Autor Wątek: ( IV ) Kanon i konsekracja  (Przeczytany 1607 razy)

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 233
  • Reputacja: +0/-0
( IV ) Kanon i konsekracja
« dnia: 2013-04-21 14:38:11 »
Trzecia część Mszy św.
Kanon i konsekracja

Część pierwsza, przed Konsekracją

1. Część Mszy św. od Sanctus aż do Pater noster , czyli Ojcze nasz, jest najważniejsza, bo w niej odbywa się to, na czym istota Mszy św. polega, tj. przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Pana Jezusa i właściwa ofiara. – Rozmaicie w różnych czasach tę część Mszy św. nazywano, najczęściej z greckiego: Kanon czyli stały przepis, która to nazwa po dziś dzień się utrzymała, i oznacza, że w tej części Mszy św. te same modlitwy i obrzędy niezmiennie i stale się odbywają. Dla wielkiego uszanowania i jakby oznaczenia tajemniczości tej części Mszy św., wedle przepisu Kościoła św., kapłan wszystkie te modlitwy odmawia zawsze po cichu. Przed tym kapłan niejednokrotnie wzywa wiernych do wspólnej modlitwy i do współudziału; – teraz sam jeden bez żadnego współudziału, choćby nawet ministranta, całą tę część Mszy św. odprawia, i przez to, jakby do większego zebrania i skupienia ducha, wiernych wzywa i usposabia. Prorok Pański mówi:
  • „Pan mieszka w świętym domu swoim, niechaj zamilknie przed Nim cała ziemia.” (Ha 2, 20)
Kanon dzieli się na dwie części. Pierwsza część jest przed Konsekracją, druga, po niej, a każda z nich składa się z pięciu modlitw.
Nie ma wznioślejszych w Kościele modlitw nad modlitwy Kanonu . Rozbierzmy je więc i zastanówmy się nad nimi szczegółowo.

  2. Pierwsza modlitwa Kanonu jest następująca:
  • „Ciebie więc, najmiłościwszy Ojcze, przez Jezusa Chrystusa Syna Twojego, Pana naszego, pokornie błagamy i prosimy: przyjmij te dary, te daniny, te święte, nieskalane ofiary. Składamy Ci je przede wszystkim za Kościół Twój Święty, powszechny: racz Go obdarzyć pokojem, strzec, jednoczyć i rządzić Nim na całym okręgu ziemskim, wraz ze sługą Twoim Papieżem naszym N., i Biskupem naszym N., i ze wszystkimi prawowiernymi powszechnej i apostolskiej wiary wyznawcami.”
Przed samym rozpoczęciem pierwszych słów Kanonu kapłan podnosi oczy i ręce ku niebu, potem je pobożnie składa i równocześnie, głęboko nachyliwszy się, mówi:
  • „Ciebie więc, najmiłościwszy Ojcze, przez Jezusa Chrystusa Syna Twojego, Pana naszego, pokornie błagamy i prosimy”.

Kapłan, rozpoczynając Kanon , przemawia do Pana Boga najsłodszym tytułem, jakim do Boga przemówić może, tj. tytułem Ojca, i to z dodatkiem przymiotnika: najmiłościwszy! – który tę ojcowską dobroć Bożą najlepiej objaśnia!

Nazywanie Boga Ojcem było Żydom w Starym Zakonie nieznane, a przynajmniej przez nich nigdy nie używane; nazywali oni Boga Adonai, Elohim , tj. Panem, Panem nieba, Wszechmocnym i innymi podobnymi tytułami, ale nigdy Ojcem. – Dopiero Pan Jezus, stawszy się Bratem Naszym, zbliżył nas do Pana Boga i uczynił nas dziećmi Bożymi, i nauczył nas, abyśmy Boga Ojcem nazywali, – jak później Kościół św. przy odmawianiu modlitwy Pańskiej wyraźnie to podnosi, że „ Boską nauką Jezusa Chrystusa pouczeni” odważamy się do Boga z tą, śmiałą i poufną nazwą Ojca odezwać, i nazwą tą, z serca pochodzącą i do Serca Bożego z całą ufnością skierowaną, najbardziej w Serce Boże trafiamy. Jak naucza Dionizjusz Kartuz, tymi słowami: „ Najlitościwszy Ojcze! “ budzimy w sobie dwa uczucia, podczas modlitwy nam najbardziej potrzebne, tj. miłości i ufności; miłości, gdyż przemawiamy jak dziecko, a dziecko Boże, z nicości i nędzy do godności dziecięcia Bożego podniesione, – co bez rzewnego uczucia miłości być nie może; a ufności, że wysłuchani będziemy, – przypominając sobie i Bogu, że to Ojciec nie tylko litościwy, ale i Najlitościwszy! – Ufność tę jeszcze bardziej obudza i to, że Kościół i kapłan z polecenia Kościoła, prosi i błaga nie sam tylko, w imieniu swoim, ale „ przez Jezusa Chrystusa! ” – Najmilszego Syna Bożego, a Brata i Pośrednika Naszego u Ojca. – Przedkładając swe prośby Ojcu Niebieskiemu przez Jezusa, wylicza znów wszystkie główne nazwy i tytuły Jego: że to Jezus, że to Chrystus, że to Syn Boży, że to Pan Nasz! a w tych nazwach i tytułach są zarazem zawarte i wyliczone pobudki do wysłuchania próśb. – Zrozumieć to możesz już z tego, co dotychczas w wykładzie tym o Mszy św. powiedziałem, zwłaszcza na str. 113.

Jezus, – to Zbawca! Wspominając więc to Imię Najświętsze, wspominamy i przypominamy Ojcu Niebieskiemu to wszystko, co Jezus dla naszego zbawienia poniósł i wycierpiał od Swego Wcielenia i narodzenia, aż do Swej okrutnej śmierci na krzyżu, a dla tych zasług Jego Pan Bóg, Ojciec Jego, gotów jest wszystko dla nas uczynić!

Nazwą: Chrystus przypominamy Ojcu Niebieskiemu tę najwyższą godność Jezusa, jaką ma jako Pomazaniec Boży (bo to znaczy Chrystus) – Nasz Najwyższy Kapłan, namaszczony, że się tak wyrażę, Bóstwem Samym, z którym jest nierozdzielnie w jedną Osobę złączony, równy Bogu Ojcu, a przecież dla nas jako Kapłan ofiarę sprawujący i w tej ofierze Samego Siebie ofiarujący!

Dalej przypomina kapłan Ojcu Niebieskiemu, że Chrystus, za nas się ofiarujący, to Syn Boży! a w tym nowy bodziec dla serca Ojcowskiego do wysłuchania próśb naszych.

Wreszcie kapłan wspomina, że ten Jezus Chrystus, Syn Boży, to zarazem i Pan Nasz! którego my zupełną własnością jesteśmy, bo On nas odkupił i przez to na własność Swą nabył ceną najdroższą, bo Krwi Swej Przenajświętszej! Przez to więc ma zupełne prawo do nas, jako do Swej własności, – może się więc na podstawie nie tylko słuszności, ale ścisłej sprawiedliwości, od Ojca Swego domagać tego, aby Jemu, a przez to i nam, przyznał to, co Sobie i nam wysłużył. Naukę tę wypowiedział Pan Jezus Sam, gdy powiedział:
  • „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, (...) Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, (...) aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne.” (J 6, 37-40)
Toteż każdy, a zwłaszcza kapłan odprawiający Mszę św. i wymawiający w Kanonie te słowa i te nazwy, i tytuły Pana Jezusa, powinien je wymawiać z pamięcią o ich znaczeniu i z największym ich zrozumieniem i uszanowaniem!

Kornie prosimy i błagamy ”. – Kornie, po łacinie: supplices, oznacza proszącego w postawie pokornej, tj. klęczącego lub głęboko schylonego, który tą pokorną postawą chce niejako bardziej pozyskać względy i łaskę tego, którego prosi. I dlatego, i kapłan, wymawiając te słowa, mówi je nachylony głęboko. Ale nie tylko ciało ma być wtedy nachylone, lecz i duch powinien być upokorzony i skruszony.

Kapłan prośbę swą przedstawia podwójnym słowem: „ rogamus ac petimus ”, tj. prosimy i błagamy, albo raczej żądamy; bo pierwsze słowo wyraża prośbę nieśmiałą, trwożliwą, połączoną z pewną bojaźnią, ponieważ:
  • „zarówno miłość, jak i nienawiść – nie rozpozna człowiek tego wszystkiego” (Koh 9, 1),
ale zaraz, pomny tego, że nie prosi sam, lecz razem z Jezusem Chrystusem i przez Niego, dodaje: petimus , tj. błagamy usilnie i śmiało, – jakoby żądamy i domagamy się z całym zaufaniem, polegając na potężnym wstawiennictwie i pośrednictwie Jezusa Chrystusa. Te dwa słowa są również wyrazem dwojakiego usposobienia, koniecznego przy każdej modlitwie, tj. pokory i ufności. Tu kapłan równocześnie całuje ołtarz i w nim zawarte relikwie święte. – Ten kamień ołtarzowy z relikwiami jest symbolem Samego Chrystusa, – a tym pocałunkiem, jak naucza papież Benedykt XIV, kapłan oddaje cześć Chrystusowi i zarazem okazuje swą miłość, i jakby wyznaje, że chce być w łączności z Chrystusem. Już te zewnętrzne oznaki nabożeństwa, to podnoszenie oczu i rąk, to składanie rąk, to całowanie ołtarza, są objawem tego szczególniejszego nastroju ducha, z jakim kapłan Kanon rozpoczynać ma i rozpoczyna.
  • „Przyjmij te dary, te daniny, te święte, nieskalane ofiary.”

Wymawiając te słowa kapłan robi po trzykroć znak krzyża św. nad hostią, i kielichem. – O dwie rzeczy kapłan tu prosi:
1.    aby Pan Bóg te dary Swoje, a zarazem i nasze, najpierw mile przyjąć raczył;
2.    a następnie pobłogosławił.
Chleb i wino, które kapłan już w ofiarowaniu Panu Bogu w ofierze złożył, a które mają być w Ciało i Krew Pana Jezusa przemienione, są zarazem darami Bożymi i podarkami naszymi; Bożymi, – bo są stworzeniem Bożym, które Bóg dla naszego użytku i pożytku nam daje; – a są i podarkami naszymi, bo my to, co nam Pan Bóg dał, Jemu wzajemnie w ofierze składamy i niejako mówimy tak, (co na jednym kościele napisane widziałem): „ Z Twoich darów, Tobie ofiara! ” I dlatego kapłan mówi:
  • „Haec dona, haec munera”,
tj. te dary, któreś Ty nam Boże darmo z łaski i hojności Swej dał, i te podarki, które my wzajemnie Tobie z darów Twoich składamy, a z których ma być: „ ta święta ofiara nieskalana ”.

Ponieważ już się zbliża chwila Przeistoczenia, kapłan prosi znów Pana Boga, aby te dary i tę ofiarę pobłogosławił, choć już o to prosił podczas Ofiarowania. – I w tym celu kapłan nad hostią i kielichem robi po trzykroć znak krzyża św., którym to znakiem Kościół św. zwykle błogosławieństwa udziela i błogosławieństwa Boskiego uprasza.

Następnie kapłan tak się dalej modli:
  • „Składamy Ci je przede wszystkim za Kościół Twój Święty, powszechny: racz Go obdarzyć pokojem, strzec, jednoczyć i rządzić Nim na całym okręgu ziemskim”.
Ofiarę tę i prośbę z nią połączoną odnosi Kościół św. nie tylko do samej ofiary chleba i wina, ale (jak to tłumaczy kardynał Bellarmin) równocześnie i przede wszystkim uprzedzająco ( anticipative ), do rzeczywistej ofiary Ciała i Krwi Pana Jezusa, której za chwilę ma dokonać. – Na pierwszym miejscu, ofiaruje kapłan tę ofiarę za cały Kościół św., czyli za wszystkich wiernych, wierzących w Pana Jezusa i naukę Jego, i stanowiących jakby jedną wielką rodzinę Chrystusową, pod widoczną Głową tej rodziny, przez Pana Jezusa ustanowioną, – Papieżem. – Kapłan, modląc się na pierwszym miejscu za Kościół św., czyli całe społeczeństwo Chrystusowe, wstępuje w ślad Boskiego Mistrza Swego, który w wieczerniku, przed spełnieniem i ustanowieniem ofiary Mszy św., za Kościół Swój się modlił, jak to czytamy w Ewangelii św. Jana:
  • „To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: »Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, (...) Objawiłem imię Twoje ludziom, (...) Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. Ja za nimi proszę, (...) i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, (...) Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś...«” (J 17, 1-24)
Kapłan, modlący się za Kościół św. nazywa go Kościołem: Boskim („ Twój ”), świętym, i katolickim czyli powszechnym , – a w tych przymiotach wyrażone są własności, czyli znaki i cechy prawdziwego Kościoła Chrystusowego.

Następnie kapłan wylicza swe prośby, jakie za Kościół zanosi, a mianowicie najpierw: aby go Pan Bóg raczył obdarzyć pokojem, czyli spory i kłótnie uśmierzyć. – Pan Jezus przyrównywał Swój Kościół nieraz do owczarni, a wiernych w nim będących do owieczek, Siebie zaś do dobrego Pasterza. W owczarni Chrystusowej, złożonej z ludzi słabych i ułomnych, i mających swe wady, – mogą być i są niestety, i to nawet często, nieporozumienia, niezgody i swary, tak co do zasad wiary świętej, jak co do wielu innych rzeczy. Nieraz pycha, miłość własna, zazdrość, wywołują niesnaski i kłótnie, – i to nie tylko owieczek pomiędzy sobą, ale nawet i w stosunku do pasterzy, a nawet i do Najwyższego Pasterza owczarni. Historia Kościoła, niestety zbyt wiele daje nam o tym świadectw. Otóż, o ten spokój i zgodę w Kościele pomiędzy owieczkami i pasterzami modli się kapłan na pierwszym miejscu.

Drugą powinnością pasterza jest czuwać, pilnować i strzec owczarni i owieczek, iżby żaden nieprzyjaciel zewnętrzny, żaden wilk lub złodziej, żadna zaraza im nie zaszkodziły. – Nieprzyjaciół owczarni Chrystusowej, Kościoła Jego świętego, jest bardzo wiele! Jedni prześladowaniem, inni mową lub piórem, inni zgorszeniem i szerzeniem jadu zepsucia, usiłują szkodę przynieść Kościołowi Chrystusowemu, – i niestety szkodzą, – i to nie tylko Kościołowi samemu, jak raczej sobie i pojedynczym jego owieczkom. Otóż w tej modlitwie modli się kapłan: aby Pan Bóg Kościoła św. i pojedynczych jego członków od wszelkiej szkody strzec i bronić raczył.

Dalej modli się kapłan: o zjednoczenie Kościoła, czyli aby się jak najprędzej spełniła przepowiednia i obietnica Chrystusowa: „ że będzie jeden pasterz i jedna owczarnia ” – aby i teraz w tym Kościele wśród wszystkich wierzących, podobnie jak w pierwszych czasach Kościoła:
  • „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących.” (Dz 4, 32)
Dziś niestety jest tyle sekt, w Chrystusa wprawdzie wierzących, ale od Kościoła prawdziwego i od Głowy Jego, Papieża, oderwanych!... A wśród członków prawdziwego Kościoła nie ma tej prawdziwej jedności i miłości, jaką związani być powinni, a która, jak Sam Pan Jezus powiedział, jest główną cechą prawdziwych uczniów Chrystusowych:
  • „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.” (J 13, 35)
Otóż o zjednoczenie ich wszystkich wiązką prawdziwej jedności i miłości modli się tu Kościół św. przez usta kapłana, a i ty wtedy z nim razem o to modlić się powinieneś.

Trzecią prośbą, którą kapłan wyraża, jest, aby Pan Bóg raczył Kościół Swój rządzić czyli prostować, tj., aby wyleczył i sprostował wszystko, co jest zboczone, skrzywione, i zwrócił na prostą, prawą drogę tych, co po manowcach błądzą.
  • „Wraz ze sługą Twoim Papieżem naszym N., i Biskupem naszym N.”
Zaraz po modlitwie za cały Kościół św. zanosi kapłan modlitwę za Głowę tego Kościoła, za Papieża. – Od czasu, jak Sam Jezus Chrystus, Boski Założyciel Kościoła, modlił się za pierwszą Głowę Jego, Piotra:
  • „Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara.” (Łk 22, 32),
wszystkie liturgie od najdawniejszych czasów zawierają tę modlitwę za Papieża. I słusznie, bo Papież to Zastępca Chrystusa Pana w rządzeniu Jego Kościołem, to Głowa Kościoła, to najwyższy Pasterz i Stróż owczarni Chrystusowej, to Ojciec wszystkich dzieci Kościoła. – Stąd łączność z Papieżem jest jakby oznaką prawowierności i łączności z Kościołem samym, i prawdziwej miłości Chrystusa, któremu dobro Kościoła i Jego najwyższego Pasterza najbardziej na sercu leży. – Modlitwę za Papieża łączy kapłan z modlitwą za biskupa, który w zastępstwie Głowy Kościoła bezpośrednio pojedynczymi decyzjami rządzi, a za którego św. Paweł wiernym modlić się poleca.

„I za cesarza naszego N.” – Po biskupie modli się kapłan za cesarza (i to w państwie austriackim ze szczególniejszego przywileju), i w tym wypełnia znów polecenie św. Pawła, a raczej Samego Ducha Świętego, w Imieniu którego on pisze:
  • „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi; za królów i za wszystkich sprawujących władzę, (...) Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga”. (1 Tm 2, 1-3)
Jest jednak różnica w formie modlitwy za Papieża i biskupa, – a za cesarza, gdyż za Papieża i biskupa modli się kapłan pod jednym wezwaniem wraz z całym Kościołem i nawet wyraźnie to podnosi: una cum , tj. razem i wspólnie, gdyż Papież i biskupi stanowią jedno z Kościołem, i nie ma Kościoła bez Papieża i biskupów, – a za cesarza modli się pod formułą już osobną, dodając: „ et pro Imperatore ”, tj. „ i za cesarza ”; – gdyż cesarz rządzi państwem, a nie Kościołem, choć rządy jego mogą się bardzo wiele przyczynić do dobra lub zła Kościoła św., jak to w historii Kościoła nieraz widzimy. I dlatego chrześcijanie bardzo za cesarza i panujących modlić się powinni.
Wreszcie kapłan modli się:
  • „i ze wszystkimi prawowiernymi, powszechnej i apostolskiej wiary wyznawcami”.
Niektórzy liturgiści przez te słowa: „ fidei cultoribus ” rozumieją wszystkich wyznawców prawdziwej wiary Chrystusowej, ale tak z kontekstu i wedle ściślejszego znaczenia tego słowa, jak też wedle starego liturgicznego zwyczaju i porządku, i wedle zdania wielu poważnych liturgistów, w modlitwie tej kapłan osobno, szczególniej poleca wszystkich pracowników w owczarni Chrystusowej, a zwłaszcza kapłanów, którzy pracą swoją około owieczek Chrystusowych przyczyniają się do ich zbawienia, a przez to i do utrzymania, powiększenia i upiększenia Kościoła Chrystusowego, bo wszystkich razem wyznawców wiary katolickiej, polecał kapłan na samym początku, modląc się za cały Kościół katolicki.

Polskie słowo: „ prawowierny ” – nie jest właściwie dokładnym przetłumaczeniem i wyrażeniem wyrazu: „ orthodoxus ”, złożonego ze słów: orthos , prosty czyli prawy, – i doxa , chwała, sława, i dlatego wyraz ten, trzeba by raczej przetłumaczyć przez: prawosławny, jak też jest przetłumaczony i w użyciu w języku cerkiewnym starosłowiańskim, w którym kapłan modli się: „ I was wsich prawosławnych Chrystian ”. Lecz ponieważ słowo: „ prawosławny ” ma u nas wyjątkowo inne znaczenie, gdyż oznacza tyle, co schizmatyk, – dlatego my ten wyraz orthodoxus tłumaczymy raczej przez prawowierny; – a i to nie bez podstawy słusznej, gdyż greckie słowo doxa znaczy oprócz sławy, także to samo, co i mniemanie, zdanie , – więc orthodoxus może oznaczać i tych, co w rzeczach wiary mają prawe mniemanie i zdanie, czyli co są prawowiernymi.

3. Druga modlitwa Kanonu jest następująca:
  • „Pomnij, Panie, na sługi i służebnice Twoje N.N. (tu kapłan w cichości modli się za tych, których w tej Mszy się szczególniej Panu Bogu polecić pragnie) – i na wszystkich tu obecnych, których wierność jest Ci wiadoma, a gorliwość znana, za których Tobie ofiarujemy, i którzy Ci składają tę ofiarę uwielbienia za siebie samych i za wszystkich swoich, za odkupienie (na okup) dusz swoich, w nadziei (czyli dla otrzymania nadziei) zbawienia i ocalenia swego, oddając dary swoje, Tobie, Bogu wiecznemu, żywemu i prawdziwemu.”
To modlenie się i wspominanie pojedynczych osób było od najdawniejszych czasów w Kościele w używaniu i u wiernych w wielkiej cenie. W życiu św. Moniki mamy wzmiankę, zapisaną przez jej syna, św. Augustyna, że przed śmiercią swą prosiła o tę pamięć i wspomnienie we Mszy św. – Było w dawnym zwyczaju Kościoła, że wspominano tu zmarłych; zwłaszcza „ wypominki ”, jakie dziś w wielu kościołach robi się z ambony po kazaniu, zwłaszcza za tych, którzy ofiary złożyli na kościół lub biednych. Ten zwyczaj wyszedł jednak już w Kościele łacińskim z użycia, a na pamiątkę jego pozostało już tylko tak zwane, „ memento ” czyli ciche wspomnienie we Mszy św. To słowo: memento , krótkie jest, jak w ogóle krótkie są modlitwy Kościoła, – ale jest bardzo treściwe i znaczące. Cała prośba w jednym tylko słowie jest zawarta: Memento Domine! Wspomnij i pamiętaj Panie!, ale w nim wiele zawiera się i mieści! Bo tym słowem przypomina kapłan Panu Bogu wszystkie potrzeby, tak duszy, jak i ciała, tych, za których się modli i których pamięci i Sercu Bożemu poleca. Bo Pan Bóg wie lepiej, czego każdemu potrzeba i jaką drogą prowadzić go do nieba, – do pierwszego i najważniejszego celu naszego!

Po wymienieniu imion tych, których kapłan w szczególniejszy sposób we Mszy św. poleca, tak dalej modli się:
  • „i na wszystkich tu obecnych, których wierność jest Ci wiadoma, a gorliwość znana”.

Po ogólnej modlitwie za cały Kościół, polecał kapłan szczegółowo: Ojca św., biskupa, cesarza (króla), kapłanów, a dalej tych, za których Mszę św. odprawia, jak też tych, za których osobliwie chce się modlić, a następnie: „ wszystkich na Mszy św. obecnych ”, a z tego jasno widać, (jak naucza papież Innocenty III), jak świętą i zbawienną jest rzeczą być obecnym na Mszy św., gdyż ta ofiara Eucharystyczna w szczególniejszy sposób za obecnych jest ofiarowaną. Ale i za tych nie jednakowo się ofiaruje i nie jednakową im korzyść przynosi, gdyż kapłan modląc się za nich, dodaje:
  • „których wierność jest Ci wiadoma, a gorliwość znana”,
czyli kapłan Panu Bogu ich poleca w miarę ich żywej wiary i gorącej, prawdziwej pobożności, – i w miarę tej wiary swej i pobożności odniosą oni z tej Mszy św. mniejsze lub większe skutki. Pisałem o tym powyżej, więc tu już tego nie powtarzam. Jednego tylko nie mogę nie powtarzać, że pobożności pozornej, fałszywej, a nawet obłudnej jest wiele, ale prawdziwej, takiej, jaka odznaczała i cechowała pierwszych chrześcijan, bardzo mało! – I za tych to kapłan, co się tą żywą wiarą odznaczają i tę prawdziwą pobożność mają, szczególniej się modli i ich Panu Bogu poleca, mówiąc:
  • „za których Tobie ofiarujemy”.
Którzy Ci składają tę ofiarę ”, tj. którzy, będąc obecni i słuchając Mszy św., Panu Bogu Ją ofiarują, – choć kapłan szczegółowo o nich nie myślał i szczegółowo ich Panu Bogu nie polecał. – O tym, jak i słuchający Mszy św. są współofiarnikami i jak Ją Panu Bogu ofiarować mogą, pisałem już wyżej. Przytoczę tu tylko słowa św. Damiana:
  • „Ze słów tych widocznie okazuje się, że przez wszystkich wiernych ta ofiara chwały jest ofiarowaną, chociaż tylko od kapłana, w szczególniejszy sposób jest ofiarowana; bo to, co on Bogu ofiarowując w rękach piastuje, to mnóstwo wiernych z natężoną umysłu pobożnością Bogu poleca”.
Którzy Ci składają tę ofiarę uwielbienia za siebie samych i za wszystkich swoich ”. – O korzyściach ze Mszy św. płynących pisałem już powyżej i dlatego więcej tego nie powtarzam; wytłumaczę tylko prośby, jakie kapłan szczegółowo w tym miejscu do Pana Boga zanosi.

Otóż pierwszą szczegółową prośbą jest prośba: „ za odkupienie (czyli na okup) dusz swoich ”. – Pan Jezus odkupił nas już męką i śmiercią Swoją na krzyżu, – czyli złożył tam za nas okup do skarbca Kościoła św., a we Mszy św. otwiera ten skarbiec i pozwala nam z niego tę cenę okupu czerpać, zwłaszcza jako z ofiary przebłagalnej za grzechy nasze. – (Przeczytaj sobie jeszcze raz to, co o tym napisałem w I części.) To jest pierwsza prośba, bo zbawienie duszy i odpuszczenie grzechów i kar za nie zasłużonych, to rzecz ze wszystkich najważniejsza i najpotrzebniejsza! I dlatego Sam Pan Jezus już powiedział:
  • „Starajcie się naprzód o królestwo <> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.” (Mt 6, 33)
Dalej prosi kapłan: „ Pro spe salutis, et incolumitatis suae ”, – co się dosłownie tłumaczy: „ za nadzieję zbawienia ” i oznacza prośbę: o otrzymanie nadziei dostąpienia szczęścia doczesnego tak dla duszy, jak i dla ciała, czyli zaspokojenia potrzeb doczesnych duszy i ciała. – Zauważ dobrze, że kapłan tu nie prosi wprost o szczęście duszy i ciała, ale pro spe tj. za nadzieję czyli dla otrzymania nadziei! A to dlaczego? Bo Pan Jezus polecił nam prosić wprost o rzeczy do zbawienia duszy się odnoszące i obiecał je wysłuchać bez żadnego zastrzeżenia; – o inne rzeczy, choćby nawet do duszy się odnoszące, ale doczesne i do zbawienia jej wprost się nie odnoszące, pozwolił nam wprawdzie także prosić, lecz, (jak nas poucza Kościół św.), nie z zupełną obietnicą, iż otrzymamy to, o co prosimy, lecz tylko z nadzieją, warunkowo, że dane nam będą, jeśli nie będą na przeszkodzie większemu dobru duszy naszej, a zwłaszcza jej zbawieniu. I dlatego kapłan prosi tu o nadzieję tylko, bo nadzieja pewności nam nie daje, i jest zawsze połączona z niepewnością i bojaźnią. – Możemy więc w myśl Pana Jezusa i za przykładem Kościoła św. prosić też o rzeczy doczesne, o szczęście doczesne, nie tylko duchowe, ale nawet i cielesne, jak np. o zdrowie, dobrobyt, o szczęśliwe ożenienie się lub zamęście itp., lecz tylko warunkowo, z zupełnym poddaniem się Najświętszej woli Bożej!

Tobie oddają śluby swoje ”. Łacińskie słowo: „ vota ”, a polskie „ śluby ”, ma bardzo wiele znaczeń: oznacza ono rzeczy, Panu Bogu uroczyście przyobiecane i albo już złożone, albo które mają być złożone. Kosztowności różne jak np. złote lub srebrne serca, zawieszone u ołtarzy na znak otrzymanych łask i wdzięczności naszej, nazywamy także wotami. Podobnie, jak te wota, możemy Panu Bogu na znak wdzięczności naszej złożyć w ofierze i siebie samych, naszą wolę, nasz rozum, słowem wszystko nasze, jak to uczynił św. Ignacy w tej pięknej modlitwie swojej:
  • „Weź, Panie, i przyjm całą wolność moją, weź pamięć, rozum i wolę moją, i wszystko, co mam i posiadam. Tyś mi wszystko dał, Tobie to wszystko oddaję”.

Pięknie myśl tę wyraził już przedtem św. Augustyn, mówiąc:
  • „Każdy, co dobrze myśli, co ma Panu Bogu ślubować i jakie śluby oddać, – niech siebie samego odda; tego się słuszność, tego obowiązek domaga”.
Otóż podczas Mszy św. tak siebie samego Panu Bogu oddać powinniśmy, złączywszy tę ofiarę naszą z tą najzupełniejszą ofiarą, jaką Pan Jezus z Siebie Samego we Mszy św. w ofierze Ojcu Niebieskiemu składa. – A przez to nic nie stracimy, bo je składamy „ Bogu wiecznemu, żywemu i prawdziwemu!

4. Trzecia modlitwa Kanonu jest następująca:
  • „W świętym obcowaniu, ze czcią wspominamy przede wszystkim wsławioną zawsze Dziewicę, Maryję, Rodzicę Boga, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, a także Świętych Apostołów i Męczenników Twoich: (Apostołów) Piotra i Pawła, Andrzeja, Jakuba, Jana, Tomasza, Jakuba, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Szymona i Tadeusza, (Papieży) Linusa, Kleta, Klemensa, Sykstusa, Korneliusza, (Męczenników) Cypriana, Wawrzyńca, Chryzogona, Jana i Pawła, Kozmę i Damiana – i wszystkich Świętych Twoich, racz dla ich zasług i modlitw wspierać nas w każdej potrzebie pomocą Swojej opieki. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.”
Cześć Świętych Pańskich była w Kościele od najdawniejszych czasów; z początku wspominano tylko Świętych Starego Zakonu, następnie i Nowego, począwszy od Apostołów i Męczenników. To wspominanie nowszych Świętych w czasie Mszy św., było jakby uznaniem ich za Świętych, jakby ich kanonizacją. Wspominają o tym w pismach swych Ojcowie święci, jak np. Cyprian i Augustyn:
  • „Przy ołtarzu Pańskim Męczenników wspominamy nie tak, jak innych, którzy w pokoju odpoczywają, abyśmy się za nimi modlili, – ale raczej, aby oni się modlili za nami”.
Wśród Świętych Pańskich, których kapłan tu wspomina i wzywa, na pierwszym miejscu jest Najświętsza Maryja Panna, a nawet szczególnym przysłówkiem: „ in primis ”, tj. „ najpierw ”, Kościół pierwszeństwo to oznacza i podnosi. I nie bez znaczenia; gdyż po Bogu należy się Jej pierwsza, największa cześć szczególna, którą też Kościół nazywa osobną nazwą: hyperdulia . Żaden Święty, ani najwyższy Anioł z chóru Serafinów, nie może Jej dorównać w świętości, godności i wpływie, jaki ma u Pana Boga. W modlitwie tej nazywa Ją Kościół: „ gloriosa ”, tj. chwalebną, czyli pełną chwały ; bo stopień chwały odpowiada stopniowi łaski, a ponieważ Sam Pan Bóg nazwał Ją przez Anioła: „ łaski pełną ”, – więc też jest i pełną chwały, wyniesioną nad wszystkie chóry anielskie. – Dalej daje Kościół Maryi tytuł: „ zawsze Panna ”, bo była czystą i niepokalaną Dziewicą przed poczęciem Pana Jezusa, w poczęciu i w porodzeniu, i po porodzeniu. Jest to Jej jedynej szczególny i osobliwy przywilej: Dziewicy-Matki, – czyli, że zarazem jest Dziewicą i Matką, bez naruszenia Dziewictwa Swego. – Dalej nazywa Ją Kościół „ Boga-Rodzicą ”, który tytuł przyznali Jej Ojcowie Soboru Efeskiego w 431 r.; gdyż porodziwszy Tego, który w jednej i tej samej Osobie był nie tylko człowiekiem, ale i Bogiem zarazem, prawdziwie była Matką Boga, a tym samem najsłuszniej Jej się ten tytuł Boga-Rodzicy należy. – I wśród Męczenników należy się Maryi pierwsze miejsce, bo żaden Męczennik nie przecierpiał tyle, ile Maryja, i dlatego Ją też Kościół Królową Męczenników nazywa.

Wyliczając świętych Apostołów i Męczenników, daje im Kościół tytuł: „ Beatorum ” czyli Błogosławionych albo szczęśliwych, – bo prawdziwe szczęście jest ich udziałem, i prawdziwie szczęśliwym nikt nie jest, dopóki w niebie nie jest. – Wybranych 12 uczniów Swoich, Pan Jezus Sam Apostołami czyli po polsku „ posłańcami ” nazwał, bo On im posłannictwo Apostolskie dał i z tym posłannictwem na cały świat posłał, gdy do nich powiedział:
  • „Idąc na cały świat, nauczajcie wszystkie narody!”
Po Apostołach stawia Kościół św. na pierwszym miejscu Męczenników. – Nazwa grecka i łacińska: Martyres , męczennicy, dosłownie znaczy właściwie świadkowie, bo męczennicy są pierwszymi i największymi świadkami naszej wiary świętej, którzy męczeństwem swym, krwią i życiem swym, za świętą wiarę oddanym, największe świadectwo prawdzie wiary świętej oddali. Wśród tych męczenników na pierwszym miejscu stawia Kościół św. pierwszych Papieży, bezpośrednich następców św. Piotra, tj. Linusa, Kleta, Klemensa i Sykstusa.

Kościół św. nie wspomina tu innych Świętych, ale tylko Męczenników, którzy wylaniem krwi swojej i oddaniem życia swego za wiarę, na świadectwo jej prawdziwości, najbardziej stali się Panu Jezusowi w Jego męce i śmierci podobnymi i przynieśli największą ofiarę z siebie, i zasługują przez to najbardziej, aby ich podczas tej ofiary Mszy św. wspominano. – Drugą przyczynę, dla której podczas Mszy św. Kościół nie czyni wzmianki świętych Wyznawców, podaje kardynał Bona, – że Kanon ten i wzmianka Świętych, pochodzą z pierwszych wieków Kościoła kiedy jeszcze święci Wyznawcy, w liczbę Świętych zaliczeni nie byli, – pierwszym Wyznawcą, w liczbę Świętych zaliczonym był św. Marcin, biskup, – zmarły w 402 r. Jedną część tych świętych Męczenników wylicza Kościół św. w Kanonie przed Konsekracją, a drugich po Konsekracji, a wśród nich święte Męczenniczki.

Wszystkich Świętych Kościół wyliczać nie może, na to ani czas, ani miejsce nie pozwala; samych tylko męczenników są miliony! Dlatego Kościół wspomina ich wszystkich razem ogólnikowo: „ i wszystkich Świętych Twoich!

Tym wspominaniem Świętych Pańskich przypomina nam Kościół św. ten piękny i pocieszający artykuł naszej wiary świętej: „ Wierzę w Świętych obcowanie! ” – A ostatnie słowa tej modlitwy objaśniają nam, dlaczego Kościół Świętych wspomina, aby „ dla ich zasług i modlitw ”, Pan Bóg raczył nas wysłuchać i nam to udzielić, o co Go przez przyczynę Świętych prosimy.

I zasługi Świętych nawet, do których pośrednictwa i wstawiennictwa w tej modlitwie Kościół się udaje, nabierają wartości przez zasługi i wstawiennictwo Pana Jezusa, i dlatego i tę modlitwę, jak i wszystkie inne, kończy kapłan: przez Jezusa Chrystusa itd.! Zakończenie to odnosi się do wszystkich tych trzech modlitw wspólnie – i dlatego to wszystkie trzy modlitwy, ściśle biorąc, są jakby tylko jedną modlitwą.

5. Czwarta (względnie druga) modlitwa Kanonu .
  • „Prosimy Cię przeto, Panie, abyś tę ofiarę sług Twoich i całej rodziny Twojej miłościwie przyjął, dni życia naszego w pokoju swym ustalił, i zechciał od wiecznego potępienia nas wybawić, i zaliczyć w poczet wybranych Twoich. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”.
Kapłan, odmawiając tę modlitwę, ma przez cały czas ręce wyciągnięte równocześnie nad hostią i kielichem. Te wyciągnięte ręce, nad ofiarą trzymane, mają głębokie znaczenie. Ceremonia ta przypomina obrzęd Starego Zakonu, nakazany w prawie Mojżeszowym, według którego każdy, ofiarujący Panu Bogu ofiarę, kładł ręce swe na głowę ofiary przed jej zabiciem i tym jakby przed Panem Bogiem oświadczał, że ta ofiara jest tylko zastępczą, że to jemu samemu kara śmierci się należy, i że tę ofiarę składa w zastępstwie swoim. – Ofiary Starego Zakonu były tylko figurą ofiary Jezusowej w Nowym Zakonie,
  • „a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich.” (Iz 53, 6)
Naśladując ten obrzęd Starego Zakonu i na przypomnienie tej wielkiej prawdy ofiary Jezusowej, kapłan wyciąga ręce nad przygotowaną ofiarą chleba i wina, mającą wnet być przemienioną w Ciało i Krew Jezusa i stać się prawdziwą ofiarą za nas, – aby tak symbolicznie i mistycznie wyrazić tę wielką tajemnicę naszej wiary świętej i na tę ofiarę włożyć niejako nieprawości wszystkich nas, za których Jezus ma być ofiarą.

Kapłan nazywa tę ofiarę: „ofiarą służby” czyli „ powinności swojej ”, – bo ofiarowanie Mszy św. to pierwszy i główny obowiązek jego, to powinność jego, to służba jego, którą z urzędu swego, z powołania i poświęcenia swego wypełniać ma. Dlatego Msza św. nazywa się w języku słowiańskim: „ Służbą Bożą ”. – Równocześnie jednak nazywa kapłan tę ofiarę, ofiarą „ całej rodziny Twojej ” (Bożej), – bo chrześcijanie – to wielka rodzina Chrystusowa, a tym samym i Boża, bo w imieniu wszystkich, całej tej rodziny Chrystusowej, kapłan tę ofiarę odprawia, a wszyscy wespół z nim razem.

Następnie prosi kapłan: aby Pan Bóg tę ofiarę „ubłagany przyjął” . – Pan Bóg nie unosi się gniewem na wzór człowieka rozgniewanego, który by potrzebował, po ludzku mówiąc, uspokojenia gniewu swego; ale gdy Go prosimy, aby tą ofiarą był ubłagany, to prosimy Go, aby tę ofiarę przyjął jako zadośćuczynienie świętej Sprawiedliwości Swojej, aby na szali Sprawiedliwości Jego zaważyły pośrednictwo Pana Jezusa i ta nieskończonej wartości ofiara Jego, – wstawiennictwo Świętych, aby Bóg, tym przebłagany, nam przebaczyć raczył i przyjął ofiarę naszą i wysłuchał prośby nasze.

Prośby szczegółowe, które kapłan w tym miejscu zanosi, są następujące:
1.    „ abyś dni nasze w Twym pokoju rozporządził ”;
2.    „ abyś od wiecznego potępienia nas uchronić raczył ”;
3.    „ abyś w wybranych swoich owczarni nas zaliczyć i umieścić raczył ”.

a) Pierwsza prośba to doczesna:

  • „abyś dni nasze w Twym pokoju rozporządzić raczył”,
czyli o spokojne, szczęśliwe życie. Lecz zauważ dobrze, że kapłan nie używa tu wyrazu „ życie ”, ale tylko: dni nasze! Jest to wielkiego znaczenia, – bo „ wymierzyłeś moje dni tylko na kilka piędzi ”, jak mówi Psalmista Pański (Ps 39 (38), 6), bo naszymi są nie lata, lecz zaledwie dni!... i przyjdzie czas, że i dni mieć nie będziemy! Tę wielką prawdę przypominają te słowa. – A dla tych krótkich dni życia naszego prosi kapłan tylko o jedno, aby Pan Bóg:
  • „tymi dniami naszymi w Swym pokoju rozporządził”.
O tym pokoju Bożym już nieco wyżej wspomniałem, przy wykładzie Gloria .) Ten pokój Boży to jedyne prawdziwe i największe szczęście człowieka! O tym pokoju pisze św. Paweł:
  • „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.” (Flp 4, 6)
O tym pokoju Bożym pisze św. Leon, papież:
  • „Mających pokój z Bogiem i zawsze mówiących Bogu z całego serca: bądź wola Twoja! – żadne nie mogą pokonać walki, żadne im nie mogą zaszkodzić utarczki”.
Ten pokój Boży, to głównie pokój z Bogiem, prawdziwy spokój duszy, to świadectwo czystego sumienia, – a to jest największym skarbem człowieka, to przedsmak nieba na ziemi; – a brak tego pokoju, – to początek piekła! Dlatego Zbawiciel Nasz tego jednego zdał się życzyć uczniom Swoim, mówiąc tak często do nich: „ Pokój wam! ”, i dlatego o to jedno dla krótkich dni naszych doczesnych prosi przez usta kapłana Kościół św., aby „ Pan Bóg w pokoju Swym dniami naszymi rozporządził ”. – Pan Bóg ma rozporządzać, – a nie my sami, – bo Pan Bóg wie lepiej, co i jak! W prośbie tej zawarte jest to samo, co z polecenia Jezusa mówimy tak często w pacierzu: „ Bądź wola Twoja! ”. – Obyśmy chcieli i umieli się poddać rozporządzeniu i Woli Pana Boga we wszystkim!... a wtedy z pewnością pokój Boży, a z nim i wieczne szczęście doczesne, a następnie i wieczne mieć będziemy!

b) Druga prośba, którą kapłan w imieniu Kościoła zanosi, jest:

  • „Abyś nas od potępienia wiecznego zachować i ocalić raczył!”
Myśl tej prośby jest taka, aby nam Pan Bóg raczył dać łaskę skuteczną, która by nas od grzechu ciężkiego, śmiertelnego, zachowała, – a tym samem uratowała i od potępienia wiecznego, od piekła; – bo kto nie będzie miał grzechu śmiertelnego, – ten nie będzie miał i piekła! Do największych trosk, niepokojów i obaw u dusz, mających wiarę i bojaźń Bożą, jest obawa potępienia, obawa piekła! O! bo jest czego się bać i obawiać! Bo to jest najstraszniejsze i największe; bo wieczne nieszczęście człowieka! I aż do sądu Boskiego nie wie nikt, czy jest w łasce Bożej, czy miłości, czy nienawiści jest godzien, czy będzie zbawiony czy potępiony! – Nic też dziwnego, że i dusze święte tego się bardzo bały. Bał się tego wielki Apostoł i miłośnik Chrystusa, św. Paweł, choć po nawrócenia swym całe życie był oddany pracy dla Chrystusa, i choć sumienie nic mu nie wyrzucało.
  • „Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego”,
sam pisze o sobie, – a jednak zaraz w tym samym miejscu dodaje:
  • „ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią.” (1 Kor 4, 4)
I dalej w tym samym liście pisze o sobie:
  • „Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział.” (1 Kor 9, 23),
a jednak dodaje:
  • „poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.” (1 Kor 9, 27)
Nic więc dziwnego, że z nim i za nim i inni wielcy Święci Pańscy potępienia i piekła się bali, jak to sami nieraz mówili i w pismach swoich nam zostawili, jak np. święci: Augustyn, Hieronim, Piotr, Damian, Bernard, Franciszek, Borgiasz i inni. I tak np. św. Augustyn tak mówi:
  • „Boicie się bracia?... I ja się także boję! I choć pilnie czytam księgi Pisma św., nigdzie jednak nie wyczytałem, aby ta bojaźń była zbyteczną. Chcę być zbyt bojącym się, – bo się ognia wiecznego boję!”
A św. Bernard tak pisze:
  • „O piekło! kraino okropna, kraino ognia! – na wspomnienie o tobie wzdryga się od przerażenia i zgrozy dusza moja”.
A czy ty się boisz tak, jak się Święci bali?... Ja, się nie tak obawiam o tych, co się boją, – jak raczej o tych, co się potępienia nie boją! I  dziwna to, ale niestety prawdziwa rzecz, – że piekła najmniej boją się ci, którzy go się najwięcej obawiać powinni, – tj. ludzie w grzechach i nałogach od wielu lat zostający! – W prośbie tej więc modli się kapłan w imieniu wszystkich i za wszystkich:
  • „abyś nas od potępienia wiekuistego zachować raczył!”
O módl się i ty o to razem z kapłanem, – często, serdecznie i gorąco, więcej, aniżeli o wszystko inne!

c) Trzecia wreszcie prośba, którą kapłan w tym miejscu razem z poprzednią łączy i zanosi, jest:
  • „abyś nas do liczby wybranych owieczek Swoich zaliczyć raczył!"
Prośbą tą wypełnia Kościół św. polecenie Ducha Świętego:
  • „módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego.”
    (Jk 5, 16)
A nie ma dzielniejszej i skuteczniejszej modlitwy dla otrzymania łaski wybrania i zbawienia, nad modlitwę zanoszoną we Mszy św. i za pośrednictwem Boskiego Zbawiciela Naszego, we Mszy św. za nas się ofiarującego! – Lecz tu, dla lepszego objaśnienia i zrozumienia tej prawdy, jedno dodam, że sama modlitwa nie wystarcza, ale że trzeba ją połączyć z dobrymi uczynkami, koniecznymi dla otrzymania zbawienia, a zwłaszcza z zachowaniem przykazań Bożych, wedle nauki Boskiego Zbawcy naszego, który na zapytanie jednego, co czynić ma, aby dostąpił żywota wiecznego, powiedział:
  • „A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania.” (Mt 19, 17)
Dlatego naucza św. Piotr:
  • „Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór! To bowiem czyniąc nie upadniecie nigdy.” (2 P 1, 10)

6. Ostatnia modlitwa Kanonu –  przed samym Przeistoczeniem. Po poprzednich prośbach, odnoszących się do naszego szczęścia doczesnego i wiecznego, – zwraca się kapłan bezpośrednio już do samej ofiary, którą za chwilę ma spełnić, i tak się modli:
  • „Wśród wszystkich ofiar, prosimy Cię, Ty Boże, racz tę pobłogosławić (dosłownie: uczynić błogosławioną), uznać (jako sobie oddaną), zatwierdzić, prawdziwą i miłą sobie uczynić, tak, żeby stała się dla nas Ciałem i Krwią najmilszego Syna Twojego, Pana naszego, Jezusa Chrystusa”.
Tu szczególnie jedno słowo potrzebuje wytłumaczenia, a mianowicie, dlaczego Kościół św. prosi, aby Pan Bóg raczył tę ofiarę uczynić „rozumną”?   – Jest to przypomnienie nauki i słów św. Pawła, który w liście do Rzymian naucza, aby ofiara nasza była:
  • „żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej.” (Rz 12, 1),
w przeciwstawieniu do ofiar Starego Zakonu, w którym rzeczy nieżyjące i bydlęta nierozumne na ofiarę były składane.

Kapłan prosi, aby ta ofiara: „nam się stała Ciałem i Krwią Pana Jezusa”, tj. aby nie tylko chleb i wino przemieniły się i stały się Ciałem i Krwią Pana Jezusa, ale także stały się, tym nam, czyli dla nas, naszą własnością naszym pożytkiem, i naszym zbawieniem!

Aby się stało ”. – Fiat! – czyli niech się stanie! Oto słowo, które Bóg wyrzekł, gdy świat i wszystko na nim z niczego stworzył i do bytu powołał, – oto słowo, które Maryja wyrzekła, gdy „ Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami ”, – oto to samo słowo, którym kapłan prosi, aby to Samo Przedwieczne Słowo z nieba zstąpiło i pod postaciami chleba i wina między nami na ołtarzu w ofierze Mszy św. zamieszkało.

Aby się stało Ciałem ”. Łacińskie słowo: „ corpus ”, ciało, w przeciwstawieniu do: „ caro ”, oznacza całe ludzkie ciało Pana Jezusa, ze wszystkimi częściami jego, w skład ludzkiego ciała wchodzącymi, a nie tylko to, co się zwykle przez polskie słowo: ciało – rozumie. – I tak jest w rzeczywistości; w Najświętszym Sakramencie pod postaciami tak chleba, jak i wina jest całe żywe i prawdziwe Ciało Pana Jezusa.
« Ostatnia zmiana: 2013-04-27 12:44:27 wysłana przez marost »

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 233
  • Reputacja: +0/-0
Odp: ( IV ) Kanon i konsekracja
« Odpowiedź #1 dnia: 2013-04-26 21:53:05 »
x

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 233
  • Reputacja: +0/-0
Odp: ( IV ) Kanon i konsekracja
« Odpowiedź #2 dnia: 2013-04-27 13:24:34 »
Konsekracja, czyli poświęcenie chleba i wina
i przeistoczenie ich w Najświętsze Ciało i Krew Pana Jezusa


Po modlitwach Kanonu nadchodzi wreszcie najważniejsza i najświętsza chwila z całej Mszy św., tj. Konsekracja czyli poświęcenie chleba i wina, i przeistoczenie ich w Najświętsze Ciało i Krew Pana Jezusa.
Chwila ta w zachwyt i zdumienie wprawia niebo całe, – samych nawet Aniołów, którzy z największą czcią, uszanowaniem i uwielbieniem ołtarz otaczają! – Chwila ta zawsze zwracała i zwraca w szczególniejszy sposób uwagę wszystkich dusz wierzących i prawdziwie pobożnych, którzy w ciszy, w milczeniu i skupieniu największym, na klęczkach, wpatrzeni w ołtarz, oczekują tego momentu, w którym Bóg Wcielony, Jezus Chrystus, na ołtarz z nieba dla nas zstępuje i w rękach kapłana za nas się ofiaruje, – a oni wraz z niewidzialnymi zastępami Aniołów tego Boga serdecznie witają i cześć Mu najgłębszą pokornym pokłonem oddają. – Nie tylko dzwonek od ołtarza, ale i dzwon z wieży kościelnej oznajmia ludowi całemu, obecnym i nieobecnym, o tej tak wzniosłej i ważnej chwili. – Wielu, niestety, zda się ważności tej chwili całkiem nie rozumieć i nie odczuwać, – pokazuje to ich całe oziębłe zachowanie się, – nieraz bez najmniejszego skupienia i uszanowania! Chciałbym teraz do tego się przyczynić, aby wszyscy i zawsze wzniosłość i ważność tej chwili rozumieli i o niej pamiętali i ją odczuwali!

1. Co to jest Konsekracja czyli Przeistoczenie?

O tym pisałem już w osobnej książeczce o Najświętszym Sakramencie, i dlatego przypuszczam, że tę naukę już czytelnicy znają, i jej nie powtarzam. Kto by jeszcze tego dobrze nie wiedział lub nie rozumiał, niech tam zobaczy. Krótko tylko przypominam, że Konsekracja czyli Przeistoczenie jest to przemiana całej dotychczasowej istoty chleba i wina – w rzeczywiste, żywe i prawdziwe Ciało i Krew Pana Jezusa; z chleba i wina pozostają wprawdzie ich zewnętrzne postacie, tj. kształt, barwa, smak, – ale z istoty samego chleba i wina nie pozostaje nic a nic; – a natomiast jest, tak pod postaciami chleba jak i pod postaciami wina, Sam Jednorodzony Syn Boży, Jezus Chrystus, ze Swym Bóstwem i z całym Swym człowieczeństwem, choć niewidzialny, ale rzeczywiście i prawdziwie w cudowny i niepojęty sposób obecny.

A teraz chcę wytłumaczyć, w jaki sposób kapłan tę najważniejszą i najświętszą czynność wykonuje.

2. W jaki sposób odbywa się Konsekracja czyli Przeistoczenie?

Po modlitwie, w której kapłan prosił, aby ta ofiara:
  • „stała się dla nas Ciałem i  Krwią najmilszego Syna Twojego, Pana naszego, Jezusa Chrystusa”,
tak dalej mówi:
  • „Który (Jezus) w przeddzień Swej Męki wziął chleb w święte i czcigodne ręce Swoje”,
(wtedy i kapłan hostię czyli opłatek w swe ręce bierze)
  • „a wzniósłszy oczy ku niebu”
(wtedy i kapłan równocześnie ku niebu oczy podnosi)
  • „do Ciebie Boga, Ojca Swego wszechmogącego, Tobie czyniąc dzięki, pobłogosławił,”
(tu kapłan robi znak krzyża św. nad hostią)
  • „połamał, i rozdał uczniom Swoim, mówiąc:
    Bierzcie, i pożywajcie z niego wszyscy:
  • To jest bowiem Ciało Moje.”
Tu kapłan klęka, i oddaje cześć Panu Jezusowi w Hostii Przenajświętszej już obecnemu, a następnie Hostię wysoko jakby ku niebu podnosi, – a ministrant podczas tego dzwoni, żeby i lud cały cześć Panu Jezusowi oddał.
Kapłan potem składa Pana Jezusa na ołtarzu, klęka ponownie, kielich odkrywa, bierze go w swe ręce i tak mówi dalej:
  • „Podobnież, gdy było po wieczerzy, ujmując i ten przesławny Kielich w święte i czcigodne ręce Swoje, również dzięki Tobie czyniąc, pobłogosławił i podał uczniom Swoim, mówiąc: Bierzcie i pijcie z niego wszyscy:
  • To jest bowiem Kielich Krwi Mojej, Nowego i Wiecznego Przymierza: tajemnica wiary, która (tj. Krew) za was i za wielu wylana będzie na odpuszczenie grzechów.
  • To ilekroć czynić będziecie, na moją czyńcie pamiątkę.”

Po tych słowach kapłan znów klęka, oddając cześć Krwi Przenajświętszej, albo raczej Samemu Panu Jezusowi, razem z Krwią Przenajświętszą pod postacią wina będącemu, – podnosi kielich wysoko ku uczczenia dla ludu całego, – a ministrant podczas tego dzwoni. Potem kapłan stawia kielich na ołtarzu, zakrywa i znów przyklęka

Oto cały obrzęd Konsekracji czyli Przeistoczenia, –  oto słowa cudowne, tajemnicze, pełne nieskończonej Bożej siły, które z ustanowienia Wcielonego Boga, Jezusa Chrystusa, mają tę siłę i moc, że chleb i wino przemieniają w rzeczywiste i prawdziwe Ciało i Krew Jezusa Chrystusa.
Zastanówmy się nad nimi i nad całą ceremonią nieco bardziej szczegółowo.

3. Wytłumaczenie słów konsekracyjnych

1. Kapłan bezpośrednio przed samą czynnością konsekracyjną wspomina najpierw czas, w którym Boski Nasz Zbawiciel Sam tę czynność konsekracyjną po raz pierwszy spełnił, i w ten sposób dał nam dowód największej Swej miłości, – bo uczynił to „ w przeddzień męki i śmierci Swojej ”. I nie bez głębokiej przyczyny kapłan to wspomina! Bo wspomnieniem tego czasu podnosi jeszcze bardziej nieskończoną miłość Jezusa do nas w ustanowieniu tego Najświętszego Sakramentu, – miłość tego Boskiego Serca, „ które tak bardzo ludzi umiłowało ”, jak to Pan Jezus Sam Bł. Małgorzacie objawił i powiedział. – W chwili, kiedy największa złość ludzka sprzymierzona z nienawiścią piekła spiskuje, aby Jezusa pojmać i na straszne męki i śmierć Go wydać, w tej chwili miłość Jezusa obmyśla i wykonuje największy dowód i cud Swej Nieskończonej, iście Bożej miłości! Bo, jak pięknie mówi św. Augustyn:
  • „Pan Bóg, chociaż jest wszechmocny, więcej jednak uczynić i dać nam nie mógł i nie może nadto, co czyni i nam daje w Przenajświętszym Sakramencie, – przemieniając chleb i wino w Ciało i Krew Pana Jezusa! – Nawet, chociaż Pan Bóg jest najmędrszy, co by nam więcej dał, nie wie; i chociaż jest najmędrszy, więcej nic nie ma, co by nam dać mógł!”
Oby więc to przypomnienie czasu ustanowienia Najświętszego Sakramentu przypominało i Tobie, miły czytelniku, tę nieskończoną miłość Jezusa i pobudziło cię choć trochę do wzajemnej ku Niemu miłości!

Wziął chleb ”. – Jaki to był chleb?... dyskutują bardzo pomiędzy sobą teologowie. W każdym razie był to chleb pszenny, bo na wschodzie żytniego nawet nie znano. We wschodnim obrządku np. u Rusinów w użyciu jest chleb kwaśny, – u nas zaś i w ogóle w Kościele całym powszechnie jest chleb niekwaszony, przaśny; gdyż Pan Jezus ustanowił Najświętszy Sakrament na ostatniej wieczerzy, „W pierwszy dzień Przaśników”, jak wyraźnie mówi św. Ewangelista Mateusz (Mt 26, 17), a wtedy, wedle prawa Mojżeszowego, kwasów nie tylko jeść, ale ich w domu nawet trzymać nie było wolno; z tego więc powszechnie teologowie wnoszą, że i Pan Jezus przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu i przy pierwszej Swej ofierze Mszy św. użył chleba nie kwaszonego, przaśnego, czyli tak zwanej „ macy ”, jakiej Żydzi wtedy używali i po dziś dzień w czasie świąt wielkanocnych używają. Tak też opisuje to Katarzyna Emmerich w swych objawieniach.
W święte i czcigodne ręce Swoje ”. We wszystkich liturgiach jest wsławianie rąk Pana Jezusa; w niektórych jeszcze większe, np. w Koptyckiej:
  • „wziął chleb w ręce Swoje święte, czyste i niepokalane, błogosławione i ożywiające”.
To wysławianie rąk Pana Jezusa ma z jednej strony na celu uczczenie Pana Jezusa i Boskich, wszechmocnych rąk Jego; – a z drugiej strony ma na celu i przypomnienie kapłanowi, że i jego ręce święte i niepokalane być powinny, jak nauczają Ojcowie święci, np. św. Jan Chryzostom:
  • „Nad co nie potrzeba być czystszym... nad który promień słońca nie powinny być jaśniejsze te ręce, Ciało Chrystusa rozdzielające?!”

Pięknie też odzywa się pobożny jeden autor:
  • „Wypada, aby to wyrażenie: accepit in sanctas ac venerabiles manus Suas, – głośnym echem brzmiało i w duszy kapłana, gdy wyciąga swe ręce, bierze w nie Hostię, aby tego dokonać, co tylko święte i czcigodne ręce Zbawiciela uczynić mogły”.

Słowa te przypominają zarazem i wszystkim wiernym godność kapłana i ich rąk, jak naucza św. Augustyn:
  • „O czcigodna godności kapłanów, w których ręku Syn Boży wciela się podobnie, jakby w łonie przeczystej Dziewicy!”
I dlatego nic dziwnego, że wierni szanują i czczą te ręce kapłańskie, i na znak czci i uszanowania je całują. Oddając tę cześć rękom kapłańskim, oddajesz ją tym samym Chrystusowi Panu, którego kapłan tak często w swych rękach piastuje.

Ale to całowanie rąk nie ma być czysto tylko ludzkim, a tym bardziej cielesnym, zmysłowym, lecz ma z wiary pochodzić i na wierze być oparte!

  „Wzniósłszy oczy ku niebu do Ciebie, Boga, Ojca Swego wszechmogącego” . Pan Jezus przy większych cudach jak np. przy wskrzeszeniu Łazarza, przy rozmnożeniu chlebów na pustyni, i innych, zwykł był oczy podnosić w niebo, dając tym samym do poznania, że moc Swą cudowną ma od Ojca Swego, od którego jako Bóg pochodził i z którym był nierozdzielnie złączony. W Ewangelii św. nie ma wprawdzie o tym wyraźnej wzmianki, że Pan Jezus uczynił to także i przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu, wszystkie jednak liturgie (niezawodnie oparte na nieprzerwanym starożytnym podaniu), szczegół ten wspominają. Kapłan czyni to samo na okazanie, że i on nie czczą tylko ceremonię spełnia, – i nie własną mocą swoją to czyni, – ale, że to, co czyni, spełnia mocą, od Boga otrzymaną, na mocy posłannictwa swego, a raczej mocą i wszechmocą Boga Samego!

Kapłan też wtedy, na wzór Pana Jezusa, podnosi oczy ku niebu, do Boga; – bo choć Pan Bóg wszędzie jest obecny, ale niebo to jakby pałac Jego i szczególne mieszkanie Jego; – a to podniesienie oczu w górę, ku niebu, w szczególniejszy sposób uzmysławia podniesienie serca i duszy ku Panu Bogu „ wszechmogącemu ”, którego wszechmocy on teraz potrzebuje i wzywa do spełnienia największego cudu! – I dlatego mówi dalej kapłan, że Pan Jezus uczynił to, „ dzięki czyniąc Bogu Ojcu ”, jako za największy cud i dar wszechmocnej i szczodrobliwej Jego ręki, a zarazem jako za największy dar i dowód nieskończonej Jego ku nam miłości! pouczając nas zarazem, że i od nas wszystkich za ten największy dar Boży należy się Jemu największa miłość, wdzięczność i dzięki! Jeżeli Pan Jezus, rozmnażając cudownie chleby na pustyni (który to cud był tylko figurą cudownego rozmnożenia Siebie w Najświętszym Sakramencie), uczynił to, „ dzięki uczyniwszy ”, jeżeli przy wskrzeszeniu Łazarza uczynił to:

  • „wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał.” (J 11, 41),

wtedy nieskończenie słuszniej dzięki czynił Ojcu przy tym największym cudzie Najświętszego Sakramentu!

Pobłogosławił ”. W jaki sposób Pan Jezus wtedy pobłogosławił, czy tak, jak Kościół teraz, przez zrobienie znaku krzyża św. czy w inny jakiś sposób, – tego na pewno nie wiemy; powszechnie utrzymują, że tylko przez wyciągnięcie rąk i trzymanie ich nad chlebem, – i tak opisuje to w swych objawieniach, Katarzyna Emmerich. – Dziś, po śmierci Pana Jezusa na krzyżu, kiedy krzyż już jest znakiem i godłem naszego zbawienia, i szczególniejszego nabrał znaczenia i mocy, – Kościół św. udziela zwykle błogosławieństwa, zrobieniem znaku krzyża św., i tak czyni to i kapłan w tym miejscu. – Przy tym słowie ministrant daje pierwszy znak dzwonkiem, przypominając zbliżającą się chwilę Konsekracji.

Połamał ”. Jak powyżej już wspomnieliśmy, Pan Jezus przy ostatniej wieczerzy użył do Najświętszej Ofiary chlebów przaśnych, tak zwanej „ macy ”. – Otóż te mace Pan Jezus naprzód połamał, jak to nam wyraźnie aż trzech Ewangelistów ten szczegół zapisało. A uczynił to, nie bez wielkiego dogmatycznego znaczenia, bo w tym jest dowód nauki naszej wiary świętej, że Pan Jezus jest zarówno pod postacią tak całego, nie podzielonego chleba, jak też pod wszystkimi jego częściami. Nie więcej otrzymuje i nie więcej korzysta, kto całą Hostię bierze, aniżeli ten, który by tylko małą okruszynę przyjął, bo zarówno tak jeden, jak i drugi, jednego i tego Samego całego Pana Jezusa przyjmuje.

Pięknie to wyraził św. Tomasz z Akwinu w prześlicznym swym hymnie o Najświętszym Sakramencie:
  • Sumit unus, sumunt mille – Quantum isti, tantum ille! – Bierze jeden, biorą tysiące – Ile wszyscy – tyle i każdy!

„I rozdał uczniom Swoim ”. To wspomnienie uczniów Pana Jezusa, którym On dał Najświętsze Ciało Swoje, ma także wielkie znaczenie, – że ta Ofiara i ta Uczta niebiańska jest tylko dla uczniów Jezusowych! i to uczniów nie tylko w innych liturgiach, ale prawdziwych! I dlatego w innych liturgiach przymioty tych uczniów Jezusowych są dokładniej i dobitniej wyrażone, i podniesione, gdzie ci uczniowie są nazwani: „ świętymi ”, „ czystymi ”, „ wybranymi ”. – Do takich to uczniów Swoich mówi Pan Jezus: „ Bierzcie i jedzcie! ” – upominając nas zarazem przez to, jak naucza św. Jan Chryzostom:
  • „ażeby żaden Judasz nie przystępował... bo dla takich u Stołu tego Bożego miejsca nie ma. Tylko taki niech przystępuje, który jest (prawdziwym) uczniem; Jezus bowiem powiedział:
    »chcę urządzić Paschę z moimi uczniami.« (Mt 26, 18)”

Bierzcie i pożywajcie z niego wszyscy ”. Bierzcie, – tj. sami, waszymi rękoma i tak przyjęli Apostołowie, i taki był też pierwotny zwyczaj przyjmowania Komunii św. przez długie czasy, prawie do 10-tego wieku, jak o tym świadczą pisma Ojców świętych i pisarzy kościelnych. – Z czasem Kościół św. ten zwyczaj zniósł, i tylko tym pozwala rękoma swymi dotykać Najświętszego Sakramentu, którzy wyłącznie są na to poświęceni i mają ręce olejami świętymi przez biskupa namaszczone, tj. kapłanom i diakonom.

Jedzcie ”, po łacinie „ manducate ”, pożywajcie; – jak uważa bardzo trafnie jeden pisarz kościelny, oznacza to bardziej podawanie do ust ( manducate , tj. manu ducite ) – i pożywanie więcej duchowne, aniżeli zwykłe tylko cielesne. Naukę tę podniósł już św. Augustyn, pisząc:
  • „Na co gotujesz zęby i żołądek? Wierz, a już pożywałeś”. (Tract. 25. in Joan.)

Jedzcie ”, pożywajcie z tego „ wszyscy ”, co jesteście uczniami Jezusowymi, i godnymi tego, – a którzy nie jesteście tego godnymi, starajcie się tego stać się godnymi: bo dla wszystkich uczniów Swoich Pan Jezus Siebie daje, bo do wszystkich On mówi:
  • „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” (J 6, 53)
Pan Jezus nie mówi: Bierzcie i patrzcie na Mnie, – nie mówi: „ cześć mi oddawajcie ” – ale: „ bierzcie i jedzcie, – a jedzcie wszyscy”. A Kościół św. w Imieniu Bożym nakazuje nam przynajmniej choć raz na rok przystępować do Komunii św.!...

A niestety! iluż to jest takich, niby uczniów Jezusowych, co niby w Niego wierzą i Jego czczą, co na Mszę św. nawet chodzą, – a od lat wielu nie przystąpili do Stołu Pańskiego! O niechże tacy te słowa Jezusowe i ten rozkaz Kościoła wezmą dobrze pod rozwagę i do serca... i niech wreszcie wykonają to, co im Jezus i Kościół nakazują – bo inaczej nie są prawdziwymi uczniami Jego!

To jest bowiem Ciało Moje! ” To są te jakby twórcze słowa Pana Jezusa, które kapłan przy Konsekracji w Imieniu Jego i w zastępstwie Jego wymawia, a które z ustanowienia Pana Jezusa mają tę moc i siłę, że przemieniają chleb w rzeczywiste, żywe i prawdziwe Ciało Pana Jezusa.

Te słowa znajdują się u 3 Ewangelistów i w liście św. Pawła do Koryntian (11, 23), gdzie on wyraźnie wspomina: to „otrzymałem od Pana” . – U Ewangelistów brakuje tylko słowa: „ enim ”, – „bowiem” . Podanie jednak i pierwotna Liturgia św. Piotra ten wyraz nam podały i zachowały, dlatego i Kościół św. wyraz ten zatrzymał, tym bardziej, że jest on w słowach konsekracyjnych kielicha, zapisanych u św. Mateusza (26, 28), – a w słowie tym podana jest przyczyna, co i dlaczego pożywać mamy.

To jest bowiem Ciało Moje! ” – Pan Jezus trzymał chleb w ręku i pozornie podawał chleb uczniom Swoim, – a jednak podając im to, co w ręku trzymał, i mówiąc: „bierzcie i jedzcie”, – nie wspomina nic o chlebie a nawet zaimek wskazujący: hoc, to nie do chleba się odnosi; bo Pan Jezus nie mówi: ten chleb jest Ciałem Moim, albo choćby: ten jest Ciałem Moim, ale: „ To jest Ciało Moje! ”, tj. to, co w ręku trzymam, i to, co wam podaję i pożywać każę, „ to jest Ciało Moje! ”. Nad te słowa nic wyraźniejszego być nie może!

(Obszerniejsza o tym nauka jest w książeczce: O Najświętszym Sakramencie , str. 24-38.)
Co się wtedy na ołtarzu na te słowa kapłana dzieje, opisuje pięknie św. Hildegarda, obdarzona od Pana Boga licznymi widzeniami i objawieniami:

  • „Widywałam, że gdy kapłan, w  święte szaty ubrany, zbliżał się do ołtarza dla sprawowania Tajemnic Bożych, cały orszak Aniołów, nadzwyczajną otoczony jasnością, zstępował z nieba, otaczał dokoła ołtarz i tu zostawał aż do końca ofiary. Jednak podczas Ewangelii, a także gdy kładziono na ołtarz ofiarę, która miała być poświęconą, a szczególniej, gdy kapłan wychwalał Boga wszechmocnego, wymawiając: Święty, Święty, Święty, i zabierał się do spełnienia Najświętszej Tajemnicy, wówczas spadała nagle na złożoną ofiarę z nieba otwartego jakby ognista błyskawica, trudnej do opisania jasności, i tak ją całkowicie swym blaskiem otaczała, jak słońce swymi promieniami oświeca i przenika to, co prześwieca. Gdy tak to jasne światło promienne rozlewało swą jasność nad ofiarą, jednocześnie podnosiło ją niewidzialnie ku niebu, do wysokości niedościgłych, i znów ją na ołtarz sprowadzało”.

2. Po przeistoczeniu chleba w Ciało Pana Jezusa, kapłan, jak już powyżej wspomniałem, z wielkim uszanowaniem przyklęka, dla oddania, należnej czci Panu Jezusowi.
Potem, trzymając Hostię Przenajświętszą w obu rękach, podnosi Ją w górę. Podczas tego ministrant trzykrotnym dzwonieniem wzywa lud do uczczenia Pana Jezusa.  – W obrządku wschodnim np. u Rusinów, kapłan nie podnosi Hostii św. osobno, ale dopiero po poświęceniu kielicha, obie Przenajświętsze postacie razem trzymając, w jednej ręce Hostię, a w drugiej kielich, i mając obie ręce na krzyż złożone, a równocześnie bardzo znacząco śpiewa lub mówi: „ Twoja od Twoich Tebi prynosym o wsich i za wsia ”, to znaczy: „ Twoje (dary) od Twoich Tobie przynosimy o wszystko i za wszystko!
To podnoszenie w górę Przenajświętszej Hostii, a później tak samo i kielicha z Krwią Przenajświętszą, jest pełne bardzo doniosłego i głębokiego znaczenia. – Pierwsza myśl jest, że przez to kapłan pokazuje tę Najświętszą Ofiarę Jednorodzonego Syna Bożego Ojcu Niebieskiemu, jako ofiarę za nas, mówiąc niejako: Patrz, Ojcze Przedwieczny, oto Najmilszy Syn Twój, w którym Sobie upodobałeś! – On jest w tej chwili ofiarą za nas!
  • „Aspice Domine, et respice in faciem Christi Tui!
    Spojrzyj, Puklerzu nasz, Boże, i wejrzyj na oblicze Twego Pomazańca!” (Ps 84 (83), 10)
Drugą myślą przy podniesieniu ofiary Przenajświętszej, jest przez to podniesienie przedstawić i uzmysłowić Pana Jezusa na krzyżu podniesionego i przez to przypomnieć nam ofiarę krzyżową, której ta ofiara Mszy św. jest odnowieniem i przypomnieniem.

Trzecią dalej myślą, może być przypomnienie chwalebnego wywyższenia Pana Jezusa w Jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, na które Sobie zasłużył przez Swe poniżenie i ofiarę.

Czwartą wreszcie, główną myślą Kościoła św. przy podnoszeniu Najświętszej Hostii i Kielicha z Krwią Pana Jezusa jest, aby je ludowi całemu okazać i wystawić ku ich publicznemu uczczeniu i uwielbieniu: Patrzcie! oto Pan i Bóg i Zbawca Wasz Jezus Chrystus, za was w tej chwili się ofiarujący!!
  • O, padnij na kolana, – ludu czcią przejęty,
    Uwielbiaj swego Pana! – Święty, Święty, Święty!
    Zabrzmijcie z nami nieba, – Bóg nasz niepojęty
    W postaci przyszedł chleba, – Święty, Święty, Święty!
    Powtarzaj ludzki rodzie, – Bogiem przeniknięty,
    Na wschodzie i zachodzie: Święty, Święty, Święty!
Następnie kapłan kładzie Hostię Przenajświętszą na ołtarzu i przyklęknięciem powtórnym ponownie oddaje cześć Panu Jezusowi.

3. Po poświęceniu i przemienieniu chleba w Ciało Pana Jezusa, kapłan „ w podobny sposób ” przemienia i wino w Krew Jego Przenajświętszą. – Kościół w słowach konsekracyjnych wina podnosi naprzód tę okoliczność, że Pan Jezus uczynił to: „gdy powieczerzano”, tj. po spożyciu baranka wielkanocnego, prawem Mojżeszowym przy uczcie paschalnej nakazanego. Ten baranek wielkanocny był figurą prawdziwego Baranka Bożego, Jezusa Chrystusa, który miał za nas krew Swą przelać na krzyżu. Otóż Pan Jezus spełnił najpierw przepis Mojżeszowy, – a następnie uczynił to, co ta figura baranka wielkanocnego przedstawiać miała tj. dał Swą Krew Przenajświętszą, mającą być za nas wylaną. Pięknie mówi o tym św. Jan Chryzostom:
  • „Tamten baranek figurą był Baranka drugiego, duchowego, i baranek Baranka oznaczał. Tamten był cieniem, ten rzeczywistością. Gdy się okazało słońce sprawiedliwości, – cień ustąpił. I dlatego u tego samego stołu obie paschy odprawiają się, – i figura i prawda.”
Ujmując i ten przesławny kielich ”. Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że oznaczenie kielicha zaimkiem wskazującym: „ i ten ”, jest bez prawdziwego znaczenia, gdyż kielich, który kapłan w ręku trzyma, nie jest tym samym kielichem, który niegdyś Pan Jezus w ręku miał. Dlaczegóż więc Kościół św. używa tego wyrazu?... W tym właśnie jest myśl głęboka, gdyż, jak tłumaczą Ojcowie święci, przez to oznacza się jedność i tożsamość pierwszej ofiary Jezusowej i następnych, przez kapłanów ofiarowanych. Kielichy wprawdzie nie są te same, ale jest ta sama zawartość tych kielichów, tj. ta sama w nich Krew Przenajświętsza, a przeto jakby, ten sam kielich, bo ta sama ofiara.

Kielich ten nazywa Kościół św.: „ przesławnym ” – bo tak go już prorok Pański z natchnienia Ducha Świętego, w proroczym swym psalmie nazwał (Ps 23 (22), 5).

Pijcie z niego wszyscy ”. Na pierwszy rzut oka słowa te zdają się oznaczać, jakoby Pan Jezus polecił wszystkim picie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina, tym bardziej, że i w innym miejscu Pan Jezus powiedział:
  • „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam Wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” (J 6, 53)
A jednak z nauki i z polecenia Kościoła katolickiego takie picie Krwi Przenajświętszej jest teraz tylko kapłanom dozwolone, i to tylko podczas sprawowania ofiary Mszy św., tak dalece, że i kapłani, przyjmujący Komunię św. nie podczas Mszy św., którą sami odprawiają, przyjmują ją tylko pod jedną postacią. – A to dlaczego? Bo Pan Jezus, przy ostatniej wieczerzy ustanawiając ofiarę Mszy św., powiedział do uczniów Swoich i do ich następców: „ Pijcie z niego wszyscy ”, gdyż ofiara Mszy św. nie może być bez obu postaci osobnych, i ofiara właśnie na tym polega, że Pan Jezus jest osobno pod postacią chleba i osobno pod postacią wina, w czym jest zmysłowe, mistyczne przedstawienie krwawej śmierci Pana Jezusa i przelania Krwi Jego Przenajświętszej. – Lecz jak inne słowa Pana Jezusa, także wtedy wypowiedziane: „ To czyńcie na Moją pamiątkę ”, nie odnoszą się do wszystkich ludzi bez wyjątku, ale tylko do samych Apostołów i ich następców w kapłaństwie, – tak też i te słowa: „ pijcie z niego wszyscy ”, odnoszą się obowiązkowo tylko do tych, co mają sprawować Najświętszą Ofiarę Mszy św. i tylko wtedy, gdy tę Najświętszą Ofiarę sprawują.
Słowa zaś Pana Jezusa, nakazujące wszystkim pożywanie Krwi Przenajświętszej, – Kościół, idąc za podaniem Apostolskim, tak zawsze rozumiał i wykładał, że rzeczywiście pożywanie Krwi Przenajświętszej jest nakazane, ale niekoniecznie pod postacią wina, – bo i pod postaciami chleba jest także nie tylko Ciało, ale i Krew Pana Jezusa. Kto więc bierze Komunię św. pod jedną tylko postacią chleba, ten pożywa nie tylko Ciało, ale zarazem i Krew Pana Jezusa, i przez to spełnia polecenie i rozkaz Pana Jezusa pożywania Ciała i Krwi Jego Przenajświętszej.

Takie było zawsze w Kościele katolickim rozumienie tych słów Pana Jezusa i taka nauka i praktyka Kościoła katolickiego.
Że wierni i w pierwszych czasach Kościoła, także i pod jedną tylko postacią chleba Komunię św. spożywali, mamy tego w Piśmie św. i w historii wiele dowodów. I tak Sam Pan Jezus dał uczniom Swoim w Emaus Komunię św. tylko pod jedną postacią chleba. W Dziejach Apostolskich czytamy też o pierwszych chrześcijanach, że:
  • „Trwali oni (...) w łamaniu chleba”. (Dz 2, 42)
gdzie o używaniu Krwi Jezusa pod postacią wina żadnej wzmianki nie ma. – W czasach męczeńskich, mieli chrześcijanie Komunię św. u siebie zawsze w swych domach, nosząc Ją najczęściej na swych piersiach, – ale tylko pod postacią chleba. – Wprawdzie w pierwszych czasach Kościoła spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina, choć nie było w ustawicznym, powszechnym zwyczaju, ale było w używaniu, podobnie, jak z pozwolenia Kościoła św. jest dziś w obrządku wschodnim, np. u Rusinów. Ale i u nich nawet zwyczaj ten nie jest ogólnym i powszechnym, – lecz tylko wtedy, gdy Komunię św. przyjmują podczas Mszy św. Poza Mszą św. i chorzy w domu przyjmują Komunię św., tylko pod jedną postacią chleba; a choć kapłan zwykł wtedy dolewać nieco wina dla łatwiejszego spożycia, to jednak to wino jest zwykłem winem, a nie Krwią Przenajświętszą.

Później Kościół św. powagą swoją ten zwyczaj Komunii św. pod dwoma postaciami zniósł, i to dla wielu ważnych powodów, a głównie dla następujących:
a)    Aby uniknąć tak łatwego rozlania i przez to znieważenia Krwi Przenajświętszej przy jej rozdawaniu, co by się niestety przy wielkim natłoku ludzi nieraz zdarzało, a czego przy rozdawaniu Komunii św. w obrządku ruskim sam naocznym świadkiem byłem.
b)     Drugim powodem było, żeby wiernym ułatwić przyjmowanie Komunii św., gdyż przechowywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina nie jest tak łatwe; – postacie wina ulegają łatwo zepsuciu, – a i spożywanie czy wprost z tego samego kielicha, czy, jak to jest w używaniu u Rusinów, za pomocą łyżeczki, u wielu wywoływało naturalny pewien wstręt i obrzydzenie. Nadto w wielu krajach nabycie wina jest rzeczą bardzo trudną i kosztowną.
c)     Trzecim wreszcie i najważniejszym powodem było, aby przez to potępić błąd niektórych heretyków, utrzymujących, że spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina jest konieczne i do zbawienia potrzebne, podobnie jak używanie Ciała i Krwi Pana Jezusa pod postacią chleba. – Kościół św. chciał przez to wyraźnie podnieść i zaznaczyć, że Pan Jezus zarówno jest cały, tak postaciami chleba, jak i pod postaciami wina, – i że tak pod postaciami chleba jest i Krew Pana Jezusa, jak i pod postaciami wina całe Ciało Jego. – Gdy w XV wieku kapłan czeski, Jan Huss, nauczał, że spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postaciami wina, jest od Pana Jezusa nakazane i do zbawienia konieczne, – wtedy Kościół św. na soborze w Konstancji ten jego błąd potępił, i dla dobitniejszego potępienia go nakazał, aby odtąd wierni Komunię św. przyjmowali tylko pod jedną postacią chleba. – W wyjątkowych wypadkach pozwalał niekiedy Kościół św. na spożywanie Krwi Przenajświętszej i pod postacią wina, jak to np. pozwolił Rusinom. Na krótki czas pozwolił na to papież Pius IV wszystkim, na prośby cesarza Ferdynanda I (1564 r.), ale Pius V i Grzegorz XIV znów to pozwolenie znieśli.

To jest bowiem kielich Krwi Mojej ”. Forma Konsekracji czyli słowa konsekracyjne chleba są we wszystkich liturgiach jedne i te same; słowami zaś konsekracyjnymi wina są formy dwie, – słowa wprawdzie różne, ale treścią i znaczeniem takie same. – Liturgie nasze zachodnie i jedna wschodnia, tj. Etiopska, odnoszą się wprost do kielicha, a ubocznie do treści w nim zawartej: „ To jest kielich Krwi Mojej ”; – wszystkie zaś inne wschodnie liturgie nie czynią wzmianki o kielichu i odnoszą się wprost do krwi: „ To (albo dosłownie: ta) jest Krew Moja ”. – Kościół św. zawsze poczytywał jedną i drugą formę za równie ważną i za równoznaczną, bo w jednej i drugiej znaczenie i myśl te same. U św. Ewangelistów obie też formy są podane; u św. Mateusza (26, 28) i u św. Marka (14, 24) jest: „ to jest moja Krew ”; – a u św. Łukasza (22, 20): „ Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej ”, i u św. Pawła do Koryntian (1 Kor 11, 5): „ Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. ” Której formy Pan Jezus Sam rzeczywiście użył, – trudno to na pewno powiedzieć. Forma, której używają wschodnie Kościoły, więcej wprawdzie wydaje się być naturalną i rzeczową, lecz z Apostołów, obecnych przy ostatniej wieczerzy, ma ją tylko św. Mateusz; – ale za formą, używaną przez zachodnie Kościoły, przemawia to, że ona jest zawarta w najstarożytniejszej Liturgii, i to używanej przez pierwszą Głowę Kościoła, samego św. Piotra, i tę formę zostawił nam św. Paweł w liście swoim, wyraźnie dodając, że naukę o Najświętszym Sakramencie otrzymał wprost przez objawienie od Samego Pana Jezusa i nam ją podał. (1 Kor 11, 23)

4. Na tych słowach, ściśle biorąc, kończy się istotna forma sakramentalna Konsekracji kielicha; – lecz wielu poważnych Teologów, a na ich czele św. Tomasz, utrzymują, że i dalsze słowa nie tylko są konieczne, ale do ważności Konsekracji niezbędne. A są to słowa następujące:
  • „Nowego i Wiecznego Przymierza: tajemnica, wiary, która (krew) za was i za wielu wylana będzie na odpuszczenie grzechów”.
W świętej naszej wierze odróżniamy dwa Testamenty, dwa Przymierza, – Stary i Nowy, – i Sam Chrystus Pan je odróżnia, i tu, w słowach konsekracyjnych kielicha, Pan Jezus wyraźnie mówi, że ta Krew Jego jest Nowego Testamentu, albo, jak mówi św. Paweł:
  • „Nowy Testament we Krwi Mojej.” (1 Kor 11, 25)
Bo z chwilą, gdy Boski Nasz Zbawca te słowa wymówił, a z nimi i w nich Najświętszy Sakrament i nową ofiarę ustanowił (której Starego Zakonu ofiary były tylko figurą i cieniem), – z tą chwilą Stary Zakon istnieć przestał, – a Nowy się rozpoczął. – Łacińskie słowo: „ testamentum ” jest i u nas w polskim przyjęte; ale polskie słowo testament – nie znaczy zupełnie to samo, co i łacińskie, gdyż w łacińskim języku ma obszerniejsze znaczenie. Testament w języku polskim oznacza tylko rozporządzenie ostatniej woli na wypadek śmierci; w łacińskim zaś języku, a zwłaszcza w kościelnym, oznacza ono (jak to już zauważył św. Hieronim), każdy układ albo przymierze zawarte, a zwłaszcza (jak tłumaczy sławny tłumacz Pisma św. Korneliusz a Lapide), układ i przymierze zawarte pomiędzy Bogiem i ludźmi. I w tym to znaczeniu mówi się: Stary i Nowy Testament. – Stary Teastament: to przymierze, zawarte między Bogiem, a wybranym narodem żydowskim, zwłaszcza przez prawodawstwo Mojżeszowe. – Nowy Testament, to nowe przymierze pomiędzy Bogiem, a wszystkimi narodami, to przymierze Odkupienia, to przymierze łaski!, którą nam przyniósł Boski Nasz Zbawiciel i Odkupiciel, Jednorodzony Syn Boży, Bóg Wcielony, Jezus Chrystus. – Ten Nowy Testament jest nie tylko nowym, ale zarazem i wiecznym, bo Stary był tylko czasowy, przygotowaniem do Nowego, – a teraz już innego drugiego nie będzie, – bo ten Nowy będzie trwać na wieki!

Wobec tego tłumaczenia, łatwo będzie zrozumieć słowa znanej pieśni: „ Przed tak wielkim Sakramentem ”, tak często u nas śpiewanej, a przez niejednego może nierozumianej. W pieśni tej śpiewamy: „ Niech ustąpią z Testamentem – Nowym sprawom już starzy ”. – Słowa te więc znaczą: Niech starzy, tj. wyznawcy Starego Zakonu i Starego Testamentu, – ustąpią już że Starym Testamentem i swymi ofiarami Starego Zakonu, – „ nowym sprawom ” czyli Nowemu Testamentowi i nowej Jego Ofierze. – Przy tej sposobności wytłumaczę jeszcze jedno niejasne i niejednemu może dotychczas niezrozumiałe słowo łacińskie tej pieśni: „ Wiara będzie suplementem ”. Suplement, ze słowa łacińskiego: „ suplementum ” znaczy tyle, co dodatek albo uzupełnienie, więc: „ wiara będzie suplementem ” – oznacza to samo, co: że wiara będzie uzupełnieniem tego, „ co się zmysłom nie zdarzy ”, czyli, co się zmysłom nie zdaje, albo nie wydaje, gdyż co innego zmysłami poznajemy, a co innego przez wiarę wierzymy i wyznajemy; przez zmysły bowiem widzimy i czujemy tylko jakby chleb i wino, a przez wiarę wierzymy i wyznajemy, że pod tą postacią chleba jest prawdziwe i żywe Ciało i Krew Pana Jezusa.

Tę Krew Swą Przenajświętszą i tę ofiarę Nowego Zakonu nazwał Sam Pan Jezus: „ Misterium fidei! ” – „ Tajemnicą wiary! “, bo rzeczywiście Najświętszy Sakrament i ofiara Mszy św. są największą tajemnicą, – a tajemnicą wiary, nad którą nie ma większej tajemnicy – w całej naszej wierze świętej, choć tajemnic pełnej! I dlatego to, jak nam mówi podanie, Pan Jezus Sam przy ustanowieniu tej Najświętszej tajemniczej ofiary nazwał ją: „ Tajemnicą wiary ”, – żeby nas o tej tajemnicy ostrzec, – wielkość tej tajemnicy nam przypomnieć i podnieść ją i zarazem uwydatnić, że tylko wiara nas o niej upewnić może; że tu trzeba nie szperać i rozumować, ale wierzyć! wierzyć! wierzyć!

Która (Krew) za was – i za wielu będzie wylana ”. Dlaczego Pan Jezus wspomina tu osobno, że ta Krew będzie wylana „za was”, tj. za uczniów Jego, – w odróżnieniu i przeciwstawieniu do innych?
Z wielu miejsc Ewangelii św. wiemy, że Pan Jezus zwykł był uczniów Swoich odróżniać i odznaczać, dając im pierwszeństwo przed innymi. Do nich powiedział:
  • „Już was nie nazywam sługami, (...) ale nazwałem was przyjaciółmi”. (J 15, 15);
za nich szczególniej się modlił (J 17, 9); szczególniejszą ich otaczał miłością i szczególniejszej miłości dawał im dowody; – a tymi słowy, jak nas nauczają Ojcowie święci, chciał im w dziele odkupienia i ofiary dać obfitszy udział, aniżeli wszytkim innym wiernym, bo chciał ich uczynić jak naucza św. Paweł:
  • „szafarzami tajemnic Bożych”. (1 Kor 4, 1)
I za wielu będzie wylana ”. – Dziwnym się niejednemu wydać może, dlaczego Pan Jezus powiedział tu, że ta Krew wylaną będzie „za wielu” a nie za wszystkich?... Przecież Pan Jezus za wszystkich Ją wylał, i Nią wszystkich odkupił! – Wielka i ważna jest tego przyczyna! Bo choć ta Krew Przenajświętsza w rzeczywistości za wszystkich wylaną została, i dostateczną jest dla zbawienia wszystkich, – jednak co do rzeczywistej skuteczności swej, nie wszystkim na zbawienie przydatną i rzeczywiście zbawienną będzie, ale to nie z winy Pana Jezusa, ale z winy ludzi samych, bo nie wszyscy zechcą korzystać z tej Krwi Barankowej, – i dlatego Pan Jezus powiedział: że Ona tylko za wielu wylaną będzie! O! straszna to i bardzo straszna prawda, która niejednego trwogą i bojaźnią straszną przejąć powinna, czy on jest w liczbie tych wielu?!... Prawda, Sam Pan Jezus powiedział, że ta Krew Jego Przenajświętsza za wielu wylaną będzie, i to może i powinno nas pociechą i nadzieją napełnić, że tych, którym ta Krew Przenajświętsza zbawienną będzie, – jest wielu! – O korzystajże z tej Krwi Jezusowej, – która w każdej Mszy św. jest ta sama, i dziś za wielu z równą skutecznością bywa ofiarowana, ażebyś i ty zasłużył sobie być w tej liczbie wielu, za których ta Krew w rzeczywistości i skuteczności Swej, jest wylana i im zbawienną czyli zbawieniem będzie.

O najdroższa i najcenniejsza Krwi Chrystusowa! pobłogosław mej pracy i mym słowom, aby wszyscy, co to czytać będą, z zasług Twoich nieskończonych skorzystali i przez zasługi Twoje zbawienia dostąpili!.. O uproście to, Wy wszyscy Święci Pańscy, coście przez zasługi tej Krwi Przenajświętszej już zbawienia wiecznego dostąpili!

O tak, mój drogi czytelniku, – proś i błagaj często przez tę Krew Przenajświętszą o odpuszczenie grzechów i zbawienie swoje, a zwłaszcza podczas każdej Mszy św., w czasie Podniesienia i ofiarowania tej Krwi Jezusa, Baranka Bożego. – Spowiadałem raz na śmierć jednego bardzo wielkiego grzesznika, – i zdziwiony, i zbudowany jego dobrym usposobieniem i wielką skruchą, spytałem się go: „ powiedz mi, mój bracie, czym ty sobie zasłużyłeś na tak wielką łaskę? ” A on mi na to: „ Ha! chyba tym jednym, że nigdy nie zaniedbałem Mszy św., a podczas Podniesienia błagałem zawsze bardzo gorąco, aby mi Pan Jezus przez Swą Krew Przenajświętszą, za mnie wylaną, raczył dać łaskę nawrócenia i szczęśliwej śmierci! ” Proś i ty podobnie zawsze o to!

Tym bardziej, że kapłan, poświęcając tę Krew Pana Jezusa, za każdym razem powtarza te słowa przez Niego przy pierwszej Konsekracji wyrzeczone, że ta Krew „ wylaną będzie na odpuszczenie grzechów! ” – A w słowach tych zawiera się dowód, że Ciało i Krew Pana Jezusa w Eucharystii są nie tylko Sakramentem, ale rzeczywistą i prawdziwą ofiarą, w której to Ciało za nas jest „ wydane ”, i ta Krew za nas „ wylana na odpuszczenie grzechów ”. W  tekście greckim Ewangelii jest nawet nie czas przyszły: „ będzie wylana ”, – ale czas teraźniejszy: „ wylewa się! ” – na oznaczenie, że w każdej Mszy św. ta Krew Przenajświętsza niejako teraz za nas na odpuszczenie grzechów i do odpuszczenia grzechów się przyczynia. (Mówiłem o tym obszernie w części pierwszej, więc już tego więcej tłumaczyć i powtarzać nie potrzebuję.)
Tu ci tylko przypomnę słowa św. Jana pełne pociechy:
  • „Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy”. (1 J 2, 1-2)
Dla zbawienia naszego i całego nawet świata nie było potrzeba, ściśle mówiąc, wylania Krwi Chrystusowej, wystarczyłaby na to ofiarowana jedna kropelka, jedna jaka bądź ofiara Jezusowa, – lecz wylanie Krwi Chrystusowej było potrzebne dla ofiary Mszy św., dla ustanowienia godności kapłańskiej, którzy by aż do końca świata tą Krew Przenajświętszą poświęcali i Panu Bogu ofiarowywali, jak nas naucza św. Alfons Liguori. (O godności kapł. 1.4.)

5. Pozostają mi jeszcze do wytłumaczenia ostatnie słowa formy konsekracyjnej: „ To ile razy czynić będziecie, na moją czyńcie pamiątkę”.

Tymi słowami daje Pan Jezus Apostołom i uczniom Swoim i ich następcom władzę czynienia tego samego, co uczynił On Sam na ostatniej wieczerzy, a co Doktor Kościoła św. Alfons Liguori tak wyraża:

  • „Artykułem jest wiary, że Pan Jezus zobowiązał się do posłuszeństwa kapłanom podczas Konsekracji, że zstąpi w ich ręce pod postaciami Sakramentalnymi. Było rzeczą podziwienia godną, gdy Pan Bóg był posłuszny Jozuemu i zatrzymał słońce na rozkaz jego... lecz podziwu i uwielbieniu godniejszym jest, gdy Bóg staje się posłusznym kapłanom, kilku słowom ich: „To jest Ciało Moje... to jest kielich Krwi Mojej”, i sam zstępuje na ołtarz w jakimkolwiek bądź miejscu i czasie, i to tyle razy, ilekroć (quotiescunque) kapłan Go powołuje... i to wtenczas nawet, kiedy byłby Jego nieprzyjacielem!... Nigdy żadnemu z Aniołów podobna władza dana nie była!” (O godn. kapł. I. r. 1. N. 5)

Wprawdzie przez te słowa „ quotiescunque ”, „ ilekroć ”, – dana jest kapłanom władza nieograniczona, i ściśle biorąc, – na mocy tych słów Pana Jezusa i władzy, przez nie otrzymanej, kapłan mógłby i każdego dnia częściej Mszę św. ważnie odprawiać, ale Kościół św. powagą swoją, tę władzę ograniczył, i poza Bożym Narodzeniem i Dniem Zadusznym, w których wolno kapłanom trzy Msze św. odprawić, w inne dni bez wyraźnego pozwolenia nie wolno kapłanom mieć więcej jak jedną Mszę św. W nadzwyczajnych wypadkach pozwala Kościół św. kapłanom i na drugą Mszę św., zwłaszcza gdzie jest brak kapłanów, aby wierni nie byli pozbawieni Mszy św.

„Na moją czyńcie pamiątkę.” Msza św. jest na pamiątkę Pana Jezusa, czyli przypomina nam Boskiego Zbawcę i Jego miłość nieskończoną, a zwłaszcza tę chwilę, kiedy On Sam Mszę św. po raz pierwszy odprawił, – i tajemnice życia Jego, a najbardziej jego bolesną mękę i śmierć, której ta ofiara Mszy św. jest odnowieniem, jak to św. Paweł wyraźnie naucza:

  • „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie aż przyjdzie.” (1 Kor 11, 26)
Pięknie o tym pisze sławny tłumacz Pisma św. Korneliusz a Lapide:
  • „Śmierć Swoją każe Chrystus tuż przed innymi życia swego czynami opowiadać, bo przez śmierć Jego dokonał się Testament Chrystusa, i ostatnia wola Jego i nasze zbawienie i ostatnia, najwyższa Jego ku nam miłość, z której śmierć dla nas poniósł, – czego wszystkiego pamiątką jest Eucharystia”.
Niechże Ci Msza św. a zwłaszcza Konsekracja i Podniesienie to wszystko przypomina, i wzajemnie do wielkiej miłości i głębokiego uszanowania Pana Jezusa zawsze pobudza!

6. Po Podniesieniu lud śpiewa zwykle pieśni następujące:
  • Ten, co był na krzyżu zawieszony,
    ten Sam jest w Hostii tej utajony,
    Bóg wcielony, uwielbiony,
    I mnóstwem Aniołów Swych otoczony!
*
 
  • Dajemy w tym momencie – Bogu prawdziwemu
    Pokłony w Sakramencie – Dziwnie zakrytemu,
    Wzrok, smak i dotykanie – w Tobie się omyla,
    Słów tylko Twych słuchanie – W wierze nas posila.

Wzrok, smak i dotykanie – w  Tobie się omyla ”, – gdyż w Najświętszym Sakramencie wzrok widzi jakby chleb i wino, a jednak mylą się, bo tam ani chleba ani wina już nie ma!, ale jest żywy, choć utajony, Pan Jezus! „ Słów tylko Twych słuchanie – W  wierze nas posila ”, bo wierzymy w to, na Boskie, nieomylne słowa Pana Jezusa, który nam to powiedział i o tym nas upewnił!

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 233
  • Reputacja: +0/-0
Odp: ( IV ) Kanon i konsekracja
« Odpowiedź #3 dnia: 2013-04-27 13:40:21 »
Po Konsekracji. Druga część Kanonu.

1. Ostatnie słowa Kanonu były: „ na moją czyńcie pamiątkę ”. Otóż do tych słów kapłan nawiązując, tak dalej się modli:
    „Przeto i my słudzy Twoi, Panie, oraz lud Twój święty, wspominając tak błogosławioną Mękę, jak też i Zmartwychwstanie z otchłani i chwalebne Wniebowstąpienie tegoż Chrystusa, Syna Twojego, Pana naszego, ofiarujemy przedostojnemu Majestatowi Twojemu, z darów i dobrodziejstw Twoich, Hostię czystą, Hostię świętą, Hostię Niepokalaną, Chleb święty wiekuistego życia i Kielich zbawienia wiecznego.”
Kapłan czyni nad Przenajświętszą Ofiarą pięć razy znak krzyża św., ale to robienie znaków krzyża św. ma już tu całkiem inne znaczenie, aniżeli przed Konsekracją; przedtem bowiem ofiarę jeszcze nie poświęconą, niejako poświęcał i błogosławił, teraz zaś już nie poświęca ani nie błogosławi, lecz tylko tę odnowioną ofiarę krzyżową oznacza i przez zasługi krzyża św. błogosławieństwo z niej czerpie, jak to tłumaczy papież Benedykt XIV.

Kapłan mówi „ lud Twój święty ”, nie w tym znaczeniu, jak gdyby wszyscy, na Mszy św. będący, byli rzeczywiście już świętymi, ale, że wszyscy są członkami świętego Kościoła, który z przeznaczenia swego i z istoty swej jest święty, i że wszyscy mają być również świętymi, jak mówi Pismo św. w niejednym miejscu:

    „w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świetymi bądźcie, bo ja jestem święty.” (1 P 1, 15)
    „W Nim bowiem wybrał nas (...) abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.” (Ef 1, 4)

I dlatego dawniej pierwsi chrześcijanie zwykle się wzajemnie świętymi nazywali.

2.   W drugiej modlitwie kapłan tak się dalej modli:

    „Racz na nie wejrzeć przejednanym i łaskawym obliczem i przyjąć je tak mile, jak mile przyjąć raczyłeś dary sprawiedliwego sługi Twego Abla, i ofiarę Patryarchy naszego Abrahama, i tą, którą Ci złożył najwyższy Kapłan Melchizedech, ofiarę świętą, Hostię niepokalaną”.
Modlitwę tę, zanosi Kościół św. przez usta kapłana nie ze względu na Ofiarę Samego Jezusa Chrystusa, – gdyż ta ofiara zawsze Panu Bogu bez porównania milszą jest, aniżeli były wszystkie inne ofiary; – ale kapłan prosi Pana Boga, żeby tak łaskawie przyjąć raczył nasze ofiarowanie tej ofiary Mszy św., – jak łaskawie niegdyś przyjął wspomniane ofiary Starego Zakonu, które w szczególniejszy sposób były Panu Bogu przyjemne, i w szczególniejszy sposób były figurą ofiary Mszy św., – a mianowicie:

  • 1.    najpierw ofiarę Panu Bogu ze swej trzody; i dlatego, że ofiara jego Panu Bogu miłą i przyjemną była, zginął z bratobójczej ręki zazdrosnego brata swego Kaina;
    2.    ofiarę Abrahama, który nie wahał się w ofierze przynieść własnego syna Izaaka; a ta ofiara w najszczególniejszy sposób była figurą ofiary Pana Jezusa na krzyżu;
    3.    wreszcie ofiara króla i kapłana Melchizedeka, który w ofierze Panu Bogu ofiarował chleb i wino, – a tak stał się figurą ofiary Nowego Zakonu, Mszy św.

Już Psalmista Pański (Ps 110 (109), 4) w proroczym duchu nazwał Pana Jezusa „ Kapłanem na wieki, na wzór Melchizedeka ”. – I św. Paweł w liście swym do Hebrajczyków tę ofiarę Melchizedeka, i podobieństwo jej z ofiarą Mszy św. zaznaczał, a za nim wielu Ojców świętych zastanawiało się nad tą ofiarą Melchizedeka, który ofiarował chleb i wino, i nasza ofiara Nowego Zakonu, dla podobieństwa z tą ofiarą nazywa się także ofiarą Melchizedeka.

I ofiary Aarona były przez Boga samego ustanowione i figurą ofiar Nowego Zakonu, a jednak Kościół św. ich tu nie wspomina, i to z pewnością nie bez szczególniejszego zrządzenia Ducha Świętego, bo w tych ofiarach nie miał Pan Bóg takiego upodobania, owszem, nawet wyraźnie przez proroka Malachiasza zapowiedział ich odrzucenie, a ustanowienie Ofiary nowej, Nowego Zakonu, prawdziwie Boskiemu Majestatowi Swemu miłej.
    „Nie mam ja upodobania do was, mówi Pan Zastępów, ani Mi nie jest miła ofiara z waszej ręki. Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie będzie imię moje między narodami, a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany imieniu memu i ofiara czysta.” (Ml 1, 10)

3.   Trzecią modlitwę zaczyna Kapłan odmawiać, głęboko nachylony, z rękoma na ołtarzu złożonymi:

    „Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, rozkaż, by ręce Anioła Twego zaniosły tę Ofiarę na niebiański Twój ołtarz, przed oblicze Boskiego Majestatu Twego, abyśmy wszyscy, tego ołtarza uczestnicy, pożywając przenajświętsze Ciało i Krew Syna Twego otrzymali z niebios pełnię błogosławieństwa i łaski. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.”
Dwie prośby kapłan w modlitwie tej do Pana Boga kieruje:

  • 1.    prosi, aby ta ofiara przez ręce św. Anioła, na ołtarz Boży w niebie zaniesiona była;
    2.    aby przystępujący do Komunii św. wszelkim błogosławieństwem i łaską Boską z niej napełnieni byli.
Anioł, jako czysty duch, rąk nie ma, którymi by się przy niesieniu posługiwał, – jest to więc tylko przenośne, obrazowe wyrażenie, w którym prosimy o pośrednictwo Anioła czyli Posłańca Bożego w przedłożeniu i przedstawieniu tej ofiary Panu Bogu. Papież Innocenty III utrzymuje, że tu mowa o zwykłym Aniele, według tego, co powiedział Sam Archanioł Rafał do Tobiasza:
 
  • „gdy ty i Sara modliliście się, ja przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim”. (Tb 12, 12)
Wielu Teologów jednak, ze św. Tomaszem na czele, utrzymuje, że tym Aniołem czyli Posłańcem Bożym nie jest żaden zwykły Anioł, choćby i najwyższy z duchów Anielskich, tylko jedynie Sam Jezus Chrystus, którego Pismo św. nieraz Aniołem czyli Bożym Posłannikiem nazywa. – Ten Jezus Chrystus przedstawia Ojcu Swemu tę ofiarę, a i w Niej wszystkie zasługi Swoje, – i te ofiaruje za nas na ołtarzu niebiańskim, w niebie się znajdującym, jak nauczają św. Izydor, Doktor Kościoła, i Bł. Odo, w swym tłumaczeniu Mszy św., – a za nimi papież Benedykt XIV.

W drugiej prośbie uprasza kapłan o łaski Boskie dla wszystkich, mających uczestnictwo w tym ołtarzu i tej ofierze – a uczestnictwo to może być dwojakie: gdy ktoś albo rzeczywiście przyjmuje Ciało i Krew Pana Jezusa, – albo tylko duchowo. O szczególne błogosławieństwo Kościół św. uprasza dla tych, którzy rzeczywisty udział mają w przyjęciu Ciała i Krwi Pana Jezusa, jak to czynili pierwsi Chrześcijanie przy każdej Mszy św., – i dla tych prosi: iż byśmy z tego nieskończonego źródła łaski, jakim jest ta Najświętsza Ofiara i ten Boży pokarm, dla nas w Niej przygotowany, otrzymali z niebios pełnię błogosławieństwa i łaski. W każdym więc razie większą korzyść ze Mszy św. odnoszą ci, którzy podczas niej i do Stołu Pańskiego przystępują, aniżeli ci, którzy tylko jej słuchają!

  4. W czwartej modlitwie czyni kapłan Memento czyli wspomnienie za umarłych i modli się za nich w następujący sposób:

    „Pomnij też, Panie, na sługi i służebnice Twoje NN., którzy nas wyprzedzili ze znamieniem wiary i śpią snem pokoju.”
Tu kapłan po cichu wymienia te dusze zmarłych, za które Mszę św. ofiaruje i które szczególniej miłosierdziu Boskiemu polecić pragnie. Następnie tak się dalej za nie modli:

    „Błagamy Cię, Panie, użycz im i wszystkim tym, którzy w Chrystusie spoczywają, miejsca ochłody, światła i pokoju. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.”


Z ofiary Jezusowej, z Jego męki i śmierci, jedni z pierwszych skorzystali więźniowie otchłani i czyśćca, bo dusza Zbawiciela zaraz po śmierci Pana Jezusa zstąpiła „ ad inferos ”, – do tych podziemnych otchłani, w których dusze sprawiedliwych wyglądały Zbawiciela Swego, – jak też i do więzienia czyśćcowego, i napełniła tych stęsknionych mieszkańców pociechą i weselem. – Msza św. jest odnowieniem ofiary krzyżowej i skutki jej te same, – toteż od czasów Apostolskich we wszystkich liturgiach była i jest modlitwa za dusze zmarłych. Wspomina o tym św. Jan Chryzostom:

    „Nie darmo od Apostołów to postanowione było, ażeby podczas Tajemnic Mszy św. było wspomnienie umarłych, bo wiedzieli, że z tego wielka dla nich korzyść i pożytek wielki”.

W dawniejszych czasach Kościoła dusze zmarłych wspominano w tym miejscu głośno, w tak zwanych „ dyptychach ”, – w niektórych kościołach ten zwyczaj jest i po dziś dzień zachowany.

Krótka jest ta modlitwa Kościoła za umarłych, ale pełna treści. Znaczenie słowa: Memento , pomnij! wytłumaczyłem już wyżej przy memento za żywych.

Kapłan modląc się za umarłych, nazywa ich: „ sługami i służebnicami Bożymi, – którzy nas wyprzedzili ze znamieniem wiary ”, gdyż kto za życia tego znamienia wiary, tj. chrztu św. nie miał i nie był sługą Bożym i tak z tego świata odszedł, temu Msza św. nic nie pomoże! Dlatego też za żydów i pogan nawet Mszy św. odprawiać nie wolno.

Dalej kapłan mówi: „ którzy (...) śpią (odpoczywają) snem pokoju ”, gdyż śmierć według nauki Samego Boskiego Mistrza Naszego jest jakby snem tylko, a wszyscy umarli w dniu sądu ostatecznego z tego snu się obudzą i zmartwychwstaną. Sen ten odnosi się tylko do ciała, które po śmierci, podobnie, jak i we śnie, traci używanie i władzę swych zmysłów; – lecz dusza i po śmierci ciała używa swych władz w całej pełni, a nawet w niebie, światłem chwały oświecona, używa ich daleko bardziej, aniżeli za życia.

Wielkiego znaczenia są tu słowa: „ śpią snem pokoju ”, czyli, którzy pomarli w pokoju z Bogiem, tj. w stanie łaski uświęcającej! Gdyż kto w łasce uświęcającej nie umarł, takiemu już nikt i nic, nawet i ofiara Mszy św. nie pomoże! – I dlatego Kościół modli się tak tu, jak i w następnych słowach: „ wszystkim tym, którzy w Chrystusie spoczywają ”, tylko za tych, co z Chrystusem połączeni w łasce uświęcającej z tego świata zeszli.

W modlitwie tej Kościół św. wyraża dwie myśli – na pozór sprzeczne, – z jednej strony bowiem mówi o duszach „ w Chrystusie spoczywających ”, – a w drugiej prosi dla nich: „ o miejsce ochłody, światła i pokoju ”. – A jednak, gdy te słowa dobrze zrozumiemy, zobaczymy, że sprzeczności w nich nie ma, gdyż i dusze w czyśćcu zostające pewien pokój i szczęście mają, bo są już pewne zbawienia, Bóg jest i będzie ich własnością i posiadaniem i szczęściem na wieki, choć na razie nie są jeszcze w zupełnym posiadaniu Pana Boga i szczęścia tego, a stąd wynika i ich cierpienie. Święta Katarzyna Genueńska z objawienia Boskiego powiedziała:
    „że dusze w czyśćcu doznają niewypowiedzianych mąk – i jednocześnie niewypowiedzianych pociech i radości, i że jedne drugim nie stoją na przeszkodzie”.
Gdy więc Kościół św. dla dusz „ w Chrystusie spoczywających ” prosi o ochłodę i pokój, to, prosi o ten zupełny i całkowity pokój i szczęście, którego dostąpią dopiero po wyjściu z czyśćca, po zupełnym, wiecznym połączeniu się z Panem Bogiem w niebie! – O ten pokój dla dusz czyśćcowych błagamy, gdy za nie odmawiamy:
    „Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci!”
W modlitwie tej:
    „użycz im (...) miejsca ochłody, światła i pokoju”,
zawarty jest i wyraz wiary Kościoła o podwójnych karach czyśćcowych, tj. o karze duszy z pozbawienia widzenia Pana Boga ( poena damni ), i o karze zmysłów, przez mękę ognia i ciemności ( poena sensus ). O wybawienie z męki ognia i ciemności prosi Kościół słowami: „ udziel im miejsca i ochłody i światła ”; bo ten potrzebuje ochłody, kto jest, upałem trawiony, a ten światła, kto jest w ciemnościach. Niebo jest miejscem światła, jak nam to Pismo św. w wielu miejscach wspomina. O wybawienie z kar duszy prosi Kościół słowami: „ abyś im udzielił pokoju ”, tj. pokoju zupełnego z Bogiem i w Bogu przez wieczne Jego posiadanie i oglądanie.

5. Po modlitwie za umarłych kapłan błaga, w modlitwie następnej o łaski różne dla siebie i wszystkich obecnych. – Modlitwa ta jest następująca:
    „Nam także, grzesznym, (wymawiając te słowa, kapłan uderza się w piersi) sługom Twoim, którzy pokładamy nadzieję w mnóstwie litości Twojej, racz dać jakiś udział i obcowanie ze świętymi Twoimi Apostołami i Męczennikami: Janem (Chrzcicielem), Szczepanem (Diakonem), Maciejem (Apostołem), Barnabą, Ignacym (Biskupem), Aleksandrem, Marcelinem, Piotrem, (Męczennice) Felicytą, Perpetuą, Agatą, Łucją, Agnieszką, Cecylią, Anastazją, i całym gronem Twych Świętych: dopuść nas, prosimy, do ich współdziedzictwa, nie z naszych zasług biorąc miarę, lecz przebaczeniem obdarzając. Przez Chrystusa, Pana naszego.”
W modlitwie tej, która się myślą i treścią swoją, bezpośrednio łączy z poprzedzającą za zmarłych, prosi kapłan, tak dla siebie grzesznika, jak i dla wszystkich, o tę samą łaskę, o jaką prosił i dla dusz czyśćcowych tj. o wybawienie po śmierci z czyśćca i o przypuszczenie jak najprędsze do chwały niebiańskiej, – a to nie dla zasług naszych, ale dla wielości miłosierdzia Boskiego i dla nadziei i ufności w to nieprzebrane miłosierdzie i zmiłowanie Boskie i dla zasług i pośrednictwa Jezusa Chrystusa, i dla wstawiennictwa Świętych Pańskich, których tu kapłan wylicza podobnie, jak i w pierwszej części Kanonu przed Konsekracją. I dlatego bardzo słusznie używa tu wyrazu: „ racz dać jakiś udział i obcowanie ze świętymi Twoimi ”, – bo jeśli kto w niebie będzie, to będzie tam tylko z łaski Boskiej, a więc z daru Bożego, jak naucza św. Paweł:
    „za łaską Boga jestem tym, czym jestem” (1 Kor 15, 10),
a łaska Boska to darmo dany dar Boży największy!

W wyliczaniu tych Świętych Pańskich są uwzględnione wszystkie stany: z Apostołów św. Maciej; z papieży: Aleksander; z biskupów: Ignacy; z kleryków: Piotr; z małżonków: Felicyta i Perpetua; z dziewic: Agata, Łucja, Agnieszka itd. – Św. Szczepan, chociaż tylko diakon, dlatego umieszczony jest przed świętymi Maciejem i Barnabą, zaliczonymi do Apostołów, bo był on pierwszym męczennikiem, i śmierć męczeńską poniósł, i do nieba poszedł przed wszystkimi innymi.

6. Modlitwę poprzednią kończy kapłan następującymi słowami:

    „Przez Niego (Jezusa Chrystusa) Panie, te wszystkie dary zawsze dobrymi stwarzasz, uświę+casz, oży+wiasz, błogo+sławisz i nam ich udzielasz.”
Mówiąc te słowa, kapłan w miejscach, oznaczonych krzyżykami, robi znak krzyża św. nad Hostią i kielichem razem. Według starożytnego zwyczaju Kościoła, w tym miejscu kapłan zwykł był też błogosławić, czyli poświęcać wszystko, co wierni do poświęcenia mieli, a ten potrójny znak krzyża św. odnosił się także do rzeczy, które miały być poświęcone. – Dziś już tego zwyczaju nie ma, i dlatego słowa te odnoszą się tylko do ofiary Mszy św.

Następnie kapłan kielich odkrywa; przyklęka, bierze Hostię Przenajświętszą do rąk, i robi Nią pięć razy znak krzyża św., a mianowicie trzy razy nad kielichem, a dwa razy przed kielichem, mówiąc równocześnie:
    „Przez Niego (tj. przez Jezusa) i z  Nim, i w Nim masz, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelką cześć i chwałę.”
Podczas wymawiania ostatnich słów, kapłan, trzymając lewą ręką kielich, a prawą Hostię Przenajświętszą nad kielichem, podnosi nieco kielich z Hostią razem, aby to podniesienie (które nazywa się „ małym podniesieniem ”), – było jakby wyrazem zewnętrznym tego, co kapłan mówi, tj. że przez Jezusa i przez tę ofiarę Mszy św. jest Bogu wszelka cześć i chwała! – A następnie, położywszy Hostię i nakrywszy kielich i po oddaniu czci Przenajświętszemu Sakramentowi przez uklęknięcie, kapłan kończy tę modlitwę, oraz wszystkie modlitwy Kanonu i sam Kanon , mówiąc głośno (a we Mszy śpiewanej śpiewając):
    „Per omnia saecula saeculorum”, tj. „przez wszystkie wieki wieków”,
na co ministrant w imieniu ludu całego odpowiada:
    „Amen.”
To zakończenie Kanonu , dobrze zrozumiane, jest zaiste cudowne! W nim się streszczają, a zarazem uwydatniają główne cele ofiary Mszy św. Rozbierzmy je nieco.

W zakończeniu tym dwie części odróżnić możemy. – Pan Jezus dlatego zstąpił z nieba na ziemię, a i teraz zstępuje jako ofiara na nasze ołtarze:

  • 1.    aby przynieść chwałę Bogu i złożyć największy hołd w imieniu całej ludzkości nieskończonemu Majestatowi Boskiemu;
    2.    a zarazem, aby przynieść pokój i szczęście ludziom, przynieść im błogosławieństwo niebios.

Otóż te dwa cele przypomina i uwydatnia Kościół św. w tym zakończeniu Kanonu . – A najpierw w pierwszej części zakończenia tego przypomina nam Kościół św. te wszystkie dobra, jakie mamy od Pana Jezusa i przez Niego, i, odnosząc je do Pana Boga, dziękuje Mu za nie, w słowach:
    „Przez Niego (Jezusa), Panie te wszystkie dary (które mamy) zawsze dobrymi stwarzasz”.
Bo całe stworzenie jest dziełem Bożym, za pośrednictwem Słowa Przedwiecznego, czyli Syna Bożego, który potem w czasie stał się człowiekiem:
    „Wszystko przez Nie się stało, a  bez Niego nic się nie stało, co się stało.” (J 1, 3)
To ustawiczne jakby dalsze stwarzanie, rozmnażanie się i rośnięcie, jest wynikiem tego pierwotnego stworzenia i rozkazu Boskiego:
    „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1, 28),
które po dziś dzień i aż do końca świata swój skutek ma i mieć będzie z tego rozkazu Boskiego, jak Sam, Pan Jezus to powiedział:
    „Ojciec Mój działa aż do tej chwili i Ja działam.” (J 5, 17)
I ta pszeniczka i winogrona, z których są chleb i wino, służące do ofiary, to są stworzenia Pana Boga przez Jezusa. Do nich to odnoszą się głównie te słowa: „ wszystko stwarzasz ”.

Pan Bóg przez Jezusa nie tylko wszystko dobre zawsze stwarza, ale też i „ poświęca ” czyli błogosławi i świętym czyni, – i to tak w odniesieniu do wszystkich innych darów Bożych, jak w szczególności w odniesieniu do ofiary chleba i wina, na ołtarzu złożonej, a w szczególniejszy sposób przez Ofiarowanie i Konsekrację poświęconej.

A tę ofiarę nie tylko Pan Bóg przez Jezusa stworzył i poświęcił, ale też Ją i „ ożywia ”, gdyż chleb i wino mocą słów Jezusowych podczas Konsekracji ożywiają się, stając się żywym Ciałem i żywą Krwią Pana Jezusa. – Wreszcie je Pan Bóg przez Jezusa „ błogosławi i nam ich udziela ”, czyli łaskami błogosławieństwa Swego napełnia, które to łaski i błogosławieństwa Boskie przynosi nam ta Msza św. i pożywanie Ciała i Krwi Jego, gdyż Msza św. i Komunia św. to najobfitsze źródło łask i błogosławieństw Boskich! – Oto myśl i znaczenie słów pierwszej części tego zakończenia Kanonu .

W drugiej części Kościół św. zanosi i wyraża pierwszy główny cel przyjścia Pana Jezusa na świat i tej ofiary Mszy św., a mianowicie, że Pan Jezus po to z nieba niegdyś zstąpił, a teraz na ołtarze zstępuje, aby oddać godną cześć i chwałę nieskończonemu Majestatowi Boskiemu, w imieniu całego rodzaju ludzkiego i za cały rodzaj ludzki. I dlatego Kościół św. się modli:
    „Przez Niego i z Nim, i w Nim masz, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelką cześć i chwałę.”
A najpierw „Przez Niego”. – Wszystko, cokolwiek istnieje, oddaje cześć Panu Bogu przez Pana Jezusa, bo przez Niego najpierw zostało stworzone; a że wszystko stworzone zostało dla chwały Bożej, więc też, przez Pana Jezusa istniejąc, i przez Niego Pana Boga chwali. Przez Pana Jezusa też wszystko chwali Pana Boga, bo On dopiero nauczył nas godnie Pana Boga chwalić, – i nas uświęcił, abyśmy godnie Pana Boga chwalić mogli.

I z Nim ”, – bo wszelkie stworzenie, choćby to był i najwyższy z chóru Anielskiego Serafin, a nawet i Sama Matka Jezusowa, Najświętsza Maryja Panna, nie są zdolni, sami przez się, godnie uczcić Pana Boga; bo cześć każdego stworzenia, to cześć skończona, a Nieskończonemu Majestatowi Bożemu należy się cześć nieskończona, a tej żadne stworzenie Bogu przynieść nie jest w stanie. Dopiero, gdy stworzenie połączy się z Panem Jezusem, który jest i Bogiem i Człowiekiem zarazem, i w łączności z Panem Jezusem, „ z Nim razem ” odda cześć Panu Bogu, – dopiero wtedy ta cześć będzie taka, jaka się Bogu należy, jakiej Bóg godzien, i będzie godna Boga!

A wreszcie „ i w Nim ”, w tym Panu Jezusie, oddaje Kościół cześć Bogu należną, – bo, aby uczcić Boga jak na to zasługuje, potrzeba koniecznie być połączonym z Chrystusem, i to najpierw przez wiarę prawdziwą, którą On nam przyniósł, a następnie i przez łaskę uświęcającą, będąc bez grzechu, przynajmniej śmiertelnego, bo tylko wtedy i my jesteśmy synami Bożymi, i tylko wtedy cześć godną Panu Bogu przynieść możemy, – bo inaczej, będąc w grzechu śmiertelnym, choćbyśmy nie wiem co dobrego czynili, żadnej czci Boga godnej i Bogu miłej nie oddajemy. Oby ludzie to zrozumieli i o tym zawsze pamiętali!!
Z Chrystusem i w Chrystusie:
    „Jest Tobie Bogu, Ojcu wszechmogącemu, w jedności Ducha Świętego wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków. Amen!”
W tych wyrazach cześć ta odnosi się nie tylko do Boga Ojca i do Ducha Świętego, ale też i do Pana Jezusa, który, jako druga Boska Osoba i jeden i ten Sam Bóg z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym, cześć odbiera z Nimi wspólną, – a jako Bóg-Człowiek i Nasz Pośrednik cześć tę oddaje Ojcu i Duchowi Świętemu, w ofierze Mszy św. ukryty na ołtarzu, pod postaciami chleba i wina, i to cześć taką, jakiej Bogu nikt nigdy nie oddawał i oddać nie może, a oddaje ją i za Siebie, jako Syn Boży, w ludzkiej naturze wcielony, – i za rodzaj, ludzki którego jest Odkupicielem, Głową i Bratem, – i za wszelkie stworzenie, rozumne i nierozumne, słowem, za świat cały,
    „omnis honor et gloria!” – „wszelką cześć i chwałę!”
I oddawać ją będzie:
    „per omnia saecula saeculorum” –  „przez wszystkie wieki wieków!”
czyli przez wieczność całą, – w której Pan Bóg również, jak teraz w czasie, cześć odbierać będzie przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie! – I wówczas ci tylko, którzy tu na ziemi byli z Chrystusem i w Chrystusie, – cześć tę Bogu z Chrystusem na wieki oddawać będą!