Autor Wątek: ( III ) Offertorium, Prefacja i Sanctus  (Przeczytany 2576 razy)

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
( III ) Offertorium, Prefacja i Sanctus
« dnia: 2013-04-21 14:39:24 »
Druga część Mszy św.
Offertorium czyli Ofiarowanie.

1. Ta druga część Mszy św., – od Credo aż do Kanonu , po łacinie Offertorium , a po polsku Ofiarowaniem zwana, ściśle biorąc, nie należy jeszcze do samej głównej istoty Ofiary Mszy św., ale jest już bezpośrednim przygotowaniem, jedną z ważniejszych części; dlatego opuszczenie jej wtedy, gdy słuchanie Mszy św. jest nakazane, – (jak we wszystkie niedziele i święta) – jest zawsze grzechem ciężkim, i kto by na całym Ofiarowaniu nie był, to taki tym samym jakby i na Mszy św. nie był. – Dlatego grzeszą ci, którzy po kazaniu z kościoła wychodzą.

Ofiarowanie to nie jest ofiarowaniem Samego już Pana Jezusa i  ofiarą właściwą, lecz tylko ofiarowaniem chleba i wina, i bezpośrednim przygotowaniem tych darów do Ofiary. – Ponieważ, jak to już gdzie indziej wspomniałem, lud do Mszy św. przynosił ofiary czyli dary chleba, wina i inne, – więc podczas Ofiarowania kapłan te dary Panu Bogu w ofierze przynosił i ofiarowywał. Wielu, zwłaszcza w obrządku ruskim, tego nie rozumie, gdy kapłan z zakrystii jakby w procesji z kielichem wychodzi przed tak zwane carskie wrota i lud kielichem błogosławi, – wielu wtedy bezmyślnie klęka, jakby już przed samym Najświętszym Sakramentem, chociaż wtedy kapłan niesie nie Najświętszy Sakrament, lecz tylko chleb i wino do ofiary Mszy św.

2. Ofiarowanie zaczyna się zwykłym pozdrowieniem ludu:
  • „Dominus vobiscum!” – „Pan z  wami!”
Potem kapłan wzywa głośno lud do modlitwy, śpiewając
„Oremus!” – „Módlmy się!”
Następnie kapłan odmawia jakiś krótki ustęp z Pisma św., zwyczajnie z Psalmów lub z proroctw, po czym zaczyna się samo właściwe Ofiarowanie naprzód chleba, a potem wina.
 
Kapłan rozbiera kielich i biorąc w obie ręce patenę, – (czyli talerzyk srebrny i pozłacany), – a na niej chleb czyli opłatek, mający być potem przemieniony w Ciało Pana Jezusa; podnosi ją i oczy swe w górę ku niebu i tak się modli:
  • „Przyjmij, Ojcze święty, wszechmocny wiekuisty Boże, tę hostię niepokalaną, którą ja niegodny sługa Twój, ofiaruję Tobie, Bogu mojemu żywemu i prawdziwemu, za niezliczone grzechy, zniewagi i niedbalstwa moje, za wszystkich tu obecnych, a także za wszystkich wiernych Chrześcijan, żywych i umarłych, aby mnie i im posłużyła do zbawienia w życiu wiekuistym. Amen.”
To podnoszenie Hostii i oczu ku górze jest zewnętrzną oznaką ofiarowania.

Przyjmij Ojcze święty... tę hostię niepokalaną”. 
– Podobnie i Pan Jezus przed męką Swoją modląc się do Ojca Swego Niebieskiego, podniósł oczy Swe ku niebu i Ojcem Świętym Go nazwał (J17,11).
– Kapłan ofiarowując chleb nazywa go „ hostią niepokalaną ”, nie wprost i bezpośrednio, ale uprzedzająco, w odniesieniu do tego, czym ten chleb ma się stać, w odniesieniu do przyszłej, prawdziwie niepokalanej Ofiary, którą ma odprawić, jak to tłumaczy kardynał Bona. – W pewnej jednak mierze można tę hostię i przed jej poświęceniem i przemienieniem nazwać hostią nieskalaną, tak dla jej nieskalanej białości i świeżości, jak też i dlatego, że i później po przemienieniu w Ciało Pana Jezusa, ma zewnętrzna jej biała postać pozostać jako zewnętrzna postać Najświętszego Sakramentu, jakoby zewnętrzna jego osłona.

Którą ja niegodny sługa Twój ofiaruję ”. Gdy kapłan te słowa wymawia, wtedy na znak zawstydzenia i upokorzenia, oczy, które miał dotychczas ku niebu podniesione, – spuszcza, na wzór ewangelicznego pokutnika, o którym u św. Łukasza czytamy, że:
  • „nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu”. (Łk 18, 13)
Ofiaruję Tobie, Bogu mojemu żywemu i prawdziwemu ”. Słowa te przypominają nam upadek i zaślepienie ludzkości, która składała ofiary bożkom martwym i fałszywym, – i powrót ludzi do Boga żywego i prawdziwego, jak pisze św. Paweł w liście swym do Tesaloniczan (1 Tes 1, 9):
  • „nawróciliście się od bożków do Boga, aby służyć Bogu żywemu i prawdziwemu”.
Ofiaruję Tobie, Bogu mojemu żywemu i prawdziwemu, za niezliczone grzechy, zniewagi i niedbalstwa moje ”. Ilość grzechów i przewinień naszych nazywa się tu niezliczoną, bo taką jest rzeczywiście! I gdybyśmy wszystkie grzechy, przewinienia i niedoskonałości nasze dobrze znali, tak jak je Pan Bóg zna, to byśmy się przekonali, że ta ilość rzeczywiście jest niezliczona, jak to Psalmista Pański powiedział. (Ps 40 (39), 13). – Trzy rodzaje rozmaitych win kapłan tu wspomina i wylicza:
  • 1.     peccata , grzechy;
    2.     offensiones , tj. obrazy czyli przewinienia i małe upadki;
    3.     negligentias , niedbalstwa, niedoskonałości.
Grzechy są to zupełnie dobrowolne przekroczenia prawa Bożego.
Offensiones tj. obrazy czyli przewinienia i małe upadki, są to zupełnie dobrowolne przekroczenia praw Bożych w małych rzeczach albo niezupełnie dobrowolnie, z niezupełną świadomością lub z niezupełnym zezwoleniem popełniane, z braku uwagi i czujności nad sobą, jak np. nierozważne minięcie się z prawdą, poruszenia gniewu, gadatliwości itd., których przy większej uwadze i czujności nad sobą, uniknąć moglibyśmy i powinniśmy. – A wreszcie niedbalstwa i niedoskonałości, – w przeciwstawieniu do grzechów i przewinień, – są to wszystkie niedoskonałości i opuszczenia nasze nawet i niedobrowolne, tak częste w życiu naszym, zakradające się nawet i do dobrych uczynków i cnót naszych, a zmniejszające ich wartość przed Bogiem i zasługę, jak np. te częste i liczne roztargnienia w modlitwie, brak dobrej i czystej intencji i inne tym podobne.
Ofiaruję (...) za wszystkich tu obecnych, a także za wszystkich wiernych Chrześcijan, żywych i umarłych ”. Ofiarowanie to czyni kapłan naprzód za siebie, a potem i za wszystkich obecnych, i za wszystkich wiernych chrześcijan, tak żywych, jak i zmarłych, spełniając tak polecenie Pisma św.:
  • „arcykapłani, [zobowiązani są] do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu.” (Hbr  7, 27)
Wartość Mszy św. jest nieskończona, – więc choćby ona i za największą liczbę osób ofiarowaną była, każdy według swego usposobienia stosowną cząstkę i korzyść z niej odniesie. I w tej to modlitwie ta nauka Kościoła św. się przebija. Gdyby człowiek był zdolnym odnieść całą korzyść z całej wartości Mszy św., to jedna Msza św. mogłaby go świętym uczynić, – ale, że my całej korzyści nigdy nie odnosimy, dlatego kapłan się modli: aby ta ofiara Mszy św. „ proficiat ”, tj. aby nam pomocną i pożyteczną była, czyli, aby nam posłużyła stopniowo do zbawienia i żywota wiecznego.

3. W podobny sposób, jak ofiarowanie hostii, odbywa się i ofiarowanie kielicha. Kapłan naprzód nalewa do kielicha nieco wina i dolewa doń odrobinkę wody. Chociaż ta domieszka wody nie jest do istoty ofiary konieczna, lecz dla mistycznego swego znaczenia jest od Kościoła św., pod grzechem ciężkim nakazana, gdyż, jak naucza św. Sobór Trydencki (Sess. 22):

„wierzymy, iż Chrystus Pan tak uczynił, i dlatego, ponieważ z boku Jego woda razem z Krwią wyszła, którą św. tajemnicę tym zmieszaniem (wina z wodą) wspominamy, – i ponieważ w Objawieniu św. Jana wodą narody się nazywają, przez to przedstawia się złączenie ludu wiernego z Głową Swą, Chrystusem”.
Z tego też powodu, kapłan wina krzyżem św. nie błogosławi, lecz tylko wodę. I tak, jak ta odrobina wody, z winem złączona, w wino niejako się przemienia, tak my, z Chrystusem złączeni, zwłaszcza w Komunii św., w Niego się przemieniamy i Boskiej Jego natury stajemy się uczestnikami. Tę myśl i naukę wyraża Kościół św. w modlitwie, którą kapłan odmawia przy błogosławieniu i nalewaniu wody do wina, a w której tak się modli:
  • „Boże, któryś godność natury ludzkiej, przedziwnie stworzył, i jeszcze przedziwniej naprawił, spraw przez tę tajemnicę wody i wina, abyśmy mieli uczestnictwo w Bóstwie Tego, który raczył stać się uczestnikiem człowieczeństwa naszego, Jezus Chrystus, Syn Twój, Pan nasz, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg: przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
Uczestnictwo nasze w Bóstwie Pana Jezusa nie jest takie samo, jak uczestnictwo Jego w naturze naszej ludzkiej, gdyż On, jako Bóg, połączywszy się z naturą naszą ludzką, przyjął ją i złączył się z nią rzeczywiście, i stał się Bogiem i Człowiekiem zarazem w jednej i tej samej Osobie, – a my, łącząc się z Panem Jezusem i Bóstwem Jego, nie stajemy się bogami, lecz tylko pewien udział mamy w Boskich Jego przymiotach i własnościach, w Jego świętości, dobroci i innych Jego cnotach, i przez to niejako Bogu podobnymi się stajemy.

Po nalaniu wody do wina, kapłan wraca na środek ołtarza, i podnosząc kielich, mówi:
  • „Ofiarujemy Ci, Panie, kielich zbawienia, – (albo jak inni prawdopodobniej i lepiej tłumaczą: kielich Zbawiciela, bo tak jest w Liturgii Mozarabskiej, skąd ta modlitwa jest wyjęta), – Twojej żebrząc łaskawości, aby jako wonność wdzięczna wzniósł się przed oblicze Twego Boskiego Majestatu za nasze i całego świata zbawienie. Amen.”
Te wyrazy: „ wonność wdzięczna ” – bardzo często są w Piśmie św. używane, i w swym przenośnym obrazowym wyrażeniu oznaczają przyjemność i upodobanie Boże w jakiejś rzeczy, zwłaszcza w przynoszonej Mu ofierze.

Następnie kapłan robi kielichem znak krzyża św. nad ołtarzem, stawia go, nakrywa, i głęboko nachylony tak się modli:
  • „W duchu pokornych i w sercu skruszonych, przyjm nas, o  Panie, i niech ofiara nasza tak się dziś przed obliczem Twoim dokona, aby się podobała Tobie, Panie Boże.”
Modlitwa ta jest prawie dosłownym powtórzeniem modlitwy trzech młodzieńców, modlących się w piecu Babilońskim (Dn 3).

Dwa uczucia wyraża tu kapłan, – ale uczucia Panu Bogu najmilsze i w oczach Jego najskuteczniejsze, – tj. uczucia pokory i skruchy, wedle tego, co wyraża Pismo św. w wielu miejscach:
  • „Moją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym.” (Ps 51 (50), 19)
  • „Modlitwa pokornego niebiosa przebije”.
Najświętsza Maryja Panna mówi w hymnie swym:
  • „Magnificat, wielbij duszo moja Pana, iż wejrzał na niskość (czyli pokorę) służebnicy swej i uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest”.
I święci Piotr i Jakub piszą w listach swych, że:
  • „Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje.” (1 P 5, 5 i Jk 4, 6)
Pokora jest to prawdziwe poznanie siebie, swej nieudolności i nicości, swej nędzy, biedy i potrzeby, swych win, swej zależności od Pana Boga i potrzeby pomocy od Niego; w tej pokorze gruntuje się i uczucie skruchy, która niczym innym nie jest, jak poznaniem, uznaniem i wyznaniem swych grzechów i win swoich przed Bogiem. Te dwa uczucia są koniecznym usposobieniem duszy podczas Mszy św. i warunkiem niezbędnym do odniesienia korzyści ze Mszy św. Staraj się więc koniecznie, aby te uczucia podczas Mszy św. obudzić i mieć, bo inaczej korzyści ze Mszy św. nie odniesiesz!

4. Po tym ofiarowaniu i po tej pokornej modlitwie kapłan zmienia swą pokorną, pochyloną postawę, staje wyprostowany, rozkłada ręce, wznosi je; podnosi oczy ku niebu i z wielką uroczystością wzywa Ducha Świętego, aby pobłogosławił przygotowaną ofiarę, mówiąc:
  • „Przyjdź, Dawco świętości (Duchu Święty), wszechmogący, wiekuisty Boże, i pobłogosław tę ofiarę przygotowaną dla chwały świętego Imienia Twojego.”
We wszystkich liturgiach uważa się i wzywa się Ducha Świętego jako Poświęciciela i Uświęciciela ofiary, jako tę siłę, która ofiarę przeistacza. Przeistoczenie chleba i wina, w Ciało i Krew Pana Jezusa, ma wielkie podobieństwo ze Wcieleniem Słowa Przedwiecznego.

W łonie Przeczystej Dziewicy Maryi, które za szczególniejszym działaniem Ducha Świętego się stało, i dlatego też Kościół Poświęciciela wzywa, aby wszechmocną Mocą Swoją tę ofiarę poświęcił, i chleb i wino w Ciało i Krew Pana Jezusa przemienił. Wprawdzie, ściśle biorąc, działanie to jest dziełem całej Trójcy Przenajświętszej, podobnie jak i cała Trójca miała udział i we Wcieleniu, – ale, ponieważ Duch Święty jest Miłością żywą i istotną Ojca i Syna, jest, – że użyję porównania, – jakby Sercem Ojca i Syna, – dlatego, jak naucza św. Bonawentura, dzieła, w których w szczególniejszy sposób objawia się dobroć i miłość Boża, Kościół św. przypisuje szczególniejszemu działaniu Ducha Świętego. I tak, jak przy Wcieleniu Syna Bożego na słowa Maryi: „ Niech mi się stanie według słowa twego ”, – za działaniem Ducha Świętego „ Słowo stało się Ciałem ”, tak i we Mszy św. podczas Przeistoczenia, mocą słów konsekracyjnych za działaniem Ducha Świętego, chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Pana Jezusa. – I w tej myśli, Kościół św. przez usta kapłana wzywa tu Ducha Świętego jako Poświęciciela, aby zstąpił i poświęcił tę ofiarę.

5. Jeśli Msza św. jest uroczysta, następuje okadzenie ofiary i ołtarza, – a jeśli nie, to zaraz kapłan idzie na stronę prawą ołtarza i tam umywa ręce, odmawiając przy tym Psalm 26:
  • „Umywam moje ręce na znak niewinności i obchodzę Twój ołtarz, Panie...” (Ps 26(25), 6)

Kapłan obmywa cztery razy ręce: raz przed Mszą św., zanim zacznie się ubierać, drugi raz podczas samej Mszy św. po Ofiarowaniu, trzeci raz po Komunii św., a czwarty raz po Mszy św. Obmycie to rąk ma nie tylko materialne znaczenie, żeby kapłan z czystymi rękoma przystąpił do bezpośredniego sprawowania przeczystej ofiary, – ale daleko więcej ma znaczenie duchowe, mistyczne, – ma przypomnieć i oznaczać czystość wewnętrzną duszy, z jaką kapłan i wszyscy do ofiary Mszy św. przystąpić powinni. Tak to obmycie rąk rozumieli i tłumaczyli najdawniejsi Ojcowie Kościoła św., jak święci Dionizy, Cyryl Jerozolimski i inni.

6. Po obmyciu rąk, wraca kapłan na środek ołtarza i kończy Ofiarowanie następującą modlitwą do całej Trójcy Przenajświętszej:
  • „Przyjmij, Trójco Święta, tę ofiarę, którą Ci składamy na pamiątkę męki, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa, Pana naszego, oraz na cześć Najświętszej Maryi zawsze Dziewicy, świętego Jana Chrzciciela, świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także tych (których szczątki są w ołtarzu) i wszystkich Świętych: niech posłuży im ku chwale, nam zaś pomoże do zbawienia; niechaj ci, których ze czcią wspominamy na ziemi, raczą orędować za nami w niebie. Przez tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen.”
Od najdawniejszych czasów czyni Kościół św. we Mszy św. wzmiankę Świętych Pańskich, tj. ludzi, którzy niegdyś tak jak my na ziemi żyli, a przez świątobliwe swe życie zasłużyli na to, że dziś są w niebie z Bogiem szczęśliwi. Nie można Świętym większej czci okazać i przynieść (jak to wiemy z licznych objawień, im samym danych, np. św. Gertrudzie i innym Świętym), jak gdy się czyni ich uroczystą wzmiankę podczas ofiary Mszy św. Pobożny pisarz O.  Cochem tak pisze o tym:
  • „Odnowiona obecność Boskiego Syna Maryi, sprawia Matce Bożej tysiąc razy więcej radości, aniżeli wszystkie twe psalmy, litanie i modlitwy. I dlatego z pewnością Ona tobą więcej się zaopiekuje, gdy ku Jej czci Mszy św. słuchasz lub Ją zamówisz.”
Tę a nie inną myśl ma Kościół św. w tej modlitwie. Mszy św. nigdy nie ofiaruje się Świętym Pańskim wprost, bo wprost może ona tylko Samemu Panu Bogu być ofiarowaną, jako Naszemu Stwórcy i Najwyższemu Panu, na znak Jego nad nami najwyższej władzy. Nieraz ludzie proszą o Mszę św. ku czci Najświętszej Maryi Panny albo innych Świętych, czyli, jak to oni zwykli mówić: do Matki Boskiej, do św. Antoniego itp., ale trzeba to dobrze rozumieć. Msza św. ku czci Świętych ofiarowana, jest tylko z jednej strony ofiarą dziękczynną, na podziękowanie Panu Bogu za wszystkie łaski Świętym udzielone, przez które się uświęcili i Świętymi zostali, a z drugiej strony jest ofiarą błagalną, przez którą my Pana Boga za przyczyną i wstawiennictwem Świętych błagamy, aby nasze prośby wysłuchał i łask nam potrzebnych udzielił. Przez ofiarowanie Mszy św. ku czci Świętych pomnażamy też (jak poucza papież Innocenty III) i ich chwałę; – nie stopień ich chwały i szczęścia w niebie, (bo tego już nikt i nic powiększyć nie może, gdyż to zależy jedynie od stopnia łaski poświęcenia, w jakim kto to życie zakończył), – ale pominąwszy tylko ich chwałę zewnętrzną, tj., że Święci będą bardziej w Kościele znani i czczeni, i że będą mieli większą liczbę czcicieli. W tym też znaczeniu Msze św. ku czci Świętych bywają ofiarowane, i w tym znaczeniu modli się kapłan, aby ta Msza św. Świętym posłużyła ku ich czci i chwale.

7.    Po tej modlitwie kapłan obraca się ku ludziom i wzywa ich do wspólnej modlitwy, mówiąc:
  • „Orate fratres. – Módlcie się, bracia, aby moja i wasza ofiara była przyjęta przez Boga Ojca wszechmogącego.”
A ministrant w imieniu ludu całego odpowiada:
  • „Niech przyjmie Pan ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę Imienia Swego, oraz na pożytek nasz i całego świętego Kościoła Swego.”
A kapłan kończy: Amen , –  czyli niech tak się stanie!

To ponowne wezwanie ludu do modlitwy i odpowiedź na to wezwanie są pełne głębokiej i ważnej nauki dla nas. – Już ofiara przygotowana, już zbliża się najważniejsza część Mszy św., Kanon i chwila przeistoczenia, i dlatego kapłan wzywa lud ponownie do gorącej modlitwy, pouczając nas o potrzebie i ważności modlitwy podczas Mszy św. – Do tej modlitwy wzywa lud cały, nazywając go serdeczną nazwą: fratres! bracia! – Kardynał Bona naucza, że ten zwyczaj nazywania ludu braćmi był tak dawnym, jak dawna religia Chrystusa, który stawszy się bratem Naszym i nas pomiędzy sobą braćmi uczynił, jak to Sam Pan Jezus wyraźnie powiedział:
  • „wy wszyscy braćmi jesteście.” (Mt 23, 8 )
Kościół św., idąc za tą nauką i poleceniem Boskiego Mistrza Swego, nie robi różnicy między wiernymi, – i jednakową miłością i opieką otacza wszystkich, czy bogatych czy ubogich, czy wielkich i potężnych, czy maluczkich, i dla wszystkich jednakowo ma otwarte skarby tajemnic Chrystusowych i łask sakramentalnych, – i dlatego Kościół św. kładzie w usta kapłana tę piękną nazwę: bracia! Ważną i pocieszającą tę naukę dał już św. Jakub w liście swoim:

  • „Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby. Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato odzianego i powiecie: »Usiądź na zaszczytnym miejscu!«, do ubogiego zaś powiecie: »Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego!«, to czy nie czynicie różnic i nie stajecie się sędziami przewrotnymi?
    Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? Wy zaś odmówiliście ubogiemu poszanowania. (...) Jeżeli zaś kierujecie się względem na osobę, popełniacie grzech i Prawo potępi was jako przestępców.” (Jk 2, 1-9)
Kapłan w swej odezwie nazywa ofiarę Mszy św.: „ Ofiarą moją i waszą ” – czyli ofiarą wspólną swoją i ludu całego, gdy taką jest rzeczywiście, bo każdy z niej, choć w różnym stopniu, korzystać może. – Najpierw nazywa kapłan tę ofiarę swoją, gdyż on ją sprawuje i jemu samemu tylko sprawować ją wolno, – ale on ją odprawia i w imieniu wszystkich i za wszystkich, i dlatego nazywa ją i ofiarą waszą. – Mogą być między wiernymi ludzie wysokiej świątobliwości i wielkich cnót, mogą nawet świętością swą o wiele przewyższać kapłana, ale pomimo tego nie świętość, ale tylko powołanie i poświęcenie na godność i urząd kapłana dają prawo do odprawiania Przenajświętszej Ofiary.

Piękną jednak o tym uwagę robi Sporer:

  • „Merito sacerdos dicit: meum ac vestrum sacrificium. Et laudandus esses, mi sacerdos, qui, facta reflexione super ejusmodi verba, ex vera humilitate cogitares, esse complures laicos, qui majore pietate ac puritate animi offerunt hoc sacrificium Deo, quam tu, minister ordinarius et insignitus charactere sacerdotali!”
I dlatego ministrant w imieniu ludu kapłanowi odpowiada:
  • „Niech przyjmie Pan ofiarę z rąk twoich!”
Na zakończenie Ofiarowania kapłan odmawia ciche modlitwy, zwane „ Sekretami ” czyli cichymi (właśnie dlatego, że gdy inne modlitwy głośno się zwykle odmawia, te odmawia się cicho). Modlitwy te streszczają i powtarzają te same myśli, które podczas Ofiarowania były wyrażane, – i zawierają zwykle dwie prośby: jedną, aby Pan Bóg przyjął, pobłogosławił i poświęcił złożoną ofiarę; drugą, aby zesłać raczył na obecnych obfite łaski, im potrzebne.

8. Podczas Offertorium czyli Ofiarowania lud śpiewa zwykle pieśni następujące:

  • Przyjmij od nas, Panie, te ofiary:
    Chleba i wina, jak Twe własne dary,
    Z których prawa – Duszy straw
    Bo Ciało i Krew Twa dla nas stawa.

Tekst dość jasny; „ Prawa duszy strawa ” znaczy tyle, co prawdziwy duszy pokarm; „stawa” tyle co staje się. A druga pieśń:
  • Przyjmij, Panie łaskawy, – Ofiary złożone,
    To wino i chleb prawy – Od Ciebie stworzone,
    Aby w Twe święte Ciało – I Krew przemienione,
    Żywym, zmarłym, zjednało – Na wieki obronę!

« Ostatnia zmiana: 2013-04-27 16:29:45 wysłana przez marost »

marost

  • Administrator
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 236
  • Reputacja: +0/-0
Odp: ( III ) Offertorium, Prefacja i Sanctus
« Odpowiedź #1 dnia: 2013-04-27 14:28:55 »
Prefacja i Sanctus (Święty).

1. Zakończeniem Ofiarowania i przejściem zarazem, i wstępem do trzeciej i najważniejszej części Mszy św., tj. do Kanonu i Konsekracji czyli poświęcenia (lub przeistoczenia) Najświętszej Ofiary, – jest tak zwana Prefacja , po polsku: wstęp albo przedmowa. Jest ona jakby bramą tryumfalną, wprowadzającą nas do przedsionka najświętszych Tajemnic.
Pismo św. i tradycja czyli podanie mówią nam, że Pan Jezus, nim zamienił chleb i wino w Ciało i Krew Swoją, złożył Ojcu Swemu Niebieskiemu dzięki, i to w sposób niezwykle uroczysty. – Kościół św., idąc w ślad Boskiego Założyciela Swego, po Ofiarowaniu, na wstępie do Kanonu , w hymnie niezwykle wspaniałym i uroczystym, składa Panu Bogu dzięki, wzywając do tego całe Niebo, wszystkich Aniołów i Samego Syna Bożego, a Zbawiciela i Brata Naszego, Jezusa Chrystusa.

Jak nam podanie mówi, Prefacja pochodzi jeszcze z czasów Apostolskich. Wszystkie bez wyjątku liturgie, tak wschodnie, jak i zachodnie, mają ten hymn dziękczynny; najdawniejsi Ojcowie święci w pismach swoich czynią o nim wzmiankę. W obrządku łacińskim jest kilkanaście różnych odmian Prefacji , zastosowanych do różnych świąt i uroczystości, ale wszystkie mają treść tę samą.

2. Weźmy pod rozbiór zwykłą codzienną Prefację .
Prefacja składa się z 3 części: wstępu, środka i zakończenia.

Wstęp stanowią cztery wezwania z czterema odpowiedziami. Najpierw kapłan odmawiane cicho Sekrety kończy głośno (a we Mszy śpiewnej śpiewa):
  • „Per omnia saecula saeculorum!” –  „Przez wszystkie wieki wieków!”
Na co ministrant w imieniu całego ludu odpowiada:
  • „Amen!”
Potem kapłan pozdrawia lud zwykłym pozdrowieniem, nam już znanym i powyżej wytłumaczonym:
  • „Dominus vobiscum!” – „Pan z  wami!”
Na co ministrant odpowiada:
  • „Et cum spiritu Tuo.” – „I z  duchem twoim.”
Przy tym pozdrowieniu kapłan nie obraca się do ludu, jak zwykle, ale mówi je zwrócony ku ołtarzowi, gdyż po Offertorium aż do Komunii św. kapłan nigdy już od ołtarza się nie odwraca, a w dawniejszych czasach przez całą tę część ołtarz był nawet zasłoną od ludu zasłonięty. – Następnie kapłan podnosi oczy i ręce ku niebu i w tonie bardzo uroczystym śpiewa:
  • „Sursum corda!” – „W górę serca!”
A ministrant na to wezwanie kapłana w imieniu całego ludu odpowiada:
  • „Habemus ad Dominum!” – Mamy je ku Panu! (serca podniesione).
Krótkie słowa, ale pełne znaczenia. – Bł. Henryk Suzo z tak nadzwyczajną pobożnością i zapałem zwykł był śpiewać to Sursum corda! – że samo słuchanie tego, obecnych do pobożności pobudzało i zagrzewało. – Jeśli podczas całej Mszy św. serca nasze powinny być wzniesione ku niebu, do Boga, – tedy szczególniej w tym czasie, w którym ma zstąpić na ołtarz, jako ofiara za nas, Sam Jednorodzony Syn Boży Jezus Chrystus! – Ojcowie święci całej swej wymowy używają, dobierają najgorętszych wyrażeń, aby nam przypomnieć ważność tej chwili, i obowiązek podniesienia serca i ducha do Pana Boga czyli skupienia ducha. I tak np. św. Cyprian tak się o tym wyraża:
  • „Kiedy jesteśmy przy modlitwie, mamy dobrze uważać i całym sercem modlitwie się oddać. Niech odstąpi od nas każda myśl cielesna i światowa, i niech dusza wtedy o niczym innym nie myśli, jak tylko o tym, co się modli. Dlatego i kapłan przed Kanonem w Prefacji przygotowuje umysły braci, mówiąc: w górę serca! – aby, gdy lud odpowiada: Mamy do Pana! (serca podniesione), przez to upomniany był, że o niczym innym myśleć nie ma, jak tylko o Panu Bogu.”

Oby to zawsze prawdą było! Oby nigdy nikogo nie było podczas Mszy św., a zwłaszcza w tej tak uroczystej chwili, który by nie miał serca i duszy do Boga podniesionych!, który by miał serce i duszę czym innym zajęte, niż Bogiem! Przytoczę tu jeszcze napomnienie św. Jana Chryzostoma:
  • „Coś to za słowo odpowiedział kapłanowi?... Czy na jego wezwanie: W górę serca! – nie odpowiedziałeś: mamy je podniesione do Boga?!... I czyż ci nie wstyd, czy się nie rumienisz, że cię w tej chwili na kłamstwie złapano?! Rozważ to tylko dobrze; oto zastawiono ci ucztę, ofiaruje się za ciebie Baranek, w kielichu tryska Krew z boku Chrystusowego na twe oczyszczenie, – a ty w tak strasznej chwili nie wstydzisz się i nie boisz się kłamać! Tak, mówię, kłamać! bo czyż to nie kłamstwo mówić: mam serce podniesione do Boga, – kiedy go do Boga wcale nie podnosisz i podniesionego nie masz?!”

Pamiętajże dobrze o słowach tego Świętego!
Wreszcie w ostatnim wezwaniu kapłan wzywa lud:
  • „Gratias agamus Domino Deo Nostro!” –  „Czyńmy dzięki Panu Bogu naszemu!”,
a w tym wezwaniu wskazuje na cel Prefacji . Podczas tego kapłan pokornie głowę schyla i ręce składa, na znak, że i sam i wszyscy z nim te serca, w górę do Boga podniesione, składają jakby Panu Bogu w ofierze u stóp tronu Boskiego Jego Majestatu.

Na to wezwanie kapłana do składania dzięk Panu Bogu, ministrant w zastępstwie ludu całego odpowiada:
  • „Dignum et justum est!” – „Godne jest to i sprawiedliwe!”
A kapłan przejmuje tę odpowiedź, rozwija ją i wykonuje w tym wspaniałym hymnie, który stanowi środek i treść Prefacji , – a który teraz przytoczyć i wytłumaczyć zamierzam.

3. [/b]Prefacja sama tak opiewa:

  • „Prawdziwie jest to godnie i sprawiedliwie, słusznie i zbawiennie, abyśmy zawsze i wszędzie dzięki Tobie czynili, Panie Święty, Ojcze wszechmogący, wiekuisty Boże; Ty z jednorodzonym Synem Twoim i Duchem Świętym jeden jesteś Bóg, jeden Pan, nie jednością jedynej osoby, ale w trzech Osobach jednej Istoty. Co bowiem z objawienia Twego wierzymy o Twojej chwale, toż o Synu, to i o Duchu Świętym, bez żadnej różnicy utrzymujemy; tak, iż wyznając prawdziwe i wiekuiste Bóstwo, wielbimy Osób odrębność, w Istocie jedność i równość w Majestacie. Co też wychwalają Aniołowie i Archaniołowie, Cherubiny i Serafiny, którzy nie przestają wołać codziennie, mówiąc jednogłośnie:
    Święty! Święty! Święty, Pan Bóg Zastępów. Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej. Hosanna na wysokości. Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie. Hosanna na wysokości.”
Rozbierzmy ten hymn pochwalny.
Zaprawdę godną i sprawiedliwą rzeczą jest, słuszną i zbawienną, abyśmy Ci zawsze i wszędzie dzięki składali! ” Kościół św. wylicza tu przez usta kapłana cztery tytuły, dla których Panu Bogu w każdym czasie i na każdym miejscu dzięki składać mamy:
  • 1.    Bo to rzecz godna;
    2.    Bo to rzecz sprawiedliwa;
    3.    Bo to rzecz słuszna;
    4.    Bo to rzecz zbawienna.
Pierwszy tytuł: bo to rzecz Boga godna, – ponieważ stworzeni jesteśmy od Boga, bo On Największym, bo On naszym Stwórcą i Najwyższym Panem, od którego wszystko mamy!... a więc godzien jest, abyśmy Jemu dzięki składali!...

Po wtóre, jest to rzecz sprawiedliwa, – justum . – Ten wyraz łaciński: „ justum ” pochodzi od jus , prawo i odpowiadający prawu obowiązek; – a więc justum oznacza tu z jednej strony prawo Boże, jakie Pan Bóg ma z tylu powodów do naszej wdzięczności, a z drugiej nasz obowiązek i powinność, z tego prawa wynikające i temu prawu odpowiadające.

Po trzecie, jest to rzecz słuszna; – czyli to prawo Boże i ten obowiązek nasz rzeczą jest słuszną, bo wdzięczność za otrzymane dobrodziejstwa jest słusznym obowiązkiem każdego. Choć każda cnota ma swoich przeciwników, – i każdy występek ma swoich obrońców, – a jednak wdzięczność to jedyna chyba cnota, która przeciwników nie ma, i której by słuszności wszyscy nie uznawali; a niewdzięczność to jedyny występek, który wszyscy potępiają! I  dlatego sprawiedliwą i słuszną rzeczą jest, i powinnością i obowiązkiem naszym Panu Bogu dzięki składać i przez to wdzięczność naszą okazywać!

Po czwarte jest to rzeczą zbawienną, czyli to składanie dzięk Panu Bogu należnych jest nam samym zbawienne, pożyteczne i korzystne; – bo od czasu, jak Boski nasz Zbawiciel nas odkupił:
  • „wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28),
a jeśli wszystko, to szczególniej to składanie dzięk Panu Bogu należnych, bo każde takie podziękowanie jest zarazem jakby nową prośbą, i to prośbą najskuteczniejszą, skłaniającą Dobroć Bożą do udzielenia nam nowych łask i dobrodziejstw.
Abyśmy Ci zawsze i wszędzie dzięki składali ”. Te dwa przysłówki: zawsze czyli w każdym czasie, – i wszędzie czyli na każdym miejscu, – bardzo wiele wyrażają. Od początku swego istnienia jesteśmy zawsze i wszędzie z Bogiem i w Bogu:
  • „Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i  jesteśmy” (Dz 17, 28),
nigdy i nigdzie nie jesteśmy bez Boga, nigdy i nigdzie od Boga nie jesteśmy niezależnymi!
  • „Bóg jest jakby morzem jakimś niezmierzonym, – mówi św. Augustyn, – w nieskończonej przestrzeni rozciągniętym, w którym świat i wszystko, co na nim jest, jest jakby zanurzone, bardziej niż gąbka w wód oceanie”.
Temu zawdzięczamy nasze istnienie i życie nasze, ruch i wszystko nasze. – Pięknie to wyraża Psalmista Pański:
  • „Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.” (Ps 139 (138), 7-8)
Stąd wynika, że zawsze i wszędzie o Panu Bogu pamiętać i Jemu za wszystko zawsze i wszędzie dzięki składać powinniśmy; bo zawsze i wszędzie, wszystko, co mamy, od Niego mamy!
Panie Święty! Ojcze wszechmogący! Wieczny Boże! Przez Chrystusa Pana naszego ”. Jak powyżej przytoczone były 4 tytuły i przyczyny, dla których Panu Bogu wdzięcznymi być i dzięki Mu składać mamy, – tak w tych wyrazach zawarte są cztery nowe do tego pobudki:

  • 1.    Bo On jest Panem Świętym! bo władza Jego Najwyższa rozciąga się na wszystko;
    2.    Bo On jest Ojcem naszym, – i to Ojcem najlepszym i wszechmogącym, – a więc chce i może nam wszystkiego udzielić;
    3.    Bo panowanie Jego i władza Jego rozciąga się na czas wszelki, a nawet na wszystkie czasy, – gdyż On jest wieczny! bez początku i bez końca!
    4.    Bo On nam dał Boskiego Syna Swego Jezusa Chrystusa, przez którego otrzymaliśmy odkupienie i zbawienie i wszystkie łaski nadprzyrodzone, do zbawienia potrzebne. Chrystus, Pan nasz, jest tym węzłem, który łączy stworzenie ze Stwórcą, człowieka z Bogiem, i jeżeli stworzenie ma przystęp do Stwórcy i jest Jemu miłe, to tylko przez Chrystusa i dla Chrystusa! I dlatego i te dzięki Bogu należne, Kościół św. składa Ojcu Niebieskiemu: „ Przez Chrystusa Pana naszego !”
„Przez którego Majestat Twój wychwalają Aniołowie, uwielbiają i cześć Boską Mu składają Państwa, drżą Zwierzchności, Niebiosa i Niebios Mocarstwa i Błogosławieni Serafini wspólną wielką radością razem wysławiają” . Przez słowo: Majestat Twój – rozumie się tu to samo, co Bóstwo i zbiór wszystkich najwyższych, nieskończonych doskonałości i przymiotów Boskich, przez które Bóg jest Nieskończoną Istotą, najwyższym Majestatem, Potęgą i Władzą. Wpatrzeni w ten niezgłębiony szczyt doskonałości i przymiotów Bożych i zachwyceni tą niepojętą pięknością i Majestatem Bożym, wszystkie chóry Anielskie ten nieskończony Majestat bezustannie wielbią, chwalą i wysławiają, i cześć Mu Boską najwyższą oddają! A że i oni sami nie są w stanie Bogu czci takiej oddać, jaka się tej Najwyższej Boskiej Istocie należy, więc i oni biorą za Pośrednika Syna Bożego Jezusa Chrystusa, równego Ojcu i z Nim i przez Niego Bogu cześć Boską oddają.

Następnie kapłan wylicza chóry Anielskie: Aniołów, Państwa, Zwierzchności, Mocarstwa, Serafinów, – których wspomnieniem chce się zachęcić do podobnego uwielbienia Pana Boga, jakim Aniołowie cześć Jemu oddają.

Pismo św., tradycja i  powaga Kościoła pouczają nas, że jest dziewięć chórów Anielskich, różnych od siebie stopniem, doskonałością, godnością i chwałą. W Prefacji jest ich tylko pięć wspomnianych i wymienionych, i to w szeregu odwrotnym, począwszy od najniższych, tj. Aniołów, których Pan Bóg jakby w poselstwie do ludzi posyła, i stąd ich nazwa; bo Anioł, z greckiego słowa angelos , po łacinie angelus , znaczy to samo, co poseł. – Z chóru Aniołów są też zwykle nasi Aniołowie Stróżowie. Wyższym chórem Aniołów są Archaniołowie, pod których opiekę oddaje Pan Bóg stowarzyszenia społeczne, miasta i kraje. Do tego chóru należą trzej nam znani Archaniołowie: św. Michał, patron Galicji, św. Rafał, posłany do Tobiasza, – i św. Gabriel, który zwiastował św. Zachariaszowi narodzenie św. Jana Chrzciciela, i Najświętszej Maryi Pannie, Pana Jezusa.

Trzecim chórem są Principatus czyli Księstwa, pod ich opiekę oddaje Pan Bóg całe królestwa. Dalej następują Virtutes czyli Moce albo Mocarstwa, których Bóg używa zwykle do działania cudów, jak naucza św. Grzegorz Wielki.

Po nich są Potestates czyli Zwierzchności, których mocy poddał Pan Bóg duchów złych; i Dominationes czyli Państwa, te są jakby władzą przełożoną nad niższymi chórami.

Do najwyższej, hierarchii czyli rzędu należą trzy ostatnie chóry: Trony, Cherubini i Serafini; – są to jakby najbliżsi Dworzanie Pana Boga, – a z tych najwyższymi są Serafini, i pałają największą miłością ku Panu Bogu.

Liczba tych wszystkich Aniołów jest bardzo wielka, i jak św. Tomasz naucza, przewyższa o wiele wszystkie inne stworzenia, wszystkich ludzi, co są, byli, i będą. Pismo św. w wielu miejscach o tym nam wspomina, jak np. u proroka Daniela:
  • „Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim.” (Dn 7, 10)
Ci wszyscy Aniołowie poznają bez porównania lepiej Pana Boga i nieskończoną piękność i Majestat Jego, i dlatego ustawicznie Go wielbią, sławią, czczą i wychwalają. Kapłan prosi Pana Boga, aby wraz z uwielbieniami wszystkich Aniołów, a zwłaszcza najwyższych tj. Serafinów, i nasze uwielbienia przyjąć raczył.

Zakończeniem Prefacji są naprzód słowa:
Święty, Święty, Święty! Pan Bóg Sabaoth! (czyli Zastępów). Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej!” Słowa te wyjęte są z proroctwa Izajasza Proroka (Iz 6,3). Izajasz prorok i św. Jan Ewangelista w swym objawieniu mówią nam, że Serafini ustawicznie te słowa przed Majestatem Bożym nucą, i stąd pieśń ta nazywana jest seraficzną.

Przez słowa: Święty, Święty, Święty, wyraża Kościół św. jeden z najwznioślejszych przymiotów Pana Boga, tj. Świętość Bożą, która na tym polega, że Bóg z Istoty Swej koniecznie kocha to, co dobre, a nienawidzi złego i nim się brzydzi; – a w tym jest zawarta największa pochwała Boża. Te słowa: Święty! po trzykroć kapłan powtarza, tak dla wyrażenia troistości Osób Boskich, – jak też dla tym dobitniejszego wyrażenia i jakby zaznaczenia tej najwyższej Świętości Bożej.

Pan Bóg Sabaoth ”. Słowo hebrajskie: „ Sabaoth ” oznacza tyle, co wojska nieprzeliczone, czyli zastępy bardzo liczne, nieprzeliczone.
Drugą częścią zakończenia są słowa, którymi lud witał Pana Jezusa, wjeżdżającego tryumfalnie do Jeruzalem:
  • „Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!” (Mt 21, 9)
W pierwszej części zakończenia słowami: Święty, Święty, Święty, po trzykroć powtórzonymi, oddaje kapłan cześć trzem Osobom Boskim, czyli całej Trójcy Przenajświętszej; – a w drugiej części zwraca się osobno do Słowa Wcielonego, Jezusa Chrystusa, Baranka Bożego, – wedle tego, co pisze św. Jan w objawieniu swym, że Święci w niebie składają cześć Bogu siedzącemu na stolicy Majestatu Swego, i Barankowi, czyli Bogu-Człowiekowi Jezusowi Chrystusowi.

Słowo: „ Hosanna ” zawierało prośbę: zbaw, prosimy, ale także wesoły okrzyk: cześć! chwała! Hosanna na wysokościach! znaczy to samo, co: Cześć Panu, co mieszka w niebiosach!

Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie! ” Słowa te, jak już wspomniałem, wypowiedział po raz pierwszy lud żydowski na powitanie Pana Jezusa, przy Jego wjeździe tryumfalnym do Jeruzalem, – a słowami tymi wyraził wielką prawdę, że Pan Jezus przyszedł na świat w Imię Pańskie, posłany od Boga jako Posłannik Boży i prawdziwy Mesjasz. Z nie mniejszą prawdą powtarza te słowa i teraz kapłan we Mszy św., gdyż w niej przychodzi ten Sam Pan Jezus na ołtarz, jako ofiara za nas, z nie mniejszą obfitością łask Swoich. – Oby wszyscy o tym pamiętali – i z tego Jego przybycia korzystali!

Na końcu Prefacji przy słowach: Święty, Święty, Święty, – ministrant po trzykroć dzwoni, pobudzając tym zewnętrznym znakiem lud do wspólnego dziękczynienia, uwielbienia i oddania hołdu Panu Bogu!

4. Po Prefacji i Sanctus lud śpiewa pieśni następujące:
  • Pozwólcie, o Święci Aniołowie,
    Którzy też jesteście nasi Stróżowie,
    Niech wraz z Wami – Zaśpiewamy:
    Święty, Święty, Święty; – Pan z zastępami!
W drugiej pieśni, „ Z pokorą upadamy ”, na Sanctus śpiewa się:
  • Do Boga nasze głosy – Niechaj się podnoszą,
    I trzykroć pod niebiosy – Z aniołami głoszą:
    O Święty, Święty, Święty, – Zastępów nasz Boże!
    Lud do wiary przyjęty – Niech Cię czcić pomoże.


Ostatni wiersz przypomina pierwotny zwyczaj Kościoła, że nowo ochrzczeni byli po raz pierwszy na Ofiarowaniu i Prefacji , więc ta pieśń odzywa się do nich, aby na nowo do wiary i chrztu przyjęci, pomogli czcić Pana Boga.