Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
KOMENTARZE / Odp: Narod
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Rudy dnia 2015-03-10 12:33:44 »
Zgadzam sie z panem JO co do islamu. To makabra jakaś, nie wiara, czy religia. :o
2
Encykliki i inne Nauki Kościoła / Sobór Watykański Drugi w świetle Tradycji…
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-11-13 23:13:23 »
" Możemy zatem patrzeć dziś z wdzięcznością na Sobór Watykański II.
Jeśli go odczytujemy i przyjmujemy w świetle prawidłowej hermeneutyki,
może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służąca zawsze potrzebnej odnowie Kościoła."
Benedykt XVI. 22 XII 2005 — Spotkanie z kardynałami, biskupami i pracownikami Kurii Rzymskiej

"II Sobór Watykański był i pozostaje nadal autentycznym znakiem Boga dla naszych czasów.
Jeśli będziemy umieli go odczytywać i przyjmować w obrębie tradycji Kościoła
 i pod pewnym przewodnictwem Urzędu Nauczycielskiego,
to będzie się on stawał coraz bardziej wielką siłą dla przyszłości Kościoła".
Benedykt XVI. Lourdes. 24 mars 2012.


Odczytujemy Sobór Watykański Drugi  w świetle Tradycji…

Tradycja
Dokumenty Soboru Watykańskiego Drugiego
Jest prawie niemożliwe, aby katolicy, którzy społem z heretykami lub schizmatykami uczestniczą w jakimkolwiek akcie kultu, warci byli usprawiedliwienia od tego pożałowania godnego przestępstwa.
Benedykt XIV, 1748, De Synodo, księga VI, rozdział 5, Art. 2
W pewnych specjalnych okolicznościach, takich jak zapowiedziane modły “o jedność” oraz na zebraniach ekumenicznych, dopuszczalne jest, a nawet pożądane zespolenie katolików z braćmi odłączonymi w modlitwie. Taka wspólna prośba jest zapewne nader skutecznym środkiem uproszenia łaski jedności
Sobór Watykański Drugi, Dekret o ekumenizmie, Nr 8
Zdanie potępione: Ludzie mogą znaleźć drogę do wiecznego zbawienia i osiągnąć to wieczne zbawienie przez praktykowanie jakiejkolwiek religii.
bł. Pius IX, 1864, Syllabus, Nr
Nasi bracia odłączeni sprawują wiele chrześcijańskich obrzędów, które – zależnie od różnych warunków każdego Kościoła lub Wspólnoty – niewątpliwie mogą w rozmaity sposób wzbudzić rzeczywiste życie łaski i którym trzeba przyznać zdolność otwierania wstępu do społeczności zbawienia”
Sobór Watykański Drugi, Dekret o ekumenizmie, Nr 316
Nie przystoi twierdzić, że Kościół Boży winien się zmieniać podług zmiennych potrzeb światowych
Pius VI, 1791, Quod Aliquantum
Kościół (…) może wzbogacać się i faktycznie się wzbogaca dzięki ewolucji ludzkiego życia społecznego nie w tym znaczeniu, jakoby brakowało czegoś w ustroju nadanym mu przez Chrystusa, lecz że ustrój ten głębiej można poznać, lepiej określić i szczęśliwiej dostosować do naszych czasów.
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Duszpasterska o Kościele Współczesnym, Nr 44
Nikt nie może służyć dwom panom (Mt 6, 24). Kto słucha jednego, zaniedbuje drugiego. Którego z nich słuchać mamy w razie sprzeczności rozkazów? Nie może to ulegać wątpliwości. Nie wolno zaprawdę dla miłości ludzi sprzeniewierzać się Bogu: grzechem jest poniewieranie praw Chrystusowych gwoli posłuszeństwa dla władz ziemskich; poświęcanie praw Kościoła ku poszanowaniu praw świeckich.
Leon XIII, 1890, Sapientiæ Christianæ
Chrześcijanie (…) nie mogą niczego goręcej pragnąć, niż żeby ludziom dzisiejszego świata służyć coraz wielkoduszniej i skuteczniej
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Duszpasterska o Kościele Współczesnym, Nr 93
Dość już nasłuchał się tłum o tym, co zowie się „prawami człowieka”, niechże usłyszy teraz o prawach Boga
Pope Leo XIII, 1900, Tametsi futura.
Kościół więc, mocą powierzonej sobie Ewangelii, proklamuje prawa ludzi, a dynamizm dzisiejszej doby, z jakim wysuwa się wszędzie te prawa, uznaje i ceni wysoko.
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Duszpasterska o Kościele Współczesnym, Nr 41
(…) nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie.
bł. Pius IX, 1864, Quanta Cura
Sobór oświadcza, że osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym zakresie. Poza tym oświadcza, że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym rozumem. To prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne.
Sobór Watykański Drugi, Deklaracja o Wolności Religijnej, Nr 2
Zdanie potępione: W naszej epoce nie jest już użyteczne, by religia katolicka miała status jedynej religii państwowej, z wykluczeniem wszystkich innych wyznań.
bł. Pius IX, 1864, Syllabus, Nr 77
Niegodziwie postępuje władza publiczna, jeśli za pomocą siły albo strachu, albo innych środków chce narzucić obywatelom wyznawanie albo odrzucenie jakiejkolwiek religii albo przeszkodzić komukolwiek we wstąpieniu do wspólnoty religijnej albo w opuszczeniu jej. (…) Wobec wszystkich należy postępować sprawiedliwie i humanitarnie. (…) społeczeństwu cywilnemu przysługuje prawo do bronienia się przeciwko nadużyciom, jakie mogłyby się pojawiać pod pretekstem korzystania z wolności religijnej, troska o taką obronę jest szczególnym obowiązkiem władzy cywilnej; musi się to jednak dokonywać nie w sposób arbitralny, ani nie przez niesprawiedliwe sprzyjanie jednej tylko ze stron,
Sobór Watykański Drugi, Deklaracja o Wolności Religijnej, Nr 6-7
Utrzymywać znowu o wierze, że nie ma istotnej różnicy pomiędzy rozmaitymi i sprzecznymi wyznaniami, wychodzi na to samo, co nie chcieć zgoła żadnej przyjąć wiary ani w sercu, ani w życiu. To zaś w rzeczy samej nie różni się nic od ateizmu, choć różni się w słowach. Bo kto jest przekonany, że Bóg istnieje, ten, jeżeli tylko nie chce sam sobie zaprzeczyć i stać się niedorzecznym, koniecznie też zrozumie, że nie mogą być równo uzasadnione, równo dobre, równo Bogu miłe wszystkie w używaniu będące sposoby kultu Bożego, kiedy tyle różnic między nimi zachodzi i sprzeczności w najważniejszych kwestiach
Leon XIII, 1885, Immortale Dei
Wspólnotom tym więc, dopóki słuszne wymagania porządku publicznego nie są naruszone, należy się prawnie wolność, aby rządzić się mogły według własnych norm, czcić najwyższe Bóstwo kultem publicznym, pomagać swym członkom w praktykowaniu życia religijnego i wspierać ich nauczaniem oraz rozwijać takie instytucje, w których członkowie mogliby ze sobą współpracować przy układaniu własnego życia według wyznawanych zasad religijnych. Podobnie przysługuje wspólnotom religijnym prawo do tego, by władza cywilna nie przeszkadzała im środkami prawnymi czy działalnością administracyjną w wybieraniu, kształceniu, mianowaniu i przenoszeniu swych własnych kapłanów, w komunikowaniu się z władzami i wspólnotami religijnymi znajdującymi się w innych krajach, we wznoszeniu budowli religijnych, a także w nabywaniu i użytkowaniu odpowiednich dóbr. Wspólnoty religijne mają też prawo do tego, aby nie przeszkadzano im w publicznym nauczaniu i wyznawaniu swej wiary słowem i pismem. (…) Poza tym wymaga wolność religijna, aby wspólnotom religijnym nie przeszkadzano w swobodnym okazywaniu szczególnej wartości ich nauki dla organizowania społeczeństwa i ożywiania całej aktywności ludzkiej.
Sobór Watykański Drugi, Deklaracja o Wolności Religijnej, Nr 4
Sam Papież Rzymski jest następcą błogosławionego Piotra księcia Apostołów i prawdziwym namiestnikiem Chrystusa oraz głową całego Kościoła, a także ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan i jemu w błogosławionym Piotrze została przekazana przez Pana naszego Jezusa Chrystusa pełna, najwyższa i powszechna władza pasterzowania, rządzenia i decydowania dla powszechnego Kościoła (…) autorytet św. Piotra musi pozostać na wieczność u papieża rzymskiego, i tak biskupi będący następcami Apostołów przyjmują w dziedzictwie ich władzę, by stan biskupów dosięgnął z konieczności wewnętrznej struktury (…) nie mają oni pełnej ni powszechnej, ni najwyższej zwierzchności, a więc nie można ich uważać za zastępców papieży rzymskich
Leon XIII, 1896, Satis Cognitum
Stan zaś biskupi, który jest następcą Kolegium Apostolskiego w nauczycielstwie i w rządzeniu pasterskim, co więcej, w którym trwa nieprzerwanie ciało apostolskie, stanowi również razem z głową swoją, Biskupem Rzymskim, a nigdy bez niego, podmiot najwyższej i pełnej władzy nad całym Kościołem
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Dogmatyczna o Kościele, Nr 22
Chrystus powierzył swemu Kościołowi pełnię prawdy
Pius XII, przemówienie, 9.3.1956
Przez wierność sumienia chrześcijanie łączą się z resztą ludzi w poszukiwaniu prawdy
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Duszpasterska o Kościele [w świecie] współczesnym, Nr 16

Wg. http://breviarium.blogspot.se
3
Polskie sprawy, komentarze aktualnosci / Administrativia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-09-29 12:24:33 »
Witam,
Mimo ze, budowa forum wyglada na zatrzymana w "polbiegu", nie oznacza to, ze jest zaniechana. Jesli pojawiac sie beda nowe rejestracje i wpisy, mozemy pomalu go uruchamiac...
Marost
4
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( I ) O ceremoniach i częściach Mszy św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 16:27:40 »
x
5
Wykład Obrzędów Mszy św / Lekcja albo „Epistoła”, Ewangelia św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 16:11:42 »
„Lekcja albo „Epistoła”
 czyli czytanie Apostolskich Listów albo wyjątków z proroctw.

Po modlitwach czyli prośbach czytano od najdawniejszych czasów różne wyjątki z Pisma św., zwłaszcza z listów Apostolskich, stąd też i ta nazwa pozostała. Lekcja znaczy tyle, co czytanie, bo dawniej lekcji nie śpiewano, tak jak dziś, lecz ją tylko, głośno czytano; ze starego zwyczaju pozostał tylko tytuł: Lectio , czyli czytanie. Zwyczaj ten czytania ustępów Pisma św. pochodzi jeszcze z czasów Apostolskich, a nawet, ściśle biorąc, jeszcze ze Starego Zakonu, w którym przy każdym nabożeństwie czytywano ustępy z Pisma św., jako słowo Boże i naukę Boga Samego. Czytanie to ustępów Pisma św. nie było tak krótkie jak dziś, i nie były stale przepisane ustępy, jak są teraz. Dopiero na rozkaz papieża Damazego, św. Hieronim wybrał i ułożył odpowiednie ustępy z listów Apostolskich i Proroków, jako też z Ewangelii św. i rozłożył je na cały rok. Podczas czytania Lekcji kapłan trzyma obie ręce na mszale, co ma oznaczać, że słowa Bożego potrzeba nie tylko słuchać, ale też i ręce do niego przyłożyć, czyli je wypełniać.
Po skończonej Lekcji ministrant odpowiada
  • „Deo gratias”, czyli „Bogu dzięki!”
Wyrażenie to już w czasach Apostolskich używane było, i w listach św. Pawła nieraz się spotyka; a i w codziennym życiu chrześcijan w zwykłym było używaniu. – O tym wyrażeniu prześlicznie mówi św. Augustyn:
  • „Możemy co lepszego wymyślić albo co piękniejszego usty wyrazić nad „Deo gratias”? Nad to słowo nic krótszego wymówić, nic milszego posłyszeć, nic wznioślejszego pojąć ani pożyteczniejszego powtarzać nikt nie zdoła!”


Ewangelia św.

1. Po Lekcji czyta jeszcze kapłan krótkie wyjątki z Psalmów, następnie przechodzi na środek ołtarza, gdzie nachylony odmawia modlitwę, mającą go usposobić i przygotować do czytania Ewangelii św.; tymczasem ministrant przenosi mszał na drugą stronę ołtarza. To przeniesienie mszału i przejście kapłana na drugą stronę jest bardzo znaczące, – przypomina opowiadanie Ewangelii przez Chrystusa Żydom; gdy ci Mesjasza odrzucili, i Jego nauki, przez Niego Samego i przez Apostołów ogłaszanej, nie przyjęli, przenieśli się Apostołowie z opowiadaniem Ewangelii do pogan.
Modlitwa, którą kapłan odmawia przed Ewangelią św., jest następująca:
  • „Oczyść serce moje i wargi moje, wszechmogący Boże, któryś wargi Izajasza proroka rozżarzonym węglem oczyścił. I mnie też przez łaskawe miłosierdzie swoje racz tak oczyścić, iżbym mógł godnie opowiadać świętą Ewangelię Twoją. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.”
Po czym następuje prośba o błogosławieństwo:
  • „Racz Panie pobłogosławić!”
I jeżeli diakon śpiewa Ewangelię, to kapłan daje mu błogosławieństwo, jeżeli zaś kapłan sam Ewangelię czyta lub śpiewa, to sam sobie w Imieniu Bożym błogosławieństwa udziela, mówiąc:
  • „Bóg niech będzie w sercu moim i  na ustach moich, abym godnie i umiejętnie głosił Ewangelię Jego. Amen.”
I nic dziwnego, że Kościół św. tak kapłana do ogłaszania Ewangelii św. przygotowuje, gdyż ze wszystkich części Pisma św., Kościół św. Ewangelię zawsze największą czcią otaczał, bo Ewangelia to treść objawienia Samego Syna Bożego Jezusa Chrystusa, to pełność łaski i prawdy to słowa Mądrości Przedwiecznej, przeważnie Jego własnymi ustami wypowiedziane i przez Niego światu ogłoszone. Dlatego też księgę Ewangelii Kościół od początku taką czcią otaczał. We wschodnim obrządku księga liturgiczna Ewangelii jest osobną księgą, zwykle bardzo kosztownie oprawioną, która w kościele po Najświętszym Sakramencie największą cześć odbiera. I czytaniu Ewangelii od początku zawsze szczególną cześć okazywano; podczas Ewangelii wszyscy zawsze na znak uszanowania powstawali, który to zwyczaj po dziś dzień się zachował. – Dawni Polacy, noszący miecz przy boku, podczas Ewangelii dobywali miecza z pochwy, na znak, że gotowi są prawdy Ewangelii i mieczem bronić, a w obronie jej i krew swą przelać. – Niechże to powstanie nie będzie u ciebie tylko czczą formalnością, ale, powstając podczas Ewangelii na znak prawdziwego uszanowania, wzbudź zarazem akt wiary żywej, że wierzysz w to wszystko, co ta Ewangelia św. zawiera i czego nas naucza i co nam do wierzenia podaje.

  2. Czytanie lub śpiewanie Ewangelii św. rozpoczyna kapłan pozdrowieniem:
  • „Dominus vobiscum”, – „Pan z  wami!”,
którego znaczenie już powyżej wytłumaczyłem. – Potem zaczyna:
  • „Sequentia (lub Initium) sancti Evangelii”,
co znaczy: Ciąg dalszy (lub początek) św. Ewangelii, – wedle tego, czy ustęp św. Ewangelii jest jej początkiem lub ciągiem dalszym. Równocześnie robi kapłan mały znak krzyża św., naprzód na św. Ewangelii, a potem na czole, na ustach i na piersiach. Ten znak krzyża na Ewangelii oznacza, że kapłan niejako z niej błogosławieństwo bierze i na siebie przenosi. Naznaczenie czoła, ust i serca znakiem krzyża św. oznacza, że ta Ewangelia św. ma być w naszej myśli, w naszej mowie i w naszym sercu.

Ministrant po ogłoszeniu tytułu św. Ewangelii w imieniu całego ludu mówi:
  • „Gloria Tibi Domine!” – „Chwała Tobie, Panie!”
Przypomina radość pogan, nawróconych przez ogłaszanie Ewangelii św., o czym wspominają Dzieje Apostolskie, przytaczając słowa św. Pawła do Hebrajczyków:
  • „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je (...) zwracamy się do pogan. (...) Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie”. (Dz 13, 46-48)
Po skończonej Ewangelii ministrant w imieniu ludu całego znów odpowiada:
  • „Laus Tibi, Christe!” – „Chwała Tobie, Chryste!”,
dziękując Panu Jezusowi za Ewangelię św. i jej ogłoszenie i za naukę w niej zawartą, – a kapłan całuje wtedy Ewangelię św. (we wschodnich obrządkach daje ją też ludowi do pocałowania), i równocześnie mówi:
  • „Per evangelica dicta deleantur nostra delicta”, – „Przez te słowa Ewangelii niech będą zgładzone przewinienia nasze”.
Po św. Ewangelii był w pierwotnych czasach Kościoła jej wykład połączony z nauką, którą zwyczajnie miewał sam biskup; zwyczaj ten zachował się po dziś dzień, i dlatego zwykle zaraz po Ewangelii bywa kazanie.

Zdarza się czasem, że równocześnie jest kilka Mszy św., i gdy przy jednym ołtarzu jest Ewangelia, przy drugim jest Podniesienie. Otóż wtedy ludzie nie powinni uwagę zwracać na czytaną Ewangelię i powstawać, – ale uklęknąć i cześć oddać Samemu Panu Jezusowi przy drugim ołtarzu za nas się ofiarującemu.

3. Na Ewangelię śpiewa lud zwykle zwrotkę następującą:

  • Oświeć nas, o Panie, słowem Twoim,
    Któreś nam zostawił w Kościele Swoim,
    Tak pisanym, jak podanym,
    Od Zborów kościelnych za prawe znanym.

Tę zwrotkę śpiewaną wytłumaczę.

Gdy śpiewasz: „ Oświeć nas, o Panie, słowem Twoim! ”, prosisz Pana Boga, aby twój umysł oświecić raczył tak słowem Swoim czyli nauką Swoją, w Ewangelii św. zawartą, jak i łaską Swoją, nauce tej towarzyszącą, – bo bez światła łaski Bożej, umysł nasz oświecającej i wolę naszą pobudzającej, ani prawd wiary świętej poznać, ani ich za prawdziwe uznać nie możemy, ani też woli naszej im poddać, abyśmy to, co za prawdę poznamy, pokochali i wykonali. Dalej następuje wyliczenie źródeł wiary, z których wiarę naszą świętą mamy: „ Któreś nam zostawił w Kościele Swoim, tak pisanym ”, – tj. tak w Słowie Bożym pisanym, którym jest całe Pismo św., tak Starego jak i Nowego Zakonu, – „ jak podanym ”, – którym jest cała nauka wiary, zawarta w tradycji czyli podaniu ustnym Kościoła św.; a wreszcie śpiewasz: „ Od Zborów kościelnych za prawe (nie za prawo!) znanym ”, co znaczy: które słowo Boże, tak pisane jak i podane, Zbory czyli Sobory Kościoła św. za prawe czyli prawdziwe uznały, i nam je jako takie do wierzenia podały.
Piękniejsza jest pieśń z Mszy św.: Z pokorą upadamy :

  • Ewangelia cała – z ust Bożych pochodzi,
    Ta ludziom światłość dała, – ta nas Bogu rodzi;
    Bóg Sam naukę daje, – która nie omyla,
    Iż się szczęśliwym staje, – kto się k’niej przychyla.


Ta druga pieśń jest bardzo jasna i  tłumaczenia nawet nie potrzebuje. W niej śpiewasz i wyznajesz, że Ewangelia cała z ust Boskich pochodzi! czyli uznajesz i wyznajesz, że Ewangelia św. i nauka jej, od Boga pochodząc, tym samym jest nauką Bożą i prawdą nieomylną. – „ Ta ludziom światłość dała ” – światłość nauki Bożej, rozum nasz oświecającej, abyśmy poznali, co dobre, a co złe, – i co czynić mamy, aby się zbawić. – „ Ta nas Bogu rodzi ” czyli, że żyjąc wedle nauki Ewangelii św., duchowo się odradzamy i dziećmi Bożymi stajemy. „ Szczęśliwym się staje, kto się k’niej przychyla! ” – czyli, że kto ku tej nauce Bożej się przychyla i skłania i ją wypełnia, ten, stając się dzieckiem Bożym, tym samym dostępuje największego szczęścia! – O trzymajże się prawd Ewangelii św., jeśli chcesz być prawdziwie szczęśliwym, bo Pan Jezus powiedział:

  • „Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.” (Mt 24, 35)

6
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( II ) Pierwsza część Mszy św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 15:58:15 »
Dominus vobiscum! – Pan z wami!

Po skończonym Gloria obraca się kapłan do ludu i pozdrawia go słowami:
   
  • „Dominus vobiscum!” co znaczy: „Pan z wami!”
a lud odpowiada:
   
  • „Et cum spiritu tuo”, tj. „I z duchem twoim”.
Jest to zbożny, stary wschodni zwyczaj wzajemnego pozdrawiania się, o którym jest wzmianka w księdze Ruth, że Booz tymi słowami swych żeńców pozdrawiał. Zwyczaj ten był powszechnym od czasów Apostolskich i zachował się we wszystkich prawie liturgiach. Znaczenie tego pozdrowienia jest w duchu chrześcijańskim bardzo głębokie i donośne. Przypomina ono nam najpierw tę obietnicę Chrystusową:
  • „gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.” (Mt 18 , 20)
czyli pozdrowienie to życzy nam, aby Chrystus Pan był z nami i w pośrodku nas; dalej tym pozdrowieniem życzy nam kapłan, aby Bóg z swoją łaską był w nas, a tak życzy nam największego daru łaski Bożej, bo z kim i w kim jest Pan Bóg, w tym jest i łaska Boska i błogosławieństwo Boskie! – Dlatego i Archanioł Gabriel, gdy w Imieniu Bożym pozdrowił i powitał Najświętszą Maryję Pannę przy Jej zwiastowaniu, powiedział Jej: „ Pan z Tobą! ” A to życzenie tymi dwoma wyrażone słowami, było największym życzeniem, jakie od Boga i w Imieniu Bożym Maryi złożyć mógł, bo w nim wyraził wszystko najlepsze, czego Maryi życzył i co Jej zwiastował. – Tym życzeniem i nam kapłan w Imieniu Bożym wszystkiego najlepszego życzy: Gdy ci więc kapłan powie: Dominus vobiscum! Pan z wami!  przypomnij sobie, że mieć Boga i łaskę Jego w sobie, jest największym darem i szczęściem człowieka, – i spytaj się sam siebie, czy masz ty Boga i łaskę Jego?... A jeśli jej nie masz, to proś Pana Boga, aby ci łaskę Swą, przez grzech ciężki utraconą, wrócić raczył, – i to za każdym razem ilekroć kapłan to pozdrowienie i życzenie we Mszy św. powtarza, a powtarza je w dalszym ciągu Mszy św. jeszcze siedem razy.

Kolekty – czyli modlitwy.

l. Po Dominus vobiscum kapłan wzywa wiernych do modlitwy słowem: Oremus! Módlmy się! Po czym śpiewa lub odmawia modlitwy, zwane kolektami czyli modlitwami zbiorowymi. Według tłumaczenia papieża Innocentego III, modlitwy te zbiorowymi się nazywają, ponieważ kapłan, będący niejako posłem i pośrednikiem ludu do Pana Boga, prośby i modły wszystkich zbiera i Panu Bogu je przedstawia. – Kapłan modlitwy te odmawia lub we Mszy śpiewanej śpiewa z rozłożonymi rękoma. Wedle dawnego zwyczaju podczas tej modlitwy i wierni, podobnie jak kapłan, mieli ręce jakby rozkrzyżowane i do góry wzniesione. Zwyczaj ten modlenia się jest bardzo dawny. Czytamy w Piśmie św., że już Mojżesz w taki sposób modlił się, i dopóki ręce miał w górę wzniesione, Żydzi podczas bitwy zwyciężali, a gdy Mojżesz ręce opuszczał, Izrael słabł i ustępował. – O tym zwyczaju modlenia się wspomina i św. Paweł w listach swoich (1 Tm 2, 8 ), jak też inni najdawniejsi pisarze kościelni, jak np. Tertulian:
  • „Modlimy się zawsze z rękoma rozciągniętymi i wzniesionymi”.
Papież Benedykt XIV mówi, że ten sposób modlenia się ma przypominać i naśladować Pana Jezusa modlącego się na krzyżu z rozpiętymi rękoma.

Prawie wszystkie te modlitwy są skierowane do Boga Ojca, a kończą się:
  • „Przez Pana Naszego, Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
Zakończenie to przypomina nam obietnicę Pana Jezusa, który powiedział:
  • „O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje.” (J 16, 23),
i tę drugą prawdę naszej wiary świętej, o której przed chwilą wspominałem, że jeden tylko jest pośrednik nasz u Ojca, Zbawiciel Nasz Jezus Chrystus; że więc modlitwy nasze, zaniesione do Boga przez Pana Jezusa, prędzej wysłuchane będą, – a przeciwnie, nawet nie będą wysłuchane, jeśli nie będą zaniesione i poparte przez Niego.
Modlitw tych bywa zwykle kilka; w bardzo uroczyste święta jest tylko jedna. Pierwsza jest zawsze zastosowana do uroczystości lub Świętego, o którym się Msza św. odprawia, inne dodane są według potrzeby. Modlitwy te są prześliczne i pochodzą z bardzo dawnych czasów, przeważnie są one układu Papieży: Leona Wielkiego, Gelazego i Grzegorza Wielkiego.

2. Przyznam się, że miałbym wielką ochotę te wszystkie modlitwy tu przytoczyć, szczupłość jednak tej książeczki na to mi nie pozwala. Przytoczę choć niektóre.
W Adwencie kolekty są następujące:
  • „Wzbudź, prosimy Cię, Panie, potęgę Twoją i przyjdź: abyśmy od grożących nam dla grzechów naszych niebezpieczeństw zasłużyli przy Twojej obronie być wybawieni i przy Twojej pomocy zbawieni”.
Na niedzielę II:
  • „Obudź, Panie, serca nasze, abyśmy przygotowali drogi Jednorodzonemu Synowi Twojemu, i abyśmy tak przez Jego przyjście oczyszczonym duchem Tobie służyć godnymi być mogli”.
Na niedzielę III:
  • „Wysłuchaj łaskawie, prosimy Cię, Panie, modlitw naszych, i ciemności umysłu naszego oświeć łaską Twych odwiedzin”.
Na niedzielę IV:
  • „Wzbudź, Panie, potęgę Swoją i przybądź, i z wielką mocą Swoją przyjdź nam na pomoc, aby przy pomocy łaski Twojej miłościwe przebaczenie Twoje przyspieszyło nam to, czemu grzechy nasze stoją na przeszkodzie”.
W niedzielę wśród oktawy Trzech Króli tak się Kościół modli:
  • „Prosimy Cię, Panie, wysłuchaj życzenie pokornie błagającego Cię ludu, aby widzieli, co czynić mają, i aby byli wzmocnieni do wypełnienia tego, co poznają”.
Jaka krótka, a jak pełna treści modlitwa!
W oktawę Trzech Króli:
  • „Boże, którego Syn Jednorodzony w  ciele naszym się okazał, daj, prosimy, abyśmy przez Tego, któregośmy, jako podobnego nam, zewnątrz poznali, wewnątrz odnowieni zostali”.
Na niedzielę 4 po Trzech Królach:
  • „Boże, który wiesz, że, w tak wielkich niebezpieczeństwach, dla słabości ludzkiej nie możemy się ostać, daj nam ratunek dla duszy i ciała, abyśmy to, co za grzechy nasze cierpimy, przy pomocy Twojej przezwyciężyć mogli”.
Na niedzielę 6 po Trzech Królach:
  • „Daj nam, wszechmogący Boże, abyśmy zawsze to rozważając, co z rozumem się zgadza, to, co Tobie się podoba, w słowach i w uczynkach wypełniali”.
Modlitwy niektóre na czas Postu:
  • „Boże, który winą (grzechem) bywasz obrażany, a pokutą przebłagany, wejrzyj łaskawie na prośby ludu Twego, pokornie Cię błagającego, i oddal od nas bicze gniewu Twojego, na które przez grzechy nasze zasługujemy.”
  • „Przychyl się, Panie, do próśb naszych i spraw to nam, abyśmy ten uroczysty Post który dla uleczenia dusz i ciał naszych zbawiennie ustanowiono, w pokornej służbie obchodzili.”
  • „Boże, który Kościół Twój dorocznym 40-dniowym postem oczyszczasz, daj czeladce Twojej, aby to, co od Ciebie przez post otrzymać usiłuje, to przez dobre uczynki wykonywała”.
W lecie modli się Kościół często o deszcz lub pogodę. O pogodę w sposób następujący:
  • „Panie, wysłuchaj nas, wołających do Ciebie, i pogody udziel nam, pokornie błagającym, abyśmy, sprawiedliwie za grzechy nasze ponoszący karę, przez uprzedzające miłosierdzie Twoje litości doznali”.
O deszcz:
  • „Boże, w którym żyjemy, ruszamy się i jesteśmy, udziel nam potrzebnego deszczu, abyśmy, teraźniejszą pomocą dostatecznie wspomożeni, z tym większą ufnością rzeczy wiecznych pożądali”.

7
Wykład Obrzędów Mszy św / Gloria
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 15:38:22 »
Gloria in excelsis Deo!
Chwała na wysokości Bogu


1. Po Kyrie eleison kapłan we Mszy śpiewanej intonuje, a w cichej odmawia hymn pochwalny: – Gloria in excelsis Deo tj. chwała na wysokości Bogu! – Wtedy i ty także razem z kapłanem ten hymn z całą uwagą i nabożeństwem odmów:

  „Chwała na wysokości Bogu. A na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Chwalimy Cię. Błogosławimy Cię. Wielbimy Cię. Wysławiamy Cię. Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja. Panie Boże, Królu Niebios, Boże, Ojcze wszechmogący. Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste. Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca. Który gładzisz grzechy świata, przyjm błaganie nasze. Który siedzisz po prawicy Ojca, zmiłuj się nad nami. Albowiem tylko Tyś sam jeden Święty. Tylko Tyś jest Panem. Tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste. Z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca. Amen.”
 

2. Żebyś lepiej tę wspaniałą modlitwę zrozumiał i przez to tym nabożniej ją wraz z kapłanem odmawiał, chcę ci ją choć trochę wytłumaczyć.

Pierwsze słowa tego hymnu śpiewali Aniołowie przy narodzeniu Pana Jezusa przy szopce Betlejemskiej, tj.: „ Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli ! ”. W dalszym swym ciągu, hymn ten jest od początku do końca jakby jednym okrzykiem duszy Boga miłującej, która w zachwycie dobiera wyrazy, aby jak najgodniej przemówić do Pana Boga, w Trójcy św. jedynego, i Jego wysławiać. Kardynał Bona tak o tym hymnie mówi:
  • „Nad ten hymn nie masz żadnego zacniejszego, czy uwzględnimy jego starożytność czy zacność i wzniosłość pochwał Boskich, które się w nim zawierają”. – „Chwała na wysokości Bogu!”
W pierwszych słowach hymn ten zwraca się w ogóle do Boga, bez odróżnienia Osób Boskich. – Słowo chwała oznacza uznanie czyjejś zacności, wielkości i wyższości, i zarazem okazanie tego uznania jakimś znakiem na zewnątrz. A ponieważ Pan Bóg jest Istotą najzacniejszą, największą i najwyższą, dlatego też nikt na większą chwałę nie zasługuje, i nikomu większa chwała się nie należy. To jest pierwszy i główny cel naszego istnienia: oddać chwałę Bogu! Kiedy więc Kościół przez usta kapłana, a z nim i lud cały, mówi Panu Bogu: Chwała! – to tym słowem mówi niejako:

wierzę, uznaję i wyznaję, że Ty, o Boże nasz, jesteś naszym największym i najwyższym Panem, któremu się od nas największa i najwyższa chwała i cześć należy, i tę cześć Tobie, o Boże nasz, teraz oddaję, za siebie i za cały świat, za wszystkie stworzenia rozumne i nierozumne!

A na ziemi pokój ludziom dobrej woli ”, to są dalsze słowa śpiewu Anielskiego. Tymi słowami wyrazili Aniołowie cel przyjścia Pana Jezusa na świat i cel drugi człowieka. – Pokój, to to samo, co szczęście: Bóg nas stworzył dla chwały Swej i dla szczęścia naszego. Tego pokoju i tego szczęścia nikt z ludzi mieć nie będzie, kto naprzód Boga nie uzna i Jemu chwały nie odda.
Pismo św. mówi:
  • „Nie ma pokoju dla bezbożnych”. (Iz 48, 22)
Ten pokój Boży i to szczęście Boże przyniósł Chrystus Pan i ten pokój Aniołowie przy Jego narodzeniu ludziom ogłosili, ale tylko ludziom dobrej woli! Pan Jezus też tym pozdrowieniem: Pax vobis! pokój wam , Apostołów pozdrawiał. Pamiętajże dobrze, że pokój ten i to szczęście doczesne i wieczne jest udziałem tylko ludzi dobrej woli! – Pan Bóg dał nam wolną i nieprzymuszoną wolę, – i od tej wolnej woli naszej zależy nasz wybór, zależy nasze szczęście, – gdy go tam szukać będziemy, gdzie się znajduje i gdzie je znaleźć możemy, tj. w oddaniu najwyższej czci i chwały Panu Bogu, przez wypełnienie Jego Najświętszej woli, przez zachowanie Jego przykazań, przez dźwiganie jarzma nauki Chrystusowej, jak to Pan Jezus Sam powiedział:
  • „Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.” (Mt 11, 29)
Gdy więc te słowa: „ pokój ludziom dobrej woli ”, – w tym hymnie odmawiasz, spytaj się sam siebie, czy jesteś ty człowiekiem dobrej woli?... czy oddajesz najwyższą cześć Panu Bogu przez zachowanie Jego przykazań, przez zachowanie i wypełnianie nauki Pana Jezusa we wszystkim?.. bo tylko wtedy będziesz człowiekiem dobrej woli, i tylko wtedy pokój i szczęście, ludziom dobrej woli obiecane, znajdziesz!

a) Chwalimy Cię! ...” Po ogólnym wyrazie chwały Bożej, złożonej Bogu na początku hymnu, tym ponownym wyrazem łacińskim: laudamus Te , znaczącym: chwalimy Cię lub wychwalamy i wysławiamy Cię, wyraża Kościół to samo jeszcze raz ponownie i dobitniej, odnosząc tę pochwałę już osobno do pierwszej Osoby Boskiej, do Boga Ojca. – I tę cześć i chwałę Bożą wyrażamy jeszcze dobitniej w następnych słowach, mówiąc:
  • „Chwalimy Cię. Błogosławimy Cię. Wielbimy Cię. Wysławiamy Cię.”
Chwałę oddajemy Panu Bogu sami, a  wychwalanie jest już oddawaniem chwały przed drugimi.
Dionizjusz Kartuz mówi:
  • „Boga wychwalamy, gdy Pana Boga i wielkość Jego innym objawiamy, a przez to samo chwalebnym i sławnym Go w umysłach innych czynimy”.
Te Boże pochwały kończymy wreszcie słowami:
  • „Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja. Panie Boże, Królu Niebios, Boże, Ojcze wszechmogący”.
W wyrazach tych nie tylko chwalimy Pana Boga, ale też dziękujemy Mu, tak za wszystkie dary i łaski od Niego otrzymane, jak też za tę chwałę Jego, – a zarazem w tej podzięce jest i nowa chwalba Boża, – czyli innymi słowy: dzięki Ci, Boże, składamy, a dziękując, tym samym i przez to samo chwalić Cię chcemy, – Ciebie Panie Boże, Królu Niebiański, Boże Ojcze wszechmogący!

Nazwą: „ Panie Boże ” wyrażamy najwyższą władzę i panowanie Boże nad nami, a zarazem nasze zupełne poddanie się pod tę Jego władzę. – Tytułem: „ Królu Niebios! ” wyrażamy, że Pan Bóg jest nie tylko naszym najwyższym władcą tu na ziemi, ale też, że On jest zarazem naszym Królem i Władcą w życiu przyszłym, w królestwie niebiańskim, przez Siebie założonym, a nam przygotowanym i obiecanym.

b) Po oddaniu chwały Bogu Ojcu zwracamy Się z podobnymi pochwałami i do drugiej Boskiej Osoby, do Syna Bożego Jezusa Chrystusa, i odzywamy się doń również nazwą: „Panie!”. – Gdyż, jak Bóg Ojciec jest Panem Naszym dlatego, że nas stworzył, tak i Jezus Chrystus jest zarówno z Bogiem Ojcem naszym najwyższym kapłanem, jako równy Ojcu i będący z Ojcem jednym i tym samym Bogiem:
  • „Wszystko przez Nie się stało, a  bez Niego nic się nie stało, co się stało.” (J 1, 3)
Nazywamy dalej Pana Jezusa Synem Jednorodzonym, gdyż to jest Jego godność i nazwa najwłaściwsza; tą nazwą najchętniej Sam Pan Jezus zwykł był Siebie nazywać i tą nazwą uczcił Go Sam Ojciec, gdy o Nim powiedział:
  • „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17, 5)
Dodatek: „ Jednorodzony ” odróżnia, synostwo Pana Jezusa od synostwa naszego, bo On jest jedynym Synem Bożym prawdziwym, Jednorodzonym z Boga Ojca, a my jesteśmy synami Bożymi tylko przybranymi.
Dalej nazywamy tego Syna Bożego jako Boga Wcielonego, jako Boga-Człowieka, Jego własną nazwą: Jezu Chryste , która Mu od Boga Samego przez Anioła daną była, i w tej nazwie wyrażamy całą Jego godność, jako Boga Zbawiciela i Odkupiciela, – i całe dzieło odkupienia.
  • „Imię Jezus (mówi ks. Korneliusz a Lapide), będąc właściwym i najdokładniejszym imieniem Słowa Wcielonego, zawiera w sobie wszystkie inne nazwy i imiona Chrystusa, których Mu bardzo wiele i najzacniejszych daje Pismo św., i wszystkie inne przewyższa; gdyż jest, jak mówi św. Paweł:
  • »Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował mu imię ponad wszelkie imię.«” (Flp 2, 9)
I ponownie po raz drugi nazywa Kościół św. Pana Jezusa:
  • „Panie Boże, Baranku Boży!”
a to dlatego, żeby przez to wyrazić i drugi tytuł i powód, dla którego Jezus Chrystus jako Baranek Boży za nas zabity i ofiarowany, jest Panem Naszym, gdyż tą ofiarą Swoją odkupił i wykupił nas z niewoli szatańskiej, w którą przez grzech pierworodny i przez grzechy nasze osobiste popadliśmy, jak mówi św. Augustyn:
  • „Przyszedł Odkupiciel i dał cenę okupu, – przelał Krew Swoją i kupił świat cały”.
Łącząc te dwa tytuły: Baranku Boży, Synu Ojca, – przypomina nam Kościół św. tę wielką prawdę naszej świętej wiary: że Barankiem Bożym i Ofiarą za grzechy nasze nie mógł być kto inny, tylko Sam Jednorodzony Syn Ojca, równy Bogu Ojcu!

Przypomniawszy Panu Jezusowi Jego godność i tytuły, zwraca się Kościół św. z prośbą do Jego litości i miłosierdzia, i błaga o zmiłowanie, wołając do Niego:
  • „Który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami! który gładzisz grzechy świata, przyjm prośbę naszą, i przedstaw ją Ojcu Swemu: »który siedzisz po Prawicy Boga i przyczyniasz się za nami« (Rz 8, 34), – zmiłuj się nad nami!”
Prośbą tą, przypomina nam Kościół św. tę wielką prawdę wiary naszej, którą wyraził św. Paweł:
  • „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który wydał Siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie.” (1 Tm 2, 5)
Tym wyrazem: miserere nobis , zmiłuj się nad nami, wybaw nas od mizerii i nędzy naszej, wyrażamy tylko jedną prośbę, ale tę najważniejszą i największą, bo prosimy o wybawienie od grzechów, ich skutków i następstw, – a przez to o wybawienie od wszystkiego złego, bo grzech jest największym złem i wszystko inne złe jest tylko skutkiem i następstwem grzechu!

c) Na zakończenie wreszcie tego wspaniałego hymnu łączy Kościół św. pochwały Syna Bożego z trzecią Boską Osobą i wyliczając jeszcze raz trzy główne przymioty Boskie: Świętość, władzę i najwyższy Majestat Boży, przypisuje je zarówno Synowi jak i Duchowi Świętemu, – i łączy ich obu z chwałą Boga Ojca czyli z Ojcem:
  • „Albowiem tylko Tyś Sam jeden Święty. Tylko Tyś jest Panem. Tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste. Z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca. Amen”.
I tak więc ten wspaniały hymn jest nie tylko wyrazem największej chwały Bożej, ale też zarazem wyznaniem wiary naszej w Boga i w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej.

Hymn ten Gloria, opuszcza się we Mszach żałobnych i w tak zwanych wotywnych, jak też w czasie adwentu i postu, gdy kapłan Mszę św. odprawia w kolorze fioletowym.

3. Na Gloria śpiewa lud pieśni następujące:

  • Już na wysokości Bogu chwała
    Z narodzin Chrystusa Pana się stała;
    A nam dany – pożądany
    Pokój na ziemi; – niech trwa nieprzerwany!

Słowa tej pieśni po wytłumaczeniu powyższym są już jasne.
W drugiej pieśni śpiewa lud:

  • Chwała Bogu! cześć, dzięki. – Od wszego stworzenia;
    Moc Boskiej Jego ręki – Daje znak zbawienia;
    Pokój głosi, ten w skutku – Byśmy trwale mieli,
    I Tobie bez trwóg, smutku – Służyli weseli!

I ta pieśń jest po uważnym jej przeczytaniu jasna, i dlatego więcej jej nie tłumaczę.

8
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( III ) Offertorium, Prefacja i Sanctus
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 14:28:55 »
Prefacja i Sanctus (Święty).

1. Zakończeniem Ofiarowania i przejściem zarazem, i wstępem do trzeciej i najważniejszej części Mszy św., tj. do Kanonu i Konsekracji czyli poświęcenia (lub przeistoczenia) Najświętszej Ofiary, – jest tak zwana Prefacja , po polsku: wstęp albo przedmowa. Jest ona jakby bramą tryumfalną, wprowadzającą nas do przedsionka najświętszych Tajemnic.
Pismo św. i tradycja czyli podanie mówią nam, że Pan Jezus, nim zamienił chleb i wino w Ciało i Krew Swoją, złożył Ojcu Swemu Niebieskiemu dzięki, i to w sposób niezwykle uroczysty. – Kościół św., idąc w ślad Boskiego Założyciela Swego, po Ofiarowaniu, na wstępie do Kanonu , w hymnie niezwykle wspaniałym i uroczystym, składa Panu Bogu dzięki, wzywając do tego całe Niebo, wszystkich Aniołów i Samego Syna Bożego, a Zbawiciela i Brata Naszego, Jezusa Chrystusa.

Jak nam podanie mówi, Prefacja pochodzi jeszcze z czasów Apostolskich. Wszystkie bez wyjątku liturgie, tak wschodnie, jak i zachodnie, mają ten hymn dziękczynny; najdawniejsi Ojcowie święci w pismach swoich czynią o nim wzmiankę. W obrządku łacińskim jest kilkanaście różnych odmian Prefacji , zastosowanych do różnych świąt i uroczystości, ale wszystkie mają treść tę samą.

2. Weźmy pod rozbiór zwykłą codzienną Prefację .
Prefacja składa się z 3 części: wstępu, środka i zakończenia.

Wstęp stanowią cztery wezwania z czterema odpowiedziami. Najpierw kapłan odmawiane cicho Sekrety kończy głośno (a we Mszy śpiewnej śpiewa):
  • „Per omnia saecula saeculorum!” –  „Przez wszystkie wieki wieków!”
Na co ministrant w imieniu całego ludu odpowiada:
  • „Amen!”
Potem kapłan pozdrawia lud zwykłym pozdrowieniem, nam już znanym i powyżej wytłumaczonym:
  • „Dominus vobiscum!” – „Pan z  wami!”
Na co ministrant odpowiada:
  • „Et cum spiritu Tuo.” – „I z  duchem twoim.”
Przy tym pozdrowieniu kapłan nie obraca się do ludu, jak zwykle, ale mówi je zwrócony ku ołtarzowi, gdyż po Offertorium aż do Komunii św. kapłan nigdy już od ołtarza się nie odwraca, a w dawniejszych czasach przez całą tę część ołtarz był nawet zasłoną od ludu zasłonięty. – Następnie kapłan podnosi oczy i ręce ku niebu i w tonie bardzo uroczystym śpiewa:
  • „Sursum corda!” – „W górę serca!”
A ministrant na to wezwanie kapłana w imieniu całego ludu odpowiada:
  • „Habemus ad Dominum!” – Mamy je ku Panu! (serca podniesione).
Krótkie słowa, ale pełne znaczenia. – Bł. Henryk Suzo z tak nadzwyczajną pobożnością i zapałem zwykł był śpiewać to Sursum corda! – że samo słuchanie tego, obecnych do pobożności pobudzało i zagrzewało. – Jeśli podczas całej Mszy św. serca nasze powinny być wzniesione ku niebu, do Boga, – tedy szczególniej w tym czasie, w którym ma zstąpić na ołtarz, jako ofiara za nas, Sam Jednorodzony Syn Boży Jezus Chrystus! – Ojcowie święci całej swej wymowy używają, dobierają najgorętszych wyrażeń, aby nam przypomnieć ważność tej chwili, i obowiązek podniesienia serca i ducha do Pana Boga czyli skupienia ducha. I tak np. św. Cyprian tak się o tym wyraża:
  • „Kiedy jesteśmy przy modlitwie, mamy dobrze uważać i całym sercem modlitwie się oddać. Niech odstąpi od nas każda myśl cielesna i światowa, i niech dusza wtedy o niczym innym nie myśli, jak tylko o tym, co się modli. Dlatego i kapłan przed Kanonem w Prefacji przygotowuje umysły braci, mówiąc: w górę serca! – aby, gdy lud odpowiada: Mamy do Pana! (serca podniesione), przez to upomniany był, że o niczym innym myśleć nie ma, jak tylko o Panu Bogu.”

Oby to zawsze prawdą było! Oby nigdy nikogo nie było podczas Mszy św., a zwłaszcza w tej tak uroczystej chwili, który by nie miał serca i duszy do Boga podniesionych!, który by miał serce i duszę czym innym zajęte, niż Bogiem! Przytoczę tu jeszcze napomnienie św. Jana Chryzostoma:
  • „Coś to za słowo odpowiedział kapłanowi?... Czy na jego wezwanie: W górę serca! – nie odpowiedziałeś: mamy je podniesione do Boga?!... I czyż ci nie wstyd, czy się nie rumienisz, że cię w tej chwili na kłamstwie złapano?! Rozważ to tylko dobrze; oto zastawiono ci ucztę, ofiaruje się za ciebie Baranek, w kielichu tryska Krew z boku Chrystusowego na twe oczyszczenie, – a ty w tak strasznej chwili nie wstydzisz się i nie boisz się kłamać! Tak, mówię, kłamać! bo czyż to nie kłamstwo mówić: mam serce podniesione do Boga, – kiedy go do Boga wcale nie podnosisz i podniesionego nie masz?!”

Pamiętajże dobrze o słowach tego Świętego!
Wreszcie w ostatnim wezwaniu kapłan wzywa lud:
  • „Gratias agamus Domino Deo Nostro!” –  „Czyńmy dzięki Panu Bogu naszemu!”,
a w tym wezwaniu wskazuje na cel Prefacji . Podczas tego kapłan pokornie głowę schyla i ręce składa, na znak, że i sam i wszyscy z nim te serca, w górę do Boga podniesione, składają jakby Panu Bogu w ofierze u stóp tronu Boskiego Jego Majestatu.

Na to wezwanie kapłana do składania dzięk Panu Bogu, ministrant w zastępstwie ludu całego odpowiada:
  • „Dignum et justum est!” – „Godne jest to i sprawiedliwe!”
A kapłan przejmuje tę odpowiedź, rozwija ją i wykonuje w tym wspaniałym hymnie, który stanowi środek i treść Prefacji , – a który teraz przytoczyć i wytłumaczyć zamierzam.

3. [/b]Prefacja sama tak opiewa:

  • „Prawdziwie jest to godnie i sprawiedliwie, słusznie i zbawiennie, abyśmy zawsze i wszędzie dzięki Tobie czynili, Panie Święty, Ojcze wszechmogący, wiekuisty Boże; Ty z jednorodzonym Synem Twoim i Duchem Świętym jeden jesteś Bóg, jeden Pan, nie jednością jedynej osoby, ale w trzech Osobach jednej Istoty. Co bowiem z objawienia Twego wierzymy o Twojej chwale, toż o Synu, to i o Duchu Świętym, bez żadnej różnicy utrzymujemy; tak, iż wyznając prawdziwe i wiekuiste Bóstwo, wielbimy Osób odrębność, w Istocie jedność i równość w Majestacie. Co też wychwalają Aniołowie i Archaniołowie, Cherubiny i Serafiny, którzy nie przestają wołać codziennie, mówiąc jednogłośnie:
    Święty! Święty! Święty, Pan Bóg Zastępów. Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej. Hosanna na wysokości. Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie. Hosanna na wysokości.”
Rozbierzmy ten hymn pochwalny.
Zaprawdę godną i sprawiedliwą rzeczą jest, słuszną i zbawienną, abyśmy Ci zawsze i wszędzie dzięki składali! ” Kościół św. wylicza tu przez usta kapłana cztery tytuły, dla których Panu Bogu w każdym czasie i na każdym miejscu dzięki składać mamy:
  • 1.    Bo to rzecz godna;
    2.    Bo to rzecz sprawiedliwa;
    3.    Bo to rzecz słuszna;
    4.    Bo to rzecz zbawienna.
Pierwszy tytuł: bo to rzecz Boga godna, – ponieważ stworzeni jesteśmy od Boga, bo On Największym, bo On naszym Stwórcą i Najwyższym Panem, od którego wszystko mamy!... a więc godzien jest, abyśmy Jemu dzięki składali!...

Po wtóre, jest to rzecz sprawiedliwa, – justum . – Ten wyraz łaciński: „ justum ” pochodzi od jus , prawo i odpowiadający prawu obowiązek; – a więc justum oznacza tu z jednej strony prawo Boże, jakie Pan Bóg ma z tylu powodów do naszej wdzięczności, a z drugiej nasz obowiązek i powinność, z tego prawa wynikające i temu prawu odpowiadające.

Po trzecie, jest to rzecz słuszna; – czyli to prawo Boże i ten obowiązek nasz rzeczą jest słuszną, bo wdzięczność za otrzymane dobrodziejstwa jest słusznym obowiązkiem każdego. Choć każda cnota ma swoich przeciwników, – i każdy występek ma swoich obrońców, – a jednak wdzięczność to jedyna chyba cnota, która przeciwników nie ma, i której by słuszności wszyscy nie uznawali; a niewdzięczność to jedyny występek, który wszyscy potępiają! I  dlatego sprawiedliwą i słuszną rzeczą jest, i powinnością i obowiązkiem naszym Panu Bogu dzięki składać i przez to wdzięczność naszą okazywać!

Po czwarte jest to rzeczą zbawienną, czyli to składanie dzięk Panu Bogu należnych jest nam samym zbawienne, pożyteczne i korzystne; – bo od czasu, jak Boski nasz Zbawiciel nas odkupił:
  • „wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28),
a jeśli wszystko, to szczególniej to składanie dzięk Panu Bogu należnych, bo każde takie podziękowanie jest zarazem jakby nową prośbą, i to prośbą najskuteczniejszą, skłaniającą Dobroć Bożą do udzielenia nam nowych łask i dobrodziejstw.
Abyśmy Ci zawsze i wszędzie dzięki składali ”. Te dwa przysłówki: zawsze czyli w każdym czasie, – i wszędzie czyli na każdym miejscu, – bardzo wiele wyrażają. Od początku swego istnienia jesteśmy zawsze i wszędzie z Bogiem i w Bogu:
  • „Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i  jesteśmy” (Dz 17, 28),
nigdy i nigdzie nie jesteśmy bez Boga, nigdy i nigdzie od Boga nie jesteśmy niezależnymi!
  • „Bóg jest jakby morzem jakimś niezmierzonym, – mówi św. Augustyn, – w nieskończonej przestrzeni rozciągniętym, w którym świat i wszystko, co na nim jest, jest jakby zanurzone, bardziej niż gąbka w wód oceanie”.
Temu zawdzięczamy nasze istnienie i życie nasze, ruch i wszystko nasze. – Pięknie to wyraża Psalmista Pański:
  • „Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.” (Ps 139 (138), 7-8)
Stąd wynika, że zawsze i wszędzie o Panu Bogu pamiętać i Jemu za wszystko zawsze i wszędzie dzięki składać powinniśmy; bo zawsze i wszędzie, wszystko, co mamy, od Niego mamy!
Panie Święty! Ojcze wszechmogący! Wieczny Boże! Przez Chrystusa Pana naszego ”. Jak powyżej przytoczone były 4 tytuły i przyczyny, dla których Panu Bogu wdzięcznymi być i dzięki Mu składać mamy, – tak w tych wyrazach zawarte są cztery nowe do tego pobudki:

  • 1.    Bo On jest Panem Świętym! bo władza Jego Najwyższa rozciąga się na wszystko;
    2.    Bo On jest Ojcem naszym, – i to Ojcem najlepszym i wszechmogącym, – a więc chce i może nam wszystkiego udzielić;
    3.    Bo panowanie Jego i władza Jego rozciąga się na czas wszelki, a nawet na wszystkie czasy, – gdyż On jest wieczny! bez początku i bez końca!
    4.    Bo On nam dał Boskiego Syna Swego Jezusa Chrystusa, przez którego otrzymaliśmy odkupienie i zbawienie i wszystkie łaski nadprzyrodzone, do zbawienia potrzebne. Chrystus, Pan nasz, jest tym węzłem, który łączy stworzenie ze Stwórcą, człowieka z Bogiem, i jeżeli stworzenie ma przystęp do Stwórcy i jest Jemu miłe, to tylko przez Chrystusa i dla Chrystusa! I dlatego i te dzięki Bogu należne, Kościół św. składa Ojcu Niebieskiemu: „ Przez Chrystusa Pana naszego !”
„Przez którego Majestat Twój wychwalają Aniołowie, uwielbiają i cześć Boską Mu składają Państwa, drżą Zwierzchności, Niebiosa i Niebios Mocarstwa i Błogosławieni Serafini wspólną wielką radością razem wysławiają” . Przez słowo: Majestat Twój – rozumie się tu to samo, co Bóstwo i zbiór wszystkich najwyższych, nieskończonych doskonałości i przymiotów Boskich, przez które Bóg jest Nieskończoną Istotą, najwyższym Majestatem, Potęgą i Władzą. Wpatrzeni w ten niezgłębiony szczyt doskonałości i przymiotów Bożych i zachwyceni tą niepojętą pięknością i Majestatem Bożym, wszystkie chóry Anielskie ten nieskończony Majestat bezustannie wielbią, chwalą i wysławiają, i cześć Mu Boską najwyższą oddają! A że i oni sami nie są w stanie Bogu czci takiej oddać, jaka się tej Najwyższej Boskiej Istocie należy, więc i oni biorą za Pośrednika Syna Bożego Jezusa Chrystusa, równego Ojcu i z Nim i przez Niego Bogu cześć Boską oddają.

Następnie kapłan wylicza chóry Anielskie: Aniołów, Państwa, Zwierzchności, Mocarstwa, Serafinów, – których wspomnieniem chce się zachęcić do podobnego uwielbienia Pana Boga, jakim Aniołowie cześć Jemu oddają.

Pismo św., tradycja i  powaga Kościoła pouczają nas, że jest dziewięć chórów Anielskich, różnych od siebie stopniem, doskonałością, godnością i chwałą. W Prefacji jest ich tylko pięć wspomnianych i wymienionych, i to w szeregu odwrotnym, począwszy od najniższych, tj. Aniołów, których Pan Bóg jakby w poselstwie do ludzi posyła, i stąd ich nazwa; bo Anioł, z greckiego słowa angelos , po łacinie angelus , znaczy to samo, co poseł. – Z chóru Aniołów są też zwykle nasi Aniołowie Stróżowie. Wyższym chórem Aniołów są Archaniołowie, pod których opiekę oddaje Pan Bóg stowarzyszenia społeczne, miasta i kraje. Do tego chóru należą trzej nam znani Archaniołowie: św. Michał, patron Galicji, św. Rafał, posłany do Tobiasza, – i św. Gabriel, który zwiastował św. Zachariaszowi narodzenie św. Jana Chrzciciela, i Najświętszej Maryi Pannie, Pana Jezusa.

Trzecim chórem są Principatus czyli Księstwa, pod ich opiekę oddaje Pan Bóg całe królestwa. Dalej następują Virtutes czyli Moce albo Mocarstwa, których Bóg używa zwykle do działania cudów, jak naucza św. Grzegorz Wielki.

Po nich są Potestates czyli Zwierzchności, których mocy poddał Pan Bóg duchów złych; i Dominationes czyli Państwa, te są jakby władzą przełożoną nad niższymi chórami.

Do najwyższej, hierarchii czyli rzędu należą trzy ostatnie chóry: Trony, Cherubini i Serafini; – są to jakby najbliżsi Dworzanie Pana Boga, – a z tych najwyższymi są Serafini, i pałają największą miłością ku Panu Bogu.

Liczba tych wszystkich Aniołów jest bardzo wielka, i jak św. Tomasz naucza, przewyższa o wiele wszystkie inne stworzenia, wszystkich ludzi, co są, byli, i będą. Pismo św. w wielu miejscach o tym nam wspomina, jak np. u proroka Daniela:
  • „Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim.” (Dn 7, 10)
Ci wszyscy Aniołowie poznają bez porównania lepiej Pana Boga i nieskończoną piękność i Majestat Jego, i dlatego ustawicznie Go wielbią, sławią, czczą i wychwalają. Kapłan prosi Pana Boga, aby wraz z uwielbieniami wszystkich Aniołów, a zwłaszcza najwyższych tj. Serafinów, i nasze uwielbienia przyjąć raczył.

Zakończeniem Prefacji są naprzód słowa:
Święty, Święty, Święty! Pan Bóg Sabaoth! (czyli Zastępów). Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej!” Słowa te wyjęte są z proroctwa Izajasza Proroka (Iz 6,3). Izajasz prorok i św. Jan Ewangelista w swym objawieniu mówią nam, że Serafini ustawicznie te słowa przed Majestatem Bożym nucą, i stąd pieśń ta nazywana jest seraficzną.

Przez słowa: Święty, Święty, Święty, wyraża Kościół św. jeden z najwznioślejszych przymiotów Pana Boga, tj. Świętość Bożą, która na tym polega, że Bóg z Istoty Swej koniecznie kocha to, co dobre, a nienawidzi złego i nim się brzydzi; – a w tym jest zawarta największa pochwała Boża. Te słowa: Święty! po trzykroć kapłan powtarza, tak dla wyrażenia troistości Osób Boskich, – jak też dla tym dobitniejszego wyrażenia i jakby zaznaczenia tej najwyższej Świętości Bożej.

Pan Bóg Sabaoth ”. Słowo hebrajskie: „ Sabaoth ” oznacza tyle, co wojska nieprzeliczone, czyli zastępy bardzo liczne, nieprzeliczone.
Drugą częścią zakończenia są słowa, którymi lud witał Pana Jezusa, wjeżdżającego tryumfalnie do Jeruzalem:
  • „Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!” (Mt 21, 9)
W pierwszej części zakończenia słowami: Święty, Święty, Święty, po trzykroć powtórzonymi, oddaje kapłan cześć trzem Osobom Boskim, czyli całej Trójcy Przenajświętszej; – a w drugiej części zwraca się osobno do Słowa Wcielonego, Jezusa Chrystusa, Baranka Bożego, – wedle tego, co pisze św. Jan w objawieniu swym, że Święci w niebie składają cześć Bogu siedzącemu na stolicy Majestatu Swego, i Barankowi, czyli Bogu-Człowiekowi Jezusowi Chrystusowi.

Słowo: „ Hosanna ” zawierało prośbę: zbaw, prosimy, ale także wesoły okrzyk: cześć! chwała! Hosanna na wysokościach! znaczy to samo, co: Cześć Panu, co mieszka w niebiosach!

Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie! ” Słowa te, jak już wspomniałem, wypowiedział po raz pierwszy lud żydowski na powitanie Pana Jezusa, przy Jego wjeździe tryumfalnym do Jeruzalem, – a słowami tymi wyraził wielką prawdę, że Pan Jezus przyszedł na świat w Imię Pańskie, posłany od Boga jako Posłannik Boży i prawdziwy Mesjasz. Z nie mniejszą prawdą powtarza te słowa i teraz kapłan we Mszy św., gdyż w niej przychodzi ten Sam Pan Jezus na ołtarz, jako ofiara za nas, z nie mniejszą obfitością łask Swoich. – Oby wszyscy o tym pamiętali – i z tego Jego przybycia korzystali!

Na końcu Prefacji przy słowach: Święty, Święty, Święty, – ministrant po trzykroć dzwoni, pobudzając tym zewnętrznym znakiem lud do wspólnego dziękczynienia, uwielbienia i oddania hołdu Panu Bogu!

4. Po Prefacji i Sanctus lud śpiewa pieśni następujące:
  • Pozwólcie, o Święci Aniołowie,
    Którzy też jesteście nasi Stróżowie,
    Niech wraz z Wami – Zaśpiewamy:
    Święty, Święty, Święty; – Pan z zastępami!
W drugiej pieśni, „ Z pokorą upadamy ”, na Sanctus śpiewa się:
  • Do Boga nasze głosy – Niechaj się podnoszą,
    I trzykroć pod niebiosy – Z aniołami głoszą:
    O Święty, Święty, Święty, – Zastępów nasz Boże!
    Lud do wiary przyjęty – Niech Cię czcić pomoże.


Ostatni wiersz przypomina pierwotny zwyczaj Kościoła, że nowo ochrzczeni byli po raz pierwszy na Ofiarowaniu i Prefacji , więc ta pieśń odzywa się do nich, aby na nowo do wiary i chrztu przyjęci, pomogli czcić Pana Boga.

9
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( IV ) Kanon i konsekracja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 13:40:21 »
Po Konsekracji. Druga część Kanonu.

1. Ostatnie słowa Kanonu były: „ na moją czyńcie pamiątkę ”. Otóż do tych słów kapłan nawiązując, tak dalej się modli:
    „Przeto i my słudzy Twoi, Panie, oraz lud Twój święty, wspominając tak błogosławioną Mękę, jak też i Zmartwychwstanie z otchłani i chwalebne Wniebowstąpienie tegoż Chrystusa, Syna Twojego, Pana naszego, ofiarujemy przedostojnemu Majestatowi Twojemu, z darów i dobrodziejstw Twoich, Hostię czystą, Hostię świętą, Hostię Niepokalaną, Chleb święty wiekuistego życia i Kielich zbawienia wiecznego.”
Kapłan czyni nad Przenajświętszą Ofiarą pięć razy znak krzyża św., ale to robienie znaków krzyża św. ma już tu całkiem inne znaczenie, aniżeli przed Konsekracją; przedtem bowiem ofiarę jeszcze nie poświęconą, niejako poświęcał i błogosławił, teraz zaś już nie poświęca ani nie błogosławi, lecz tylko tę odnowioną ofiarę krzyżową oznacza i przez zasługi krzyża św. błogosławieństwo z niej czerpie, jak to tłumaczy papież Benedykt XIV.

Kapłan mówi „ lud Twój święty ”, nie w tym znaczeniu, jak gdyby wszyscy, na Mszy św. będący, byli rzeczywiście już świętymi, ale, że wszyscy są członkami świętego Kościoła, który z przeznaczenia swego i z istoty swej jest święty, i że wszyscy mają być również świętymi, jak mówi Pismo św. w niejednym miejscu:

    „w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świetymi bądźcie, bo ja jestem święty.” (1 P 1, 15)
    „W Nim bowiem wybrał nas (...) abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.” (Ef 1, 4)

I dlatego dawniej pierwsi chrześcijanie zwykle się wzajemnie świętymi nazywali.

2.   W drugiej modlitwie kapłan tak się dalej modli:

    „Racz na nie wejrzeć przejednanym i łaskawym obliczem i przyjąć je tak mile, jak mile przyjąć raczyłeś dary sprawiedliwego sługi Twego Abla, i ofiarę Patryarchy naszego Abrahama, i tą, którą Ci złożył najwyższy Kapłan Melchizedech, ofiarę świętą, Hostię niepokalaną”.
Modlitwę tę, zanosi Kościół św. przez usta kapłana nie ze względu na Ofiarę Samego Jezusa Chrystusa, – gdyż ta ofiara zawsze Panu Bogu bez porównania milszą jest, aniżeli były wszystkie inne ofiary; – ale kapłan prosi Pana Boga, żeby tak łaskawie przyjąć raczył nasze ofiarowanie tej ofiary Mszy św., – jak łaskawie niegdyś przyjął wspomniane ofiary Starego Zakonu, które w szczególniejszy sposób były Panu Bogu przyjemne, i w szczególniejszy sposób były figurą ofiary Mszy św., – a mianowicie:

  • 1.    najpierw ofiarę Panu Bogu ze swej trzody; i dlatego, że ofiara jego Panu Bogu miłą i przyjemną była, zginął z bratobójczej ręki zazdrosnego brata swego Kaina;
    2.    ofiarę Abrahama, który nie wahał się w ofierze przynieść własnego syna Izaaka; a ta ofiara w najszczególniejszy sposób była figurą ofiary Pana Jezusa na krzyżu;
    3.    wreszcie ofiara króla i kapłana Melchizedeka, który w ofierze Panu Bogu ofiarował chleb i wino, – a tak stał się figurą ofiary Nowego Zakonu, Mszy św.

Już Psalmista Pański (Ps 110 (109), 4) w proroczym duchu nazwał Pana Jezusa „ Kapłanem na wieki, na wzór Melchizedeka ”. – I św. Paweł w liście swym do Hebrajczyków tę ofiarę Melchizedeka, i podobieństwo jej z ofiarą Mszy św. zaznaczał, a za nim wielu Ojców świętych zastanawiało się nad tą ofiarą Melchizedeka, który ofiarował chleb i wino, i nasza ofiara Nowego Zakonu, dla podobieństwa z tą ofiarą nazywa się także ofiarą Melchizedeka.

I ofiary Aarona były przez Boga samego ustanowione i figurą ofiar Nowego Zakonu, a jednak Kościół św. ich tu nie wspomina, i to z pewnością nie bez szczególniejszego zrządzenia Ducha Świętego, bo w tych ofiarach nie miał Pan Bóg takiego upodobania, owszem, nawet wyraźnie przez proroka Malachiasza zapowiedział ich odrzucenie, a ustanowienie Ofiary nowej, Nowego Zakonu, prawdziwie Boskiemu Majestatowi Swemu miłej.
    „Nie mam ja upodobania do was, mówi Pan Zastępów, ani Mi nie jest miła ofiara z waszej ręki. Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie będzie imię moje między narodami, a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany imieniu memu i ofiara czysta.” (Ml 1, 10)

3.   Trzecią modlitwę zaczyna Kapłan odmawiać, głęboko nachylony, z rękoma na ołtarzu złożonymi:

    „Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, rozkaż, by ręce Anioła Twego zaniosły tę Ofiarę na niebiański Twój ołtarz, przed oblicze Boskiego Majestatu Twego, abyśmy wszyscy, tego ołtarza uczestnicy, pożywając przenajświętsze Ciało i Krew Syna Twego otrzymali z niebios pełnię błogosławieństwa i łaski. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.”
Dwie prośby kapłan w modlitwie tej do Pana Boga kieruje:

  • 1.    prosi, aby ta ofiara przez ręce św. Anioła, na ołtarz Boży w niebie zaniesiona była;
    2.    aby przystępujący do Komunii św. wszelkim błogosławieństwem i łaską Boską z niej napełnieni byli.
Anioł, jako czysty duch, rąk nie ma, którymi by się przy niesieniu posługiwał, – jest to więc tylko przenośne, obrazowe wyrażenie, w którym prosimy o pośrednictwo Anioła czyli Posłańca Bożego w przedłożeniu i przedstawieniu tej ofiary Panu Bogu. Papież Innocenty III utrzymuje, że tu mowa o zwykłym Aniele, według tego, co powiedział Sam Archanioł Rafał do Tobiasza:
 
  • „gdy ty i Sara modliliście się, ja przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim”. (Tb 12, 12)
Wielu Teologów jednak, ze św. Tomaszem na czele, utrzymuje, że tym Aniołem czyli Posłańcem Bożym nie jest żaden zwykły Anioł, choćby i najwyższy z duchów Anielskich, tylko jedynie Sam Jezus Chrystus, którego Pismo św. nieraz Aniołem czyli Bożym Posłannikiem nazywa. – Ten Jezus Chrystus przedstawia Ojcu Swemu tę ofiarę, a i w Niej wszystkie zasługi Swoje, – i te ofiaruje za nas na ołtarzu niebiańskim, w niebie się znajdującym, jak nauczają św. Izydor, Doktor Kościoła, i Bł. Odo, w swym tłumaczeniu Mszy św., – a za nimi papież Benedykt XIV.

W drugiej prośbie uprasza kapłan o łaski Boskie dla wszystkich, mających uczestnictwo w tym ołtarzu i tej ofierze – a uczestnictwo to może być dwojakie: gdy ktoś albo rzeczywiście przyjmuje Ciało i Krew Pana Jezusa, – albo tylko duchowo. O szczególne błogosławieństwo Kościół św. uprasza dla tych, którzy rzeczywisty udział mają w przyjęciu Ciała i Krwi Pana Jezusa, jak to czynili pierwsi Chrześcijanie przy każdej Mszy św., – i dla tych prosi: iż byśmy z tego nieskończonego źródła łaski, jakim jest ta Najświętsza Ofiara i ten Boży pokarm, dla nas w Niej przygotowany, otrzymali z niebios pełnię błogosławieństwa i łaski. W każdym więc razie większą korzyść ze Mszy św. odnoszą ci, którzy podczas niej i do Stołu Pańskiego przystępują, aniżeli ci, którzy tylko jej słuchają!

  4. W czwartej modlitwie czyni kapłan Memento czyli wspomnienie za umarłych i modli się za nich w następujący sposób:

    „Pomnij też, Panie, na sługi i służebnice Twoje NN., którzy nas wyprzedzili ze znamieniem wiary i śpią snem pokoju.”
Tu kapłan po cichu wymienia te dusze zmarłych, za które Mszę św. ofiaruje i które szczególniej miłosierdziu Boskiemu polecić pragnie. Następnie tak się dalej za nie modli:

    „Błagamy Cię, Panie, użycz im i wszystkim tym, którzy w Chrystusie spoczywają, miejsca ochłody, światła i pokoju. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.”


Z ofiary Jezusowej, z Jego męki i śmierci, jedni z pierwszych skorzystali więźniowie otchłani i czyśćca, bo dusza Zbawiciela zaraz po śmierci Pana Jezusa zstąpiła „ ad inferos ”, – do tych podziemnych otchłani, w których dusze sprawiedliwych wyglądały Zbawiciela Swego, – jak też i do więzienia czyśćcowego, i napełniła tych stęsknionych mieszkańców pociechą i weselem. – Msza św. jest odnowieniem ofiary krzyżowej i skutki jej te same, – toteż od czasów Apostolskich we wszystkich liturgiach była i jest modlitwa za dusze zmarłych. Wspomina o tym św. Jan Chryzostom:

    „Nie darmo od Apostołów to postanowione było, ażeby podczas Tajemnic Mszy św. było wspomnienie umarłych, bo wiedzieli, że z tego wielka dla nich korzyść i pożytek wielki”.

W dawniejszych czasach Kościoła dusze zmarłych wspominano w tym miejscu głośno, w tak zwanych „ dyptychach ”, – w niektórych kościołach ten zwyczaj jest i po dziś dzień zachowany.

Krótka jest ta modlitwa Kościoła za umarłych, ale pełna treści. Znaczenie słowa: Memento , pomnij! wytłumaczyłem już wyżej przy memento za żywych.

Kapłan modląc się za umarłych, nazywa ich: „ sługami i służebnicami Bożymi, – którzy nas wyprzedzili ze znamieniem wiary ”, gdyż kto za życia tego znamienia wiary, tj. chrztu św. nie miał i nie był sługą Bożym i tak z tego świata odszedł, temu Msza św. nic nie pomoże! Dlatego też za żydów i pogan nawet Mszy św. odprawiać nie wolno.

Dalej kapłan mówi: „ którzy (...) śpią (odpoczywają) snem pokoju ”, gdyż śmierć według nauki Samego Boskiego Mistrza Naszego jest jakby snem tylko, a wszyscy umarli w dniu sądu ostatecznego z tego snu się obudzą i zmartwychwstaną. Sen ten odnosi się tylko do ciała, które po śmierci, podobnie, jak i we śnie, traci używanie i władzę swych zmysłów; – lecz dusza i po śmierci ciała używa swych władz w całej pełni, a nawet w niebie, światłem chwały oświecona, używa ich daleko bardziej, aniżeli za życia.

Wielkiego znaczenia są tu słowa: „ śpią snem pokoju ”, czyli, którzy pomarli w pokoju z Bogiem, tj. w stanie łaski uświęcającej! Gdyż kto w łasce uświęcającej nie umarł, takiemu już nikt i nic, nawet i ofiara Mszy św. nie pomoże! – I dlatego Kościół modli się tak tu, jak i w następnych słowach: „ wszystkim tym, którzy w Chrystusie spoczywają ”, tylko za tych, co z Chrystusem połączeni w łasce uświęcającej z tego świata zeszli.

W modlitwie tej Kościół św. wyraża dwie myśli – na pozór sprzeczne, – z jednej strony bowiem mówi o duszach „ w Chrystusie spoczywających ”, – a w drugiej prosi dla nich: „ o miejsce ochłody, światła i pokoju ”. – A jednak, gdy te słowa dobrze zrozumiemy, zobaczymy, że sprzeczności w nich nie ma, gdyż i dusze w czyśćcu zostające pewien pokój i szczęście mają, bo są już pewne zbawienia, Bóg jest i będzie ich własnością i posiadaniem i szczęściem na wieki, choć na razie nie są jeszcze w zupełnym posiadaniu Pana Boga i szczęścia tego, a stąd wynika i ich cierpienie. Święta Katarzyna Genueńska z objawienia Boskiego powiedziała:
    „że dusze w czyśćcu doznają niewypowiedzianych mąk – i jednocześnie niewypowiedzianych pociech i radości, i że jedne drugim nie stoją na przeszkodzie”.
Gdy więc Kościół św. dla dusz „ w Chrystusie spoczywających ” prosi o ochłodę i pokój, to, prosi o ten zupełny i całkowity pokój i szczęście, którego dostąpią dopiero po wyjściu z czyśćca, po zupełnym, wiecznym połączeniu się z Panem Bogiem w niebie! – O ten pokój dla dusz czyśćcowych błagamy, gdy za nie odmawiamy:
    „Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci!”
W modlitwie tej:
    „użycz im (...) miejsca ochłody, światła i pokoju”,
zawarty jest i wyraz wiary Kościoła o podwójnych karach czyśćcowych, tj. o karze duszy z pozbawienia widzenia Pana Boga ( poena damni ), i o karze zmysłów, przez mękę ognia i ciemności ( poena sensus ). O wybawienie z męki ognia i ciemności prosi Kościół słowami: „ udziel im miejsca i ochłody i światła ”; bo ten potrzebuje ochłody, kto jest, upałem trawiony, a ten światła, kto jest w ciemnościach. Niebo jest miejscem światła, jak nam to Pismo św. w wielu miejscach wspomina. O wybawienie z kar duszy prosi Kościół słowami: „ abyś im udzielił pokoju ”, tj. pokoju zupełnego z Bogiem i w Bogu przez wieczne Jego posiadanie i oglądanie.

5. Po modlitwie za umarłych kapłan błaga, w modlitwie następnej o łaski różne dla siebie i wszystkich obecnych. – Modlitwa ta jest następująca:
    „Nam także, grzesznym, (wymawiając te słowa, kapłan uderza się w piersi) sługom Twoim, którzy pokładamy nadzieję w mnóstwie litości Twojej, racz dać jakiś udział i obcowanie ze świętymi Twoimi Apostołami i Męczennikami: Janem (Chrzcicielem), Szczepanem (Diakonem), Maciejem (Apostołem), Barnabą, Ignacym (Biskupem), Aleksandrem, Marcelinem, Piotrem, (Męczennice) Felicytą, Perpetuą, Agatą, Łucją, Agnieszką, Cecylią, Anastazją, i całym gronem Twych Świętych: dopuść nas, prosimy, do ich współdziedzictwa, nie z naszych zasług biorąc miarę, lecz przebaczeniem obdarzając. Przez Chrystusa, Pana naszego.”
W modlitwie tej, która się myślą i treścią swoją, bezpośrednio łączy z poprzedzającą za zmarłych, prosi kapłan, tak dla siebie grzesznika, jak i dla wszystkich, o tę samą łaskę, o jaką prosił i dla dusz czyśćcowych tj. o wybawienie po śmierci z czyśćca i o przypuszczenie jak najprędsze do chwały niebiańskiej, – a to nie dla zasług naszych, ale dla wielości miłosierdzia Boskiego i dla nadziei i ufności w to nieprzebrane miłosierdzie i zmiłowanie Boskie i dla zasług i pośrednictwa Jezusa Chrystusa, i dla wstawiennictwa Świętych Pańskich, których tu kapłan wylicza podobnie, jak i w pierwszej części Kanonu przed Konsekracją. I dlatego bardzo słusznie używa tu wyrazu: „ racz dać jakiś udział i obcowanie ze świętymi Twoimi ”, – bo jeśli kto w niebie będzie, to będzie tam tylko z łaski Boskiej, a więc z daru Bożego, jak naucza św. Paweł:
    „za łaską Boga jestem tym, czym jestem” (1 Kor 15, 10),
a łaska Boska to darmo dany dar Boży największy!

W wyliczaniu tych Świętych Pańskich są uwzględnione wszystkie stany: z Apostołów św. Maciej; z papieży: Aleksander; z biskupów: Ignacy; z kleryków: Piotr; z małżonków: Felicyta i Perpetua; z dziewic: Agata, Łucja, Agnieszka itd. – Św. Szczepan, chociaż tylko diakon, dlatego umieszczony jest przed świętymi Maciejem i Barnabą, zaliczonymi do Apostołów, bo był on pierwszym męczennikiem, i śmierć męczeńską poniósł, i do nieba poszedł przed wszystkimi innymi.

6. Modlitwę poprzednią kończy kapłan następującymi słowami:

    „Przez Niego (Jezusa Chrystusa) Panie, te wszystkie dary zawsze dobrymi stwarzasz, uświę+casz, oży+wiasz, błogo+sławisz i nam ich udzielasz.”
Mówiąc te słowa, kapłan w miejscach, oznaczonych krzyżykami, robi znak krzyża św. nad Hostią i kielichem razem. Według starożytnego zwyczaju Kościoła, w tym miejscu kapłan zwykł był też błogosławić, czyli poświęcać wszystko, co wierni do poświęcenia mieli, a ten potrójny znak krzyża św. odnosił się także do rzeczy, które miały być poświęcone. – Dziś już tego zwyczaju nie ma, i dlatego słowa te odnoszą się tylko do ofiary Mszy św.

Następnie kapłan kielich odkrywa; przyklęka, bierze Hostię Przenajświętszą do rąk, i robi Nią pięć razy znak krzyża św., a mianowicie trzy razy nad kielichem, a dwa razy przed kielichem, mówiąc równocześnie:
    „Przez Niego (tj. przez Jezusa) i z  Nim, i w Nim masz, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelką cześć i chwałę.”
Podczas wymawiania ostatnich słów, kapłan, trzymając lewą ręką kielich, a prawą Hostię Przenajświętszą nad kielichem, podnosi nieco kielich z Hostią razem, aby to podniesienie (które nazywa się „ małym podniesieniem ”), – było jakby wyrazem zewnętrznym tego, co kapłan mówi, tj. że przez Jezusa i przez tę ofiarę Mszy św. jest Bogu wszelka cześć i chwała! – A następnie, położywszy Hostię i nakrywszy kielich i po oddaniu czci Przenajświętszemu Sakramentowi przez uklęknięcie, kapłan kończy tę modlitwę, oraz wszystkie modlitwy Kanonu i sam Kanon , mówiąc głośno (a we Mszy śpiewanej śpiewając):
    „Per omnia saecula saeculorum”, tj. „przez wszystkie wieki wieków”,
na co ministrant w imieniu ludu całego odpowiada:
    „Amen.”
To zakończenie Kanonu , dobrze zrozumiane, jest zaiste cudowne! W nim się streszczają, a zarazem uwydatniają główne cele ofiary Mszy św. Rozbierzmy je nieco.

W zakończeniu tym dwie części odróżnić możemy. – Pan Jezus dlatego zstąpił z nieba na ziemię, a i teraz zstępuje jako ofiara na nasze ołtarze:

  • 1.    aby przynieść chwałę Bogu i złożyć największy hołd w imieniu całej ludzkości nieskończonemu Majestatowi Boskiemu;
    2.    a zarazem, aby przynieść pokój i szczęście ludziom, przynieść im błogosławieństwo niebios.

Otóż te dwa cele przypomina i uwydatnia Kościół św. w tym zakończeniu Kanonu . – A najpierw w pierwszej części zakończenia tego przypomina nam Kościół św. te wszystkie dobra, jakie mamy od Pana Jezusa i przez Niego, i, odnosząc je do Pana Boga, dziękuje Mu za nie, w słowach:
    „Przez Niego (Jezusa), Panie te wszystkie dary (które mamy) zawsze dobrymi stwarzasz”.
Bo całe stworzenie jest dziełem Bożym, za pośrednictwem Słowa Przedwiecznego, czyli Syna Bożego, który potem w czasie stał się człowiekiem:
    „Wszystko przez Nie się stało, a  bez Niego nic się nie stało, co się stało.” (J 1, 3)
To ustawiczne jakby dalsze stwarzanie, rozmnażanie się i rośnięcie, jest wynikiem tego pierwotnego stworzenia i rozkazu Boskiego:
    „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1, 28),
które po dziś dzień i aż do końca świata swój skutek ma i mieć będzie z tego rozkazu Boskiego, jak Sam, Pan Jezus to powiedział:
    „Ojciec Mój działa aż do tej chwili i Ja działam.” (J 5, 17)
I ta pszeniczka i winogrona, z których są chleb i wino, służące do ofiary, to są stworzenia Pana Boga przez Jezusa. Do nich to odnoszą się głównie te słowa: „ wszystko stwarzasz ”.

Pan Bóg przez Jezusa nie tylko wszystko dobre zawsze stwarza, ale też i „ poświęca ” czyli błogosławi i świętym czyni, – i to tak w odniesieniu do wszystkich innych darów Bożych, jak w szczególności w odniesieniu do ofiary chleba i wina, na ołtarzu złożonej, a w szczególniejszy sposób przez Ofiarowanie i Konsekrację poświęconej.

A tę ofiarę nie tylko Pan Bóg przez Jezusa stworzył i poświęcił, ale też Ją i „ ożywia ”, gdyż chleb i wino mocą słów Jezusowych podczas Konsekracji ożywiają się, stając się żywym Ciałem i żywą Krwią Pana Jezusa. – Wreszcie je Pan Bóg przez Jezusa „ błogosławi i nam ich udziela ”, czyli łaskami błogosławieństwa Swego napełnia, które to łaski i błogosławieństwa Boskie przynosi nam ta Msza św. i pożywanie Ciała i Krwi Jego, gdyż Msza św. i Komunia św. to najobfitsze źródło łask i błogosławieństw Boskich! – Oto myśl i znaczenie słów pierwszej części tego zakończenia Kanonu .

W drugiej części Kościół św. zanosi i wyraża pierwszy główny cel przyjścia Pana Jezusa na świat i tej ofiary Mszy św., a mianowicie, że Pan Jezus po to z nieba niegdyś zstąpił, a teraz na ołtarze zstępuje, aby oddać godną cześć i chwałę nieskończonemu Majestatowi Boskiemu, w imieniu całego rodzaju ludzkiego i za cały rodzaj ludzki. I dlatego Kościół św. się modli:
    „Przez Niego i z Nim, i w Nim masz, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelką cześć i chwałę.”
A najpierw „Przez Niego”. – Wszystko, cokolwiek istnieje, oddaje cześć Panu Bogu przez Pana Jezusa, bo przez Niego najpierw zostało stworzone; a że wszystko stworzone zostało dla chwały Bożej, więc też, przez Pana Jezusa istniejąc, i przez Niego Pana Boga chwali. Przez Pana Jezusa też wszystko chwali Pana Boga, bo On dopiero nauczył nas godnie Pana Boga chwalić, – i nas uświęcił, abyśmy godnie Pana Boga chwalić mogli.

I z Nim ”, – bo wszelkie stworzenie, choćby to był i najwyższy z chóru Anielskiego Serafin, a nawet i Sama Matka Jezusowa, Najświętsza Maryja Panna, nie są zdolni, sami przez się, godnie uczcić Pana Boga; bo cześć każdego stworzenia, to cześć skończona, a Nieskończonemu Majestatowi Bożemu należy się cześć nieskończona, a tej żadne stworzenie Bogu przynieść nie jest w stanie. Dopiero, gdy stworzenie połączy się z Panem Jezusem, który jest i Bogiem i Człowiekiem zarazem, i w łączności z Panem Jezusem, „ z Nim razem ” odda cześć Panu Bogu, – dopiero wtedy ta cześć będzie taka, jaka się Bogu należy, jakiej Bóg godzien, i będzie godna Boga!

A wreszcie „ i w Nim ”, w tym Panu Jezusie, oddaje Kościół cześć Bogu należną, – bo, aby uczcić Boga jak na to zasługuje, potrzeba koniecznie być połączonym z Chrystusem, i to najpierw przez wiarę prawdziwą, którą On nam przyniósł, a następnie i przez łaskę uświęcającą, będąc bez grzechu, przynajmniej śmiertelnego, bo tylko wtedy i my jesteśmy synami Bożymi, i tylko wtedy cześć godną Panu Bogu przynieść możemy, – bo inaczej, będąc w grzechu śmiertelnym, choćbyśmy nie wiem co dobrego czynili, żadnej czci Boga godnej i Bogu miłej nie oddajemy. Oby ludzie to zrozumieli i o tym zawsze pamiętali!!
Z Chrystusem i w Chrystusie:
    „Jest Tobie Bogu, Ojcu wszechmogącemu, w jedności Ducha Świętego wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków. Amen!”
W tych wyrazach cześć ta odnosi się nie tylko do Boga Ojca i do Ducha Świętego, ale też i do Pana Jezusa, który, jako druga Boska Osoba i jeden i ten Sam Bóg z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym, cześć odbiera z Nimi wspólną, – a jako Bóg-Człowiek i Nasz Pośrednik cześć tę oddaje Ojcu i Duchowi Świętemu, w ofierze Mszy św. ukryty na ołtarzu, pod postaciami chleba i wina, i to cześć taką, jakiej Bogu nikt nigdy nie oddawał i oddać nie może, a oddaje ją i za Siebie, jako Syn Boży, w ludzkiej naturze wcielony, – i za rodzaj, ludzki którego jest Odkupicielem, Głową i Bratem, – i za wszelkie stworzenie, rozumne i nierozumne, słowem, za świat cały,
    „omnis honor et gloria!” – „wszelką cześć i chwałę!”
I oddawać ją będzie:
    „per omnia saecula saeculorum” –  „przez wszystkie wieki wieków!”
czyli przez wieczność całą, – w której Pan Bóg również, jak teraz w czasie, cześć odbierać będzie przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie! – I wówczas ci tylko, którzy tu na ziemi byli z Chrystusem i w Chrystusie, – cześć tę Bogu z Chrystusem na wieki oddawać będą!
10
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( IV ) Kanon i konsekracja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 13:24:34 »
Konsekracja, czyli poświęcenie chleba i wina
i przeistoczenie ich w Najświętsze Ciało i Krew Pana Jezusa


Po modlitwach Kanonu nadchodzi wreszcie najważniejsza i najświętsza chwila z całej Mszy św., tj. Konsekracja czyli poświęcenie chleba i wina, i przeistoczenie ich w Najświętsze Ciało i Krew Pana Jezusa.
Chwila ta w zachwyt i zdumienie wprawia niebo całe, – samych nawet Aniołów, którzy z największą czcią, uszanowaniem i uwielbieniem ołtarz otaczają! – Chwila ta zawsze zwracała i zwraca w szczególniejszy sposób uwagę wszystkich dusz wierzących i prawdziwie pobożnych, którzy w ciszy, w milczeniu i skupieniu największym, na klęczkach, wpatrzeni w ołtarz, oczekują tego momentu, w którym Bóg Wcielony, Jezus Chrystus, na ołtarz z nieba dla nas zstępuje i w rękach kapłana za nas się ofiaruje, – a oni wraz z niewidzialnymi zastępami Aniołów tego Boga serdecznie witają i cześć Mu najgłębszą pokornym pokłonem oddają. – Nie tylko dzwonek od ołtarza, ale i dzwon z wieży kościelnej oznajmia ludowi całemu, obecnym i nieobecnym, o tej tak wzniosłej i ważnej chwili. – Wielu, niestety, zda się ważności tej chwili całkiem nie rozumieć i nie odczuwać, – pokazuje to ich całe oziębłe zachowanie się, – nieraz bez najmniejszego skupienia i uszanowania! Chciałbym teraz do tego się przyczynić, aby wszyscy i zawsze wzniosłość i ważność tej chwili rozumieli i o niej pamiętali i ją odczuwali!

1. Co to jest Konsekracja czyli Przeistoczenie?

O tym pisałem już w osobnej książeczce o Najświętszym Sakramencie, i dlatego przypuszczam, że tę naukę już czytelnicy znają, i jej nie powtarzam. Kto by jeszcze tego dobrze nie wiedział lub nie rozumiał, niech tam zobaczy. Krótko tylko przypominam, że Konsekracja czyli Przeistoczenie jest to przemiana całej dotychczasowej istoty chleba i wina – w rzeczywiste, żywe i prawdziwe Ciało i Krew Pana Jezusa; z chleba i wina pozostają wprawdzie ich zewnętrzne postacie, tj. kształt, barwa, smak, – ale z istoty samego chleba i wina nie pozostaje nic a nic; – a natomiast jest, tak pod postaciami chleba jak i pod postaciami wina, Sam Jednorodzony Syn Boży, Jezus Chrystus, ze Swym Bóstwem i z całym Swym człowieczeństwem, choć niewidzialny, ale rzeczywiście i prawdziwie w cudowny i niepojęty sposób obecny.

A teraz chcę wytłumaczyć, w jaki sposób kapłan tę najważniejszą i najświętszą czynność wykonuje.

2. W jaki sposób odbywa się Konsekracja czyli Przeistoczenie?

Po modlitwie, w której kapłan prosił, aby ta ofiara:
  • „stała się dla nas Ciałem i  Krwią najmilszego Syna Twojego, Pana naszego, Jezusa Chrystusa”,
tak dalej mówi:
  • „Który (Jezus) w przeddzień Swej Męki wziął chleb w święte i czcigodne ręce Swoje”,
(wtedy i kapłan hostię czyli opłatek w swe ręce bierze)
  • „a wzniósłszy oczy ku niebu”
(wtedy i kapłan równocześnie ku niebu oczy podnosi)
  • „do Ciebie Boga, Ojca Swego wszechmogącego, Tobie czyniąc dzięki, pobłogosławił,”
(tu kapłan robi znak krzyża św. nad hostią)
  • „połamał, i rozdał uczniom Swoim, mówiąc:
    Bierzcie, i pożywajcie z niego wszyscy:
  • To jest bowiem Ciało Moje.”
Tu kapłan klęka, i oddaje cześć Panu Jezusowi w Hostii Przenajświętszej już obecnemu, a następnie Hostię wysoko jakby ku niebu podnosi, – a ministrant podczas tego dzwoni, żeby i lud cały cześć Panu Jezusowi oddał.
Kapłan potem składa Pana Jezusa na ołtarzu, klęka ponownie, kielich odkrywa, bierze go w swe ręce i tak mówi dalej:
  • „Podobnież, gdy było po wieczerzy, ujmując i ten przesławny Kielich w święte i czcigodne ręce Swoje, również dzięki Tobie czyniąc, pobłogosławił i podał uczniom Swoim, mówiąc: Bierzcie i pijcie z niego wszyscy:
  • To jest bowiem Kielich Krwi Mojej, Nowego i Wiecznego Przymierza: tajemnica wiary, która (tj. Krew) za was i za wielu wylana będzie na odpuszczenie grzechów.
  • To ilekroć czynić będziecie, na moją czyńcie pamiątkę.”

Po tych słowach kapłan znów klęka, oddając cześć Krwi Przenajświętszej, albo raczej Samemu Panu Jezusowi, razem z Krwią Przenajświętszą pod postacią wina będącemu, – podnosi kielich wysoko ku uczczenia dla ludu całego, – a ministrant podczas tego dzwoni. Potem kapłan stawia kielich na ołtarzu, zakrywa i znów przyklęka

Oto cały obrzęd Konsekracji czyli Przeistoczenia, –  oto słowa cudowne, tajemnicze, pełne nieskończonej Bożej siły, które z ustanowienia Wcielonego Boga, Jezusa Chrystusa, mają tę siłę i moc, że chleb i wino przemieniają w rzeczywiste i prawdziwe Ciało i Krew Jezusa Chrystusa.
Zastanówmy się nad nimi i nad całą ceremonią nieco bardziej szczegółowo.

3. Wytłumaczenie słów konsekracyjnych

1. Kapłan bezpośrednio przed samą czynnością konsekracyjną wspomina najpierw czas, w którym Boski Nasz Zbawiciel Sam tę czynność konsekracyjną po raz pierwszy spełnił, i w ten sposób dał nam dowód największej Swej miłości, – bo uczynił to „ w przeddzień męki i śmierci Swojej ”. I nie bez głębokiej przyczyny kapłan to wspomina! Bo wspomnieniem tego czasu podnosi jeszcze bardziej nieskończoną miłość Jezusa do nas w ustanowieniu tego Najświętszego Sakramentu, – miłość tego Boskiego Serca, „ które tak bardzo ludzi umiłowało ”, jak to Pan Jezus Sam Bł. Małgorzacie objawił i powiedział. – W chwili, kiedy największa złość ludzka sprzymierzona z nienawiścią piekła spiskuje, aby Jezusa pojmać i na straszne męki i śmierć Go wydać, w tej chwili miłość Jezusa obmyśla i wykonuje największy dowód i cud Swej Nieskończonej, iście Bożej miłości! Bo, jak pięknie mówi św. Augustyn:
  • „Pan Bóg, chociaż jest wszechmocny, więcej jednak uczynić i dać nam nie mógł i nie może nadto, co czyni i nam daje w Przenajświętszym Sakramencie, – przemieniając chleb i wino w Ciało i Krew Pana Jezusa! – Nawet, chociaż Pan Bóg jest najmędrszy, co by nam więcej dał, nie wie; i chociaż jest najmędrszy, więcej nic nie ma, co by nam dać mógł!”
Oby więc to przypomnienie czasu ustanowienia Najświętszego Sakramentu przypominało i Tobie, miły czytelniku, tę nieskończoną miłość Jezusa i pobudziło cię choć trochę do wzajemnej ku Niemu miłości!

Wziął chleb ”. – Jaki to był chleb?... dyskutują bardzo pomiędzy sobą teologowie. W każdym razie był to chleb pszenny, bo na wschodzie żytniego nawet nie znano. We wschodnim obrządku np. u Rusinów w użyciu jest chleb kwaśny, – u nas zaś i w ogóle w Kościele całym powszechnie jest chleb niekwaszony, przaśny; gdyż Pan Jezus ustanowił Najświętszy Sakrament na ostatniej wieczerzy, „W pierwszy dzień Przaśników”, jak wyraźnie mówi św. Ewangelista Mateusz (Mt 26, 17), a wtedy, wedle prawa Mojżeszowego, kwasów nie tylko jeść, ale ich w domu nawet trzymać nie było wolno; z tego więc powszechnie teologowie wnoszą, że i Pan Jezus przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu i przy pierwszej Swej ofierze Mszy św. użył chleba nie kwaszonego, przaśnego, czyli tak zwanej „ macy ”, jakiej Żydzi wtedy używali i po dziś dzień w czasie świąt wielkanocnych używają. Tak też opisuje to Katarzyna Emmerich w swych objawieniach.
W święte i czcigodne ręce Swoje ”. We wszystkich liturgiach jest wsławianie rąk Pana Jezusa; w niektórych jeszcze większe, np. w Koptyckiej:
  • „wziął chleb w ręce Swoje święte, czyste i niepokalane, błogosławione i ożywiające”.
To wysławianie rąk Pana Jezusa ma z jednej strony na celu uczczenie Pana Jezusa i Boskich, wszechmocnych rąk Jego; – a z drugiej strony ma na celu i przypomnienie kapłanowi, że i jego ręce święte i niepokalane być powinny, jak nauczają Ojcowie święci, np. św. Jan Chryzostom:
  • „Nad co nie potrzeba być czystszym... nad który promień słońca nie powinny być jaśniejsze te ręce, Ciało Chrystusa rozdzielające?!”

Pięknie też odzywa się pobożny jeden autor:
  • „Wypada, aby to wyrażenie: accepit in sanctas ac venerabiles manus Suas, – głośnym echem brzmiało i w duszy kapłana, gdy wyciąga swe ręce, bierze w nie Hostię, aby tego dokonać, co tylko święte i czcigodne ręce Zbawiciela uczynić mogły”.

Słowa te przypominają zarazem i wszystkim wiernym godność kapłana i ich rąk, jak naucza św. Augustyn:
  • „O czcigodna godności kapłanów, w których ręku Syn Boży wciela się podobnie, jakby w łonie przeczystej Dziewicy!”
I dlatego nic dziwnego, że wierni szanują i czczą te ręce kapłańskie, i na znak czci i uszanowania je całują. Oddając tę cześć rękom kapłańskim, oddajesz ją tym samym Chrystusowi Panu, którego kapłan tak często w swych rękach piastuje.

Ale to całowanie rąk nie ma być czysto tylko ludzkim, a tym bardziej cielesnym, zmysłowym, lecz ma z wiary pochodzić i na wierze być oparte!

  „Wzniósłszy oczy ku niebu do Ciebie, Boga, Ojca Swego wszechmogącego” . Pan Jezus przy większych cudach jak np. przy wskrzeszeniu Łazarza, przy rozmnożeniu chlebów na pustyni, i innych, zwykł był oczy podnosić w niebo, dając tym samym do poznania, że moc Swą cudowną ma od Ojca Swego, od którego jako Bóg pochodził i z którym był nierozdzielnie złączony. W Ewangelii św. nie ma wprawdzie o tym wyraźnej wzmianki, że Pan Jezus uczynił to także i przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu, wszystkie jednak liturgie (niezawodnie oparte na nieprzerwanym starożytnym podaniu), szczegół ten wspominają. Kapłan czyni to samo na okazanie, że i on nie czczą tylko ceremonię spełnia, – i nie własną mocą swoją to czyni, – ale, że to, co czyni, spełnia mocą, od Boga otrzymaną, na mocy posłannictwa swego, a raczej mocą i wszechmocą Boga Samego!

Kapłan też wtedy, na wzór Pana Jezusa, podnosi oczy ku niebu, do Boga; – bo choć Pan Bóg wszędzie jest obecny, ale niebo to jakby pałac Jego i szczególne mieszkanie Jego; – a to podniesienie oczu w górę, ku niebu, w szczególniejszy sposób uzmysławia podniesienie serca i duszy ku Panu Bogu „ wszechmogącemu ”, którego wszechmocy on teraz potrzebuje i wzywa do spełnienia największego cudu! – I dlatego mówi dalej kapłan, że Pan Jezus uczynił to, „ dzięki czyniąc Bogu Ojcu ”, jako za największy cud i dar wszechmocnej i szczodrobliwej Jego ręki, a zarazem jako za największy dar i dowód nieskończonej Jego ku nam miłości! pouczając nas zarazem, że i od nas wszystkich za ten największy dar Boży należy się Jemu największa miłość, wdzięczność i dzięki! Jeżeli Pan Jezus, rozmnażając cudownie chleby na pustyni (który to cud był tylko figurą cudownego rozmnożenia Siebie w Najświętszym Sakramencie), uczynił to, „ dzięki uczyniwszy ”, jeżeli przy wskrzeszeniu Łazarza uczynił to:

  • „wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał.” (J 11, 41),

wtedy nieskończenie słuszniej dzięki czynił Ojcu przy tym największym cudzie Najświętszego Sakramentu!

Pobłogosławił ”. W jaki sposób Pan Jezus wtedy pobłogosławił, czy tak, jak Kościół teraz, przez zrobienie znaku krzyża św. czy w inny jakiś sposób, – tego na pewno nie wiemy; powszechnie utrzymują, że tylko przez wyciągnięcie rąk i trzymanie ich nad chlebem, – i tak opisuje to w swych objawieniach, Katarzyna Emmerich. – Dziś, po śmierci Pana Jezusa na krzyżu, kiedy krzyż już jest znakiem i godłem naszego zbawienia, i szczególniejszego nabrał znaczenia i mocy, – Kościół św. udziela zwykle błogosławieństwa, zrobieniem znaku krzyża św., i tak czyni to i kapłan w tym miejscu. – Przy tym słowie ministrant daje pierwszy znak dzwonkiem, przypominając zbliżającą się chwilę Konsekracji.

Połamał ”. Jak powyżej już wspomnieliśmy, Pan Jezus przy ostatniej wieczerzy użył do Najświętszej Ofiary chlebów przaśnych, tak zwanej „ macy ”. – Otóż te mace Pan Jezus naprzód połamał, jak to nam wyraźnie aż trzech Ewangelistów ten szczegół zapisało. A uczynił to, nie bez wielkiego dogmatycznego znaczenia, bo w tym jest dowód nauki naszej wiary świętej, że Pan Jezus jest zarówno pod postacią tak całego, nie podzielonego chleba, jak też pod wszystkimi jego częściami. Nie więcej otrzymuje i nie więcej korzysta, kto całą Hostię bierze, aniżeli ten, który by tylko małą okruszynę przyjął, bo zarówno tak jeden, jak i drugi, jednego i tego Samego całego Pana Jezusa przyjmuje.

Pięknie to wyraził św. Tomasz z Akwinu w prześlicznym swym hymnie o Najświętszym Sakramencie:
  • Sumit unus, sumunt mille – Quantum isti, tantum ille! – Bierze jeden, biorą tysiące – Ile wszyscy – tyle i każdy!

„I rozdał uczniom Swoim ”. To wspomnienie uczniów Pana Jezusa, którym On dał Najświętsze Ciało Swoje, ma także wielkie znaczenie, – że ta Ofiara i ta Uczta niebiańska jest tylko dla uczniów Jezusowych! i to uczniów nie tylko w innych liturgiach, ale prawdziwych! I dlatego w innych liturgiach przymioty tych uczniów Jezusowych są dokładniej i dobitniej wyrażone, i podniesione, gdzie ci uczniowie są nazwani: „ świętymi ”, „ czystymi ”, „ wybranymi ”. – Do takich to uczniów Swoich mówi Pan Jezus: „ Bierzcie i jedzcie! ” – upominając nas zarazem przez to, jak naucza św. Jan Chryzostom:
  • „ażeby żaden Judasz nie przystępował... bo dla takich u Stołu tego Bożego miejsca nie ma. Tylko taki niech przystępuje, który jest (prawdziwym) uczniem; Jezus bowiem powiedział:
    »chcę urządzić Paschę z moimi uczniami.« (Mt 26, 18)”

Bierzcie i pożywajcie z niego wszyscy ”. Bierzcie, – tj. sami, waszymi rękoma i tak przyjęli Apostołowie, i taki był też pierwotny zwyczaj przyjmowania Komunii św. przez długie czasy, prawie do 10-tego wieku, jak o tym świadczą pisma Ojców świętych i pisarzy kościelnych. – Z czasem Kościół św. ten zwyczaj zniósł, i tylko tym pozwala rękoma swymi dotykać Najświętszego Sakramentu, którzy wyłącznie są na to poświęceni i mają ręce olejami świętymi przez biskupa namaszczone, tj. kapłanom i diakonom.

Jedzcie ”, po łacinie „ manducate ”, pożywajcie; – jak uważa bardzo trafnie jeden pisarz kościelny, oznacza to bardziej podawanie do ust ( manducate , tj. manu ducite ) – i pożywanie więcej duchowne, aniżeli zwykłe tylko cielesne. Naukę tę podniósł już św. Augustyn, pisząc:
  • „Na co gotujesz zęby i żołądek? Wierz, a już pożywałeś”. (Tract. 25. in Joan.)

Jedzcie ”, pożywajcie z tego „ wszyscy ”, co jesteście uczniami Jezusowymi, i godnymi tego, – a którzy nie jesteście tego godnymi, starajcie się tego stać się godnymi: bo dla wszystkich uczniów Swoich Pan Jezus Siebie daje, bo do wszystkich On mówi:
  • „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” (J 6, 53)
Pan Jezus nie mówi: Bierzcie i patrzcie na Mnie, – nie mówi: „ cześć mi oddawajcie ” – ale: „ bierzcie i jedzcie, – a jedzcie wszyscy”. A Kościół św. w Imieniu Bożym nakazuje nam przynajmniej choć raz na rok przystępować do Komunii św.!...

A niestety! iluż to jest takich, niby uczniów Jezusowych, co niby w Niego wierzą i Jego czczą, co na Mszę św. nawet chodzą, – a od lat wielu nie przystąpili do Stołu Pańskiego! O niechże tacy te słowa Jezusowe i ten rozkaz Kościoła wezmą dobrze pod rozwagę i do serca... i niech wreszcie wykonają to, co im Jezus i Kościół nakazują – bo inaczej nie są prawdziwymi uczniami Jego!

To jest bowiem Ciało Moje! ” To są te jakby twórcze słowa Pana Jezusa, które kapłan przy Konsekracji w Imieniu Jego i w zastępstwie Jego wymawia, a które z ustanowienia Pana Jezusa mają tę moc i siłę, że przemieniają chleb w rzeczywiste, żywe i prawdziwe Ciało Pana Jezusa.

Te słowa znajdują się u 3 Ewangelistów i w liście św. Pawła do Koryntian (11, 23), gdzie on wyraźnie wspomina: to „otrzymałem od Pana” . – U Ewangelistów brakuje tylko słowa: „ enim ”, – „bowiem” . Podanie jednak i pierwotna Liturgia św. Piotra ten wyraz nam podały i zachowały, dlatego i Kościół św. wyraz ten zatrzymał, tym bardziej, że jest on w słowach konsekracyjnych kielicha, zapisanych u św. Mateusza (26, 28), – a w słowie tym podana jest przyczyna, co i dlaczego pożywać mamy.

To jest bowiem Ciało Moje! ” – Pan Jezus trzymał chleb w ręku i pozornie podawał chleb uczniom Swoim, – a jednak podając im to, co w ręku trzymał, i mówiąc: „bierzcie i jedzcie”, – nie wspomina nic o chlebie a nawet zaimek wskazujący: hoc, to nie do chleba się odnosi; bo Pan Jezus nie mówi: ten chleb jest Ciałem Moim, albo choćby: ten jest Ciałem Moim, ale: „ To jest Ciało Moje! ”, tj. to, co w ręku trzymam, i to, co wam podaję i pożywać każę, „ to jest Ciało Moje! ”. Nad te słowa nic wyraźniejszego być nie może!

(Obszerniejsza o tym nauka jest w książeczce: O Najświętszym Sakramencie , str. 24-38.)
Co się wtedy na ołtarzu na te słowa kapłana dzieje, opisuje pięknie św. Hildegarda, obdarzona od Pana Boga licznymi widzeniami i objawieniami:

  • „Widywałam, że gdy kapłan, w  święte szaty ubrany, zbliżał się do ołtarza dla sprawowania Tajemnic Bożych, cały orszak Aniołów, nadzwyczajną otoczony jasnością, zstępował z nieba, otaczał dokoła ołtarz i tu zostawał aż do końca ofiary. Jednak podczas Ewangelii, a także gdy kładziono na ołtarz ofiarę, która miała być poświęconą, a szczególniej, gdy kapłan wychwalał Boga wszechmocnego, wymawiając: Święty, Święty, Święty, i zabierał się do spełnienia Najświętszej Tajemnicy, wówczas spadała nagle na złożoną ofiarę z nieba otwartego jakby ognista błyskawica, trudnej do opisania jasności, i tak ją całkowicie swym blaskiem otaczała, jak słońce swymi promieniami oświeca i przenika to, co prześwieca. Gdy tak to jasne światło promienne rozlewało swą jasność nad ofiarą, jednocześnie podnosiło ją niewidzialnie ku niebu, do wysokości niedościgłych, i znów ją na ołtarz sprowadzało”.

2. Po przeistoczeniu chleba w Ciało Pana Jezusa, kapłan, jak już powyżej wspomniałem, z wielkim uszanowaniem przyklęka, dla oddania, należnej czci Panu Jezusowi.
Potem, trzymając Hostię Przenajświętszą w obu rękach, podnosi Ją w górę. Podczas tego ministrant trzykrotnym dzwonieniem wzywa lud do uczczenia Pana Jezusa.  – W obrządku wschodnim np. u Rusinów, kapłan nie podnosi Hostii św. osobno, ale dopiero po poświęceniu kielicha, obie Przenajświętsze postacie razem trzymając, w jednej ręce Hostię, a w drugiej kielich, i mając obie ręce na krzyż złożone, a równocześnie bardzo znacząco śpiewa lub mówi: „ Twoja od Twoich Tebi prynosym o wsich i za wsia ”, to znaczy: „ Twoje (dary) od Twoich Tobie przynosimy o wszystko i za wszystko!
To podnoszenie w górę Przenajświętszej Hostii, a później tak samo i kielicha z Krwią Przenajświętszą, jest pełne bardzo doniosłego i głębokiego znaczenia. – Pierwsza myśl jest, że przez to kapłan pokazuje tę Najświętszą Ofiarę Jednorodzonego Syna Bożego Ojcu Niebieskiemu, jako ofiarę za nas, mówiąc niejako: Patrz, Ojcze Przedwieczny, oto Najmilszy Syn Twój, w którym Sobie upodobałeś! – On jest w tej chwili ofiarą za nas!
  • „Aspice Domine, et respice in faciem Christi Tui!
    Spojrzyj, Puklerzu nasz, Boże, i wejrzyj na oblicze Twego Pomazańca!” (Ps 84 (83), 10)
Drugą myślą przy podniesieniu ofiary Przenajświętszej, jest przez to podniesienie przedstawić i uzmysłowić Pana Jezusa na krzyżu podniesionego i przez to przypomnieć nam ofiarę krzyżową, której ta ofiara Mszy św. jest odnowieniem i przypomnieniem.

Trzecią dalej myślą, może być przypomnienie chwalebnego wywyższenia Pana Jezusa w Jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, na które Sobie zasłużył przez Swe poniżenie i ofiarę.

Czwartą wreszcie, główną myślą Kościoła św. przy podnoszeniu Najświętszej Hostii i Kielicha z Krwią Pana Jezusa jest, aby je ludowi całemu okazać i wystawić ku ich publicznemu uczczeniu i uwielbieniu: Patrzcie! oto Pan i Bóg i Zbawca Wasz Jezus Chrystus, za was w tej chwili się ofiarujący!!
  • O, padnij na kolana, – ludu czcią przejęty,
    Uwielbiaj swego Pana! – Święty, Święty, Święty!
    Zabrzmijcie z nami nieba, – Bóg nasz niepojęty
    W postaci przyszedł chleba, – Święty, Święty, Święty!
    Powtarzaj ludzki rodzie, – Bogiem przeniknięty,
    Na wschodzie i zachodzie: Święty, Święty, Święty!
Następnie kapłan kładzie Hostię Przenajświętszą na ołtarzu i przyklęknięciem powtórnym ponownie oddaje cześć Panu Jezusowi.

3. Po poświęceniu i przemienieniu chleba w Ciało Pana Jezusa, kapłan „ w podobny sposób ” przemienia i wino w Krew Jego Przenajświętszą. – Kościół w słowach konsekracyjnych wina podnosi naprzód tę okoliczność, że Pan Jezus uczynił to: „gdy powieczerzano”, tj. po spożyciu baranka wielkanocnego, prawem Mojżeszowym przy uczcie paschalnej nakazanego. Ten baranek wielkanocny był figurą prawdziwego Baranka Bożego, Jezusa Chrystusa, który miał za nas krew Swą przelać na krzyżu. Otóż Pan Jezus spełnił najpierw przepis Mojżeszowy, – a następnie uczynił to, co ta figura baranka wielkanocnego przedstawiać miała tj. dał Swą Krew Przenajświętszą, mającą być za nas wylaną. Pięknie mówi o tym św. Jan Chryzostom:
  • „Tamten baranek figurą był Baranka drugiego, duchowego, i baranek Baranka oznaczał. Tamten był cieniem, ten rzeczywistością. Gdy się okazało słońce sprawiedliwości, – cień ustąpił. I dlatego u tego samego stołu obie paschy odprawiają się, – i figura i prawda.”
Ujmując i ten przesławny kielich ”. Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że oznaczenie kielicha zaimkiem wskazującym: „ i ten ”, jest bez prawdziwego znaczenia, gdyż kielich, który kapłan w ręku trzyma, nie jest tym samym kielichem, który niegdyś Pan Jezus w ręku miał. Dlaczegóż więc Kościół św. używa tego wyrazu?... W tym właśnie jest myśl głęboka, gdyż, jak tłumaczą Ojcowie święci, przez to oznacza się jedność i tożsamość pierwszej ofiary Jezusowej i następnych, przez kapłanów ofiarowanych. Kielichy wprawdzie nie są te same, ale jest ta sama zawartość tych kielichów, tj. ta sama w nich Krew Przenajświętsza, a przeto jakby, ten sam kielich, bo ta sama ofiara.

Kielich ten nazywa Kościół św.: „ przesławnym ” – bo tak go już prorok Pański z natchnienia Ducha Świętego, w proroczym swym psalmie nazwał (Ps 23 (22), 5).

Pijcie z niego wszyscy ”. Na pierwszy rzut oka słowa te zdają się oznaczać, jakoby Pan Jezus polecił wszystkim picie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina, tym bardziej, że i w innym miejscu Pan Jezus powiedział:
  • „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam Wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” (J 6, 53)
A jednak z nauki i z polecenia Kościoła katolickiego takie picie Krwi Przenajświętszej jest teraz tylko kapłanom dozwolone, i to tylko podczas sprawowania ofiary Mszy św., tak dalece, że i kapłani, przyjmujący Komunię św. nie podczas Mszy św., którą sami odprawiają, przyjmują ją tylko pod jedną postacią. – A to dlaczego? Bo Pan Jezus, przy ostatniej wieczerzy ustanawiając ofiarę Mszy św., powiedział do uczniów Swoich i do ich następców: „ Pijcie z niego wszyscy ”, gdyż ofiara Mszy św. nie może być bez obu postaci osobnych, i ofiara właśnie na tym polega, że Pan Jezus jest osobno pod postacią chleba i osobno pod postacią wina, w czym jest zmysłowe, mistyczne przedstawienie krwawej śmierci Pana Jezusa i przelania Krwi Jego Przenajświętszej. – Lecz jak inne słowa Pana Jezusa, także wtedy wypowiedziane: „ To czyńcie na Moją pamiątkę ”, nie odnoszą się do wszystkich ludzi bez wyjątku, ale tylko do samych Apostołów i ich następców w kapłaństwie, – tak też i te słowa: „ pijcie z niego wszyscy ”, odnoszą się obowiązkowo tylko do tych, co mają sprawować Najświętszą Ofiarę Mszy św. i tylko wtedy, gdy tę Najświętszą Ofiarę sprawują.
Słowa zaś Pana Jezusa, nakazujące wszystkim pożywanie Krwi Przenajświętszej, – Kościół, idąc za podaniem Apostolskim, tak zawsze rozumiał i wykładał, że rzeczywiście pożywanie Krwi Przenajświętszej jest nakazane, ale niekoniecznie pod postacią wina, – bo i pod postaciami chleba jest także nie tylko Ciało, ale i Krew Pana Jezusa. Kto więc bierze Komunię św. pod jedną tylko postacią chleba, ten pożywa nie tylko Ciało, ale zarazem i Krew Pana Jezusa, i przez to spełnia polecenie i rozkaz Pana Jezusa pożywania Ciała i Krwi Jego Przenajświętszej.

Takie było zawsze w Kościele katolickim rozumienie tych słów Pana Jezusa i taka nauka i praktyka Kościoła katolickiego.
Że wierni i w pierwszych czasach Kościoła, także i pod jedną tylko postacią chleba Komunię św. spożywali, mamy tego w Piśmie św. i w historii wiele dowodów. I tak Sam Pan Jezus dał uczniom Swoim w Emaus Komunię św. tylko pod jedną postacią chleba. W Dziejach Apostolskich czytamy też o pierwszych chrześcijanach, że:
  • „Trwali oni (...) w łamaniu chleba”. (Dz 2, 42)
gdzie o używaniu Krwi Jezusa pod postacią wina żadnej wzmianki nie ma. – W czasach męczeńskich, mieli chrześcijanie Komunię św. u siebie zawsze w swych domach, nosząc Ją najczęściej na swych piersiach, – ale tylko pod postacią chleba. – Wprawdzie w pierwszych czasach Kościoła spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina, choć nie było w ustawicznym, powszechnym zwyczaju, ale było w używaniu, podobnie, jak z pozwolenia Kościoła św. jest dziś w obrządku wschodnim, np. u Rusinów. Ale i u nich nawet zwyczaj ten nie jest ogólnym i powszechnym, – lecz tylko wtedy, gdy Komunię św. przyjmują podczas Mszy św. Poza Mszą św. i chorzy w domu przyjmują Komunię św., tylko pod jedną postacią chleba; a choć kapłan zwykł wtedy dolewać nieco wina dla łatwiejszego spożycia, to jednak to wino jest zwykłem winem, a nie Krwią Przenajświętszą.

Później Kościół św. powagą swoją ten zwyczaj Komunii św. pod dwoma postaciami zniósł, i to dla wielu ważnych powodów, a głównie dla następujących:
a)    Aby uniknąć tak łatwego rozlania i przez to znieważenia Krwi Przenajświętszej przy jej rozdawaniu, co by się niestety przy wielkim natłoku ludzi nieraz zdarzało, a czego przy rozdawaniu Komunii św. w obrządku ruskim sam naocznym świadkiem byłem.
b)     Drugim powodem było, żeby wiernym ułatwić przyjmowanie Komunii św., gdyż przechowywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina nie jest tak łatwe; – postacie wina ulegają łatwo zepsuciu, – a i spożywanie czy wprost z tego samego kielicha, czy, jak to jest w używaniu u Rusinów, za pomocą łyżeczki, u wielu wywoływało naturalny pewien wstręt i obrzydzenie. Nadto w wielu krajach nabycie wina jest rzeczą bardzo trudną i kosztowną.
c)     Trzecim wreszcie i najważniejszym powodem było, aby przez to potępić błąd niektórych heretyków, utrzymujących, że spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina jest konieczne i do zbawienia potrzebne, podobnie jak używanie Ciała i Krwi Pana Jezusa pod postacią chleba. – Kościół św. chciał przez to wyraźnie podnieść i zaznaczyć, że Pan Jezus zarówno jest cały, tak postaciami chleba, jak i pod postaciami wina, – i że tak pod postaciami chleba jest i Krew Pana Jezusa, jak i pod postaciami wina całe Ciało Jego. – Gdy w XV wieku kapłan czeski, Jan Huss, nauczał, że spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postaciami wina, jest od Pana Jezusa nakazane i do zbawienia konieczne, – wtedy Kościół św. na soborze w Konstancji ten jego błąd potępił, i dla dobitniejszego potępienia go nakazał, aby odtąd wierni Komunię św. przyjmowali tylko pod jedną postacią chleba. – W wyjątkowych wypadkach pozwalał niekiedy Kościół św. na spożywanie Krwi Przenajświętszej i pod postacią wina, jak to np. pozwolił Rusinom. Na krótki czas pozwolił na to papież Pius IV wszystkim, na prośby cesarza Ferdynanda I (1564 r.), ale Pius V i Grzegorz XIV znów to pozwolenie znieśli.

To jest bowiem kielich Krwi Mojej ”. Forma Konsekracji czyli słowa konsekracyjne chleba są we wszystkich liturgiach jedne i te same; słowami zaś konsekracyjnymi wina są formy dwie, – słowa wprawdzie różne, ale treścią i znaczeniem takie same. – Liturgie nasze zachodnie i jedna wschodnia, tj. Etiopska, odnoszą się wprost do kielicha, a ubocznie do treści w nim zawartej: „ To jest kielich Krwi Mojej ”; – wszystkie zaś inne wschodnie liturgie nie czynią wzmianki o kielichu i odnoszą się wprost do krwi: „ To (albo dosłownie: ta) jest Krew Moja ”. – Kościół św. zawsze poczytywał jedną i drugą formę za równie ważną i za równoznaczną, bo w jednej i drugiej znaczenie i myśl te same. U św. Ewangelistów obie też formy są podane; u św. Mateusza (26, 28) i u św. Marka (14, 24) jest: „ to jest moja Krew ”; – a u św. Łukasza (22, 20): „ Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej ”, i u św. Pawła do Koryntian (1 Kor 11, 5): „ Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. ” Której formy Pan Jezus Sam rzeczywiście użył, – trudno to na pewno powiedzieć. Forma, której używają wschodnie Kościoły, więcej wprawdzie wydaje się być naturalną i rzeczową, lecz z Apostołów, obecnych przy ostatniej wieczerzy, ma ją tylko św. Mateusz; – ale za formą, używaną przez zachodnie Kościoły, przemawia to, że ona jest zawarta w najstarożytniejszej Liturgii, i to używanej przez pierwszą Głowę Kościoła, samego św. Piotra, i tę formę zostawił nam św. Paweł w liście swoim, wyraźnie dodając, że naukę o Najświętszym Sakramencie otrzymał wprost przez objawienie od Samego Pana Jezusa i nam ją podał. (1 Kor 11, 23)

4. Na tych słowach, ściśle biorąc, kończy się istotna forma sakramentalna Konsekracji kielicha; – lecz wielu poważnych Teologów, a na ich czele św. Tomasz, utrzymują, że i dalsze słowa nie tylko są konieczne, ale do ważności Konsekracji niezbędne. A są to słowa następujące:
  • „Nowego i Wiecznego Przymierza: tajemnica, wiary, która (krew) za was i za wielu wylana będzie na odpuszczenie grzechów”.
W świętej naszej wierze odróżniamy dwa Testamenty, dwa Przymierza, – Stary i Nowy, – i Sam Chrystus Pan je odróżnia, i tu, w słowach konsekracyjnych kielicha, Pan Jezus wyraźnie mówi, że ta Krew Jego jest Nowego Testamentu, albo, jak mówi św. Paweł:
  • „Nowy Testament we Krwi Mojej.” (1 Kor 11, 25)
Bo z chwilą, gdy Boski Nasz Zbawca te słowa wymówił, a z nimi i w nich Najświętszy Sakrament i nową ofiarę ustanowił (której Starego Zakonu ofiary były tylko figurą i cieniem), – z tą chwilą Stary Zakon istnieć przestał, – a Nowy się rozpoczął. – Łacińskie słowo: „ testamentum ” jest i u nas w polskim przyjęte; ale polskie słowo testament – nie znaczy zupełnie to samo, co i łacińskie, gdyż w łacińskim języku ma obszerniejsze znaczenie. Testament w języku polskim oznacza tylko rozporządzenie ostatniej woli na wypadek śmierci; w łacińskim zaś języku, a zwłaszcza w kościelnym, oznacza ono (jak to już zauważył św. Hieronim), każdy układ albo przymierze zawarte, a zwłaszcza (jak tłumaczy sławny tłumacz Pisma św. Korneliusz a Lapide), układ i przymierze zawarte pomiędzy Bogiem i ludźmi. I w tym to znaczeniu mówi się: Stary i Nowy Testament. – Stary Teastament: to przymierze, zawarte między Bogiem, a wybranym narodem żydowskim, zwłaszcza przez prawodawstwo Mojżeszowe. – Nowy Testament, to nowe przymierze pomiędzy Bogiem, a wszystkimi narodami, to przymierze Odkupienia, to przymierze łaski!, którą nam przyniósł Boski Nasz Zbawiciel i Odkupiciel, Jednorodzony Syn Boży, Bóg Wcielony, Jezus Chrystus. – Ten Nowy Testament jest nie tylko nowym, ale zarazem i wiecznym, bo Stary był tylko czasowy, przygotowaniem do Nowego, – a teraz już innego drugiego nie będzie, – bo ten Nowy będzie trwać na wieki!

Wobec tego tłumaczenia, łatwo będzie zrozumieć słowa znanej pieśni: „ Przed tak wielkim Sakramentem ”, tak często u nas śpiewanej, a przez niejednego może nierozumianej. W pieśni tej śpiewamy: „ Niech ustąpią z Testamentem – Nowym sprawom już starzy ”. – Słowa te więc znaczą: Niech starzy, tj. wyznawcy Starego Zakonu i Starego Testamentu, – ustąpią już że Starym Testamentem i swymi ofiarami Starego Zakonu, – „ nowym sprawom ” czyli Nowemu Testamentowi i nowej Jego Ofierze. – Przy tej sposobności wytłumaczę jeszcze jedno niejasne i niejednemu może dotychczas niezrozumiałe słowo łacińskie tej pieśni: „ Wiara będzie suplementem ”. Suplement, ze słowa łacińskiego: „ suplementum ” znaczy tyle, co dodatek albo uzupełnienie, więc: „ wiara będzie suplementem ” – oznacza to samo, co: że wiara będzie uzupełnieniem tego, „ co się zmysłom nie zdarzy ”, czyli, co się zmysłom nie zdaje, albo nie wydaje, gdyż co innego zmysłami poznajemy, a co innego przez wiarę wierzymy i wyznajemy; przez zmysły bowiem widzimy i czujemy tylko jakby chleb i wino, a przez wiarę wierzymy i wyznajemy, że pod tą postacią chleba jest prawdziwe i żywe Ciało i Krew Pana Jezusa.

Tę Krew Swą Przenajświętszą i tę ofiarę Nowego Zakonu nazwał Sam Pan Jezus: „ Misterium fidei! ” – „ Tajemnicą wiary! “, bo rzeczywiście Najświętszy Sakrament i ofiara Mszy św. są największą tajemnicą, – a tajemnicą wiary, nad którą nie ma większej tajemnicy – w całej naszej wierze świętej, choć tajemnic pełnej! I dlatego to, jak nam mówi podanie, Pan Jezus Sam przy ustanowieniu tej Najświętszej tajemniczej ofiary nazwał ją: „ Tajemnicą wiary ”, – żeby nas o tej tajemnicy ostrzec, – wielkość tej tajemnicy nam przypomnieć i podnieść ją i zarazem uwydatnić, że tylko wiara nas o niej upewnić może; że tu trzeba nie szperać i rozumować, ale wierzyć! wierzyć! wierzyć!

Która (Krew) za was – i za wielu będzie wylana ”. Dlaczego Pan Jezus wspomina tu osobno, że ta Krew będzie wylana „za was”, tj. za uczniów Jego, – w odróżnieniu i przeciwstawieniu do innych?
Z wielu miejsc Ewangelii św. wiemy, że Pan Jezus zwykł był uczniów Swoich odróżniać i odznaczać, dając im pierwszeństwo przed innymi. Do nich powiedział:
  • „Już was nie nazywam sługami, (...) ale nazwałem was przyjaciółmi”. (J 15, 15);
za nich szczególniej się modlił (J 17, 9); szczególniejszą ich otaczał miłością i szczególniejszej miłości dawał im dowody; – a tymi słowy, jak nas nauczają Ojcowie święci, chciał im w dziele odkupienia i ofiary dać obfitszy udział, aniżeli wszytkim innym wiernym, bo chciał ich uczynić jak naucza św. Paweł:
  • „szafarzami tajemnic Bożych”. (1 Kor 4, 1)
I za wielu będzie wylana ”. – Dziwnym się niejednemu wydać może, dlaczego Pan Jezus powiedział tu, że ta Krew wylaną będzie „za wielu” a nie za wszystkich?... Przecież Pan Jezus za wszystkich Ją wylał, i Nią wszystkich odkupił! – Wielka i ważna jest tego przyczyna! Bo choć ta Krew Przenajświętsza w rzeczywistości za wszystkich wylaną została, i dostateczną jest dla zbawienia wszystkich, – jednak co do rzeczywistej skuteczności swej, nie wszystkim na zbawienie przydatną i rzeczywiście zbawienną będzie, ale to nie z winy Pana Jezusa, ale z winy ludzi samych, bo nie wszyscy zechcą korzystać z tej Krwi Barankowej, – i dlatego Pan Jezus powiedział: że Ona tylko za wielu wylaną będzie! O! straszna to i bardzo straszna prawda, która niejednego trwogą i bojaźnią straszną przejąć powinna, czy on jest w liczbie tych wielu?!... Prawda, Sam Pan Jezus powiedział, że ta Krew Jego Przenajświętsza za wielu wylaną będzie, i to może i powinno nas pociechą i nadzieją napełnić, że tych, którym ta Krew Przenajświętsza zbawienną będzie, – jest wielu! – O korzystajże z tej Krwi Jezusowej, – która w każdej Mszy św. jest ta sama, i dziś za wielu z równą skutecznością bywa ofiarowana, ażebyś i ty zasłużył sobie być w tej liczbie wielu, za których ta Krew w rzeczywistości i skuteczności Swej, jest wylana i im zbawienną czyli zbawieniem będzie.

O najdroższa i najcenniejsza Krwi Chrystusowa! pobłogosław mej pracy i mym słowom, aby wszyscy, co to czytać będą, z zasług Twoich nieskończonych skorzystali i przez zasługi Twoje zbawienia dostąpili!.. O uproście to, Wy wszyscy Święci Pańscy, coście przez zasługi tej Krwi Przenajświętszej już zbawienia wiecznego dostąpili!

O tak, mój drogi czytelniku, – proś i błagaj często przez tę Krew Przenajświętszą o odpuszczenie grzechów i zbawienie swoje, a zwłaszcza podczas każdej Mszy św., w czasie Podniesienia i ofiarowania tej Krwi Jezusa, Baranka Bożego. – Spowiadałem raz na śmierć jednego bardzo wielkiego grzesznika, – i zdziwiony, i zbudowany jego dobrym usposobieniem i wielką skruchą, spytałem się go: „ powiedz mi, mój bracie, czym ty sobie zasłużyłeś na tak wielką łaskę? ” A on mi na to: „ Ha! chyba tym jednym, że nigdy nie zaniedbałem Mszy św., a podczas Podniesienia błagałem zawsze bardzo gorąco, aby mi Pan Jezus przez Swą Krew Przenajświętszą, za mnie wylaną, raczył dać łaskę nawrócenia i szczęśliwej śmierci! ” Proś i ty podobnie zawsze o to!

Tym bardziej, że kapłan, poświęcając tę Krew Pana Jezusa, za każdym razem powtarza te słowa przez Niego przy pierwszej Konsekracji wyrzeczone, że ta Krew „ wylaną będzie na odpuszczenie grzechów! ” – A w słowach tych zawiera się dowód, że Ciało i Krew Pana Jezusa w Eucharystii są nie tylko Sakramentem, ale rzeczywistą i prawdziwą ofiarą, w której to Ciało za nas jest „ wydane ”, i ta Krew za nas „ wylana na odpuszczenie grzechów ”. W  tekście greckim Ewangelii jest nawet nie czas przyszły: „ będzie wylana ”, – ale czas teraźniejszy: „ wylewa się! ” – na oznaczenie, że w każdej Mszy św. ta Krew Przenajświętsza niejako teraz za nas na odpuszczenie grzechów i do odpuszczenia grzechów się przyczynia. (Mówiłem o tym obszernie w części pierwszej, więc już tego więcej tłumaczyć i powtarzać nie potrzebuję.)
Tu ci tylko przypomnę słowa św. Jana pełne pociechy:
  • „Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy”. (1 J 2, 1-2)
Dla zbawienia naszego i całego nawet świata nie było potrzeba, ściśle mówiąc, wylania Krwi Chrystusowej, wystarczyłaby na to ofiarowana jedna kropelka, jedna jaka bądź ofiara Jezusowa, – lecz wylanie Krwi Chrystusowej było potrzebne dla ofiary Mszy św., dla ustanowienia godności kapłańskiej, którzy by aż do końca świata tą Krew Przenajświętszą poświęcali i Panu Bogu ofiarowywali, jak nas naucza św. Alfons Liguori. (O godności kapł. 1.4.)

5. Pozostają mi jeszcze do wytłumaczenia ostatnie słowa formy konsekracyjnej: „ To ile razy czynić będziecie, na moją czyńcie pamiątkę”.

Tymi słowami daje Pan Jezus Apostołom i uczniom Swoim i ich następcom władzę czynienia tego samego, co uczynił On Sam na ostatniej wieczerzy, a co Doktor Kościoła św. Alfons Liguori tak wyraża:

  • „Artykułem jest wiary, że Pan Jezus zobowiązał się do posłuszeństwa kapłanom podczas Konsekracji, że zstąpi w ich ręce pod postaciami Sakramentalnymi. Było rzeczą podziwienia godną, gdy Pan Bóg był posłuszny Jozuemu i zatrzymał słońce na rozkaz jego... lecz podziwu i uwielbieniu godniejszym jest, gdy Bóg staje się posłusznym kapłanom, kilku słowom ich: „To jest Ciało Moje... to jest kielich Krwi Mojej”, i sam zstępuje na ołtarz w jakimkolwiek bądź miejscu i czasie, i to tyle razy, ilekroć (quotiescunque) kapłan Go powołuje... i to wtenczas nawet, kiedy byłby Jego nieprzyjacielem!... Nigdy żadnemu z Aniołów podobna władza dana nie była!” (O godn. kapł. I. r. 1. N. 5)

Wprawdzie przez te słowa „ quotiescunque ”, „ ilekroć ”, – dana jest kapłanom władza nieograniczona, i ściśle biorąc, – na mocy tych słów Pana Jezusa i władzy, przez nie otrzymanej, kapłan mógłby i każdego dnia częściej Mszę św. ważnie odprawiać, ale Kościół św. powagą swoją, tę władzę ograniczył, i poza Bożym Narodzeniem i Dniem Zadusznym, w których wolno kapłanom trzy Msze św. odprawić, w inne dni bez wyraźnego pozwolenia nie wolno kapłanom mieć więcej jak jedną Mszę św. W nadzwyczajnych wypadkach pozwala Kościół św. kapłanom i na drugą Mszę św., zwłaszcza gdzie jest brak kapłanów, aby wierni nie byli pozbawieni Mszy św.

„Na moją czyńcie pamiątkę.” Msza św. jest na pamiątkę Pana Jezusa, czyli przypomina nam Boskiego Zbawcę i Jego miłość nieskończoną, a zwłaszcza tę chwilę, kiedy On Sam Mszę św. po raz pierwszy odprawił, – i tajemnice życia Jego, a najbardziej jego bolesną mękę i śmierć, której ta ofiara Mszy św. jest odnowieniem, jak to św. Paweł wyraźnie naucza:

  • „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie aż przyjdzie.” (1 Kor 11, 26)
Pięknie o tym pisze sławny tłumacz Pisma św. Korneliusz a Lapide:
  • „Śmierć Swoją każe Chrystus tuż przed innymi życia swego czynami opowiadać, bo przez śmierć Jego dokonał się Testament Chrystusa, i ostatnia wola Jego i nasze zbawienie i ostatnia, najwyższa Jego ku nam miłość, z której śmierć dla nas poniósł, – czego wszystkiego pamiątką jest Eucharystia”.
Niechże Ci Msza św. a zwłaszcza Konsekracja i Podniesienie to wszystko przypomina, i wzajemnie do wielkiej miłości i głębokiego uszanowania Pana Jezusa zawsze pobudza!

6. Po Podniesieniu lud śpiewa zwykle pieśni następujące:
  • Ten, co był na krzyżu zawieszony,
    ten Sam jest w Hostii tej utajony,
    Bóg wcielony, uwielbiony,
    I mnóstwem Aniołów Swych otoczony!
*
 
  • Dajemy w tym momencie – Bogu prawdziwemu
    Pokłony w Sakramencie – Dziwnie zakrytemu,
    Wzrok, smak i dotykanie – w Tobie się omyla,
    Słów tylko Twych słuchanie – W wierze nas posila.

Wzrok, smak i dotykanie – w  Tobie się omyla ”, – gdyż w Najświętszym Sakramencie wzrok widzi jakby chleb i wino, a jednak mylą się, bo tam ani chleba ani wina już nie ma!, ale jest żywy, choć utajony, Pan Jezus! „ Słów tylko Twych słuchanie – W  wierze nas posila ”, bo wierzymy w to, na Boskie, nieomylne słowa Pana Jezusa, który nam to powiedział i o tym nas upewnił!
Strony: [1] 2 3 ... 10