autorzy. Jednak ich opinie na temat tego, co stanowi właściwą materię i formę różniły się jeszcze między sobą. Kolejny raz należy jednakże podkreślić, że bez zastrzeżeń akceptowali oni tradycyjne ryty Kościoła przekazywane od niepamiętnych czasów. Zdawali sobie także sprawę, że obrzędy te – podobnie jak sama Msza – podlegały pewnym zmianom polegających na wprowadzaniu stosownych uzupełnień (a nie na usuwaniu ich fragmentów) na przestrzeni wieków.

      I tak na przykład, położenie Pisma Świętego na barkach diakona nie mogło się zdarzyć zanim Pismo Święte zostało spisane, a doszło do tego wiele lat czy też dziesiątków lat po śmierci naszego Pana. I tak na przykład, w jakiś czas po czwartym stuleciu do obrzędu dodano "podanie instrumentów" o czym nie wspomina się w żadnym rytuale ułożonym przed rokiem 900. Logicznym staje się zatem przyjęcie założenia, że zasadnicza forma i materia pozostały niezmienione począwszy od czasów Apostołów, którzy wyświęcali pierwszych diakonów i kapłanów. Stosowne uzupełnienia – w przeciwieństwie do usuwania fragmentów – nie naruszają ważności.

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
OKREŚLENIE "ISTOTY" FORMY SAKRAMENTALNEJ
« Odpowiedź #6 dnia: 2013-03-13 14:17:29 »
OKREŚLENIE "ISTOTY" FORMY SAKRAMENTALNEJ

    Jak już wyżej wspomniano, Nasz Pan nie przekazał formy i materii sakramentu święceń in specie – w sposób szczegółowy. Zostały one ustalone przez Apostołów, a Kościół posiadał swobodę zmiany słów formy pod warunkiem, że zachował ich "substancjalną" naturę – jaka została określona przez Chrystusa bądź Apostołów.
 
    Pierwszą "półoficjalną" wypowiedź Kościoła w kwestii nieodzownej "formy" można znaleźć w Dekrecie dla Ormian ogłoszonym w 1439 roku:
 
  • "Szóstym sakramentem są święcenia. Materią jego jest to, co się [kandydatowi] podaje, aby mu udzielić święceń. Prezbiterat jest przekazany przez dotkniecie kielicha z winem i pateny z chlebem... Forma kapłaństwa jest taka: «Przyjmij władzę składania ofiary w kościele za żywych i umarłych w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego»" (Denz. 701).

    Orzeczenie to odzwierciedlało opinię św. Tomasza z Akwinu i uwzględniało powszechną praktykę kościołów rzymskiego i armeńskiego, jednakże nigdy nie było traktowane jako ostateczne. Po pierwsze, Grecy – których ważność święceń nigdy nie była kwestionowana – nie praktykują "podania instrumentów" ( traditio instrumentorum ). Ponadto, jak wykazują studia historyczne praktykę tę wprowadzono po czwartym wieku. Tak więc, Ojcowie Soboru Trydenckiego pozostawili tę kwestię nierozstrzygniętą, świadomie unikając zdefiniowania zarówno materii jak i formy tego sakramentu (13).


marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
WYDARZENIA Z OKRESU REFORMACJI
« Odpowiedź #7 dnia: 2013-03-13 14:19:35 »
WYDARZENIA Z OKRESU REFORMACJI

     Luter oraz jego następcy wyraźnie zanegowali fakt, że Msza jest Ofiarą i m.in. przebłaganiem za żywych i umarłych. W takim wypadku, nie ma żadnej potrzeby by istniał stan kapłański. Dlatego też protestanci zaprzeczają temu, by święcenia i obrzędy z nich wypływające były w ogóle jakimiś sakramentami. (Za sakramenty uznają jedynie chrzest i małżeństwo). Jednakowoż reformatorzy stanęli wobec poważnego problemu. Świeccy nie byli zbyt chętni do uznania za swych religijnych przywódców osób, które w jakiś sposób nie zostały konsekrowane i w których nie dostrzegali charakteru znanych sobie kapłanów (14). Z tej przyczyny reformatorzy wymyślili nowe ryty mające za cel inkorporowanie ich nowej, nieprawowiernej teologii, jednakże ubrali je w zewnętrzne, znane ludziom formy. Dokonali tego przez zmianę formy sakramentu i usunięcie z towarzyszących mu obrzędów wszelkich sformułowań (nazywanych przez teologów " significatio ex adjunctis "), które precyzowałyby szczególne władze i łaski przynależne funkcji kapłańskiej bądź biskupiej.
 
     W Anglii, za panowania Henryka VIII i Edwarda VI inicjatorem zmian był Cranmer (pozostający pod silnymi wpływami zarówno Lutra jak i Kalwina) – zmian wprowadzonych do anglikańskiego Rytuału (15). W tym okresie niezliczeni "prezbiterzy" i "biskupi" byli "wyświęcani" w rytach mających na celu unieważnienie katolickiego rozumienia ich funkcji (16). Krótko po tej pierwszej apostazji dokonanej w angielskiej rzeczywistości za rządów katolickiej królowej Marii nastąpiło odnowienie prawdziwej wiary. Niemal natychmiast pojawił się problem ważności święceń dokonanych "na modłę" Cranmera.
 
     W czerwcu 1555 roku Papież Paweł IV wydał bullę Praeclara carissimi , w której orzekł, iż każdy kto został wyświęcony na biskupa, a nie był " rite et recte ordinatus " (wyświęcony właściwie i poprawnie) musiał zostać wyświęcony powtórnie. W kolejnym breve zatytułowanym Regimini universalis (wydanym w październiku 1555 roku) dalej wyjaśniał tę kwestię, stwierdzając: " eos tantum episcopos et archepiscopos qui non in forma ecclesiae ordinati et consecrati fuerunt, rite et recte ordinatos dici non posse ". ("Każdy wyświęcony do rangi biskupa lub arcybiskupa w rytach innych niż te używane przez Kościół nie jest właściwie i poprawnie wyświęcony"). Aby być właściwie i poprawnie wyświęconym koniecznym było użycie "zwyczajowej formy Kościoła". Zgodnie z tradycyjną praktyką Kościoła, fakt przeprowadzenia obrzędów przez schizmatyków nie był czynnikiem unieważniającym je. Tam gdzie istniała wątpliwość wymagane było warunkowe, powtórne wyświęcenie.
 
     Ta praktyka Kościoła nie przyczyniła się w żaden sposób do rozwiązania kwestii co jest właściwą formą i materią tego sakramentu i trzeba zdać sobie sprawę z tego, że teolodzy tamtych czasów nie zajmowali się określaniem materii i formy, lecz upewnieniem się, że kompletny ryt Kościoła został użyty z właściwą intencją u spełniającego swe obowiązki konsekratora. Jednak był to również okres, gdy skokowo rosła liczba sekt protestanckich, a wraz z nimi powiększała się ilość rytów zawierających mniej lub bardziej poważne zmiany. Podobnie jak w przypadku Mszy, drugorzędne zmiany niekoniecznie czyniły ryt nieważnym lub oddalały go od tego, co było uznawane za formę zwyczajową.
 
     Na domiar złego, w późniejszym okresie sprawy w kościele anglikańskim przybrały konserwatywny obrót. Po okresie panowania królowej Elżbiety powiększyli swe wpływy purytanie mający wrogi stosunek do sakramentów. Lecz w 1662 roku za arcybiskupa Laud'a nastąpiła reakcja w przeciwnym kierunku zakończona utworzeniem stronnictwa "High Anglican", które "zromanizowało" znaczną część anglikańskiej liturgii jednocześnie cały czas mocno trzymając się jej reformatorskich zasad. Do konsekracyjnych form święceń dodano pewne słowa, aby je bardziej zbliżyć do praktyki katolickiej – szczególnie terminy: "kapłan" i "biskup" pojawiły się w ich formułach, a ponadto w publicznym obiegu pojawiło się roszczenie jakoby anglikanie byli, podobnie jak wschodni schizmatycy, chociaż organizmem odłączonym, to jednak "ortodoksyjnym". Narodziła się "teoria Kościołów siostrzanych" ("branch theory") i anglikanie zaczęli przypisywać sobie status "Kościoła siostrzanego". Jednakże bez względu na to jakich słów użyto, to przez dalsze przywiązanie do protestanckiej teologii (anglikanie nadal musieli przestrzegać "39 artykułów") obrzędy te nadal posiadały przynajmniej defekt intencji (17). Dlatego nadal trwały dyskusje, co jest właściwą formą i materią oraz jakie są zasadnicze słowa wymagane do udzielenia kandydatom kapłańskiego i/lub biskupiego charakteru.
 
     Sakrament musi być z definicji "zewnętrznym znakiem wewnętrznej łaski ustanowionym przez Chrystusa dla naszego uświęcenia" (Katechizm Soboru Trydenckiego). Jak stwierdził Leon XIII w Apostolicae curae : "jak wszystkim wiadomo, Sakramenty Nowego Przymierza, jako widzialne i skuteczne znaki niewidzialnej łaski powinny zarówno oznaczać łaskę, której udzielają i udzielać łaski, którą oznaczają. Chociaż znaczenie powinno zawierać się w zasadniczej części rytu – to znaczy, w «materii» i «formie» – to nadal przynależy ono głównie do «formy», jako że «materia» jest tym elementem, który nie jest sam przez się zdeterminowany, lecz jest określany przez «formę»". (Można to zilustrować na przykładzie Chrztu gdzie materią jest woda, a formą słowa: "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego"). "Forma" ma zatem fundamentalne znaczenie i ona to właśnie będzie głównym tematem poniższych rozważań.

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
DZIEŁO OJCA JEAN'A MORAN'A
« Odpowiedź #8 dnia: 2013-03-13 14:21:26 »
DZIEŁO OJCA JEAN'A MORAN'A

     Do połowy XVII wieku uczeni byli już dobrze obeznani z rytami święceń używanymi na całym świecie, co było wynikiem zarówno rozpowszechnienia druku jak i poszerzenia się kontaktów międzynarodowych. W 1665 roku, francuski rzymskokatolicki teolog – Jean Moran opublikował pracę, w której zaprezentował wielką kolekcję rytów święceń używanych zarówno we wschodnich jak i zachodnich obrządkach. Trzymając się zasady, że materia i forma muszą być wspólnym elementem, jaki zachował się we wszystkich ważnych rytach, doszedł on do wniosku, że jeżeli chodzi o materię to zawsze wymagane było nałożenie rąk (18) oraz że wszystkie formy zgodnie wymagają konieczności wyszczególnienia urzędu, jaki miał zostać udzielony. Cytując go dosłownie:
 
"Niech protestanci przestudiują wszystkie katolickie rytuały – zarówno zachodnie jak i wschodnie – a nie znajdą ani jednej formy święceń biskupów (lub kapłanów), która nie zawierałaby słowa biskup (lub kapłan), względnie jakichś innych słów wyrażających szczególny autorytet, władzę biskupa (lub kapłana), odmiennych od wszystkich pozostałych stopni święceń".
 
     Była to oczywiście prywatna opinia i teolodzy nadal dyskutowali czy wystarczające jest, aby nadawany urząd został wspomniany w innych częściach obrzędu – tzw. zasada " significatio ex adjunctis ". Co więcej – jak już wspomniano – protestanckie sekty, które wcześniej jak zarazy unikały słowa "kapłan", na powrót zaczęły w kontekst swoich obrzędów wprowadzać słowo "kapłan" – nie rozumiejąc pod tym terminem "kapłana składającego ofiarę", lecz osobę wybraną przez wspólnotę do głoszenia słowa Bożego. W podobny sposób przywrócili oni termin "biskup" – ale rozumiany w czysto jurydycznym albo administracyjnym sensie i często tłumaczony jako "zarządca". Ta konkretna kwestia – a mianowicie, konieczność wymienienia w ramach "formy" nazwy urzędu kandydata – została jak się wydaje rozstrzygnięta przez Leona XIII w Encyklice Apostolicae curae , w której Papież skrytykował zarówno anglikańską formę święceń sprzed 1662 roku z powodu braku tego wyszczególnienia, jak również ryt powstały po 1662 roku ze wzglądu na używanie terminów kapłan i biskup w odmiennym od katolickiego sensie.
 

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
DEFINICJA PIUSA XII
« Odpowiedź #9 dnia: 2013-03-13 14:27:35 »
DEFINICJA PIUSA XII

     Rezultatem pracy Jean'a Moran'a była zmiana podstawy, na jakiej katoliccy teolodzy zaczęli opierać swe obiekcje w stosunku do rytów święceń protestanckich.
 
Dwie rzeczy stały się jasne:
  • fakt, że nie posiadali oni żadnej "tradycji instrumentów" nie świadczył już dalej o ich nieważności
oraz
  • modlitwa "Przyjmij Ducha Świętego", której używali anglikanie w swoich święceniach biskupich i która, jak twierdzili, przekazywała sakramentalną władzę nie była powszechnie używana i stąd nie można było uznać, że stanowiła zasadniczą część obrzędu.
(Zdanie to zostało wytłuszczone, aby móc się do niego później odwołać).

     Dyskusja dotycząca "formy" trwała aż do 1947 roku, kiedy to Pius XII rozstrzygnął po wszystkie czasy, co jest materią i formą sakramentu święceń.
 
     Jego definicję można znaleźć w Dekrecie Sacramentum Ordinis (19), który to dokument posiada – według opinii takich sławnych teologów jak J. M. Hervé i Felix Cappello – wszelkie cechy definicji nieomylnej (20). Według ojca Bligh'a, "cel dekretu nie był spekulatywny... lecz praktyczny". Ryt sam w sobie nie został w żaden sposób zmieniony i w samej rzeczy, Pius XII domagał się, aby nie uległ on zmianie. Papież wydając dekret chciał "położyć kres wątpliwościom dotyczącym ważności święceń przyjmowanych przez kapłanów, którzy mieli skrupuły, że jakaś prawdopodobnie zasadnicza część długiego i skomplikowanego obrzędu w ich przypadku nie została właściwie przeprowadzona".

    Jego celem na przyszłość było "usunięcie wszelkich sporów i zastrzeżeń: charakter, łaska i moc sakramentu zostają udzielone wszystkie równocześnie przez nałożenie rąk i słowa Da quaesumus ... pozostałe ceremonie – namaszczenie, podawanie instrumentów i drugie nałożenie rąk – nie udzielają tego co oznaczają; oznaczają szczegółowo to co już się dokonało poprzez materię i formę".

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
FORMA I ZASADNICZE SŁOWA ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH (PIUS XII)
« Odpowiedź #10 dnia: 2013-03-13 14:30:01 »
FORMA I ZASADNICZE SŁOWA ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH
(PIUS XII)

    Pius XII orzekł, że "forma składa się ze słów prefacji, z których poniższe są istotne i konieczne do ważności":
 
" Da, quaesumus, omnipotens Pater, in hos famulos tuos Presbyterii dignitatem, innova in visceribus eorum Spiritum sanctitatis, ut acceptum a te, Deus, secundi meriti munus obtineant; censuramque morum exemplo suae conversationis insinuent ".
(Zlej, prosimy Cię, Wszechmogący Ojcze, na te sługi Swoje godność kapłańską, odnów w sercach ich ducha świątobliwości, aby otrzymany od Ciebie, Boże, urząd niższego stopnia, wykonywali w wzorowym życiu, a tym przykładem i innych do niego zachęcali).
 
Podobnie, przy konsekracji biskupów, ten sam nieomylny dokumentu stanowi, że "formą zaś są słowa prefacji, z których istotne i dlatego do ważności potrzebne są następujące":
 
" Comple in sacerdote tuo ministerii tui summam, et ornamentis totius glorificationis instructum coelestis unguenti rore sanctifica ".
(Dopełnij w Twym kapłanie szczytu ( summum może też być tłumaczone jako "pełnia") Twojej służby, a ozdobiwszy go pięknością wszelkiej chwały, uświęć także rosą niebieskiego namaszczenia).
 
     Należy podkreślić, że Pius XII w żaden sposób nie zmienił rytu – w rzeczy samej, z naciskiem podkreślił, że ryt ten miał pozostać nietkniętym. Przy końcu dokumentu Papież stwierdza:
 
     "Konstytucję niniejszą wydajemy, ogłaszamy i postanawiamy uchylając wszelkie przeciwne jej zarządzenia, a nadto wyrażamy życzenie i nakazujemy, ażeby w odpowiedni sposób uwzględniono ją w Pontyfikale Rzymskim... Niech nikt nie ośmieli się naruszyć wydanej Konstytucji lub zuchwale jej się sprzeciwić...".

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
PROBLEM [i] SIGNIFICATIO EX ADJUNCTIS
« Odpowiedź #11 dnia: 2013-03-13 14:32:19 »
PROBLEM SIGNIFICATIO EX ADJUNCTIS

     Według większości teologów: "Katolicka teologia uczy, że jeżeli właściwie wyświęcony szafarz sakramentu używa należnej materii i formy, przynajmniej z minimalną osobistą intencją, jaka jest wymagana, to jego sakrament jest ważny, nawet jeżeli jest członkiem otwarcie heretyckiej sekty"(21). Jeśli zatem tak się rzeczy mają, to wydawałoby się, że pozostała część obrzędu – tzw. część "ceremonialna" – nie ma zasadniczego znaczenia dla ważności. (Jak to już zostało wspomniane w innym miejscu, kapłan, który stosuje te kryteria w ramach niekatolickiego obrzędu jest winien świętokradztwa, lecz świętokradztwo jako takie niekoniecznie unieważnia sakrament).
 
     Pomimo istnienia tej zasady, Papież Leon XIII nauczał, że zrewidowana w 1662 roku forma święceń anglikańskich jest nieważna, gdyż (oprócz innych powodów) terminy "kapłan" i "biskup" mają całkowicie inne znaczenie dla anglikanów niż dla katolików. Wynika to – jak mówił Papież – z innych części anglikańskiego rytu, z którego umyślnie usunięto wszelkie odwołania do ofiarniczej natury tych wzniosłych urzędów. Cytując go dosłownie:
 
     "W całym [anglikańskim] rytuale nie tylko nie ma żadnej wyraźnej wzmianki o ofierze, konsekracji, kapłaństwie (sacerdotium) oraz o władzy konsekrowania i składania ofiary, ale jak już stwierdziliśmy, wszelki ślad po tych rzeczach – obecnych w modlitwach rytu katolickiego – został przez nich nie tylko całkowicie porzucony, ale rozmyślnie usunięty i wymazany..." ( Apostolicae curae ).
 
W tradycyjnym katolickim rycie niezliczone odwołania czynią oczywistym dla wszystkich, że podstawową funkcją kapłana jest składanie Ofiary; pozostałe jego funkcje są także określone. (To samo dotyczy konsekracji biskupich). Fakt, że pozostałe części obrzędu czynią znaczenie formy całkowicie wyraźnym nazywany jest significatio ex adjunctis . Wydaje się, że podczas gdy significatio ex adjunctis w sensie pozytywnym może nie być zasadniczym kryterium dla ważności, to jednak jego wersja negatywna – np. rozmyślne pominięcie wszelkich odwołań do ofiarniczej natury stanu kapłańskiego – może unieważnić formę (22).

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
POSOBOROWY RYT ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH
« Odpowiedź #12 dnia: 2013-03-13 14:37:48 »
POSOBOROWY RYT ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH

      Significatio ex adjunctis staje się kwestią krytyczną przy ocenie ważności posoborowego rytu święceń kapłańskich. Podobnie jak jego anglikański prototyp, nowa łacińska "forma" zawiera słowo "kapłan", lecz tak samo jak jego anglikański prototyp, cała reszta nowego obrzędu nie wyszczególnia ofiarniczej natury stanu kapłańskiego (23). Wydaje się, że zawiera dokładnie te same braki, na które wskazał Leon XIII w anglikańskim obrzędzie. Interesujące będzie zapoznanie się z oceną nowego rytu dokonaną przez Michaela Daviesa (24).
 
     "Papież Paweł VI promulgował nowe ryty święceń diakona, kapłana i biskupa w konstytucji apostolskiej Pontificalis Romani recognitio z 18 czerwca 1968. Jeśli chodzi o obrzęd święceń kapłańskich, to po pierwsze należy zauważyć, że materia i zasadnicza forma naznaczona przez Piusa XII w Sacramentum Ordinis pozostały niezmienione. [Ściśle mówiąc nie jest to prawdą jak to się okaże w następnym rozdziale. Ed.]

     Jest to punkt na korzyść nowego obrzędu. A zarazem jest to jedyny punkt na jego korzyść. Tradycyjny obrzęd święceń został przekształcony w «najdrastyczniejszy sposób» i podążył za przykładem Cranmera. Dokonano tego głównie poprzez usunięcie «modlitw i ceremonii będących w użyciu», modlitw i ceremonii nadających wyraźne kapłańskie znaczenie nieokreślonej formule wyszczególnionej przez Piusa XII jako zasadnicza forma rytu. Formuła ta rzeczywiście stwierdza, że kandydaci do święceń mają być wyniesieni do stanu kapłańskiego – ale tak samo jest u anglikanów. Kontekst tradycyjnego rzymskiego Pontyfikału nie dawał powodów do wysuwania najmniejszych podejrzeń o dwuznaczność – w ramach nowego obrzędu podejrzliwość jest jak najbardziej uzasadniona. Chociaż nowy ryt w żaden sposób nie sugeruje, że jego zamiarem nie jest wyświęcanie kapłanów składających ofiarę, to tam gdzie (jeśli w ogóle) odnosi się do ofiary Mszy czyni to w niezwykle przytłumiony sposób oraz ze znaczącym podkreśleniem posługi Słowa – zmiana akcentu dobrze obliczona na przypodobanie się protestantom... Wzorowanie się na reformie Cranmera nie sprowadza się tu po prostu do kompozycji nowego Rytuału, pozbawionego niemal wszystkich obowiązkowych odniesień do ofiary Mszy – sam termin «ofiara Mszy» nie występuje ani w łacińskiej ani w narodowej wersji katolickiego rytu z 1968 roku" (25).
 
     W dalszej części Michael Davies zwraca uwagę, że chociaż "forma" użyta w nowym rycie nie różni się zbyt wiele od formy określonej przez Piusa XII, niemniej jednak nie zawiera niczego, "co mogłoby wzbudzić zastrzeżenia u jakiegokolwiek protestanta" oraz nic, co byłoby "w najmniejszym stopniu niezgodne z protestanckim nauczaniem". A zatem, jeśli forma jest "nieokreślona" i jeśli reszta obrzędu nie precyzuje, że jego intencją jest wyświęcenie kapłana-ofiarnika, to nowy ryt wykazuje dokładnie te same braki, co jego anglikański prototyp. Fakt, że Leon XIII z tych właśnie przyczyn nieodwołalnie potępił anglikański ryt, w oczywisty sposób usprawiedliwia postawienie pytania o ważność posoborowego dzieła.
 
     O tym, że mamy tu do czynienia z taką sytuacją świadczy z kolei to, że Michael Davies przyznaje, iż najsilniejszym – a być może jedynym – argumentem przemawiającym za ważnością rytu jest fakt, że został ogłoszony przez prawowitego Papieża (Pawła VI). Podczas gdy prawdziwą zasadą jest, że prawowity papież nie może promulgować nieważnego sakramentu, Michael Davies wydaje się być niepomnym na możliwość, że jego argument można odwrócić. Jeżeli wykaże się, iż obrzęd jest nieważny – albo nawet tylko wątpliwy – to wyłania się natychmiast pytanie o prawowitość papieża (26).
 
     Michael Davies w oczywisty sposób popełnia błąd twierdząc, że posoborowa "forma" święceń kapłańskich pozostała niezmieniona. Rozważmy ponownie słowa sprecyzowane przez Piusa XII:
 
     " Da quaesumus, omnipotens Pater, in hos famulos tuos Presbyterii dignitatem. Innova in visceribus eorum Spiritum sanctitatis, ut acceptum a te, Deus, secundi meriti munus obtineant; censuramque morum exemplo suae conversationis insinuent "
(Zlej, prosimy Cię, Wszechmogący Ojcze, na te sługi Swoje godność kapłańską, odnów w sercach ich ducha świątobliwości, aby otrzymany od Ciebie, Boże, urząd niższego stopnia, wykonywali w wzorowym życiu, a tym przykładem i innych do niego zachęcali).
 
     Święty charakter istoty sakramentalnej formy został już przedyskutowany. Papież Pius XII określił, że sakrament święceń dla swej ważności musi wyraźnie precyzować sakramentalne skutki, jakie za sobą pociąga. W rozważanym obrzędzie są nimi: władza stanu kapłańskiego i łaska Ducha Świętego ( Sacramentum Ordinis ).
 
     Jeżeli przeanalizujemy tę nową formułę to widzimy, że pierwsza część wyraża władzę stanu kapłańskiego, lecz nie wyraża łaski Ducha Świętego. Jednakże na przestrzeni ostatnich kilku wieków termin "kapłaństwo" utracił swe rdzennie katolickie znaczenie i dlatego drugie zdanie spełnia dwie funkcje: precyzuje, że stan kapłański jest "urzędem drugiego stopnia" i wyszczególnia następnie, że sakramentowi towarzyszy "łaska Ducha Świętego".
 
      Kiedy przechodzimy do formy posoborowej, to zauważamy że panuje tu zamęt. W wersji łacińskiej, w formie określonej przez Pawła VI (oficjalnie promulgowana w Pontificalis Romani recognitio ) wykorzystane jest wyrażenie " in his famulos tuos (przypominające formę tradycyjną i Piusa XII), podczas gdy w Acta Apostolicae Sedis – również oficjalnym dokumencie – znajduje się wyrażenie " his famulis tuis ". Co więcej, bez względu na to którą posoborową formę uznamy za "oficjalną", to z obu zniknęło słowo " ut ".
 
Co oznaczają te zmiany? Wykreślenie słowa " ut " (oznaczającego "iż wskutek tego") usuwa przyczynowy związek między dwoma zdaniami. Już nie jest jasnym, że kandydat otrzymuje "urząd drugiego stopnia" jako rezultat "odnowienia w nim Ducha Świętości". Kwestia czy unieważnia to obrzęd pozostaje nierozstrzygnięta i w dużym stopniu zależy od przyczyny usunięcia słowa ut .
 
     Zastępując in hos famulos tuos słowami –  his famulis tuis , nie tylko zmieniono jeszcze bardziej słowa Piusa XII, ale również zmieniony został ich sens. In hos famulos tuos implikuje udzielenie kandydatowi czegoś w taki sposób, że wkracza to w jego osobę stając się wewnętrzną częścią.
     Określenie his famulis tuis sugeruje udzielanie kandydatowi czegoś, co jest tylko zewnętrzną własnością – znika myśl, że wkracza do wnętrza i staje się jego częścią. Znaczenie tej różnicy dotyka samego sedna problemu – na co zwraca uwagę ojciec Jenkins – gdy ma się na uwadze, że mowa jest tutaj o stanie kapłańskim, wiążącym się z niezatartym znamieniem, jakie zostaje odciśnięte w samej duszy kandydata. Wyraźnie przekazuje tę ideę tradycyjne sformułowanie, czego nie można powiedzieć o nowej formie stworzonej przez Pawła VI(27).
      Nowa formuła komunikuje raczej ideę, iż stan kapłański jest urzędem zewnętrznym (rodzajem "prezydentury"), tak jak to wyobrażali sobie reformatorzy – a taka zmiana znaczenia jest w wyraźny sposób "substancjalna".
 
      Sytuacja robi się jeszcze bardziej kłopotliwa w wersjach narodowych. W tekście "tymczasowego" tłumaczenia ICEL (w języku angielskim) – używanego między czerwcem 1968, a czerwcem 1970 – jest prośba o nadanie kandydatowi "godności" "prezbiteriatu". Na przestrzeni wieków reformatorzy używali terminu "prezbiter" na określenie swoich nie-składających ofiar i nie-wyświęcanych "pastorów". Jak jasno wykazałem w innym miejscu, w języku angielskim termin ten w żaden sposób nie może być uznany za równoważny słowu "kapłan" – w rzeczy samej, oznacza on coś całkiem odwrotnego i nawet przedstawiciele anglikańskiego High Church odrzucają jego stosowanie (28). Jest to kolejny przyczynek do poddania w wątpliwość ważności rytu – co zostało potwierdzone faktem, że po 1970 roku tłumaczenie ICEL już nie stosowało tego terminu, lecz powróciło do poprzedniego określenia "kapłaństwo". Jednakże wydaje się, że innowatorzy byli zdeterminowani by utrzymać wątpliwy status obrzędu. Choć nawet w 1970 roku na powrót zamienili "prezbitera" na "kapłana", to zmienili także znaczenie drugiej części formuły błędnie tłumacząc i zamieniając "urząd drugiego stopnia" (którego doniosłość przedstawiono powyżej) na "biskupich współpracowników". Nie trzeba dodawać, że to ostatnie sformułowanie jest całkowicie nieokreślone i może oznaczać niemal wszystko za wyjątkiem "urzędu drugiego stopnia".
 
     Niezwykle znamienne jest opuszczenie, a raczej wykreślenie z posoborowych "święceń" wyrażenia stwierdzającego, że kapłan zostaje wyświęcony według porządku Melchizedeka, jako że Melchizedek będący zarówno królem jak i kapłanem, jest wyobrażeniem Mesjasza składającego ofiarę chleba i wina (29).
 
      Rozważmy kilka innych skreśleń. W tradycyjnym rycie biskup zwraca się do tych, którzy mają być wyświęceni słowami: "Kapłan bowiem ma ofiarować, błogosławić, rządzić, głosić słowo Boże i chrzcić". W nowej ceremonii wyeliminowano to napomnienie. W tradycyjnym obrzędzie, podczas gdy kandydaci do kapłaństwa leżą przed ołtarzem twarzą skierowaną ku ziemi, śpiewa się w Litanii do Wszystkich Świętych: "Abyś wszystkich błądzących do jedności Kościoła przywrócić i niewiernych wszystkich do światła Ewangelii przyprowadzić raczył". Tę nieekumeniczną prośbę pominięto. I znowu, w tradycyjnym rycie, po tym, jak nowowyświęceni kapłani ubierani są w stułę i ornat, biskup odmawia długą modlitwę zawierającą słowa: "Chleb i wino niechaj przemieniają niepokalanym błogosławieństwem na Ciało i Krew Syna Twego, na pożytek ludu". Również i ta modlitwa została zlikwidowana.
 
      W tradycyjnym obrzędzie, po namaszczeniu i poświęceniu rąk, które następnie związuje razem, biskup podaje każdemu kapłanowi do dotknięcia kielich z winem i wodą, nakryty pateną z hostią, mówiąc do każdego: "Weźmij władzę ofiarowania Bogu Ofiary świętej, odprawiania Mszy św., tak za żywych jako i za umarłych: w Imię Pańskie". To także usunięto. I dalej, tuż przed antyfoną pokomunii, każdy nowy kapłan klęka przed biskupem, który kładzie obie ręce na jego głowę i mówi: "Weźmij Ducha Świętego, których odpuścisz grzechy, są im odpuszczone, a których zatrzymasz, są im zatrzymane". I znów, to również usunięto. Końcowe błogosławieństwo biskupa: "Błogosławieństwo Boga wszechmogącego, Ojca, Syna i Ducha Świętego, niechaj zstąpi na was, abyście byli błogosławieni w urzędzie kapłańskim, i abyście składali za grzechy i przewinienia ludu, hostie miłe Bogu wszechmogącemu, któremu należy się cześć i chwała" – zostało usunięte. To tyle uwag na temat significatio ex adjunctis nowego rytu.
 
     Ale jeśli to wszystko nie wystarcza do poddania w wątpliwość ważności święceń posoborowych, to jest jeszcze coś więcej. Oczywistym jest, iż jednym z warunków ważnego wyświęcenia kapłana jest ważnie wyświęcony (konsekrowany) biskup. Bez względu na to jak poprawne byłyby obrzędy święceń kapłańskich, brak ważnie wyświęconego biskupa czyniłby z obrzędu farsę (30). Przyjrzyjmy się zatem temu, co zrobiono z biskupimi konsekracjami.


marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
PORÓWNANIE TRADYCYJNEJ I POSOBOROWEJ MATERII
ORAZ FORMY BISKUPICH KONSEKRACJI

 
     Jak zaznaczono powyżej, Papież Pius XII  nie zmieniając w żaden sposób rytu używanego od niepamiętnych czasów (31), zdecydował w sposób jaki możemy uznać za nieomylny, iż:
 
     "Przy święceniach czyli konsekracji biskupa materią jest włożenie rąk przez biskupa konsekratora, formą zaś słowa prefacji, z których istotne i dlatego do ważności potrzebne są następujące: " Comple in sacerdote tuo ministerii tui summam, et ornamentis totius glorificationis instructum coelestis unguenti rore sanctifica " – "Dopełnij w Twym kapłanie szczytu ( summum może też być tłumaczone jako "pełnia") Twojej służby, a ozdobiwszy go pięknością wszelkiej chwały, uświęć także rosą niebieskiego namaszczenia".
 
      W dalszej części tego samego dokumentu Papież stwierdza: "Konstytucję niniejszą wydajemy, ogłaszamy i postanawiamy uchylając wszelkie przeciwne jej zarządzenia, a nadto wyrażamy życzenie i nakazujemy, ażeby w odpowiedni sposób uwzględniono ją w Pontyfikale Rzymskim.... Niech nikt nie ośmieli się naruszyć wydanej Konstytucji lub zuchwale jej się sprzeciwić...".
 
      Ktoś mógłby pomyśleć, że Pius XII orzeczeniem tym raz na zawsze rozstrzygnął omawianą kwestię. Nic z tych rzeczy! Zaledwie 20 lat później widzimy Pawła VI wydającego swoją Apostolską Konstytucję zatytułowaną Pontificalis Romani (23 czerwca 1968), w której zachowuje on materię – nałożenie rąk – lecz w której wyszczególnia zarazem, że formą wyświęcania biskupów ma być:
 
      " et nunc effunde super hunc electum eam virtutem, quae a te est, spiritum principalem, quem dedisti dilecto filio tuo Jesu Christo, quem ipse donavit sanctis apostolis, qui constituerunt ecclesiam per singula loca, ut sanctuarium tuum, in gloriam et laudem indeficientem nominis tui " – "A teraz wylej na tego wybrańca tę moc, która jest od Ciebie, Ducha rządzącego, którego udzieliłeś umiłowanemu Synowi Twojemu Jezusowi Chrystusowi, a którym On obdarzył świętych Apostołów, którzy tworzyli Kościół w poszczególnych miejscach, jako Twoje sanktuarium na chwałę i niekończącą się sławę Twego imienia" (32).
 
      Mamy zatem dwie formy – albo bardziej precyzyjnie – dwie grupy "zasadniczych" słów w których ma się zawierać istota formy, obie uznane za konieczne dla ważności sakramentu. Jak wyjaśnić tę oczywistą różnicę. Wiemy, że Kościół ma prawo do zmiany formuł używanych w formie sakramentu święceń, lecz jedynie w taki sposób, aby nie zmieniła się ich "istota" – albo znaczenie.

     Problemem, jaki należy rozwiązać staje się zatem kwestia, czy obie formy oznaczają tę samą rzecz. Możliwych jest kilka sposobów podejścia do tego zagadnienia.
 
  • Możemy porównać użyte w obu formułach wyrażenia i znaleźć występujące w nich wspólne słowa lub zwroty. Rezultatem będzie jednak następujący wspólny element: pojedyncze słowo " et " czyli "i". Oczywiście "i" nie może reprezentować zasadniczego aspektu obu tych form i takie podejście musi być odrzucone jako absurdalne.
  • Innym sposobem na ustalenie istoty formy jest rozpatrzenie różnych konsekracyjnych modlitw będących w użyciu w Kościele powszechnym (wschodnim i zachodnim). W rzeczy samej zrobił to już Jean Moran, a następnie angielscy biskupi w "Vindication of the Bull Apostolicae curae " (33).
     
         "W każdym z rytów uznanych przez katolicki Kościół, «zasadnicza forma» zawarta jest w «konsekracyjnej modlitwie» towarzyszącej nałożeniu rąk i we wszystkich przypadkach są to modlitwy tego samego typu. W taki czy inny sposób definiują one stopień święceń, które kandydat ma otrzymać oraz błagają Boga by udzielił mu łask stosownych do jego nowego stanu" (34).
     
         Biskupi przechodzą następnie do prezentacji listy tych modlitw wśród których mamy: starożytny Sakramentarz Leona "nadal zachowany we współczesnym Pontyfikale", modlitwy greckie, syro-maronickie (syro-jakobickie), nestoriańskie, armeńskie, koptyjskie (albo aleksandryjsko-jakobickie) i abisyńskie, gallikańskie, ryt z Konstytucji Apostolskich oraz "Kanony św. Hipolita". Następnie, odpowiednio dla każdego rytu wymieniają jego zasadnicze słowa: "Najwyższe Kapłaństwo" ( summi sacerdotii ), "Pontyfikalna godność", termin "biskup", "doskonałe (albo kompletne) kapłaństwo" oraz "biskupstwo". Taką specyfikację można znaleźć we wszystkich znanych stosowanych formach (tj. w zasadniczych słowach używanych w Kościołach zachodniego katolicyzmu i prawosławia (35)). Można ją także znaleźć nawet w Kanonach Hipolita.  Forma Pawła VI nie spełnia tych wymogów. Występując w słowach sprecyzowanych przez Piusa XII, zwraca uwagę jej brak w posoborowej formie. Nie występuje tutaj ani stanowisko, ani władza, ani ich wyraźny ekwiwalent. I jak Leon XIII dał wyraźnie do zrozumienia w Apostolicae curae , wspomnienie o Duchu Świętym – jeśli "Duch Zarządzający" jest faktycznie Duchem Świętym – jest niedostateczne.
  • Kolejnym sposobem na określenie, co jest zasadniczą częścią rytu jest zapoznanie się z opiniami teologów po-reformacyjnego okresu. Dość szczegółowo przedstawił je Paul Bradshaw w historii Anglikańskiego Rytuału. Jednym z tych teologów był benedyktyn Wilfrid Raynal, który stwierdził, że ważna forma musi na jeden z trzech sposobów wyrażać dystynktywny charakter udzielanych święceń: a) poprzez wzmiankę o rodzaju udzielanego stopnia święceń posiadającego odpowiednik w Starym Testamencie; b) wspomnienie pewnego rodzaju duchowej mocy będącej wyróżniającym przywilejem udzielanych święceń; albo c) konkretne wymienienie z nazwy urzędu, który od najwcześniejszych czasów wiązał się z tymi święceniami, a mianowicie summus sacerdos w przypadku biskupa albo sacerdos secundi ordinis dla kapłana. Zaznaczył on następnie, że konkretne wymienienie słów: biskup i kapłan musi faktycznie i naprawdę nieść ze sobą znaczenie, jakie im przypisuje Kościół Powszechny. Formalne zanegowanie charakterystycznego znamienia obu tych świętych urzędów prowadziłoby do wypaczenia intencji i czyniłoby święcenie nieważnym i pustym. Bradshaw wskazuje, że "wszystkie zachodnie i wschodnie formy spełniają te wymagania". Nowy ryt Pawła VI ich nie spełnia.

Orzeczenie Piusa XII w Sacramentum Ordinis rozstrzyga całą dyskusję. Renomowany teolog J. M. Hervé, uznając tę definicję za nieomylną, stwierdza: " forma vero, quae et una est, sunt verba, quibus significatur effectum sacramentale, scilicet potestas Ordinis et gratia Spiritus Sancti " – "formą, która jest jedna, są słowa, którymi oznaczony jest skutek sakramentalny, czyli władza święceń (kapłana lub biskupa) oraz łaska Ducha Świętego" (36).
 
   Przypatrzmy się raz jeszcze formie przepisanej przez Pawła VI:
 
"A teraz wylej na tego wybrańca tę moc, która jest od Ciebie, Ducha rządzącego, którego udzieliłeś umiłowanemu Synowi Twojemu Jezusowi Chrystusowi, a którym On obdarzył świętych Apostołów, którzy tworzyli Kościół w poszczególnych miejscach, jako Twoje sanktuarium na chwałę i niekończącą się sławę Twego imienia".
 
W zupełności jest oczywistym, że w żadnym miejscu nie zostało tu sprecyzowane, iż udzielany jest stopień albo godność biskupa. Prośba, aby Bóg udzielił "Ducha rządzącego" ( Spiritum principalem – cokolwiek by to nie było), "którego przekazałeś Twojemu umiłowanemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, Ducha którego udzielił świętym Apostołom" może sugerować, że kandydat zostaje wyniesiony do rangi Apostołów, lecz nie stwierdza tego wyraźnie. Sakramentalny skutek nie jest jasno sprecyzowany i w najlepszym wypadku stajemy przed kolejną posoborową dwuznacznością. I znów, w pierwszej formie uhonorowanej wielowiekową tradycją wyrażenie " Coelestis unguenti rore " wyraźnie wskazuje na łaskę Ducha Świętego, podczas gdy w drugiej mamy kompletnie nieużywane w sakramentalnej teologii wyrażenie – spiritum principalem . Jako że niektórzy będą dowodzić, iż to wyrażenie (lub wyrażenie " eam virtutem quae a te est, Spiritum Principalem ") jest wystarczające jako istota formy – i rzeczywiście o tyle, że jest to jedyne wyrażenie nowej formy, któremu można by takie znaczenie przypisać – to wypada abyśmy mu się dokładnie przyjrzeli.
« Ostatnia zmiana: 2013-03-13 22:48:23 wysłana przez marost »

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
CZYM JEST[i] SPIRITUM PRINCIPALEM [/i]?
« Odpowiedź #14 dnia: 2013-03-13 15:01:32 »
CZYM JEST  SPIRITUM PRINCIPALEM ?

    Abstrahując od przypisywania autorstwa tego zlepka wyrazowego Hipolitowi (co zostanie poniżej omówione) wyrażenia " spiritum principalem " nie znajdziemy w żadnym znanym rycie święceń, o czym się można przekonać zapoznając się czy to z "Vindication of the Bull Apostolicae curae " czy też z książką biskupa Kendricka "The Validity of Anglican Ordinations" w których to pracach wymienione są wszystkie znane obrzędy biskupich konsekracji. Frazę tę można napotkać tylko w jednym miejscu Pisma Świętego – w Psalmie 50, wiersz 14: " redde mihi laetitiam salutaris tui et spiritu principali confirma me – "przywróć mi radość zbawienia Twojego i duchem przedniejszym (rządzącym, wzniosłym) utwierdź mię...". Autorem tych słów jest Dawid błagający Boga o przebaczenie – po tym jak dopuścił się cudzołóstwa z Betszebą – oraz o siłę do poskromienia swych namiętności i dlatego w tym kontekście można to odnosić do dowolnej osoby (37).
 
     Cóż znaczy słowo principalem ?  New Latin Dictionary Cassell'a tłumaczy to jako: 1) po raz pierwszy, początkowy; pierwszy rangą, przywódca; 2) książę; 3) najwyższe stanowisko w rzymskim obozie. Latin Dictionary Harper'a tłumaczy to też jako "nadzorca". Ten ostatni termin ma wielkie znaczenie, ponieważ to jego właśnie użyli reformatorzy w celu wypaczenia prawdziwej natury biskupa. Dokument "Vindication of the Bull Apostolicae curae " podkreśla:
 
     "Fakt, że anglikanie dodali do swojej formy wyraz biskup nie czyni jej ważną, ponieważ doktrynalnie uważają, że stan biskupi w niczym nie przewyższa stanu kapłańskiego – w rzeczy samej, biskup postrzegany jest raczej jako «nadzorca» aniżeli osoba posiadająca «pełnię kapłaństwa»".
 
     Pozostaje z powyższym w związku fakt, iż posoborowi teologowie dostrzegali trudność związaną z właściwym przełożeniem tego zwrotu na języki narodowe. Przed rokiem 1977 w języku angielskim był to "Duch Doskonały" (Perfect Spirit), ale od tego czasu Rzym oficjalnie nalegał na formę "rządzący" albo "panujący" Duch, a w języku francuskim był to "Duch Władzy" (w tł. ang. the Spirit of Authority) (38). Ojciec B. Botte OSB, który (prócz Montiniego) był najbardziej odpowiedzialny za stworzenie tego nowego rytu konsekracji biskupich, mówi nam na łamach półoficjalnego czasopisma Notitiae , że znaczenie terminu niekoniecznie należy wywodzić z kontekstu, w jakim użyto go w tekście biblijnym.
     Stwierdza on nawet, że w trzecim stuleciu prawdopodobnie miało ono zupełnie odmienne znaczenie od używanego w czasach Dawida i że w dokumencie Hipolita niemal na pewno oznaczało Ducha Świętego. Objaśnia to w następujących słowach:
 
    "Dla chrześcijanina z trzeciego wieku (czasy Hipolita) teologiczne znaczenie tego wyrażenia nie ma nic wspólnego z wcześniejszą o dwanaście wieków myślą króla Judy [Dawida]. Zakładając nawet, że «principalis» jest błędnym tłumaczeniem, to w tym miejscu nie jest to istotne. Jedynym problemem jest poznanie, jaką treść chciał zawrzeć w tym wyrażeniu autor modlitwy (Hipolit)".
 
     Tego rodzaju stwierdzenie odnoszące się do formy sakramentu ma dość nadzwyczajną, nową wymowę. Zakłada, że nie tylko nie jesteśmy pewni znaczenia " principalis ", ale że nawet samo to słowo może być błędnym tłumaczeniem. Autor następnie przyznaje, że to decydujące słowo nie posiada ani Chrystusowych ani Apostolskich korzeni. Co więcej, ojciec Botte z wyjątkową historyczną przenikliwością (około siedemnaście wieków po fakcie) oznajmia nam, co tak naprawdę Hipolit miał na myśli!
 
     "Rozwiązania należy poszukiwać dwutorowo: w kontekście modlitwy oraz w znaczeniu, w jakim używano słowa hegemonikos (grecki odpowiednik principalis ) w chrześcijańskim języku trzeciego wieku. Bezsporne jest, że «duch» oznacza osobę Ducha Świętego. Cały kontekst na to wskazuje: wszyscy trwają w milczeniu z powodu zstąpienia «Ducha». Właściwym pytaniem staje się, dlaczego spośród innych stosownych przymiotników wybrany został principalis ? W tym miejscu należy rozszerzyć zakres badań".
 
     Ojciec Botte przechodzi następnie do zaprezentowania nam prawdziwie nowatorskiej, teologicznej interpretacji podstawowej funkcji różnych członków w hierarchii święceń, którą to interpretację ponadto przyjęto w nowym rycie.
 
      "Trzy hierarchie posiadają dar Ducha, ale dla każdego z nich nie jest on jednakowy. Dla biskupa jest to « Spiritus Principalis »; dla kapłanów, którzy są doradcami biskupów, jest to « Spiritus Consilii »; dla diakonów, którzy są prawą ręką biskupa jest to « Spiritus zeli et sollicitudinis ». Oczywiste jest, że rozróżnień tych dokonano zgodnie z funkcjami każdego stopnia duchownego. Jasne jest zatem, że principalis należy rozumieć w relacji do specyficznej funkcji biskupa. Wystarczy tylko ponownie przeczytać modlitwę by się o tym przekonać... Bóg nigdy nie zostawił swego ludu bez przywódcy, ani swego sanktuarium bez pasterzy... Biskup jest przywódcą Kościoła. Stąd wybór terminu hegemonikos sam się wyjaśnia. Jest to dar Ducha przynależny przywódcy. Najlepszym tłumaczeniem wydaje się być «Duch Władzy» (ang. Spirit of Authority)" (39).
 
     Osoby nieobeznane z katolickim nauczaniem być może nie będą zszokowane powyższymi stwierdzeniami wypowiedzianymi przez osobę, która była głównymarchitektem nowego obrzędu święceń. Wystarczy powiedzieć, że podstawową funkcją biskupa jest wyświęcanie kapłanów; a podstawową funkcją kapłana jest składanie przebłagalnej ofiary. Bez tej władzy, władza odpuszczania grzechów nie może być otrzymana. Wśród katolickich teologów zwykle mówi się, że kapłan musi najpierw otrzymać władzę nad prawdziwym Ciałem Chrystusa, a dopiero później nad mistycznym ciałem Chrystusa lub nad chrześcijańskim ludem, którego członkom odpuszcza albo zatrzymuje grzechy. W nowym obrzędzie święceń kapłańskich nigdzie nie stwierdza się wyraźnie, że kapłan otrzymuje władzę składania ofiary oraz nigdzie w obrzędzie biskupich konsekracji nie mówi się, że otrzymuje on władzę wyświęcania kapłanów!
 
     Nowa forma zawiera też prośbę, aby "Duch rządzący" przekazywany kandydatowi był tym samym, którego otrzymali święci Apostołowie. Powinno być zrozumiałe, że taka prośba w żaden sposób nie oznacza, iż kandydaci tym samym zostają wyniesieni do rangi Apostołów. (Ostatecznie, prawowitą byłaby prośba, aby Bóg udzielił dowolnemu katolikowi świeckiemu tego samego Ducha Świętego, którego otrzymali Apostołowie). Leon XIII zwraca uwagę na fakt, że anglikański ryt zawiera wyrażenie "Przyjmij Ducha Świętego", lecz "nie może być ono uznane za odpowiednie albo wystarczające dla Sakramentu, który pomija to, co powinien istotnie oznaczać". Toteż, jeśli nawet przyznamy, że wspomniany Duch rządzący mógłby być Duchem Świętym, to formie brak jest wystarczającej "mocy" by działała w sposób sakramentalny. Co więcej, stosowanie jej wtłacza sakramentalną formę w całkowicie protestancką scenerię.

« Ostatnia zmiana: 2013-03-13 15:48:03 wysłana przez marost »