Autor Wątek: ( V ) O obowiązku słuchania Mszy św.  (Przeczytany 1836 razy)

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 233
  • Reputacja: +0/-0
( V ) O obowiązku słuchania Mszy św.
« dnia: 2013-04-21 14:24:21 »
O obowiązku słuchania Mszy św.

Z tego, co dotychczas, miły Czytelniku, o najdostojniejszej ofierze Mszy św. czytałeś, jasno już wynika, że chrześcijanie powinni jak najczęściej Mszy św. słuchać tak, aby z owoców jej, jak największe korzyści odnosić.
Co do obowiązku słuchania Mszy św., to trzeba odróżnić obowiązek, jaki mamy z rozkazu i przykazania Boskiego, – od obowiązku, jaki mamy z przykazania kościelnego.

Z rozkazu Boskiego, wedle nauki Teologów, jest każdy chrześcijanin obowiązany do słuchania Mszy św. przynajmniej kilka razy do roku. – Ale oprócz przykazania Bożego mamy jeszcze i przykazanie kościelne, – a to nas obowiązuje pod grzechem ciężkim czyli śmiertelnym, do nabożnego słuchania Mszy św. we wszystkie niedziele i uroczyste święta.

Otóż chcę teraz wszystkich zachęcić do sumiennego i regularnego wypełniania obowiązku chodzenia na Msze św. i słuchania jej nabożnego we wszystkie niedziele i święta.
« Ostatnia zmiana: 2013-04-21 19:13:30 wysłana przez marost »

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 233
  • Reputacja: +0/-0
We wszystkie niedziele i święta
« Odpowiedź #1 dnia: 2013-04-21 19:20:24 »
We wszystkie niedziele i święta
jesteśmy obowiązani do słuchania Mszy św. pod grzechem ciężkim.

1. Już w Starym Zakonie rozkazał Pan Bóg w trzecim przykazaniu: „Pamiętaj! abyś dzień święty święcił!  ”. – Żydzi wtedy mieli tylko jedną świątynię w Jerozolimie, w której ofiary składano, a było im przykazane, nawet i dzieciom już od 12-go roku, aby przynajmniej raz w roku do tej świątyni dla składania ofiar Panu Bogu się udawali. My mamy dziś wszędzie pełno kościołów, blisko nas, i prawie we wszystkich Msza św., ofiara Nowego Zakonu, się odprawia; i dlatego Kościół św., ze względu na obowiązek święcenia dnia świętego i ze względu na wielkość i ważność ofiary Mszy św., nakazuje w Imieniu Bożym, aby wszyscy, doszedłszy do używania rozumu, tj. mniej więcej od 7-go roku życia, – co niedziela i co święto uroczyste byli na Mszy św., i to nie na kawałku tylko, ale na całej, i żeby nie tylko na niej byli, ale i nabożnie jej słuchali; – a nakazuje nam to pod grzechem ciężkim i pod utratą łaski Bożej i wiecznego zbawienia, a zarazem pod groźbą wiecznego potępienia.

2. Kościół ma prawo dawać nam rozkazy, zwłaszcza tyczące się zbawienia dusz, – a każdy chrześcijanin ma obowiązek Kościoła św. i jego rozkazów słuchać i je wiernie i sumiennie wypełniać, gdyż Sam Chrystus Pan powiedział:
  • „A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!” (Mt 18, 17)
I dlatego, jeśliby kto z własnej winy, bez słusznej przyczyny tego rozkazu Kościoła św. nie wypełnił, i czy to na Mszy św. nie był, albo choćby był, ale jej nie słuchał tak jak powinien, dopuszcza się ciężkiej winy i ciężkiego grzechu przeciw rozkazowi Kościoła św. i samego Pana Boga! Naprzód już dlatego samego, że Pan Bóg kazał nam Kościoła św. słuchać, ale też i dla wielu innych powodów:

a) Panu Bogu naszemu należy się od nas cześć, i tę cześć powinniśmy choć od czasu do czasu publicznie okazywać; a słuchanie Mszy św. jest największym objawem i oddaniem tej publicznej czci Panu Bogu należnej, – jak to powyżej już wykazałem, gdy pisałem, że niczym innym Panu Bogu takiej czci nie oddajemy, jak przez ofiarę Mszy św.

b) Zaniedbanie Mszy św. w niedziele i święta jest też wielką zniewagą Samego Pana Jezusa, który w tej Mszy św. za nas się ofiaruje. Dzwony zwołują nas, jakby w Imieniu Jego do kościoła; On na ołtarz zstępuje, wzywa nas do Siebie na posłuchanie, skarby Swych łask dla nas otwiera... a niejeden, z lenistwa lub dla błahej wymówki, nie słucha głosu Jego i wezwania Jego! Cóżbyś powiedział o takim, którego by sędzia albo starosta, albo, co więcej, – sam cesarz wezwał do siebie, a on by pójść nie chciał?... Czy nie byłoby to winą, a zarazem zniewagą i obrazą sędziego, starosty, a tym bardziej cesarza?... O ileż bardziej jest to obrazą Pana Jezusa!... Dzwony dzwonią do kościoła. W kościele kapłan kielich z Krwią Pana Jezusa podnosi... a niejeden podczas tego w karczmie dzwoni kieliszkami lub szklankami – i podnosi je na zdrowie towarzysza pijaka i na cześć szatana!...

Kiedy żołnierza na wartę lub na wojnę nawet poślą, to on musi iść, czy to we dnie czy w nocy, czy pogoda czy słota, czy ciepło czy zimno... Czy nie prawda?... A jednak, iluż to żołnierzy Jezusa Chrystusa nie idzie, że się tak wyrażę, na tę wartę honorową przed samym Panem Jezusem!

Cesarze i królowie ziemscy mają swój dwór i swych dworzan... Gdybyś był szambelanem cesarskim, a cesarz wezwałby cię na służbę szambelańską, to byś się chlubił z tego... My wszyscy jesteśmy dworzanami Pana Jezusa, a On co niedziela wzywa nas na służbę Swoją! Dlatego to Msza św. w języku słowiańskim nazywa się bardzo ładnie: Służba Boża !

Tym większa to wina, że spełnienie tego obowiązku jest dla nas nie tylko zaszczytne, ale i tak łatwe! Przy innych grzechach możesz się jakoś łatwiej czymś wymówić, np. porywem namiętności, – a tu najczęściej jest tylko proste lenistwo i brak dobrej woli! – Gdyby ksiądz proboszcz po nabożeństwie zapraszał tych, co byli na Mszy św., do siebie na drugie śniadanie... albo choćby stał przy drzwiach kościelnych i częstował piwem lub winem... o, to z pewnością niejeden taki, co do kościoła nie chodzi, częściej by chodził... Ale że Pan Jezus na Swą Ofiarę zaprasza, to nic nie znaczy. Oj, nie będą tacy uczestnikami w niebie uczty Bożej, jak pięknie mówi stare śląskie przysłowie:
„Kto w niedzielę i święta Mszę świętą opuszcza,
Tego Pan Bóg nigdy do nieba nie wpuszcza!”

c) Jest jeszcze inna w tym ciężka szkoda i wina, bo taki, co się w tej mierze zaniedbuje, jest bardzo bliskim utraty wiary i wiecznego potępienia, gdyż on oddala się coraz bardziej od źródła łask Boskich, a nawrócenie jego staje się coraz trudniejszym. Nawrócenie twoje i wyrok na sądzie i cała wieczność twoja zależą od tego Pana Jezusa, którego ty tak zaniedbujesz!...

Zastanów się nad tym dobrze! – i pamiętaj o tym, że opuszczenie Mszy św. w niedziele i święta jest podobnie grzechem śmiertelnym, jak każdy inny grzech ciężki, np. kradzież, pijaństwo lub cudzołóstwo! I gdybyś żadnego nawet innego grzechu nie miał, tylko ten jeden, że ze swego niedbalstwa w niedzielę lub święto opuściłeś Mszę św., i to tylko raz jeden! – i umarłbyś w tym grzechu bez prawdziwego pojednania się z Panem Bogiem, – (czy to przez spowiedź należytą, czy przez wzbudzenie żalu doskonałego za ten grzech), to tak samo byłbyś potępiony, jak za każdy inny grzech ciężki! – I uważaj dobrze, nie za to byłbyś potępiony, że nie byłeś na Mszy św., – ale że nie byłeś na niej ze swego niedbalstwa i lenistwa i przeciw rozkazowi Kościoła św., który Cię do tego pod grzechem ciężkim i pod utratą zbawienia obowiązuje!

Oby to wszyscy zrozumieć chcieli i do serca sobie wzięli, i o tym pamiętali, – bo jakoś tylu tego rozumieć i do tego stosować się nie chce! I niejeden mówi: „ Ja nie mam grzechów, jestem uczciwym człowiekiem; nie kradnę, nie cudzołożę, itd. ”, ale cóż z tego, kiedy na Mszę św. nie chodzi! Uczciwość to pogańska, ale nie chrześcijańska, katolicka!

3. Wspomniałem już powyżej, że mamy obowiązek być nie na kawałku tylko Mszy św., lecz na całej. Prawda, że opuszczenie jakiejś małej części Mszy św. nie jest grzechem ciężkim, chyba gdyby ktoś opuścił część wielką albo którąś z części głównych.

Według nauki teologów grzechem ciężkim jest: opuszczenie wszystkiego od początku aż do ofiarowania włącznie, – a nawet, według nauki św. Alfonsa, byłby grzech ciężki, gdyby ktoś przyszedł już po Ewangelii, a wyszedł już zaraz po Komunii św. – Niechże o tym pamiętają ci, którzy się zbyt spóźniają, tak, że nieraz na ofiarowaniu nie są, jak też i tacy, – a jest ich niestety bardzo wielu! – którzy przychodzą na Mszę św. dopiero po kazaniu, a wychodzą już zaraz po Komunii św.! Tacy nieraz za grzech ciężki sobie tego nie mają ani się z tego nie spowiadają, tak, jak gdyby byli na Mszy św.! Byli, – lecz nie na całej! – a opuszczenie tak wielkiej części już jest wielkim niedbalstwem, ciężką winą i ciężkim grzechem! – A jeżeli tacy ciężko grzeszą, to cóż powiedzieć o tych, którzy zaledwie na kilka paciorków do kościoła wstąpią i całkiem na Mszy św. nie są, albo chodzą tylko na nieszpory! – A wielu tego za grzech nawet nie uważa! Przecież Kościół św. rozkazuje, nie tylko być w kościele, ale być na Mszy św.! – i to na całej! A na nieszporach, choć jest nabożeństwo, lecz nie ma Mszy św.! kilka paciorków zmówić i być na kawałku Mszy św., to nie jest to samo, co być na całej Mszy św.!

Na pociechę jednak niedbałym powiem, że jeżeli ktoś przyjdzie na końcu kazania i jest na ofiarowaniu i potem do samego końca, to chociaż, co prawda, grzeszy, – lecz nie ciężko! – W piekle za to nie będziesz, ale w czyśćcu będziesz! I gdybyś potem w czyśćcu tylko tak długo był, ileś na Mszę św. się spóźnił, to jednak nie byłaby to bagatela!

Kto by jednak nie ze swej winy się spóźnił, a  zaraz potem byłaby druga Msza św. i on by w następnej Mszy św. uzupełnił tyle, ile z pierwszej Mszy św. opuścił, to taki by żadnego grzechu nie miał, byleby tylko Konsekracja czyli Podniesienie i Komunia św. były w jednej i tej samej Mszy św.
Ciężkim też grzechem jest opuścić w środku Mszy św. części najważniejsze, jakimi są Konsekracja i Komunia św. – W wielu kościołach widziałem niestety, że ludzie wychodzą zaraz po kazaniu, a nieraz i podczas samego Podniesienia, aby się napić wody! Wstyd!! Oj będą oni potem, jak ten bogacz Ewangeliczny, pragnąć w ogniu piekielnym, przynajmniej czyśćcowym, kropelki wody dla ochłody... ale mieć jej nie będą!

4. Powiedziałem wyżej, że przykazanie obowiązuje nas nie tylko do tego, aby być na Mszy św., – ale też aby jej należycie z nabożeństwem słuchać! To słuchanie z nabożeństwem polega głównie na tym, aby wraz z kapłanem brać udział we Mszy św., aby wiedzieć, co się podczas niej dzieje, a zwłaszcza, aby uważać na 3 główne jej części, tj. na Ofiarowanie, na Konsekrację, czyli Podniesienie, i na Komunię św. – Wielu, niestety jest tylko ciałem na Mszy św. – a nie duchem, jest w kościele, ale nic nie wie o tym, co się przy ołtarzu dzieje. I tacy nieraz, wyszedłszy z kościoła, musieliby się przyznać, że myśl ich może nawet ani razu nie była z kapłanem, Mszę św. odprawiającym złączona, a może nawet ani razu nie była nigdy prawdziwie w gorącej modlitwie do Pana Jezusa podniesiona! Czyż tacy więc byli na Mszy św. tak, jak powinni? czy jej słuchali uważnie i nabożnie?... Zaiste, że nie!... Zastanówże się, kochany czytelniku, który to czytasz, w jaki sposób ty Mszy św. słuchasz!... I popraw się!

5. Tu jeszcze słówko o tym dodać muszę, gdzie Mszy św. słuchać? Otóż nie ma ścisłego obowiązku słuchać Mszy św. w kościele parafialnym, choć wedle dawniejszego prawa kościelnego taki obowiązek był. Możesz Mszy św. słuchać w jakim bądź kościele czy w kaplicy publicznej – bylebyś był na Mszy św. Ale ponieważ Msza św. w kościele parafialnym jest za parafian, więc jest lepiej słuchać jej w kościele parafialnym.
Mszy św. słuchać masz w kościele a nie na cmentarzu, poza kościołem! jak to wielu niestety czyni i pomimo tłumaczeń, próśb i nalegań kapłanów i wolnego miejsca w kościele, tego swego zwyczaju poprawić nie chcą.

Tacy, co bez słusznego powodu są tylko na cmentarzu, to po prostu powiedziawszy, tak jakby na Mszy nie byli, bo ksiądz na dworze Mszy nie odprawia, a oni nie są w tej łączności z kapłanem. Niechże tacy, a zwłaszcza młodzież, o tym dobrze pamiętają i słowa te do serca sobie wezmą!

Gdyby ktoś nie mógł się z powodu natłoku do kościoła dostać albo ze względu na gorąc i słabość nie mógłby w kościele wytrzymać, to wtedy by grzechu nie miał, gdyby Mszy św. poza kościołem słuchał.

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 233
  • Reputacja: +0/-0
Odp: ( V ) O obowiązku słuchania Mszy św.
« Odpowiedź #2 dnia: 2013-04-21 19:32:41 »
Kto jest do słuchania Mszy św. obowiązany?

Do słuchania Mszy św. są obowiązani wszyscy, którzy już do używania rozumu doszli, a więc i dzieci nawet, mniej więcej od 7-go roku życia swego. A jednak, ileż to dzieci jest tak w miastach, jak i we wsiach, które na Mszę św. nie chodzą! Jeszcze w roku szkolnym, kiedy dzieci wspólnie na Mszę św. uczęszczają, i ks. katecheta lub nauczyciel tego pilnują, to dzieci jako tako chodzą, – ale podczas wakacji, i tam, gdzie ich nie pilnują, to dzieci bardzo mało są w kościele na Mszy św. – tak, jakby nie były do tego zobowiązane. A jednak więcej niż ks. katecheta lub nauczyciel, mają rodzice sami dzieci swych pilnować i od najmłodszych lat do wiernego spełniania obowiązku tego zaprawiać i zachęcać. Najlepiej by było, żeby rodzice brali dziatki swe razem z sobą do kościoła i żeby dzieci były koło rodziców, bo i Mszy nie opuszczą i lepiej się zachowywać będą.

Na wsiach, dzieci zwykle całe lato i podczas nabożeństwa bydło pasą i tygodniami całymi, a nieraz i miesiącami na Mszy św. nie są! I tak nie są w lecie, bo pasą bydło, a i w zimie nie, bo nie mają w czym! O bydło rodzice dbają, żeby głodne nie było i żeby dobrze wyglądało, – ale że dusze ich dzieci głodem giną i na Mszy św. nie są i słowa Bożego nigdy nie słyszą, i wśród tych bydlątek same bydlęceją i jak bydlątka żyją, – o to rodzice nie troszczą się i nie dbają. O jakaż straszna odpowiedzialność przed Bogiem czeka ich za te dusze ich dziatek!

Podobnie powiedzieć można i o majstrach, jak też i o służbodawcach, panach i paniach, nie pozwalających swym terminatorom i sługom chodzić regularnie co niedziela i święto na Mszę św. Bo przecież, chociaż oni są panami i chlebodawcami, jednak jest nad nimi i nad ich służbą inny, większy Pan, mający większe prawa do nich, a który Sam mówi o Sobie:
  • „Jam jest Pan Bóg Twój!... Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!”
Dlatego też panowie i panie, słowem, wszyscy służbodawcy, powinni służbie swej na chodzenie do kościoła na Mszę św. nie tylko pozwalać, ale owszem, to nawet ułatwiać. Wiem, że w miejscach takich, gdzie jest tylko jeden kapłan i jedna tylko Msza św., nie mogą zawsze wszyscy co niedzielę być na Mszy św., ale w takich przypadkach służbodawcy powinni ich rozdzielać i tych tylko zatrzymywać, którzy są koniecznie czy to w kuchni, czy przy gospodarstwie potrzebni, a innych na Mszę św. wysyłać, aby tak, kolejno, od czasu do czasu wszyscy na Mszy św. być mogli. Lecz o tym pomówię jeszcze obszerniej.

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 233
  • Reputacja: +0/-0
Odp: ( V ) O obowiązku słuchania Mszy św.
« Odpowiedź #3 dnia: 2013-04-21 19:43:19 »
O przyczynach, zwalniających od słuchania Mszy św.

Według nauki teologów przyczyny, zwalniające od obowiązku słuchania Mszy św., można do dwóch głównych sprowadzić:
  • Niemożność.
  • Miłość bliźniego.
l. Niemożność  . Obowiązek słuchania Mszy św. jest głównie z nakazu Kościoła św.; a Kościół św., jako dobra matka, nie obowiązuje nigdy swych dziatek, gdy wypełnienie tego obowiązku jest bardzo trudne, czyli moralnie niemożliwe, a tym bardziej, jeśli jest zupełnie niemożliwe. W razie więc takiej niemożności nikt nie ma obowiązku słuchania Mszy św. i wtedy też i grzechu żadnego nie ma, gdy na Mszy św. nie jest.

Ale, kiedy jest ta niemożność, która od obowiązku i od grzechu uwalnia?... Bo niestety, wielu wymawia się i uniewinnia niemożnością, chociaż takiej niemożności nie było, i Pan Bóg jej nie uzna i człowieka nie uniewinni.

Niemożność, która by cię od obowiązku i od grzechu usprawiedliwiała, jest wtedy, gdy ktoś bez znacznej szkody na duszy lub ciele, na zdrowiu, majątku lub sławie, – na Mszę św. pójść nie może. I tak np., gdy we własnej parafii Mszy św. nie ma, a druga parafia jest zbyt odległa, gdy i do własnego kościoła jest zbyt daleko, np. godzina drogi, a ktoś z powodu czy to starości czy zdrowia, czy zbyt wielkiego zmęczenia i braku sił piechotą zajść nie może, a i koni też swych własnych nie ma, gdy wielki deszcz i słota, a drogi nie do przebycia. Ta niemożność w miastach, gdzie są dobre drogi i trotuary, zastosowania nie ma.

Wolni są od słuchania Mszy św. wszyscy chorzy i rekonwalescenci, którym pójście do kościoła, albo przebywanie w nim na zdrowiu zaszkodzić by mogło. Dla tego samego wolne są i osoby brzemienne, którym trudno do kościoła zajść, a w kościele nie zawsze znajdą miejsce, gdzie by siedzieć mogły, a długo stać nie mogą.

Wolni są w dniach bardzo zimnych, a zwłaszcza w ciężkie mrozy, wszyscy, którzy nie mają odpowiedniego ciepłego ubrania, i przez to narazić by się mogli na przeziębienie. A nawet tacy źle robią, gdy w czasie bardzo wielkiego mrozu do kościoła idą, bo przez to narażają się na przeziębienie i choroby, a swe zdrowie i życie na niebezpieczeństwo. Gdyż piąte przykazanie nakazuje nam unikać wszystkiego, czym moglibyśmy zdrowiu, zwłaszcza niebezpiecznie, zaszkodzić. Ale też z drugiej strony są niektórzy w tej mierze zbyt bojaźliwi, – bo jak tylko choćby mały jest mrozik i choć mają ciepłe ubranie, to już boją się do kościoła iść, żeby się nie przeziębić! Zwłaszcza rodzice są nieraz o swe dzieci zbyt bojaźliwi. – Na ślizgawkę, choć nieraz mróz i zimny wiatr to dzieci nie boją się posyłać, – ale do kościoła... to niebezpiecznie!

Wolni też są niekiedy biedni, co nie mają obuwia i odpowiedniego ubrania, i byłoby im uzasadniony wstyd pójść do kościoła... Choć takim w ogóle powiem, że Pan Jezus nie na ubranie patrzy ale na serce. I milsza Jemu jedna serdeczna łza w oku, niż wszystkie stroje. W większych też miastach obawy tej nie ma, bo tam są Msze św. nawet i wcześnie rano, i ludzi wiele, więc na to nikt nie zważa. Zresztą nie wstydzisz się chodzić pomiędzy ludźmi w takim ubraniu, jakie masz, to się nie wstydź iść i do kościoła.

W Nowym Sączu miałem penitenta, bardzo biednego tragarza, który chodził codziennie na Mszę św., a co tydzień do spowiedzi i Komunii św., w tym biednym zwykłym swym codziennym ubraniu, i pewnie to Panu Jezusowi było bardzo miło.

Na pociechę wielu powiem też, że niektórzy wolni są od obowiązku słuchania Mszy św. gdy w niedzielę dla ważnych i słusznych powodów bardzo wcześnie wyjechać muszą, np. gdy tylko w niedzielę mają czas wolny i pociąg bardzo wcześnie wyjeżdża, a oni przedtem na Mszy św. być nie mogą. Bo jeśli ktoś przed wyjazdem na Mszy św. być może, to taki by wymówki żadnej przed Panem Bogiem nie miał. – Tym bardziej nie są wolni tacy, którzy bez potrzeby dla samej tylko zabawki i rozrywki w drogę się wybierają i Mszę św. zaniedbują.

Nie mają też grzechu służący i terminatorzy, którym chlebodawcy nie chcą pozwolić iść na Mszę św.; – ale tacy powinni przed wstąpieniem do służby zapewnić sobie to, że będą mogli co niedziela i co święto na Mszę św. chodzić. – A gdy im tego nie pozwalają, to mają obowiązek innej służby sobie szukać, i tylko tak długo w tej służbie mogą pozostać, póki ich konieczność do tego zmusza, tj. póki innej służby sobie nie znajdą. Lecz za to chlebodawcy, co służbie swej na Mszę św. bez ważnego powodu iść nie pozwalają, mają ciężki grzech.

2. Tu zwrócić muszę uwagę na niektóre wymówki tych, co na Mszę św. nie chodzą. I tak bardzo wielu sług wymawia się tym, że nie mogli być na Mszy św.: „ bo pan albo pani ich nie puściła ”. Takim jeszcze raz dobitnie do serca i sumienia ich powiem: pamiętaj dobrze! że nad tobą jest jeszcze drugi większy Pan!... Bóg i przyszły Sędzia Twój, który ci mówi i rozkazuje:
  • „Pamiętaj! abyś dzień święty święcił!”
Matka twoja, Kościół św., rozkazuje ci: w niedziele i święta Mszy św. słuchać! Pamiętajże więc dobrze na te rozkazy, że Pan Bóg i Kościół św. mają większą władzę nad tobą i większe prawa do ciebie, – i słuchaj więcej Pana Boga, aniżeli ludzi! – I nim na służbę jakąś się zgodzisz, najpierw, powtarzam ci raz jeszcze, zobacz dobrze, w jaki dom wstępujesz, i czy ci będzie wolno co niedziela chodzić na Mszę św., żeby ci potem nie powiedziano, jak niestety w wielu domach, że możesz tylko po południu na nieszpory chodzić, bo nieszpory to nie Msza św.! A jak w takiej niechrześcijańskiej służbie jesteś, choćby i najlepiej płatnej, to powiem ci słowa Pana Jezusa:
  • „Cóż pomoże człowiekowi, choćby i cały świat pozyskał, jeżeli na duszy swej szkodę poniesie?”
Tu też odpowiedzieć muszę na iście bluźniercze zdanie wielu, z którym, niestety, tak często się spotykałem, a jest nim przysłowie niemieckie: „ Herrendienst ist vor Gottesdienst ”, tj. że służba pańska jest przed służbą Boską! Przysłowie to w praktyce jest niestety zbyt zastosowane, – ale tak być nie powinno, – bo Pan Bóg ma większe prawo, aniżeli wszyscy ludzie, choćby nawet i cesarz sam! – Kto by jednak w takim obowiązku pozostawał, żeby go żadną miarą opuścić nie mógł, a na Mszę św. mu nie pozwolono, to wtedy by grzechu nie miał.
Tu też na pochwałę wielu służących powiedzieć muszę, że nieraz w sobotę do późna w nocy myją, szorują, sprzątają, i nie dośpią, a w niedzielę, skoro świt wstają i raniutko o 6-tej, a nawet nieraz już o 5-tej są na Mszy św. Jest to wielką ich cnotą i zasługą i na sądzie Boskim będą one potępieniem dla wielu, którzy z niedbalstwa swego Mszę św. opuszczali, a potem się wymawiali: że czasu na to nie było!

Bardzo często niejeden wymawia się brakiem czasu, służbą, zajęciem itd. Masz czas na wszystko: masz czas na jedzenie, na spanie, na zabawy, dla bydląt, słowem na wszystko!... a dla Pana Boga, dla oddania Mu czci i hołdu należnego przez wysłuchanie Mszy św., choć ci On to nakazuje! mówisz, że czasu nie masz?!... I  nieraz niejeden spowiednik ma istny kłopot na spowiedzi św., gdy tę wymówkę słyszy, aby przekonać takiego, że to tylko czcza wymówka, że zła spowiedź, – (bo spowiedź polega na szczerym oskarżeniu się i przyznaniu się do winy) – że taka wymówka to raczej nowy grzech i obraza Pana Boga! I tak np. niejeden urzędnik wymawia się, że nie ma czasu, bo musi iść do biura! A tymczasem biuro jest dopiero o godzinie 9-tej, a niechby i o 8-ej, a Msza św. jest już o godzinie 7-ej! Czyż więc nie mógłby on nieco wcześniej wstać, aby być na Mszy św.? Mógłby, ale nie chce, bo długo w sobotę w kasynie przy zabawie siedział i nie chciało mu się wstać... a potem wymawia się brakiem czasu i niemożnością!...

Bardzo wielu tłumaczy się też tym, że czasu nie mieli, bo musieli bydło paść. Mnie się zdaje, że nieraz to jest tylko czcza i próżna wymówka, której Pan Bóg nie uzna. Wiem wprawdzie, że bydło jeść potrzebuje, i że je popaść trzeba, – ale czyż potrzeba je koniecznie paść i podczas nabożeństwa?... Czyż nie można go wcześniej przygonić do domu, żeby i duszę swą pokarmić?... A jakby już nie mogło być inaczej, czemuż wtedy pasie zawsze jeden i ten sam?... Czemuż się kolejno nie zmieniać, żeby np. w jedną niedzielę pasł jeden, a na drugą niedzielę drugi?... Pamiętaj, bracie, że dusza twoja i twych dzieci ważniejsza, niż twe bydlątko!... że potrzebujesz nie tylko bydełko nakarmić, ale, co ważniejsze, i duszę twoją! słuchaniem Mszy św. i kazania.

Takim, co mówią, że nie mają czasu na słuchanie Mszy św., przypomnę dwa wielkie i ważne zdania Pana Jezusa:
  • „Starajcie się naprzód o królestwo <> i o jego sprawiedliwość, a to wszystko (doczesne) będzie wam dane.” (Mt 6, 33)
I drugie, powiedziane do Marty:
    „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba <> tylko jednego!” (Łk 10, 41)
O gdyby te słowa Pana Jezusa ludzie rozumieli, do serca sobie je wzięli, o nich pamiętali i w praktyce życia wykonywali, – toby nigdy nie mówili, że na Mszę św. czasu nie mają! Bo przecież Pan Jezus najwyraźniej Boskim, nieomylnym i wszechmocnym Swym słowem przyobiecał, że wszystko doczesne doda tym, którzy będą szukać naprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego! A gdzież bardziej szukamy królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, jak nie właśnie we Mszy św., na którą sam Jezus nas wzywa? Oj tak, tak, do niejednego i do niejednej może i dziś Pan Jezus powtórzyć słowa, wyrzeczone niegdyś do Marty: troszczysz się i frasujesz i trapisz o wiele, o gospodarstwo, o rolę, o dzieci, o bydło, krowy i konie, o zarobek itd. – a jednego ci tylko potrzeba! tj. zbawić duszę swoją! A cóż ci wszystko pomoże jak tę duszę swą jedyną stracisz?!... Na tamten świat nic z tego, co tu masz na ziemi, z sobą nie weźmiesz ani ci tego do trumny nie dadzą!... Weźmiesz tylko twoje uczynki... opuszczone Msze św.!... Pamiętajże dobrze o tych słowach Pana Jezusa i o nauce w nich zawartych, – i stosuj się do tego!... a wtedy rzadko kiedy, a może i nigdy nie powiesz, że na słuchanie Mszy św. czasu nie masz!

3. Drugim słusznym powodem, zwalniającym nieraz od obowiązku słuchania Mszy św., jest miłość bliźniego, – ale ta miłość musi być dobrze pojęta i zrozumiana. I tak zdarza się nieraz, że ktoś gości ma w takim właśnie czasie, kiedy jest czas na Mszę św., i kiedy tak gospodarz, jak i gość jego, są zarówno obowiązani pójść na Mszę. Otóż, gdybyś wtedy dla gościa opuścił Mszę św. i Pana Jezusa, toby cię taka miłość od grzechu nie uwolniła, – gdyż w takim razie powinieneś po prostu i szczerze gościowi powiedzieć: „ proszę wybaczyć, ale teraz czas już jest, abyśmy poszli do kościoła na Mszę św. ” Rozumny, chrześcijański gość, tym się z pewnością obrazić nie może, – a jakby ktoś nierozumny się obraził, to pamiętaj wtedy, że raczej trzeba się bać obrazy Pana Boga, aniżeli obrazy ludzkiej!... i raczej pogniewać ludzi, – aniżeli Pana Boga!
Miłość więc bliźniego zwalnia wtedy od obowiązku słuchania Mszy św., kiedy potrzeba np. zostać przy chorym, czy to dla jego pomocy i obsługi, czy też choćby tylko dla jego pociechy; kiedy trzeba obiad dla całego domu przygotować, którego w innym czasie przygotować nie można, – bo są kucharki, które nigdy Mszy św. nie opuszczą, a jednak i obiad na czas mają zawsze gotowy... Wiele może... kto szczerze czegoś chce!

Wolny byłby od słuchania Mszy św. stolarz, który by musiał w tym czasie trumnę dla umarłego robić; wolni byliby rolnicy wtedy, gdy burza nagle i niespodzianie nadeszła, a potrzeba by np. zboże lub siano uprzątnąć lub przed zmoknięciem zabezpieczyć, i  to wolny by był nie tylko właściciel sam, ale też i domownicy jego i ci, którzy by z miłości bliźniego w tym mu pomogli. – Wolni też są ci, którzy by w czasie pożaru od ognia ratowali, – ale nie ci, którzy by tylko ciekawie się przypatrywali.

Wiele też matek usprawiedliwia się, że nie mogły być na Mszy św., bo mają małe dzieci... Częściowo słuszna to wymówka, ale nie zupełnie, – bo wtedy żadna matka, mająca małe dzieci, już by na Mszę św. chodzić nie mogła i nie potrzebowała! A przecież tyle matek, które sam znam, najregularniej na Mszę chodzą, a niektóre nawet są co niedziela i u Komunii św. – bez zaniedbania dziatek swoich. – Jak jest więcej Mszy św., to matki powinny się dzielić z mężem i domownikami swymi, żeby one były na jednej Mszy, a inni na drugiej; – a jeśli tylko jedna Msza św. jest w parafii, to wtedy powinny się zmieniać, i w jedną niedzielę zostać w domu, a w drugą iść do kościoła, aby tak choć od czasu do czasu były na Mszy św. Czemuż by matki i tak zrobić nie mogły, jak robią niektóre inne pobożne matki, że się umawiają ze swymi sąsiadkami, i w jedną niedzielę zostaje z dziećmi jedna, a w drugą druga. Mają ludzie pobożni i dobrej woli różne pomysły i przemysły... trzeba mieć tylko dobrą wolę!...

Niepodobna mi tu wszystkich wypadków wyliczyć, – niech więc każdy w razie danej wątpliwości spyta się swego ks. Proboszcza albo spowiednika, aby tę wątpliwość usunąć i w wątpliwości nie działać. Przy tej sposobności zwracam bardzo uwagę twoją na to, kochamy Czytelniku, żebyś nigdy, pozostając w wątpliwości, czy w danym wypadku jesteś od słuchania Mszy św. wolnym, czy nie, z wątpliwością tą nie działał, ale zawsze sumienie swe uformował i moralnie upewnił, bo kto w wątpliwości działa, ten od złej woli, winy i grzechu wolnym nie jest.

A i na to, też uwagę twą jeszcze raz zwracam, że jeśli z powodu słusznej przyczyny Mszę św. opuściłeś, tj. w takich wypadkach, w których cię Kościół św. do słuchania Mszy św. nie obowiązuje, abyś się wtedy z tego, żeś na Mszy nie był, nie spowiadał, – bo wtedy grzechu nie było, a więc i spowiadać się z tego nie potrzeba. A jednak czyni to niepotrzebnie wielu, spowiadając się z tego np. wtedy, gdy ktoś był chory, bo przecież chorym Kościół św. na Mszę św. chodzić nie każe!