Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 ... 10
11
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( III ) Offertorium, Prefacja i Sanctus
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 14:28:55 »
Prefacja i Sanctus (Święty).

1. Zakończeniem Ofiarowania i przejściem zarazem, i wstępem do trzeciej i najważniejszej części Mszy św., tj. do Kanonu i Konsekracji czyli poświęcenia (lub przeistoczenia) Najświętszej Ofiary, – jest tak zwana Prefacja , po polsku: wstęp albo przedmowa. Jest ona jakby bramą tryumfalną, wprowadzającą nas do przedsionka najświętszych Tajemnic.
Pismo św. i tradycja czyli podanie mówią nam, że Pan Jezus, nim zamienił chleb i wino w Ciało i Krew Swoją, złożył Ojcu Swemu Niebieskiemu dzięki, i to w sposób niezwykle uroczysty. – Kościół św., idąc w ślad Boskiego Założyciela Swego, po Ofiarowaniu, na wstępie do Kanonu , w hymnie niezwykle wspaniałym i uroczystym, składa Panu Bogu dzięki, wzywając do tego całe Niebo, wszystkich Aniołów i Samego Syna Bożego, a Zbawiciela i Brata Naszego, Jezusa Chrystusa.

Jak nam podanie mówi, Prefacja pochodzi jeszcze z czasów Apostolskich. Wszystkie bez wyjątku liturgie, tak wschodnie, jak i zachodnie, mają ten hymn dziękczynny; najdawniejsi Ojcowie święci w pismach swoich czynią o nim wzmiankę. W obrządku łacińskim jest kilkanaście różnych odmian Prefacji , zastosowanych do różnych świąt i uroczystości, ale wszystkie mają treść tę samą.

2. Weźmy pod rozbiór zwykłą codzienną Prefację .
Prefacja składa się z 3 części: wstępu, środka i zakończenia.

Wstęp stanowią cztery wezwania z czterema odpowiedziami. Najpierw kapłan odmawiane cicho Sekrety kończy głośno (a we Mszy śpiewnej śpiewa):
  • „Per omnia saecula saeculorum!” –  „Przez wszystkie wieki wieków!”
Na co ministrant w imieniu całego ludu odpowiada:
  • „Amen!”
Potem kapłan pozdrawia lud zwykłym pozdrowieniem, nam już znanym i powyżej wytłumaczonym:
  • „Dominus vobiscum!” – „Pan z  wami!”
Na co ministrant odpowiada:
  • „Et cum spiritu Tuo.” – „I z  duchem twoim.”
Przy tym pozdrowieniu kapłan nie obraca się do ludu, jak zwykle, ale mówi je zwrócony ku ołtarzowi, gdyż po Offertorium aż do Komunii św. kapłan nigdy już od ołtarza się nie odwraca, a w dawniejszych czasach przez całą tę część ołtarz był nawet zasłoną od ludu zasłonięty. – Następnie kapłan podnosi oczy i ręce ku niebu i w tonie bardzo uroczystym śpiewa:
  • „Sursum corda!” – „W górę serca!”
A ministrant na to wezwanie kapłana w imieniu całego ludu odpowiada:
  • „Habemus ad Dominum!” – Mamy je ku Panu! (serca podniesione).
Krótkie słowa, ale pełne znaczenia. – Bł. Henryk Suzo z tak nadzwyczajną pobożnością i zapałem zwykł był śpiewać to Sursum corda! – że samo słuchanie tego, obecnych do pobożności pobudzało i zagrzewało. – Jeśli podczas całej Mszy św. serca nasze powinny być wzniesione ku niebu, do Boga, – tedy szczególniej w tym czasie, w którym ma zstąpić na ołtarz, jako ofiara za nas, Sam Jednorodzony Syn Boży Jezus Chrystus! – Ojcowie święci całej swej wymowy używają, dobierają najgorętszych wyrażeń, aby nam przypomnieć ważność tej chwili, i obowiązek podniesienia serca i ducha do Pana Boga czyli skupienia ducha. I tak np. św. Cyprian tak się o tym wyraża:
  • „Kiedy jesteśmy przy modlitwie, mamy dobrze uważać i całym sercem modlitwie się oddać. Niech odstąpi od nas każda myśl cielesna i światowa, i niech dusza wtedy o niczym innym nie myśli, jak tylko o tym, co się modli. Dlatego i kapłan przed Kanonem w Prefacji przygotowuje umysły braci, mówiąc: w górę serca! – aby, gdy lud odpowiada: Mamy do Pana! (serca podniesione), przez to upomniany był, że o niczym innym myśleć nie ma, jak tylko o Panu Bogu.”

Oby to zawsze prawdą było! Oby nigdy nikogo nie było podczas Mszy św., a zwłaszcza w tej tak uroczystej chwili, który by nie miał serca i duszy do Boga podniesionych!, który by miał serce i duszę czym innym zajęte, niż Bogiem! Przytoczę tu jeszcze napomnienie św. Jana Chryzostoma:
  • „Coś to za słowo odpowiedział kapłanowi?... Czy na jego wezwanie: W górę serca! – nie odpowiedziałeś: mamy je podniesione do Boga?!... I czyż ci nie wstyd, czy się nie rumienisz, że cię w tej chwili na kłamstwie złapano?! Rozważ to tylko dobrze; oto zastawiono ci ucztę, ofiaruje się za ciebie Baranek, w kielichu tryska Krew z boku Chrystusowego na twe oczyszczenie, – a ty w tak strasznej chwili nie wstydzisz się i nie boisz się kłamać! Tak, mówię, kłamać! bo czyż to nie kłamstwo mówić: mam serce podniesione do Boga, – kiedy go do Boga wcale nie podnosisz i podniesionego nie masz?!”

Pamiętajże dobrze o słowach tego Świętego!
Wreszcie w ostatnim wezwaniu kapłan wzywa lud:
  • „Gratias agamus Domino Deo Nostro!” –  „Czyńmy dzięki Panu Bogu naszemu!”,
a w tym wezwaniu wskazuje na cel Prefacji . Podczas tego kapłan pokornie głowę schyla i ręce składa, na znak, że i sam i wszyscy z nim te serca, w górę do Boga podniesione, składają jakby Panu Bogu w ofierze u stóp tronu Boskiego Jego Majestatu.

Na to wezwanie kapłana do składania dzięk Panu Bogu, ministrant w zastępstwie ludu całego odpowiada:
  • „Dignum et justum est!” – „Godne jest to i sprawiedliwe!”
A kapłan przejmuje tę odpowiedź, rozwija ją i wykonuje w tym wspaniałym hymnie, który stanowi środek i treść Prefacji , – a który teraz przytoczyć i wytłumaczyć zamierzam.

3. [/b]Prefacja sama tak opiewa:

  • „Prawdziwie jest to godnie i sprawiedliwie, słusznie i zbawiennie, abyśmy zawsze i wszędzie dzięki Tobie czynili, Panie Święty, Ojcze wszechmogący, wiekuisty Boże; Ty z jednorodzonym Synem Twoim i Duchem Świętym jeden jesteś Bóg, jeden Pan, nie jednością jedynej osoby, ale w trzech Osobach jednej Istoty. Co bowiem z objawienia Twego wierzymy o Twojej chwale, toż o Synu, to i o Duchu Świętym, bez żadnej różnicy utrzymujemy; tak, iż wyznając prawdziwe i wiekuiste Bóstwo, wielbimy Osób odrębność, w Istocie jedność i równość w Majestacie. Co też wychwalają Aniołowie i Archaniołowie, Cherubiny i Serafiny, którzy nie przestają wołać codziennie, mówiąc jednogłośnie:
    Święty! Święty! Święty, Pan Bóg Zastępów. Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej. Hosanna na wysokości. Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie. Hosanna na wysokości.”
Rozbierzmy ten hymn pochwalny.
Zaprawdę godną i sprawiedliwą rzeczą jest, słuszną i zbawienną, abyśmy Ci zawsze i wszędzie dzięki składali! ” Kościół św. wylicza tu przez usta kapłana cztery tytuły, dla których Panu Bogu w każdym czasie i na każdym miejscu dzięki składać mamy:
  • 1.    Bo to rzecz godna;
    2.    Bo to rzecz sprawiedliwa;
    3.    Bo to rzecz słuszna;
    4.    Bo to rzecz zbawienna.
Pierwszy tytuł: bo to rzecz Boga godna, – ponieważ stworzeni jesteśmy od Boga, bo On Największym, bo On naszym Stwórcą i Najwyższym Panem, od którego wszystko mamy!... a więc godzien jest, abyśmy Jemu dzięki składali!...

Po wtóre, jest to rzecz sprawiedliwa, – justum . – Ten wyraz łaciński: „ justum ” pochodzi od jus , prawo i odpowiadający prawu obowiązek; – a więc justum oznacza tu z jednej strony prawo Boże, jakie Pan Bóg ma z tylu powodów do naszej wdzięczności, a z drugiej nasz obowiązek i powinność, z tego prawa wynikające i temu prawu odpowiadające.

Po trzecie, jest to rzecz słuszna; – czyli to prawo Boże i ten obowiązek nasz rzeczą jest słuszną, bo wdzięczność za otrzymane dobrodziejstwa jest słusznym obowiązkiem każdego. Choć każda cnota ma swoich przeciwników, – i każdy występek ma swoich obrońców, – a jednak wdzięczność to jedyna chyba cnota, która przeciwników nie ma, i której by słuszności wszyscy nie uznawali; a niewdzięczność to jedyny występek, który wszyscy potępiają! I  dlatego sprawiedliwą i słuszną rzeczą jest, i powinnością i obowiązkiem naszym Panu Bogu dzięki składać i przez to wdzięczność naszą okazywać!

Po czwarte jest to rzeczą zbawienną, czyli to składanie dzięk Panu Bogu należnych jest nam samym zbawienne, pożyteczne i korzystne; – bo od czasu, jak Boski nasz Zbawiciel nas odkupił:
  • „wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28),
a jeśli wszystko, to szczególniej to składanie dzięk Panu Bogu należnych, bo każde takie podziękowanie jest zarazem jakby nową prośbą, i to prośbą najskuteczniejszą, skłaniającą Dobroć Bożą do udzielenia nam nowych łask i dobrodziejstw.
Abyśmy Ci zawsze i wszędzie dzięki składali ”. Te dwa przysłówki: zawsze czyli w każdym czasie, – i wszędzie czyli na każdym miejscu, – bardzo wiele wyrażają. Od początku swego istnienia jesteśmy zawsze i wszędzie z Bogiem i w Bogu:
  • „Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i  jesteśmy” (Dz 17, 28),
nigdy i nigdzie nie jesteśmy bez Boga, nigdy i nigdzie od Boga nie jesteśmy niezależnymi!
  • „Bóg jest jakby morzem jakimś niezmierzonym, – mówi św. Augustyn, – w nieskończonej przestrzeni rozciągniętym, w którym świat i wszystko, co na nim jest, jest jakby zanurzone, bardziej niż gąbka w wód oceanie”.
Temu zawdzięczamy nasze istnienie i życie nasze, ruch i wszystko nasze. – Pięknie to wyraża Psalmista Pański:
  • „Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.” (Ps 139 (138), 7-8)
Stąd wynika, że zawsze i wszędzie o Panu Bogu pamiętać i Jemu za wszystko zawsze i wszędzie dzięki składać powinniśmy; bo zawsze i wszędzie, wszystko, co mamy, od Niego mamy!
Panie Święty! Ojcze wszechmogący! Wieczny Boże! Przez Chrystusa Pana naszego ”. Jak powyżej przytoczone były 4 tytuły i przyczyny, dla których Panu Bogu wdzięcznymi być i dzięki Mu składać mamy, – tak w tych wyrazach zawarte są cztery nowe do tego pobudki:

  • 1.    Bo On jest Panem Świętym! bo władza Jego Najwyższa rozciąga się na wszystko;
    2.    Bo On jest Ojcem naszym, – i to Ojcem najlepszym i wszechmogącym, – a więc chce i może nam wszystkiego udzielić;
    3.    Bo panowanie Jego i władza Jego rozciąga się na czas wszelki, a nawet na wszystkie czasy, – gdyż On jest wieczny! bez początku i bez końca!
    4.    Bo On nam dał Boskiego Syna Swego Jezusa Chrystusa, przez którego otrzymaliśmy odkupienie i zbawienie i wszystkie łaski nadprzyrodzone, do zbawienia potrzebne. Chrystus, Pan nasz, jest tym węzłem, który łączy stworzenie ze Stwórcą, człowieka z Bogiem, i jeżeli stworzenie ma przystęp do Stwórcy i jest Jemu miłe, to tylko przez Chrystusa i dla Chrystusa! I dlatego i te dzięki Bogu należne, Kościół św. składa Ojcu Niebieskiemu: „ Przez Chrystusa Pana naszego !”
„Przez którego Majestat Twój wychwalają Aniołowie, uwielbiają i cześć Boską Mu składają Państwa, drżą Zwierzchności, Niebiosa i Niebios Mocarstwa i Błogosławieni Serafini wspólną wielką radością razem wysławiają” . Przez słowo: Majestat Twój – rozumie się tu to samo, co Bóstwo i zbiór wszystkich najwyższych, nieskończonych doskonałości i przymiotów Boskich, przez które Bóg jest Nieskończoną Istotą, najwyższym Majestatem, Potęgą i Władzą. Wpatrzeni w ten niezgłębiony szczyt doskonałości i przymiotów Bożych i zachwyceni tą niepojętą pięknością i Majestatem Bożym, wszystkie chóry Anielskie ten nieskończony Majestat bezustannie wielbią, chwalą i wysławiają, i cześć Mu Boską najwyższą oddają! A że i oni sami nie są w stanie Bogu czci takiej oddać, jaka się tej Najwyższej Boskiej Istocie należy, więc i oni biorą za Pośrednika Syna Bożego Jezusa Chrystusa, równego Ojcu i z Nim i przez Niego Bogu cześć Boską oddają.

Następnie kapłan wylicza chóry Anielskie: Aniołów, Państwa, Zwierzchności, Mocarstwa, Serafinów, – których wspomnieniem chce się zachęcić do podobnego uwielbienia Pana Boga, jakim Aniołowie cześć Jemu oddają.

Pismo św., tradycja i  powaga Kościoła pouczają nas, że jest dziewięć chórów Anielskich, różnych od siebie stopniem, doskonałością, godnością i chwałą. W Prefacji jest ich tylko pięć wspomnianych i wymienionych, i to w szeregu odwrotnym, począwszy od najniższych, tj. Aniołów, których Pan Bóg jakby w poselstwie do ludzi posyła, i stąd ich nazwa; bo Anioł, z greckiego słowa angelos , po łacinie angelus , znaczy to samo, co poseł. – Z chóru Aniołów są też zwykle nasi Aniołowie Stróżowie. Wyższym chórem Aniołów są Archaniołowie, pod których opiekę oddaje Pan Bóg stowarzyszenia społeczne, miasta i kraje. Do tego chóru należą trzej nam znani Archaniołowie: św. Michał, patron Galicji, św. Rafał, posłany do Tobiasza, – i św. Gabriel, który zwiastował św. Zachariaszowi narodzenie św. Jana Chrzciciela, i Najświętszej Maryi Pannie, Pana Jezusa.

Trzecim chórem są Principatus czyli Księstwa, pod ich opiekę oddaje Pan Bóg całe królestwa. Dalej następują Virtutes czyli Moce albo Mocarstwa, których Bóg używa zwykle do działania cudów, jak naucza św. Grzegorz Wielki.

Po nich są Potestates czyli Zwierzchności, których mocy poddał Pan Bóg duchów złych; i Dominationes czyli Państwa, te są jakby władzą przełożoną nad niższymi chórami.

Do najwyższej, hierarchii czyli rzędu należą trzy ostatnie chóry: Trony, Cherubini i Serafini; – są to jakby najbliżsi Dworzanie Pana Boga, – a z tych najwyższymi są Serafini, i pałają największą miłością ku Panu Bogu.

Liczba tych wszystkich Aniołów jest bardzo wielka, i jak św. Tomasz naucza, przewyższa o wiele wszystkie inne stworzenia, wszystkich ludzi, co są, byli, i będą. Pismo św. w wielu miejscach o tym nam wspomina, jak np. u proroka Daniela:
  • „Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim.” (Dn 7, 10)
Ci wszyscy Aniołowie poznają bez porównania lepiej Pana Boga i nieskończoną piękność i Majestat Jego, i dlatego ustawicznie Go wielbią, sławią, czczą i wychwalają. Kapłan prosi Pana Boga, aby wraz z uwielbieniami wszystkich Aniołów, a zwłaszcza najwyższych tj. Serafinów, i nasze uwielbienia przyjąć raczył.

Zakończeniem Prefacji są naprzód słowa:
Święty, Święty, Święty! Pan Bóg Sabaoth! (czyli Zastępów). Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej!” Słowa te wyjęte są z proroctwa Izajasza Proroka (Iz 6,3). Izajasz prorok i św. Jan Ewangelista w swym objawieniu mówią nam, że Serafini ustawicznie te słowa przed Majestatem Bożym nucą, i stąd pieśń ta nazywana jest seraficzną.

Przez słowa: Święty, Święty, Święty, wyraża Kościół św. jeden z najwznioślejszych przymiotów Pana Boga, tj. Świętość Bożą, która na tym polega, że Bóg z Istoty Swej koniecznie kocha to, co dobre, a nienawidzi złego i nim się brzydzi; – a w tym jest zawarta największa pochwała Boża. Te słowa: Święty! po trzykroć kapłan powtarza, tak dla wyrażenia troistości Osób Boskich, – jak też dla tym dobitniejszego wyrażenia i jakby zaznaczenia tej najwyższej Świętości Bożej.

Pan Bóg Sabaoth ”. Słowo hebrajskie: „ Sabaoth ” oznacza tyle, co wojska nieprzeliczone, czyli zastępy bardzo liczne, nieprzeliczone.
Drugą częścią zakończenia są słowa, którymi lud witał Pana Jezusa, wjeżdżającego tryumfalnie do Jeruzalem:
  • „Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!” (Mt 21, 9)
W pierwszej części zakończenia słowami: Święty, Święty, Święty, po trzykroć powtórzonymi, oddaje kapłan cześć trzem Osobom Boskim, czyli całej Trójcy Przenajświętszej; – a w drugiej części zwraca się osobno do Słowa Wcielonego, Jezusa Chrystusa, Baranka Bożego, – wedle tego, co pisze św. Jan w objawieniu swym, że Święci w niebie składają cześć Bogu siedzącemu na stolicy Majestatu Swego, i Barankowi, czyli Bogu-Człowiekowi Jezusowi Chrystusowi.

Słowo: „ Hosanna ” zawierało prośbę: zbaw, prosimy, ale także wesoły okrzyk: cześć! chwała! Hosanna na wysokościach! znaczy to samo, co: Cześć Panu, co mieszka w niebiosach!

Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie! ” Słowa te, jak już wspomniałem, wypowiedział po raz pierwszy lud żydowski na powitanie Pana Jezusa, przy Jego wjeździe tryumfalnym do Jeruzalem, – a słowami tymi wyraził wielką prawdę, że Pan Jezus przyszedł na świat w Imię Pańskie, posłany od Boga jako Posłannik Boży i prawdziwy Mesjasz. Z nie mniejszą prawdą powtarza te słowa i teraz kapłan we Mszy św., gdyż w niej przychodzi ten Sam Pan Jezus na ołtarz, jako ofiara za nas, z nie mniejszą obfitością łask Swoich. – Oby wszyscy o tym pamiętali – i z tego Jego przybycia korzystali!

Na końcu Prefacji przy słowach: Święty, Święty, Święty, – ministrant po trzykroć dzwoni, pobudzając tym zewnętrznym znakiem lud do wspólnego dziękczynienia, uwielbienia i oddania hołdu Panu Bogu!

4. Po Prefacji i Sanctus lud śpiewa pieśni następujące:
  • Pozwólcie, o Święci Aniołowie,
    Którzy też jesteście nasi Stróżowie,
    Niech wraz z Wami – Zaśpiewamy:
    Święty, Święty, Święty; – Pan z zastępami!
W drugiej pieśni, „ Z pokorą upadamy ”, na Sanctus śpiewa się:
  • Do Boga nasze głosy – Niechaj się podnoszą,
    I trzykroć pod niebiosy – Z aniołami głoszą:
    O Święty, Święty, Święty, – Zastępów nasz Boże!
    Lud do wiary przyjęty – Niech Cię czcić pomoże.


Ostatni wiersz przypomina pierwotny zwyczaj Kościoła, że nowo ochrzczeni byli po raz pierwszy na Ofiarowaniu i Prefacji , więc ta pieśń odzywa się do nich, aby na nowo do wiary i chrztu przyjęci, pomogli czcić Pana Boga.

12
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( IV ) Kanon i konsekracja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 13:40:21 »
Po Konsekracji. Druga część Kanonu.

1. Ostatnie słowa Kanonu były: „ na moją czyńcie pamiątkę ”. Otóż do tych słów kapłan nawiązując, tak dalej się modli:
    „Przeto i my słudzy Twoi, Panie, oraz lud Twój święty, wspominając tak błogosławioną Mękę, jak też i Zmartwychwstanie z otchłani i chwalebne Wniebowstąpienie tegoż Chrystusa, Syna Twojego, Pana naszego, ofiarujemy przedostojnemu Majestatowi Twojemu, z darów i dobrodziejstw Twoich, Hostię czystą, Hostię świętą, Hostię Niepokalaną, Chleb święty wiekuistego życia i Kielich zbawienia wiecznego.”
Kapłan czyni nad Przenajświętszą Ofiarą pięć razy znak krzyża św., ale to robienie znaków krzyża św. ma już tu całkiem inne znaczenie, aniżeli przed Konsekracją; przedtem bowiem ofiarę jeszcze nie poświęconą, niejako poświęcał i błogosławił, teraz zaś już nie poświęca ani nie błogosławi, lecz tylko tę odnowioną ofiarę krzyżową oznacza i przez zasługi krzyża św. błogosławieństwo z niej czerpie, jak to tłumaczy papież Benedykt XIV.

Kapłan mówi „ lud Twój święty ”, nie w tym znaczeniu, jak gdyby wszyscy, na Mszy św. będący, byli rzeczywiście już świętymi, ale, że wszyscy są członkami świętego Kościoła, który z przeznaczenia swego i z istoty swej jest święty, i że wszyscy mają być również świętymi, jak mówi Pismo św. w niejednym miejscu:

    „w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świetymi bądźcie, bo ja jestem święty.” (1 P 1, 15)
    „W Nim bowiem wybrał nas (...) abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.” (Ef 1, 4)

I dlatego dawniej pierwsi chrześcijanie zwykle się wzajemnie świętymi nazywali.

2.   W drugiej modlitwie kapłan tak się dalej modli:

    „Racz na nie wejrzeć przejednanym i łaskawym obliczem i przyjąć je tak mile, jak mile przyjąć raczyłeś dary sprawiedliwego sługi Twego Abla, i ofiarę Patryarchy naszego Abrahama, i tą, którą Ci złożył najwyższy Kapłan Melchizedech, ofiarę świętą, Hostię niepokalaną”.
Modlitwę tę, zanosi Kościół św. przez usta kapłana nie ze względu na Ofiarę Samego Jezusa Chrystusa, – gdyż ta ofiara zawsze Panu Bogu bez porównania milszą jest, aniżeli były wszystkie inne ofiary; – ale kapłan prosi Pana Boga, żeby tak łaskawie przyjąć raczył nasze ofiarowanie tej ofiary Mszy św., – jak łaskawie niegdyś przyjął wspomniane ofiary Starego Zakonu, które w szczególniejszy sposób były Panu Bogu przyjemne, i w szczególniejszy sposób były figurą ofiary Mszy św., – a mianowicie:

  • 1.    najpierw ofiarę Panu Bogu ze swej trzody; i dlatego, że ofiara jego Panu Bogu miłą i przyjemną była, zginął z bratobójczej ręki zazdrosnego brata swego Kaina;
    2.    ofiarę Abrahama, który nie wahał się w ofierze przynieść własnego syna Izaaka; a ta ofiara w najszczególniejszy sposób była figurą ofiary Pana Jezusa na krzyżu;
    3.    wreszcie ofiara króla i kapłana Melchizedeka, który w ofierze Panu Bogu ofiarował chleb i wino, – a tak stał się figurą ofiary Nowego Zakonu, Mszy św.

Już Psalmista Pański (Ps 110 (109), 4) w proroczym duchu nazwał Pana Jezusa „ Kapłanem na wieki, na wzór Melchizedeka ”. – I św. Paweł w liście swym do Hebrajczyków tę ofiarę Melchizedeka, i podobieństwo jej z ofiarą Mszy św. zaznaczał, a za nim wielu Ojców świętych zastanawiało się nad tą ofiarą Melchizedeka, który ofiarował chleb i wino, i nasza ofiara Nowego Zakonu, dla podobieństwa z tą ofiarą nazywa się także ofiarą Melchizedeka.

I ofiary Aarona były przez Boga samego ustanowione i figurą ofiar Nowego Zakonu, a jednak Kościół św. ich tu nie wspomina, i to z pewnością nie bez szczególniejszego zrządzenia Ducha Świętego, bo w tych ofiarach nie miał Pan Bóg takiego upodobania, owszem, nawet wyraźnie przez proroka Malachiasza zapowiedział ich odrzucenie, a ustanowienie Ofiary nowej, Nowego Zakonu, prawdziwie Boskiemu Majestatowi Swemu miłej.
    „Nie mam ja upodobania do was, mówi Pan Zastępów, ani Mi nie jest miła ofiara z waszej ręki. Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie będzie imię moje między narodami, a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany imieniu memu i ofiara czysta.” (Ml 1, 10)

3.   Trzecią modlitwę zaczyna Kapłan odmawiać, głęboko nachylony, z rękoma na ołtarzu złożonymi:

    „Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, rozkaż, by ręce Anioła Twego zaniosły tę Ofiarę na niebiański Twój ołtarz, przed oblicze Boskiego Majestatu Twego, abyśmy wszyscy, tego ołtarza uczestnicy, pożywając przenajświętsze Ciało i Krew Syna Twego otrzymali z niebios pełnię błogosławieństwa i łaski. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.”
Dwie prośby kapłan w modlitwie tej do Pana Boga kieruje:

  • 1.    prosi, aby ta ofiara przez ręce św. Anioła, na ołtarz Boży w niebie zaniesiona była;
    2.    aby przystępujący do Komunii św. wszelkim błogosławieństwem i łaską Boską z niej napełnieni byli.
Anioł, jako czysty duch, rąk nie ma, którymi by się przy niesieniu posługiwał, – jest to więc tylko przenośne, obrazowe wyrażenie, w którym prosimy o pośrednictwo Anioła czyli Posłańca Bożego w przedłożeniu i przedstawieniu tej ofiary Panu Bogu. Papież Innocenty III utrzymuje, że tu mowa o zwykłym Aniele, według tego, co powiedział Sam Archanioł Rafał do Tobiasza:
 
  • „gdy ty i Sara modliliście się, ja przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim”. (Tb 12, 12)
Wielu Teologów jednak, ze św. Tomaszem na czele, utrzymuje, że tym Aniołem czyli Posłańcem Bożym nie jest żaden zwykły Anioł, choćby i najwyższy z duchów Anielskich, tylko jedynie Sam Jezus Chrystus, którego Pismo św. nieraz Aniołem czyli Bożym Posłannikiem nazywa. – Ten Jezus Chrystus przedstawia Ojcu Swemu tę ofiarę, a i w Niej wszystkie zasługi Swoje, – i te ofiaruje za nas na ołtarzu niebiańskim, w niebie się znajdującym, jak nauczają św. Izydor, Doktor Kościoła, i Bł. Odo, w swym tłumaczeniu Mszy św., – a za nimi papież Benedykt XIV.

W drugiej prośbie uprasza kapłan o łaski Boskie dla wszystkich, mających uczestnictwo w tym ołtarzu i tej ofierze – a uczestnictwo to może być dwojakie: gdy ktoś albo rzeczywiście przyjmuje Ciało i Krew Pana Jezusa, – albo tylko duchowo. O szczególne błogosławieństwo Kościół św. uprasza dla tych, którzy rzeczywisty udział mają w przyjęciu Ciała i Krwi Pana Jezusa, jak to czynili pierwsi Chrześcijanie przy każdej Mszy św., – i dla tych prosi: iż byśmy z tego nieskończonego źródła łaski, jakim jest ta Najświętsza Ofiara i ten Boży pokarm, dla nas w Niej przygotowany, otrzymali z niebios pełnię błogosławieństwa i łaski. W każdym więc razie większą korzyść ze Mszy św. odnoszą ci, którzy podczas niej i do Stołu Pańskiego przystępują, aniżeli ci, którzy tylko jej słuchają!

  4. W czwartej modlitwie czyni kapłan Memento czyli wspomnienie za umarłych i modli się za nich w następujący sposób:

    „Pomnij też, Panie, na sługi i służebnice Twoje NN., którzy nas wyprzedzili ze znamieniem wiary i śpią snem pokoju.”
Tu kapłan po cichu wymienia te dusze zmarłych, za które Mszę św. ofiaruje i które szczególniej miłosierdziu Boskiemu polecić pragnie. Następnie tak się dalej za nie modli:

    „Błagamy Cię, Panie, użycz im i wszystkim tym, którzy w Chrystusie spoczywają, miejsca ochłody, światła i pokoju. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.”


Z ofiary Jezusowej, z Jego męki i śmierci, jedni z pierwszych skorzystali więźniowie otchłani i czyśćca, bo dusza Zbawiciela zaraz po śmierci Pana Jezusa zstąpiła „ ad inferos ”, – do tych podziemnych otchłani, w których dusze sprawiedliwych wyglądały Zbawiciela Swego, – jak też i do więzienia czyśćcowego, i napełniła tych stęsknionych mieszkańców pociechą i weselem. – Msza św. jest odnowieniem ofiary krzyżowej i skutki jej te same, – toteż od czasów Apostolskich we wszystkich liturgiach była i jest modlitwa za dusze zmarłych. Wspomina o tym św. Jan Chryzostom:

    „Nie darmo od Apostołów to postanowione było, ażeby podczas Tajemnic Mszy św. było wspomnienie umarłych, bo wiedzieli, że z tego wielka dla nich korzyść i pożytek wielki”.

W dawniejszych czasach Kościoła dusze zmarłych wspominano w tym miejscu głośno, w tak zwanych „ dyptychach ”, – w niektórych kościołach ten zwyczaj jest i po dziś dzień zachowany.

Krótka jest ta modlitwa Kościoła za umarłych, ale pełna treści. Znaczenie słowa: Memento , pomnij! wytłumaczyłem już wyżej przy memento za żywych.

Kapłan modląc się za umarłych, nazywa ich: „ sługami i służebnicami Bożymi, – którzy nas wyprzedzili ze znamieniem wiary ”, gdyż kto za życia tego znamienia wiary, tj. chrztu św. nie miał i nie był sługą Bożym i tak z tego świata odszedł, temu Msza św. nic nie pomoże! Dlatego też za żydów i pogan nawet Mszy św. odprawiać nie wolno.

Dalej kapłan mówi: „ którzy (...) śpią (odpoczywają) snem pokoju ”, gdyż śmierć według nauki Samego Boskiego Mistrza Naszego jest jakby snem tylko, a wszyscy umarli w dniu sądu ostatecznego z tego snu się obudzą i zmartwychwstaną. Sen ten odnosi się tylko do ciała, które po śmierci, podobnie, jak i we śnie, traci używanie i władzę swych zmysłów; – lecz dusza i po śmierci ciała używa swych władz w całej pełni, a nawet w niebie, światłem chwały oświecona, używa ich daleko bardziej, aniżeli za życia.

Wielkiego znaczenia są tu słowa: „ śpią snem pokoju ”, czyli, którzy pomarli w pokoju z Bogiem, tj. w stanie łaski uświęcającej! Gdyż kto w łasce uświęcającej nie umarł, takiemu już nikt i nic, nawet i ofiara Mszy św. nie pomoże! – I dlatego Kościół modli się tak tu, jak i w następnych słowach: „ wszystkim tym, którzy w Chrystusie spoczywają ”, tylko za tych, co z Chrystusem połączeni w łasce uświęcającej z tego świata zeszli.

W modlitwie tej Kościół św. wyraża dwie myśli – na pozór sprzeczne, – z jednej strony bowiem mówi o duszach „ w Chrystusie spoczywających ”, – a w drugiej prosi dla nich: „ o miejsce ochłody, światła i pokoju ”. – A jednak, gdy te słowa dobrze zrozumiemy, zobaczymy, że sprzeczności w nich nie ma, gdyż i dusze w czyśćcu zostające pewien pokój i szczęście mają, bo są już pewne zbawienia, Bóg jest i będzie ich własnością i posiadaniem i szczęściem na wieki, choć na razie nie są jeszcze w zupełnym posiadaniu Pana Boga i szczęścia tego, a stąd wynika i ich cierpienie. Święta Katarzyna Genueńska z objawienia Boskiego powiedziała:
    „że dusze w czyśćcu doznają niewypowiedzianych mąk – i jednocześnie niewypowiedzianych pociech i radości, i że jedne drugim nie stoją na przeszkodzie”.
Gdy więc Kościół św. dla dusz „ w Chrystusie spoczywających ” prosi o ochłodę i pokój, to, prosi o ten zupełny i całkowity pokój i szczęście, którego dostąpią dopiero po wyjściu z czyśćca, po zupełnym, wiecznym połączeniu się z Panem Bogiem w niebie! – O ten pokój dla dusz czyśćcowych błagamy, gdy za nie odmawiamy:
    „Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci!”
W modlitwie tej:
    „użycz im (...) miejsca ochłody, światła i pokoju”,
zawarty jest i wyraz wiary Kościoła o podwójnych karach czyśćcowych, tj. o karze duszy z pozbawienia widzenia Pana Boga ( poena damni ), i o karze zmysłów, przez mękę ognia i ciemności ( poena sensus ). O wybawienie z męki ognia i ciemności prosi Kościół słowami: „ udziel im miejsca i ochłody i światła ”; bo ten potrzebuje ochłody, kto jest, upałem trawiony, a ten światła, kto jest w ciemnościach. Niebo jest miejscem światła, jak nam to Pismo św. w wielu miejscach wspomina. O wybawienie z kar duszy prosi Kościół słowami: „ abyś im udzielił pokoju ”, tj. pokoju zupełnego z Bogiem i w Bogu przez wieczne Jego posiadanie i oglądanie.

5. Po modlitwie za umarłych kapłan błaga, w modlitwie następnej o łaski różne dla siebie i wszystkich obecnych. – Modlitwa ta jest następująca:
    „Nam także, grzesznym, (wymawiając te słowa, kapłan uderza się w piersi) sługom Twoim, którzy pokładamy nadzieję w mnóstwie litości Twojej, racz dać jakiś udział i obcowanie ze świętymi Twoimi Apostołami i Męczennikami: Janem (Chrzcicielem), Szczepanem (Diakonem), Maciejem (Apostołem), Barnabą, Ignacym (Biskupem), Aleksandrem, Marcelinem, Piotrem, (Męczennice) Felicytą, Perpetuą, Agatą, Łucją, Agnieszką, Cecylią, Anastazją, i całym gronem Twych Świętych: dopuść nas, prosimy, do ich współdziedzictwa, nie z naszych zasług biorąc miarę, lecz przebaczeniem obdarzając. Przez Chrystusa, Pana naszego.”
W modlitwie tej, która się myślą i treścią swoją, bezpośrednio łączy z poprzedzającą za zmarłych, prosi kapłan, tak dla siebie grzesznika, jak i dla wszystkich, o tę samą łaskę, o jaką prosił i dla dusz czyśćcowych tj. o wybawienie po śmierci z czyśćca i o przypuszczenie jak najprędsze do chwały niebiańskiej, – a to nie dla zasług naszych, ale dla wielości miłosierdzia Boskiego i dla nadziei i ufności w to nieprzebrane miłosierdzie i zmiłowanie Boskie i dla zasług i pośrednictwa Jezusa Chrystusa, i dla wstawiennictwa Świętych Pańskich, których tu kapłan wylicza podobnie, jak i w pierwszej części Kanonu przed Konsekracją. I dlatego bardzo słusznie używa tu wyrazu: „ racz dać jakiś udział i obcowanie ze świętymi Twoimi ”, – bo jeśli kto w niebie będzie, to będzie tam tylko z łaski Boskiej, a więc z daru Bożego, jak naucza św. Paweł:
    „za łaską Boga jestem tym, czym jestem” (1 Kor 15, 10),
a łaska Boska to darmo dany dar Boży największy!

W wyliczaniu tych Świętych Pańskich są uwzględnione wszystkie stany: z Apostołów św. Maciej; z papieży: Aleksander; z biskupów: Ignacy; z kleryków: Piotr; z małżonków: Felicyta i Perpetua; z dziewic: Agata, Łucja, Agnieszka itd. – Św. Szczepan, chociaż tylko diakon, dlatego umieszczony jest przed świętymi Maciejem i Barnabą, zaliczonymi do Apostołów, bo był on pierwszym męczennikiem, i śmierć męczeńską poniósł, i do nieba poszedł przed wszystkimi innymi.

6. Modlitwę poprzednią kończy kapłan następującymi słowami:

    „Przez Niego (Jezusa Chrystusa) Panie, te wszystkie dary zawsze dobrymi stwarzasz, uświę+casz, oży+wiasz, błogo+sławisz i nam ich udzielasz.”
Mówiąc te słowa, kapłan w miejscach, oznaczonych krzyżykami, robi znak krzyża św. nad Hostią i kielichem razem. Według starożytnego zwyczaju Kościoła, w tym miejscu kapłan zwykł był też błogosławić, czyli poświęcać wszystko, co wierni do poświęcenia mieli, a ten potrójny znak krzyża św. odnosił się także do rzeczy, które miały być poświęcone. – Dziś już tego zwyczaju nie ma, i dlatego słowa te odnoszą się tylko do ofiary Mszy św.

Następnie kapłan kielich odkrywa; przyklęka, bierze Hostię Przenajświętszą do rąk, i robi Nią pięć razy znak krzyża św., a mianowicie trzy razy nad kielichem, a dwa razy przed kielichem, mówiąc równocześnie:
    „Przez Niego (tj. przez Jezusa) i z  Nim, i w Nim masz, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelką cześć i chwałę.”
Podczas wymawiania ostatnich słów, kapłan, trzymając lewą ręką kielich, a prawą Hostię Przenajświętszą nad kielichem, podnosi nieco kielich z Hostią razem, aby to podniesienie (które nazywa się „ małym podniesieniem ”), – było jakby wyrazem zewnętrznym tego, co kapłan mówi, tj. że przez Jezusa i przez tę ofiarę Mszy św. jest Bogu wszelka cześć i chwała! – A następnie, położywszy Hostię i nakrywszy kielich i po oddaniu czci Przenajświętszemu Sakramentowi przez uklęknięcie, kapłan kończy tę modlitwę, oraz wszystkie modlitwy Kanonu i sam Kanon , mówiąc głośno (a we Mszy śpiewanej śpiewając):
    „Per omnia saecula saeculorum”, tj. „przez wszystkie wieki wieków”,
na co ministrant w imieniu ludu całego odpowiada:
    „Amen.”
To zakończenie Kanonu , dobrze zrozumiane, jest zaiste cudowne! W nim się streszczają, a zarazem uwydatniają główne cele ofiary Mszy św. Rozbierzmy je nieco.

W zakończeniu tym dwie części odróżnić możemy. – Pan Jezus dlatego zstąpił z nieba na ziemię, a i teraz zstępuje jako ofiara na nasze ołtarze:

  • 1.    aby przynieść chwałę Bogu i złożyć największy hołd w imieniu całej ludzkości nieskończonemu Majestatowi Boskiemu;
    2.    a zarazem, aby przynieść pokój i szczęście ludziom, przynieść im błogosławieństwo niebios.

Otóż te dwa cele przypomina i uwydatnia Kościół św. w tym zakończeniu Kanonu . – A najpierw w pierwszej części zakończenia tego przypomina nam Kościół św. te wszystkie dobra, jakie mamy od Pana Jezusa i przez Niego, i, odnosząc je do Pana Boga, dziękuje Mu za nie, w słowach:
    „Przez Niego (Jezusa), Panie te wszystkie dary (które mamy) zawsze dobrymi stwarzasz”.
Bo całe stworzenie jest dziełem Bożym, za pośrednictwem Słowa Przedwiecznego, czyli Syna Bożego, który potem w czasie stał się człowiekiem:
    „Wszystko przez Nie się stało, a  bez Niego nic się nie stało, co się stało.” (J 1, 3)
To ustawiczne jakby dalsze stwarzanie, rozmnażanie się i rośnięcie, jest wynikiem tego pierwotnego stworzenia i rozkazu Boskiego:
    „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1, 28),
które po dziś dzień i aż do końca świata swój skutek ma i mieć będzie z tego rozkazu Boskiego, jak Sam, Pan Jezus to powiedział:
    „Ojciec Mój działa aż do tej chwili i Ja działam.” (J 5, 17)
I ta pszeniczka i winogrona, z których są chleb i wino, służące do ofiary, to są stworzenia Pana Boga przez Jezusa. Do nich to odnoszą się głównie te słowa: „ wszystko stwarzasz ”.

Pan Bóg przez Jezusa nie tylko wszystko dobre zawsze stwarza, ale też i „ poświęca ” czyli błogosławi i świętym czyni, – i to tak w odniesieniu do wszystkich innych darów Bożych, jak w szczególności w odniesieniu do ofiary chleba i wina, na ołtarzu złożonej, a w szczególniejszy sposób przez Ofiarowanie i Konsekrację poświęconej.

A tę ofiarę nie tylko Pan Bóg przez Jezusa stworzył i poświęcił, ale też Ją i „ ożywia ”, gdyż chleb i wino mocą słów Jezusowych podczas Konsekracji ożywiają się, stając się żywym Ciałem i żywą Krwią Pana Jezusa. – Wreszcie je Pan Bóg przez Jezusa „ błogosławi i nam ich udziela ”, czyli łaskami błogosławieństwa Swego napełnia, które to łaski i błogosławieństwa Boskie przynosi nam ta Msza św. i pożywanie Ciała i Krwi Jego, gdyż Msza św. i Komunia św. to najobfitsze źródło łask i błogosławieństw Boskich! – Oto myśl i znaczenie słów pierwszej części tego zakończenia Kanonu .

W drugiej części Kościół św. zanosi i wyraża pierwszy główny cel przyjścia Pana Jezusa na świat i tej ofiary Mszy św., a mianowicie, że Pan Jezus po to z nieba niegdyś zstąpił, a teraz na ołtarze zstępuje, aby oddać godną cześć i chwałę nieskończonemu Majestatowi Boskiemu, w imieniu całego rodzaju ludzkiego i za cały rodzaj ludzki. I dlatego Kościół św. się modli:
    „Przez Niego i z Nim, i w Nim masz, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelką cześć i chwałę.”
A najpierw „Przez Niego”. – Wszystko, cokolwiek istnieje, oddaje cześć Panu Bogu przez Pana Jezusa, bo przez Niego najpierw zostało stworzone; a że wszystko stworzone zostało dla chwały Bożej, więc też, przez Pana Jezusa istniejąc, i przez Niego Pana Boga chwali. Przez Pana Jezusa też wszystko chwali Pana Boga, bo On dopiero nauczył nas godnie Pana Boga chwalić, – i nas uświęcił, abyśmy godnie Pana Boga chwalić mogli.

I z Nim ”, – bo wszelkie stworzenie, choćby to był i najwyższy z chóru Anielskiego Serafin, a nawet i Sama Matka Jezusowa, Najświętsza Maryja Panna, nie są zdolni, sami przez się, godnie uczcić Pana Boga; bo cześć każdego stworzenia, to cześć skończona, a Nieskończonemu Majestatowi Bożemu należy się cześć nieskończona, a tej żadne stworzenie Bogu przynieść nie jest w stanie. Dopiero, gdy stworzenie połączy się z Panem Jezusem, który jest i Bogiem i Człowiekiem zarazem, i w łączności z Panem Jezusem, „ z Nim razem ” odda cześć Panu Bogu, – dopiero wtedy ta cześć będzie taka, jaka się Bogu należy, jakiej Bóg godzien, i będzie godna Boga!

A wreszcie „ i w Nim ”, w tym Panu Jezusie, oddaje Kościół cześć Bogu należną, – bo, aby uczcić Boga jak na to zasługuje, potrzeba koniecznie być połączonym z Chrystusem, i to najpierw przez wiarę prawdziwą, którą On nam przyniósł, a następnie i przez łaskę uświęcającą, będąc bez grzechu, przynajmniej śmiertelnego, bo tylko wtedy i my jesteśmy synami Bożymi, i tylko wtedy cześć godną Panu Bogu przynieść możemy, – bo inaczej, będąc w grzechu śmiertelnym, choćbyśmy nie wiem co dobrego czynili, żadnej czci Boga godnej i Bogu miłej nie oddajemy. Oby ludzie to zrozumieli i o tym zawsze pamiętali!!
Z Chrystusem i w Chrystusie:
    „Jest Tobie Bogu, Ojcu wszechmogącemu, w jedności Ducha Świętego wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków. Amen!”
W tych wyrazach cześć ta odnosi się nie tylko do Boga Ojca i do Ducha Świętego, ale też i do Pana Jezusa, który, jako druga Boska Osoba i jeden i ten Sam Bóg z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym, cześć odbiera z Nimi wspólną, – a jako Bóg-Człowiek i Nasz Pośrednik cześć tę oddaje Ojcu i Duchowi Świętemu, w ofierze Mszy św. ukryty na ołtarzu, pod postaciami chleba i wina, i to cześć taką, jakiej Bogu nikt nigdy nie oddawał i oddać nie może, a oddaje ją i za Siebie, jako Syn Boży, w ludzkiej naturze wcielony, – i za rodzaj, ludzki którego jest Odkupicielem, Głową i Bratem, – i za wszelkie stworzenie, rozumne i nierozumne, słowem, za świat cały,
    „omnis honor et gloria!” – „wszelką cześć i chwałę!”
I oddawać ją będzie:
    „per omnia saecula saeculorum” –  „przez wszystkie wieki wieków!”
czyli przez wieczność całą, – w której Pan Bóg również, jak teraz w czasie, cześć odbierać będzie przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie! – I wówczas ci tylko, którzy tu na ziemi byli z Chrystusem i w Chrystusie, – cześć tę Bogu z Chrystusem na wieki oddawać będą!
13
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( IV ) Kanon i konsekracja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-27 13:24:34 »
Konsekracja, czyli poświęcenie chleba i wina
i przeistoczenie ich w Najświętsze Ciało i Krew Pana Jezusa


Po modlitwach Kanonu nadchodzi wreszcie najważniejsza i najświętsza chwila z całej Mszy św., tj. Konsekracja czyli poświęcenie chleba i wina, i przeistoczenie ich w Najświętsze Ciało i Krew Pana Jezusa.
Chwila ta w zachwyt i zdumienie wprawia niebo całe, – samych nawet Aniołów, którzy z największą czcią, uszanowaniem i uwielbieniem ołtarz otaczają! – Chwila ta zawsze zwracała i zwraca w szczególniejszy sposób uwagę wszystkich dusz wierzących i prawdziwie pobożnych, którzy w ciszy, w milczeniu i skupieniu największym, na klęczkach, wpatrzeni w ołtarz, oczekują tego momentu, w którym Bóg Wcielony, Jezus Chrystus, na ołtarz z nieba dla nas zstępuje i w rękach kapłana za nas się ofiaruje, – a oni wraz z niewidzialnymi zastępami Aniołów tego Boga serdecznie witają i cześć Mu najgłębszą pokornym pokłonem oddają. – Nie tylko dzwonek od ołtarza, ale i dzwon z wieży kościelnej oznajmia ludowi całemu, obecnym i nieobecnym, o tej tak wzniosłej i ważnej chwili. – Wielu, niestety, zda się ważności tej chwili całkiem nie rozumieć i nie odczuwać, – pokazuje to ich całe oziębłe zachowanie się, – nieraz bez najmniejszego skupienia i uszanowania! Chciałbym teraz do tego się przyczynić, aby wszyscy i zawsze wzniosłość i ważność tej chwili rozumieli i o niej pamiętali i ją odczuwali!

1. Co to jest Konsekracja czyli Przeistoczenie?

O tym pisałem już w osobnej książeczce o Najświętszym Sakramencie, i dlatego przypuszczam, że tę naukę już czytelnicy znają, i jej nie powtarzam. Kto by jeszcze tego dobrze nie wiedział lub nie rozumiał, niech tam zobaczy. Krótko tylko przypominam, że Konsekracja czyli Przeistoczenie jest to przemiana całej dotychczasowej istoty chleba i wina – w rzeczywiste, żywe i prawdziwe Ciało i Krew Pana Jezusa; z chleba i wina pozostają wprawdzie ich zewnętrzne postacie, tj. kształt, barwa, smak, – ale z istoty samego chleba i wina nie pozostaje nic a nic; – a natomiast jest, tak pod postaciami chleba jak i pod postaciami wina, Sam Jednorodzony Syn Boży, Jezus Chrystus, ze Swym Bóstwem i z całym Swym człowieczeństwem, choć niewidzialny, ale rzeczywiście i prawdziwie w cudowny i niepojęty sposób obecny.

A teraz chcę wytłumaczyć, w jaki sposób kapłan tę najważniejszą i najświętszą czynność wykonuje.

2. W jaki sposób odbywa się Konsekracja czyli Przeistoczenie?

Po modlitwie, w której kapłan prosił, aby ta ofiara:
  • „stała się dla nas Ciałem i  Krwią najmilszego Syna Twojego, Pana naszego, Jezusa Chrystusa”,
tak dalej mówi:
  • „Który (Jezus) w przeddzień Swej Męki wziął chleb w święte i czcigodne ręce Swoje”,
(wtedy i kapłan hostię czyli opłatek w swe ręce bierze)
  • „a wzniósłszy oczy ku niebu”
(wtedy i kapłan równocześnie ku niebu oczy podnosi)
  • „do Ciebie Boga, Ojca Swego wszechmogącego, Tobie czyniąc dzięki, pobłogosławił,”
(tu kapłan robi znak krzyża św. nad hostią)
  • „połamał, i rozdał uczniom Swoim, mówiąc:
    Bierzcie, i pożywajcie z niego wszyscy:
  • To jest bowiem Ciało Moje.”
Tu kapłan klęka, i oddaje cześć Panu Jezusowi w Hostii Przenajświętszej już obecnemu, a następnie Hostię wysoko jakby ku niebu podnosi, – a ministrant podczas tego dzwoni, żeby i lud cały cześć Panu Jezusowi oddał.
Kapłan potem składa Pana Jezusa na ołtarzu, klęka ponownie, kielich odkrywa, bierze go w swe ręce i tak mówi dalej:
  • „Podobnież, gdy było po wieczerzy, ujmując i ten przesławny Kielich w święte i czcigodne ręce Swoje, również dzięki Tobie czyniąc, pobłogosławił i podał uczniom Swoim, mówiąc: Bierzcie i pijcie z niego wszyscy:
  • To jest bowiem Kielich Krwi Mojej, Nowego i Wiecznego Przymierza: tajemnica wiary, która (tj. Krew) za was i za wielu wylana będzie na odpuszczenie grzechów.
  • To ilekroć czynić będziecie, na moją czyńcie pamiątkę.”

Po tych słowach kapłan znów klęka, oddając cześć Krwi Przenajświętszej, albo raczej Samemu Panu Jezusowi, razem z Krwią Przenajświętszą pod postacią wina będącemu, – podnosi kielich wysoko ku uczczenia dla ludu całego, – a ministrant podczas tego dzwoni. Potem kapłan stawia kielich na ołtarzu, zakrywa i znów przyklęka

Oto cały obrzęd Konsekracji czyli Przeistoczenia, –  oto słowa cudowne, tajemnicze, pełne nieskończonej Bożej siły, które z ustanowienia Wcielonego Boga, Jezusa Chrystusa, mają tę siłę i moc, że chleb i wino przemieniają w rzeczywiste i prawdziwe Ciało i Krew Jezusa Chrystusa.
Zastanówmy się nad nimi i nad całą ceremonią nieco bardziej szczegółowo.

3. Wytłumaczenie słów konsekracyjnych

1. Kapłan bezpośrednio przed samą czynnością konsekracyjną wspomina najpierw czas, w którym Boski Nasz Zbawiciel Sam tę czynność konsekracyjną po raz pierwszy spełnił, i w ten sposób dał nam dowód największej Swej miłości, – bo uczynił to „ w przeddzień męki i śmierci Swojej ”. I nie bez głębokiej przyczyny kapłan to wspomina! Bo wspomnieniem tego czasu podnosi jeszcze bardziej nieskończoną miłość Jezusa do nas w ustanowieniu tego Najświętszego Sakramentu, – miłość tego Boskiego Serca, „ które tak bardzo ludzi umiłowało ”, jak to Pan Jezus Sam Bł. Małgorzacie objawił i powiedział. – W chwili, kiedy największa złość ludzka sprzymierzona z nienawiścią piekła spiskuje, aby Jezusa pojmać i na straszne męki i śmierć Go wydać, w tej chwili miłość Jezusa obmyśla i wykonuje największy dowód i cud Swej Nieskończonej, iście Bożej miłości! Bo, jak pięknie mówi św. Augustyn:
  • „Pan Bóg, chociaż jest wszechmocny, więcej jednak uczynić i dać nam nie mógł i nie może nadto, co czyni i nam daje w Przenajświętszym Sakramencie, – przemieniając chleb i wino w Ciało i Krew Pana Jezusa! – Nawet, chociaż Pan Bóg jest najmędrszy, co by nam więcej dał, nie wie; i chociaż jest najmędrszy, więcej nic nie ma, co by nam dać mógł!”
Oby więc to przypomnienie czasu ustanowienia Najświętszego Sakramentu przypominało i Tobie, miły czytelniku, tę nieskończoną miłość Jezusa i pobudziło cię choć trochę do wzajemnej ku Niemu miłości!

Wziął chleb ”. – Jaki to był chleb?... dyskutują bardzo pomiędzy sobą teologowie. W każdym razie był to chleb pszenny, bo na wschodzie żytniego nawet nie znano. We wschodnim obrządku np. u Rusinów w użyciu jest chleb kwaśny, – u nas zaś i w ogóle w Kościele całym powszechnie jest chleb niekwaszony, przaśny; gdyż Pan Jezus ustanowił Najświętszy Sakrament na ostatniej wieczerzy, „W pierwszy dzień Przaśników”, jak wyraźnie mówi św. Ewangelista Mateusz (Mt 26, 17), a wtedy, wedle prawa Mojżeszowego, kwasów nie tylko jeść, ale ich w domu nawet trzymać nie było wolno; z tego więc powszechnie teologowie wnoszą, że i Pan Jezus przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu i przy pierwszej Swej ofierze Mszy św. użył chleba nie kwaszonego, przaśnego, czyli tak zwanej „ macy ”, jakiej Żydzi wtedy używali i po dziś dzień w czasie świąt wielkanocnych używają. Tak też opisuje to Katarzyna Emmerich w swych objawieniach.
W święte i czcigodne ręce Swoje ”. We wszystkich liturgiach jest wsławianie rąk Pana Jezusa; w niektórych jeszcze większe, np. w Koptyckiej:
  • „wziął chleb w ręce Swoje święte, czyste i niepokalane, błogosławione i ożywiające”.
To wysławianie rąk Pana Jezusa ma z jednej strony na celu uczczenie Pana Jezusa i Boskich, wszechmocnych rąk Jego; – a z drugiej strony ma na celu i przypomnienie kapłanowi, że i jego ręce święte i niepokalane być powinny, jak nauczają Ojcowie święci, np. św. Jan Chryzostom:
  • „Nad co nie potrzeba być czystszym... nad który promień słońca nie powinny być jaśniejsze te ręce, Ciało Chrystusa rozdzielające?!”

Pięknie też odzywa się pobożny jeden autor:
  • „Wypada, aby to wyrażenie: accepit in sanctas ac venerabiles manus Suas, – głośnym echem brzmiało i w duszy kapłana, gdy wyciąga swe ręce, bierze w nie Hostię, aby tego dokonać, co tylko święte i czcigodne ręce Zbawiciela uczynić mogły”.

Słowa te przypominają zarazem i wszystkim wiernym godność kapłana i ich rąk, jak naucza św. Augustyn:
  • „O czcigodna godności kapłanów, w których ręku Syn Boży wciela się podobnie, jakby w łonie przeczystej Dziewicy!”
I dlatego nic dziwnego, że wierni szanują i czczą te ręce kapłańskie, i na znak czci i uszanowania je całują. Oddając tę cześć rękom kapłańskim, oddajesz ją tym samym Chrystusowi Panu, którego kapłan tak często w swych rękach piastuje.

Ale to całowanie rąk nie ma być czysto tylko ludzkim, a tym bardziej cielesnym, zmysłowym, lecz ma z wiary pochodzić i na wierze być oparte!

  „Wzniósłszy oczy ku niebu do Ciebie, Boga, Ojca Swego wszechmogącego” . Pan Jezus przy większych cudach jak np. przy wskrzeszeniu Łazarza, przy rozmnożeniu chlebów na pustyni, i innych, zwykł był oczy podnosić w niebo, dając tym samym do poznania, że moc Swą cudowną ma od Ojca Swego, od którego jako Bóg pochodził i z którym był nierozdzielnie złączony. W Ewangelii św. nie ma wprawdzie o tym wyraźnej wzmianki, że Pan Jezus uczynił to także i przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu, wszystkie jednak liturgie (niezawodnie oparte na nieprzerwanym starożytnym podaniu), szczegół ten wspominają. Kapłan czyni to samo na okazanie, że i on nie czczą tylko ceremonię spełnia, – i nie własną mocą swoją to czyni, – ale, że to, co czyni, spełnia mocą, od Boga otrzymaną, na mocy posłannictwa swego, a raczej mocą i wszechmocą Boga Samego!

Kapłan też wtedy, na wzór Pana Jezusa, podnosi oczy ku niebu, do Boga; – bo choć Pan Bóg wszędzie jest obecny, ale niebo to jakby pałac Jego i szczególne mieszkanie Jego; – a to podniesienie oczu w górę, ku niebu, w szczególniejszy sposób uzmysławia podniesienie serca i duszy ku Panu Bogu „ wszechmogącemu ”, którego wszechmocy on teraz potrzebuje i wzywa do spełnienia największego cudu! – I dlatego mówi dalej kapłan, że Pan Jezus uczynił to, „ dzięki czyniąc Bogu Ojcu ”, jako za największy cud i dar wszechmocnej i szczodrobliwej Jego ręki, a zarazem jako za największy dar i dowód nieskończonej Jego ku nam miłości! pouczając nas zarazem, że i od nas wszystkich za ten największy dar Boży należy się Jemu największa miłość, wdzięczność i dzięki! Jeżeli Pan Jezus, rozmnażając cudownie chleby na pustyni (który to cud był tylko figurą cudownego rozmnożenia Siebie w Najświętszym Sakramencie), uczynił to, „ dzięki uczyniwszy ”, jeżeli przy wskrzeszeniu Łazarza uczynił to:

  • „wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał.” (J 11, 41),

wtedy nieskończenie słuszniej dzięki czynił Ojcu przy tym największym cudzie Najświętszego Sakramentu!

Pobłogosławił ”. W jaki sposób Pan Jezus wtedy pobłogosławił, czy tak, jak Kościół teraz, przez zrobienie znaku krzyża św. czy w inny jakiś sposób, – tego na pewno nie wiemy; powszechnie utrzymują, że tylko przez wyciągnięcie rąk i trzymanie ich nad chlebem, – i tak opisuje to w swych objawieniach, Katarzyna Emmerich. – Dziś, po śmierci Pana Jezusa na krzyżu, kiedy krzyż już jest znakiem i godłem naszego zbawienia, i szczególniejszego nabrał znaczenia i mocy, – Kościół św. udziela zwykle błogosławieństwa, zrobieniem znaku krzyża św., i tak czyni to i kapłan w tym miejscu. – Przy tym słowie ministrant daje pierwszy znak dzwonkiem, przypominając zbliżającą się chwilę Konsekracji.

Połamał ”. Jak powyżej już wspomnieliśmy, Pan Jezus przy ostatniej wieczerzy użył do Najświętszej Ofiary chlebów przaśnych, tak zwanej „ macy ”. – Otóż te mace Pan Jezus naprzód połamał, jak to nam wyraźnie aż trzech Ewangelistów ten szczegół zapisało. A uczynił to, nie bez wielkiego dogmatycznego znaczenia, bo w tym jest dowód nauki naszej wiary świętej, że Pan Jezus jest zarówno pod postacią tak całego, nie podzielonego chleba, jak też pod wszystkimi jego częściami. Nie więcej otrzymuje i nie więcej korzysta, kto całą Hostię bierze, aniżeli ten, który by tylko małą okruszynę przyjął, bo zarówno tak jeden, jak i drugi, jednego i tego Samego całego Pana Jezusa przyjmuje.

Pięknie to wyraził św. Tomasz z Akwinu w prześlicznym swym hymnie o Najświętszym Sakramencie:
  • Sumit unus, sumunt mille – Quantum isti, tantum ille! – Bierze jeden, biorą tysiące – Ile wszyscy – tyle i każdy!

„I rozdał uczniom Swoim ”. To wspomnienie uczniów Pana Jezusa, którym On dał Najświętsze Ciało Swoje, ma także wielkie znaczenie, – że ta Ofiara i ta Uczta niebiańska jest tylko dla uczniów Jezusowych! i to uczniów nie tylko w innych liturgiach, ale prawdziwych! I dlatego w innych liturgiach przymioty tych uczniów Jezusowych są dokładniej i dobitniej wyrażone, i podniesione, gdzie ci uczniowie są nazwani: „ świętymi ”, „ czystymi ”, „ wybranymi ”. – Do takich to uczniów Swoich mówi Pan Jezus: „ Bierzcie i jedzcie! ” – upominając nas zarazem przez to, jak naucza św. Jan Chryzostom:
  • „ażeby żaden Judasz nie przystępował... bo dla takich u Stołu tego Bożego miejsca nie ma. Tylko taki niech przystępuje, który jest (prawdziwym) uczniem; Jezus bowiem powiedział:
    »chcę urządzić Paschę z moimi uczniami.« (Mt 26, 18)”

Bierzcie i pożywajcie z niego wszyscy ”. Bierzcie, – tj. sami, waszymi rękoma i tak przyjęli Apostołowie, i taki był też pierwotny zwyczaj przyjmowania Komunii św. przez długie czasy, prawie do 10-tego wieku, jak o tym świadczą pisma Ojców świętych i pisarzy kościelnych. – Z czasem Kościół św. ten zwyczaj zniósł, i tylko tym pozwala rękoma swymi dotykać Najświętszego Sakramentu, którzy wyłącznie są na to poświęceni i mają ręce olejami świętymi przez biskupa namaszczone, tj. kapłanom i diakonom.

Jedzcie ”, po łacinie „ manducate ”, pożywajcie; – jak uważa bardzo trafnie jeden pisarz kościelny, oznacza to bardziej podawanie do ust ( manducate , tj. manu ducite ) – i pożywanie więcej duchowne, aniżeli zwykłe tylko cielesne. Naukę tę podniósł już św. Augustyn, pisząc:
  • „Na co gotujesz zęby i żołądek? Wierz, a już pożywałeś”. (Tract. 25. in Joan.)

Jedzcie ”, pożywajcie z tego „ wszyscy ”, co jesteście uczniami Jezusowymi, i godnymi tego, – a którzy nie jesteście tego godnymi, starajcie się tego stać się godnymi: bo dla wszystkich uczniów Swoich Pan Jezus Siebie daje, bo do wszystkich On mówi:
  • „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” (J 6, 53)
Pan Jezus nie mówi: Bierzcie i patrzcie na Mnie, – nie mówi: „ cześć mi oddawajcie ” – ale: „ bierzcie i jedzcie, – a jedzcie wszyscy”. A Kościół św. w Imieniu Bożym nakazuje nam przynajmniej choć raz na rok przystępować do Komunii św.!...

A niestety! iluż to jest takich, niby uczniów Jezusowych, co niby w Niego wierzą i Jego czczą, co na Mszę św. nawet chodzą, – a od lat wielu nie przystąpili do Stołu Pańskiego! O niechże tacy te słowa Jezusowe i ten rozkaz Kościoła wezmą dobrze pod rozwagę i do serca... i niech wreszcie wykonają to, co im Jezus i Kościół nakazują – bo inaczej nie są prawdziwymi uczniami Jego!

To jest bowiem Ciało Moje! ” To są te jakby twórcze słowa Pana Jezusa, które kapłan przy Konsekracji w Imieniu Jego i w zastępstwie Jego wymawia, a które z ustanowienia Pana Jezusa mają tę moc i siłę, że przemieniają chleb w rzeczywiste, żywe i prawdziwe Ciało Pana Jezusa.

Te słowa znajdują się u 3 Ewangelistów i w liście św. Pawła do Koryntian (11, 23), gdzie on wyraźnie wspomina: to „otrzymałem od Pana” . – U Ewangelistów brakuje tylko słowa: „ enim ”, – „bowiem” . Podanie jednak i pierwotna Liturgia św. Piotra ten wyraz nam podały i zachowały, dlatego i Kościół św. wyraz ten zatrzymał, tym bardziej, że jest on w słowach konsekracyjnych kielicha, zapisanych u św. Mateusza (26, 28), – a w słowie tym podana jest przyczyna, co i dlaczego pożywać mamy.

To jest bowiem Ciało Moje! ” – Pan Jezus trzymał chleb w ręku i pozornie podawał chleb uczniom Swoim, – a jednak podając im to, co w ręku trzymał, i mówiąc: „bierzcie i jedzcie”, – nie wspomina nic o chlebie a nawet zaimek wskazujący: hoc, to nie do chleba się odnosi; bo Pan Jezus nie mówi: ten chleb jest Ciałem Moim, albo choćby: ten jest Ciałem Moim, ale: „ To jest Ciało Moje! ”, tj. to, co w ręku trzymam, i to, co wam podaję i pożywać każę, „ to jest Ciało Moje! ”. Nad te słowa nic wyraźniejszego być nie może!

(Obszerniejsza o tym nauka jest w książeczce: O Najświętszym Sakramencie , str. 24-38.)
Co się wtedy na ołtarzu na te słowa kapłana dzieje, opisuje pięknie św. Hildegarda, obdarzona od Pana Boga licznymi widzeniami i objawieniami:

  • „Widywałam, że gdy kapłan, w  święte szaty ubrany, zbliżał się do ołtarza dla sprawowania Tajemnic Bożych, cały orszak Aniołów, nadzwyczajną otoczony jasnością, zstępował z nieba, otaczał dokoła ołtarz i tu zostawał aż do końca ofiary. Jednak podczas Ewangelii, a także gdy kładziono na ołtarz ofiarę, która miała być poświęconą, a szczególniej, gdy kapłan wychwalał Boga wszechmocnego, wymawiając: Święty, Święty, Święty, i zabierał się do spełnienia Najświętszej Tajemnicy, wówczas spadała nagle na złożoną ofiarę z nieba otwartego jakby ognista błyskawica, trudnej do opisania jasności, i tak ją całkowicie swym blaskiem otaczała, jak słońce swymi promieniami oświeca i przenika to, co prześwieca. Gdy tak to jasne światło promienne rozlewało swą jasność nad ofiarą, jednocześnie podnosiło ją niewidzialnie ku niebu, do wysokości niedościgłych, i znów ją na ołtarz sprowadzało”.

2. Po przeistoczeniu chleba w Ciało Pana Jezusa, kapłan, jak już powyżej wspomniałem, z wielkim uszanowaniem przyklęka, dla oddania, należnej czci Panu Jezusowi.
Potem, trzymając Hostię Przenajświętszą w obu rękach, podnosi Ją w górę. Podczas tego ministrant trzykrotnym dzwonieniem wzywa lud do uczczenia Pana Jezusa.  – W obrządku wschodnim np. u Rusinów, kapłan nie podnosi Hostii św. osobno, ale dopiero po poświęceniu kielicha, obie Przenajświętsze postacie razem trzymając, w jednej ręce Hostię, a w drugiej kielich, i mając obie ręce na krzyż złożone, a równocześnie bardzo znacząco śpiewa lub mówi: „ Twoja od Twoich Tebi prynosym o wsich i za wsia ”, to znaczy: „ Twoje (dary) od Twoich Tobie przynosimy o wszystko i za wszystko!
To podnoszenie w górę Przenajświętszej Hostii, a później tak samo i kielicha z Krwią Przenajświętszą, jest pełne bardzo doniosłego i głębokiego znaczenia. – Pierwsza myśl jest, że przez to kapłan pokazuje tę Najświętszą Ofiarę Jednorodzonego Syna Bożego Ojcu Niebieskiemu, jako ofiarę za nas, mówiąc niejako: Patrz, Ojcze Przedwieczny, oto Najmilszy Syn Twój, w którym Sobie upodobałeś! – On jest w tej chwili ofiarą za nas!
  • „Aspice Domine, et respice in faciem Christi Tui!
    Spojrzyj, Puklerzu nasz, Boże, i wejrzyj na oblicze Twego Pomazańca!” (Ps 84 (83), 10)
Drugą myślą przy podniesieniu ofiary Przenajświętszej, jest przez to podniesienie przedstawić i uzmysłowić Pana Jezusa na krzyżu podniesionego i przez to przypomnieć nam ofiarę krzyżową, której ta ofiara Mszy św. jest odnowieniem i przypomnieniem.

Trzecią dalej myślą, może być przypomnienie chwalebnego wywyższenia Pana Jezusa w Jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, na które Sobie zasłużył przez Swe poniżenie i ofiarę.

Czwartą wreszcie, główną myślą Kościoła św. przy podnoszeniu Najświętszej Hostii i Kielicha z Krwią Pana Jezusa jest, aby je ludowi całemu okazać i wystawić ku ich publicznemu uczczeniu i uwielbieniu: Patrzcie! oto Pan i Bóg i Zbawca Wasz Jezus Chrystus, za was w tej chwili się ofiarujący!!
  • O, padnij na kolana, – ludu czcią przejęty,
    Uwielbiaj swego Pana! – Święty, Święty, Święty!
    Zabrzmijcie z nami nieba, – Bóg nasz niepojęty
    W postaci przyszedł chleba, – Święty, Święty, Święty!
    Powtarzaj ludzki rodzie, – Bogiem przeniknięty,
    Na wschodzie i zachodzie: Święty, Święty, Święty!
Następnie kapłan kładzie Hostię Przenajświętszą na ołtarzu i przyklęknięciem powtórnym ponownie oddaje cześć Panu Jezusowi.

3. Po poświęceniu i przemienieniu chleba w Ciało Pana Jezusa, kapłan „ w podobny sposób ” przemienia i wino w Krew Jego Przenajświętszą. – Kościół w słowach konsekracyjnych wina podnosi naprzód tę okoliczność, że Pan Jezus uczynił to: „gdy powieczerzano”, tj. po spożyciu baranka wielkanocnego, prawem Mojżeszowym przy uczcie paschalnej nakazanego. Ten baranek wielkanocny był figurą prawdziwego Baranka Bożego, Jezusa Chrystusa, który miał za nas krew Swą przelać na krzyżu. Otóż Pan Jezus spełnił najpierw przepis Mojżeszowy, – a następnie uczynił to, co ta figura baranka wielkanocnego przedstawiać miała tj. dał Swą Krew Przenajświętszą, mającą być za nas wylaną. Pięknie mówi o tym św. Jan Chryzostom:
  • „Tamten baranek figurą był Baranka drugiego, duchowego, i baranek Baranka oznaczał. Tamten był cieniem, ten rzeczywistością. Gdy się okazało słońce sprawiedliwości, – cień ustąpił. I dlatego u tego samego stołu obie paschy odprawiają się, – i figura i prawda.”
Ujmując i ten przesławny kielich ”. Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że oznaczenie kielicha zaimkiem wskazującym: „ i ten ”, jest bez prawdziwego znaczenia, gdyż kielich, który kapłan w ręku trzyma, nie jest tym samym kielichem, który niegdyś Pan Jezus w ręku miał. Dlaczegóż więc Kościół św. używa tego wyrazu?... W tym właśnie jest myśl głęboka, gdyż, jak tłumaczą Ojcowie święci, przez to oznacza się jedność i tożsamość pierwszej ofiary Jezusowej i następnych, przez kapłanów ofiarowanych. Kielichy wprawdzie nie są te same, ale jest ta sama zawartość tych kielichów, tj. ta sama w nich Krew Przenajświętsza, a przeto jakby, ten sam kielich, bo ta sama ofiara.

Kielich ten nazywa Kościół św.: „ przesławnym ” – bo tak go już prorok Pański z natchnienia Ducha Świętego, w proroczym swym psalmie nazwał (Ps 23 (22), 5).

Pijcie z niego wszyscy ”. Na pierwszy rzut oka słowa te zdają się oznaczać, jakoby Pan Jezus polecił wszystkim picie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina, tym bardziej, że i w innym miejscu Pan Jezus powiedział:
  • „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam Wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” (J 6, 53)
A jednak z nauki i z polecenia Kościoła katolickiego takie picie Krwi Przenajświętszej jest teraz tylko kapłanom dozwolone, i to tylko podczas sprawowania ofiary Mszy św., tak dalece, że i kapłani, przyjmujący Komunię św. nie podczas Mszy św., którą sami odprawiają, przyjmują ją tylko pod jedną postacią. – A to dlaczego? Bo Pan Jezus, przy ostatniej wieczerzy ustanawiając ofiarę Mszy św., powiedział do uczniów Swoich i do ich następców: „ Pijcie z niego wszyscy ”, gdyż ofiara Mszy św. nie może być bez obu postaci osobnych, i ofiara właśnie na tym polega, że Pan Jezus jest osobno pod postacią chleba i osobno pod postacią wina, w czym jest zmysłowe, mistyczne przedstawienie krwawej śmierci Pana Jezusa i przelania Krwi Jego Przenajświętszej. – Lecz jak inne słowa Pana Jezusa, także wtedy wypowiedziane: „ To czyńcie na Moją pamiątkę ”, nie odnoszą się do wszystkich ludzi bez wyjątku, ale tylko do samych Apostołów i ich następców w kapłaństwie, – tak też i te słowa: „ pijcie z niego wszyscy ”, odnoszą się obowiązkowo tylko do tych, co mają sprawować Najświętszą Ofiarę Mszy św. i tylko wtedy, gdy tę Najświętszą Ofiarę sprawują.
Słowa zaś Pana Jezusa, nakazujące wszystkim pożywanie Krwi Przenajświętszej, – Kościół, idąc za podaniem Apostolskim, tak zawsze rozumiał i wykładał, że rzeczywiście pożywanie Krwi Przenajświętszej jest nakazane, ale niekoniecznie pod postacią wina, – bo i pod postaciami chleba jest także nie tylko Ciało, ale i Krew Pana Jezusa. Kto więc bierze Komunię św. pod jedną tylko postacią chleba, ten pożywa nie tylko Ciało, ale zarazem i Krew Pana Jezusa, i przez to spełnia polecenie i rozkaz Pana Jezusa pożywania Ciała i Krwi Jego Przenajświętszej.

Takie było zawsze w Kościele katolickim rozumienie tych słów Pana Jezusa i taka nauka i praktyka Kościoła katolickiego.
Że wierni i w pierwszych czasach Kościoła, także i pod jedną tylko postacią chleba Komunię św. spożywali, mamy tego w Piśmie św. i w historii wiele dowodów. I tak Sam Pan Jezus dał uczniom Swoim w Emaus Komunię św. tylko pod jedną postacią chleba. W Dziejach Apostolskich czytamy też o pierwszych chrześcijanach, że:
  • „Trwali oni (...) w łamaniu chleba”. (Dz 2, 42)
gdzie o używaniu Krwi Jezusa pod postacią wina żadnej wzmianki nie ma. – W czasach męczeńskich, mieli chrześcijanie Komunię św. u siebie zawsze w swych domach, nosząc Ją najczęściej na swych piersiach, – ale tylko pod postacią chleba. – Wprawdzie w pierwszych czasach Kościoła spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina, choć nie było w ustawicznym, powszechnym zwyczaju, ale było w używaniu, podobnie, jak z pozwolenia Kościoła św. jest dziś w obrządku wschodnim, np. u Rusinów. Ale i u nich nawet zwyczaj ten nie jest ogólnym i powszechnym, – lecz tylko wtedy, gdy Komunię św. przyjmują podczas Mszy św. Poza Mszą św. i chorzy w domu przyjmują Komunię św., tylko pod jedną postacią chleba; a choć kapłan zwykł wtedy dolewać nieco wina dla łatwiejszego spożycia, to jednak to wino jest zwykłem winem, a nie Krwią Przenajświętszą.

Później Kościół św. powagą swoją ten zwyczaj Komunii św. pod dwoma postaciami zniósł, i to dla wielu ważnych powodów, a głównie dla następujących:
a)    Aby uniknąć tak łatwego rozlania i przez to znieważenia Krwi Przenajświętszej przy jej rozdawaniu, co by się niestety przy wielkim natłoku ludzi nieraz zdarzało, a czego przy rozdawaniu Komunii św. w obrządku ruskim sam naocznym świadkiem byłem.
b)     Drugim powodem było, żeby wiernym ułatwić przyjmowanie Komunii św., gdyż przechowywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina nie jest tak łatwe; – postacie wina ulegają łatwo zepsuciu, – a i spożywanie czy wprost z tego samego kielicha, czy, jak to jest w używaniu u Rusinów, za pomocą łyżeczki, u wielu wywoływało naturalny pewien wstręt i obrzydzenie. Nadto w wielu krajach nabycie wina jest rzeczą bardzo trudną i kosztowną.
c)     Trzecim wreszcie i najważniejszym powodem było, aby przez to potępić błąd niektórych heretyków, utrzymujących, że spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postacią wina jest konieczne i do zbawienia potrzebne, podobnie jak używanie Ciała i Krwi Pana Jezusa pod postacią chleba. – Kościół św. chciał przez to wyraźnie podnieść i zaznaczyć, że Pan Jezus zarówno jest cały, tak postaciami chleba, jak i pod postaciami wina, – i że tak pod postaciami chleba jest i Krew Pana Jezusa, jak i pod postaciami wina całe Ciało Jego. – Gdy w XV wieku kapłan czeski, Jan Huss, nauczał, że spożywanie Krwi Przenajświętszej pod postaciami wina, jest od Pana Jezusa nakazane i do zbawienia konieczne, – wtedy Kościół św. na soborze w Konstancji ten jego błąd potępił, i dla dobitniejszego potępienia go nakazał, aby odtąd wierni Komunię św. przyjmowali tylko pod jedną postacią chleba. – W wyjątkowych wypadkach pozwalał niekiedy Kościół św. na spożywanie Krwi Przenajświętszej i pod postacią wina, jak to np. pozwolił Rusinom. Na krótki czas pozwolił na to papież Pius IV wszystkim, na prośby cesarza Ferdynanda I (1564 r.), ale Pius V i Grzegorz XIV znów to pozwolenie znieśli.

To jest bowiem kielich Krwi Mojej ”. Forma Konsekracji czyli słowa konsekracyjne chleba są we wszystkich liturgiach jedne i te same; słowami zaś konsekracyjnymi wina są formy dwie, – słowa wprawdzie różne, ale treścią i znaczeniem takie same. – Liturgie nasze zachodnie i jedna wschodnia, tj. Etiopska, odnoszą się wprost do kielicha, a ubocznie do treści w nim zawartej: „ To jest kielich Krwi Mojej ”; – wszystkie zaś inne wschodnie liturgie nie czynią wzmianki o kielichu i odnoszą się wprost do krwi: „ To (albo dosłownie: ta) jest Krew Moja ”. – Kościół św. zawsze poczytywał jedną i drugą formę za równie ważną i za równoznaczną, bo w jednej i drugiej znaczenie i myśl te same. U św. Ewangelistów obie też formy są podane; u św. Mateusza (26, 28) i u św. Marka (14, 24) jest: „ to jest moja Krew ”; – a u św. Łukasza (22, 20): „ Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej ”, i u św. Pawła do Koryntian (1 Kor 11, 5): „ Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. ” Której formy Pan Jezus Sam rzeczywiście użył, – trudno to na pewno powiedzieć. Forma, której używają wschodnie Kościoły, więcej wprawdzie wydaje się być naturalną i rzeczową, lecz z Apostołów, obecnych przy ostatniej wieczerzy, ma ją tylko św. Mateusz; – ale za formą, używaną przez zachodnie Kościoły, przemawia to, że ona jest zawarta w najstarożytniejszej Liturgii, i to używanej przez pierwszą Głowę Kościoła, samego św. Piotra, i tę formę zostawił nam św. Paweł w liście swoim, wyraźnie dodając, że naukę o Najświętszym Sakramencie otrzymał wprost przez objawienie od Samego Pana Jezusa i nam ją podał. (1 Kor 11, 23)

4. Na tych słowach, ściśle biorąc, kończy się istotna forma sakramentalna Konsekracji kielicha; – lecz wielu poważnych Teologów, a na ich czele św. Tomasz, utrzymują, że i dalsze słowa nie tylko są konieczne, ale do ważności Konsekracji niezbędne. A są to słowa następujące:
  • „Nowego i Wiecznego Przymierza: tajemnica, wiary, która (krew) za was i za wielu wylana będzie na odpuszczenie grzechów”.
W świętej naszej wierze odróżniamy dwa Testamenty, dwa Przymierza, – Stary i Nowy, – i Sam Chrystus Pan je odróżnia, i tu, w słowach konsekracyjnych kielicha, Pan Jezus wyraźnie mówi, że ta Krew Jego jest Nowego Testamentu, albo, jak mówi św. Paweł:
  • „Nowy Testament we Krwi Mojej.” (1 Kor 11, 25)
Bo z chwilą, gdy Boski Nasz Zbawca te słowa wymówił, a z nimi i w nich Najświętszy Sakrament i nową ofiarę ustanowił (której Starego Zakonu ofiary były tylko figurą i cieniem), – z tą chwilą Stary Zakon istnieć przestał, – a Nowy się rozpoczął. – Łacińskie słowo: „ testamentum ” jest i u nas w polskim przyjęte; ale polskie słowo testament – nie znaczy zupełnie to samo, co i łacińskie, gdyż w łacińskim języku ma obszerniejsze znaczenie. Testament w języku polskim oznacza tylko rozporządzenie ostatniej woli na wypadek śmierci; w łacińskim zaś języku, a zwłaszcza w kościelnym, oznacza ono (jak to już zauważył św. Hieronim), każdy układ albo przymierze zawarte, a zwłaszcza (jak tłumaczy sławny tłumacz Pisma św. Korneliusz a Lapide), układ i przymierze zawarte pomiędzy Bogiem i ludźmi. I w tym to znaczeniu mówi się: Stary i Nowy Testament. – Stary Teastament: to przymierze, zawarte między Bogiem, a wybranym narodem żydowskim, zwłaszcza przez prawodawstwo Mojżeszowe. – Nowy Testament, to nowe przymierze pomiędzy Bogiem, a wszystkimi narodami, to przymierze Odkupienia, to przymierze łaski!, którą nam przyniósł Boski Nasz Zbawiciel i Odkupiciel, Jednorodzony Syn Boży, Bóg Wcielony, Jezus Chrystus. – Ten Nowy Testament jest nie tylko nowym, ale zarazem i wiecznym, bo Stary był tylko czasowy, przygotowaniem do Nowego, – a teraz już innego drugiego nie będzie, – bo ten Nowy będzie trwać na wieki!

Wobec tego tłumaczenia, łatwo będzie zrozumieć słowa znanej pieśni: „ Przed tak wielkim Sakramentem ”, tak często u nas śpiewanej, a przez niejednego może nierozumianej. W pieśni tej śpiewamy: „ Niech ustąpią z Testamentem – Nowym sprawom już starzy ”. – Słowa te więc znaczą: Niech starzy, tj. wyznawcy Starego Zakonu i Starego Testamentu, – ustąpią już że Starym Testamentem i swymi ofiarami Starego Zakonu, – „ nowym sprawom ” czyli Nowemu Testamentowi i nowej Jego Ofierze. – Przy tej sposobności wytłumaczę jeszcze jedno niejasne i niejednemu może dotychczas niezrozumiałe słowo łacińskie tej pieśni: „ Wiara będzie suplementem ”. Suplement, ze słowa łacińskiego: „ suplementum ” znaczy tyle, co dodatek albo uzupełnienie, więc: „ wiara będzie suplementem ” – oznacza to samo, co: że wiara będzie uzupełnieniem tego, „ co się zmysłom nie zdarzy ”, czyli, co się zmysłom nie zdaje, albo nie wydaje, gdyż co innego zmysłami poznajemy, a co innego przez wiarę wierzymy i wyznajemy; przez zmysły bowiem widzimy i czujemy tylko jakby chleb i wino, a przez wiarę wierzymy i wyznajemy, że pod tą postacią chleba jest prawdziwe i żywe Ciało i Krew Pana Jezusa.

Tę Krew Swą Przenajświętszą i tę ofiarę Nowego Zakonu nazwał Sam Pan Jezus: „ Misterium fidei! ” – „ Tajemnicą wiary! “, bo rzeczywiście Najświętszy Sakrament i ofiara Mszy św. są największą tajemnicą, – a tajemnicą wiary, nad którą nie ma większej tajemnicy – w całej naszej wierze świętej, choć tajemnic pełnej! I dlatego to, jak nam mówi podanie, Pan Jezus Sam przy ustanowieniu tej Najświętszej tajemniczej ofiary nazwał ją: „ Tajemnicą wiary ”, – żeby nas o tej tajemnicy ostrzec, – wielkość tej tajemnicy nam przypomnieć i podnieść ją i zarazem uwydatnić, że tylko wiara nas o niej upewnić może; że tu trzeba nie szperać i rozumować, ale wierzyć! wierzyć! wierzyć!

Która (Krew) za was – i za wielu będzie wylana ”. Dlaczego Pan Jezus wspomina tu osobno, że ta Krew będzie wylana „za was”, tj. za uczniów Jego, – w odróżnieniu i przeciwstawieniu do innych?
Z wielu miejsc Ewangelii św. wiemy, że Pan Jezus zwykł był uczniów Swoich odróżniać i odznaczać, dając im pierwszeństwo przed innymi. Do nich powiedział:
  • „Już was nie nazywam sługami, (...) ale nazwałem was przyjaciółmi”. (J 15, 15);
za nich szczególniej się modlił (J 17, 9); szczególniejszą ich otaczał miłością i szczególniejszej miłości dawał im dowody; – a tymi słowy, jak nas nauczają Ojcowie święci, chciał im w dziele odkupienia i ofiary dać obfitszy udział, aniżeli wszytkim innym wiernym, bo chciał ich uczynić jak naucza św. Paweł:
  • „szafarzami tajemnic Bożych”. (1 Kor 4, 1)
I za wielu będzie wylana ”. – Dziwnym się niejednemu wydać może, dlaczego Pan Jezus powiedział tu, że ta Krew wylaną będzie „za wielu” a nie za wszystkich?... Przecież Pan Jezus za wszystkich Ją wylał, i Nią wszystkich odkupił! – Wielka i ważna jest tego przyczyna! Bo choć ta Krew Przenajświętsza w rzeczywistości za wszystkich wylaną została, i dostateczną jest dla zbawienia wszystkich, – jednak co do rzeczywistej skuteczności swej, nie wszystkim na zbawienie przydatną i rzeczywiście zbawienną będzie, ale to nie z winy Pana Jezusa, ale z winy ludzi samych, bo nie wszyscy zechcą korzystać z tej Krwi Barankowej, – i dlatego Pan Jezus powiedział: że Ona tylko za wielu wylaną będzie! O! straszna to i bardzo straszna prawda, która niejednego trwogą i bojaźnią straszną przejąć powinna, czy on jest w liczbie tych wielu?!... Prawda, Sam Pan Jezus powiedział, że ta Krew Jego Przenajświętsza za wielu wylaną będzie, i to może i powinno nas pociechą i nadzieją napełnić, że tych, którym ta Krew Przenajświętsza zbawienną będzie, – jest wielu! – O korzystajże z tej Krwi Jezusowej, – która w każdej Mszy św. jest ta sama, i dziś za wielu z równą skutecznością bywa ofiarowana, ażebyś i ty zasłużył sobie być w tej liczbie wielu, za których ta Krew w rzeczywistości i skuteczności Swej, jest wylana i im zbawienną czyli zbawieniem będzie.

O najdroższa i najcenniejsza Krwi Chrystusowa! pobłogosław mej pracy i mym słowom, aby wszyscy, co to czytać będą, z zasług Twoich nieskończonych skorzystali i przez zasługi Twoje zbawienia dostąpili!.. O uproście to, Wy wszyscy Święci Pańscy, coście przez zasługi tej Krwi Przenajświętszej już zbawienia wiecznego dostąpili!

O tak, mój drogi czytelniku, – proś i błagaj często przez tę Krew Przenajświętszą o odpuszczenie grzechów i zbawienie swoje, a zwłaszcza podczas każdej Mszy św., w czasie Podniesienia i ofiarowania tej Krwi Jezusa, Baranka Bożego. – Spowiadałem raz na śmierć jednego bardzo wielkiego grzesznika, – i zdziwiony, i zbudowany jego dobrym usposobieniem i wielką skruchą, spytałem się go: „ powiedz mi, mój bracie, czym ty sobie zasłużyłeś na tak wielką łaskę? ” A on mi na to: „ Ha! chyba tym jednym, że nigdy nie zaniedbałem Mszy św., a podczas Podniesienia błagałem zawsze bardzo gorąco, aby mi Pan Jezus przez Swą Krew Przenajświętszą, za mnie wylaną, raczył dać łaskę nawrócenia i szczęśliwej śmierci! ” Proś i ty podobnie zawsze o to!

Tym bardziej, że kapłan, poświęcając tę Krew Pana Jezusa, za każdym razem powtarza te słowa przez Niego przy pierwszej Konsekracji wyrzeczone, że ta Krew „ wylaną będzie na odpuszczenie grzechów! ” – A w słowach tych zawiera się dowód, że Ciało i Krew Pana Jezusa w Eucharystii są nie tylko Sakramentem, ale rzeczywistą i prawdziwą ofiarą, w której to Ciało za nas jest „ wydane ”, i ta Krew za nas „ wylana na odpuszczenie grzechów ”. W  tekście greckim Ewangelii jest nawet nie czas przyszły: „ będzie wylana ”, – ale czas teraźniejszy: „ wylewa się! ” – na oznaczenie, że w każdej Mszy św. ta Krew Przenajświętsza niejako teraz za nas na odpuszczenie grzechów i do odpuszczenia grzechów się przyczynia. (Mówiłem o tym obszernie w części pierwszej, więc już tego więcej tłumaczyć i powtarzać nie potrzebuję.)
Tu ci tylko przypomnę słowa św. Jana pełne pociechy:
  • „Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy”. (1 J 2, 1-2)
Dla zbawienia naszego i całego nawet świata nie było potrzeba, ściśle mówiąc, wylania Krwi Chrystusowej, wystarczyłaby na to ofiarowana jedna kropelka, jedna jaka bądź ofiara Jezusowa, – lecz wylanie Krwi Chrystusowej było potrzebne dla ofiary Mszy św., dla ustanowienia godności kapłańskiej, którzy by aż do końca świata tą Krew Przenajświętszą poświęcali i Panu Bogu ofiarowywali, jak nas naucza św. Alfons Liguori. (O godności kapł. 1.4.)

5. Pozostają mi jeszcze do wytłumaczenia ostatnie słowa formy konsekracyjnej: „ To ile razy czynić będziecie, na moją czyńcie pamiątkę”.

Tymi słowami daje Pan Jezus Apostołom i uczniom Swoim i ich następcom władzę czynienia tego samego, co uczynił On Sam na ostatniej wieczerzy, a co Doktor Kościoła św. Alfons Liguori tak wyraża:

  • „Artykułem jest wiary, że Pan Jezus zobowiązał się do posłuszeństwa kapłanom podczas Konsekracji, że zstąpi w ich ręce pod postaciami Sakramentalnymi. Było rzeczą podziwienia godną, gdy Pan Bóg był posłuszny Jozuemu i zatrzymał słońce na rozkaz jego... lecz podziwu i uwielbieniu godniejszym jest, gdy Bóg staje się posłusznym kapłanom, kilku słowom ich: „To jest Ciało Moje... to jest kielich Krwi Mojej”, i sam zstępuje na ołtarz w jakimkolwiek bądź miejscu i czasie, i to tyle razy, ilekroć (quotiescunque) kapłan Go powołuje... i to wtenczas nawet, kiedy byłby Jego nieprzyjacielem!... Nigdy żadnemu z Aniołów podobna władza dana nie była!” (O godn. kapł. I. r. 1. N. 5)

Wprawdzie przez te słowa „ quotiescunque ”, „ ilekroć ”, – dana jest kapłanom władza nieograniczona, i ściśle biorąc, – na mocy tych słów Pana Jezusa i władzy, przez nie otrzymanej, kapłan mógłby i każdego dnia częściej Mszę św. ważnie odprawiać, ale Kościół św. powagą swoją, tę władzę ograniczył, i poza Bożym Narodzeniem i Dniem Zadusznym, w których wolno kapłanom trzy Msze św. odprawić, w inne dni bez wyraźnego pozwolenia nie wolno kapłanom mieć więcej jak jedną Mszę św. W nadzwyczajnych wypadkach pozwala Kościół św. kapłanom i na drugą Mszę św., zwłaszcza gdzie jest brak kapłanów, aby wierni nie byli pozbawieni Mszy św.

„Na moją czyńcie pamiątkę.” Msza św. jest na pamiątkę Pana Jezusa, czyli przypomina nam Boskiego Zbawcę i Jego miłość nieskończoną, a zwłaszcza tę chwilę, kiedy On Sam Mszę św. po raz pierwszy odprawił, – i tajemnice życia Jego, a najbardziej jego bolesną mękę i śmierć, której ta ofiara Mszy św. jest odnowieniem, jak to św. Paweł wyraźnie naucza:

  • „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie aż przyjdzie.” (1 Kor 11, 26)
Pięknie o tym pisze sławny tłumacz Pisma św. Korneliusz a Lapide:
  • „Śmierć Swoją każe Chrystus tuż przed innymi życia swego czynami opowiadać, bo przez śmierć Jego dokonał się Testament Chrystusa, i ostatnia wola Jego i nasze zbawienie i ostatnia, najwyższa Jego ku nam miłość, z której śmierć dla nas poniósł, – czego wszystkiego pamiątką jest Eucharystia”.
Niechże Ci Msza św. a zwłaszcza Konsekracja i Podniesienie to wszystko przypomina, i wzajemnie do wielkiej miłości i głębokiego uszanowania Pana Jezusa zawsze pobudza!

6. Po Podniesieniu lud śpiewa zwykle pieśni następujące:
  • Ten, co był na krzyżu zawieszony,
    ten Sam jest w Hostii tej utajony,
    Bóg wcielony, uwielbiony,
    I mnóstwem Aniołów Swych otoczony!
*
 
  • Dajemy w tym momencie – Bogu prawdziwemu
    Pokłony w Sakramencie – Dziwnie zakrytemu,
    Wzrok, smak i dotykanie – w Tobie się omyla,
    Słów tylko Twych słuchanie – W wierze nas posila.

Wzrok, smak i dotykanie – w  Tobie się omyla ”, – gdyż w Najświętszym Sakramencie wzrok widzi jakby chleb i wino, a jednak mylą się, bo tam ani chleba ani wina już nie ma!, ale jest żywy, choć utajony, Pan Jezus! „ Słów tylko Twych słuchanie – W  wierze nas posila ”, bo wierzymy w to, na Boskie, nieomylne słowa Pana Jezusa, który nam to powiedział i o tym nas upewnił!
14
Wykład Obrzędów Mszy św / Odp: ( IV ) Kanon i konsekracja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-26 21:53:05 »
x
15
Wykład Obrzędów Mszy św / Przyjęcie Komunii św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-26 21:45:50 »
Przyjęcie Komunii św.

1. Skończywszy te modlitwy, kapłan przystępuje do spożywania Uczty Bożej.
Bezpośrednio przed samem przyjęciem Komunii św. kapłan, z największym uszanowaniem przyklęka, bierze do swych rąk Pana Jezusa, pod postacią chleba ukrytego, mówiąc równocześnie:
  • „Chleb niebiański przyjmę i wezwę Imienia Pana.”
Po Konsekracji kapłan zwykle używał wyrazu: „ Hostia ”, – dla zaznaczenia ofiary; tu nazywa Najświętszy Sakrament: „ Chlebem niebiańskim ”, jak i Sam Pan Jezus Siebie nazywał, mówiąc: „ Jam jest Chleb żywy ”, – dla uwydatnienia tego, że ofiara już skończona i że ta ofiara ma być teraz pokarmem.

Słowa te: „ wezwę Imienia Pana”, odnoszą się do Pana Jezusa, którego żywe i prawdziwe Ciało i Krew kapłan do rąk bierze i w ręku trzyma, – tego, który chwalebnie na Prawicy Bożej w niebie cześć od Aniołów i Świętych odbiera, a który teraz pod chleba postaciami cudownie się ukrywa. – Tak trzymając w lewej ręce Ciało Pana Jezusa i wpatrując się w Niego, – prawą ręką uderza się kapłan w piersi, mówiąc zarazem z najgłębszą pokorą po trzykroć: 
  • „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł do wnętrza mego, ale rzeknij tylko słowem, a będzie uzdrowiona dusza moja.”
Tymi słowy wykonuje kapłan to, co zapowiedział w westchnieniu poprzednim, że Chleb Anielski weźmie i Imienia Pańskiego wzywać będzie; wzywa też tu po trzykroć tego Pana nad Pany i oświadcza Mu ponownie, że nie jest godzien przyjąć Go, – i prosi Pana Jezusa, aby go uczynił prawdziwie godnym.

W wezwaniu tym kapłan mówi, że nie jest godzien przyjąć Pana Jezusa „ pod dach swój ”, czyli do domu swego; w modlitwie którą kapłan odmawia przed Komunią św., ludziom rozdawaną, mówi po łacinie tak samo, – lecz zwykle to na polski tłumaczą: „ do przybytku serca mego ”, – gdyż nie przyjmujemy Pana Jezusa do domu naszego, do zwykłego naszego mieszkania, lecz w siebie samych, którzy jesteśmy domem Bożym i świątynią, czyli mieszkaniem Ducha Świętego, jak naucza nas św. Paweł:
  • „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor 3, l6)
Kapłan prosi Pana Jezusa, aby najpierw, zanim wstąpi do duszy jego, rzekł tylko słowo, a tym wszechmocnym słowem duszę jego uzdrowił, czyli oczyścił jeszcze lepiej, i sam ją przygotował i uświęcił. Słowo Boże jest wszechmocne! Słowem Swym Pan Jezus liczne cuda działał, – trędowatych oczyszczał, chorych leczył, szatanów wypędzał, morze wzburzone uśmierzał. Ileż to dusz chorych Pan Jezus uleczył słowami: „ Idź w pokoju! ” – Święta Teresa tak mówi o tym:
  • „Sądzę, że słowa Zbawiciela wyrzeczone do uczniów:„Pokój wam” i do Magdaleny: „Idź w pokoju!” – o wiele wyższe były w skutku, niż wyrażały w brzmieniu”.
Zwyczaj odmawiania przed Komunią św. tych słów: Panie, nie jestem godzien itd. był już w pierwszych czasach Kościoła: wspomina o nim już Orygenes, pisarz kościelny z II wieku.

Wymawiając te słowa, kapłan uderza się po trzykroć w piersi, a to uderzenie w piersi jest oznaką uczucia pokory i wewnętrznej skruchy, jaką w tej chwili przejętym być powinien. To uderzenie w piersi ma przypomnieć tego celnika, Ewangelicznego pokutnika, który:
  • „stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie grzesznika!” (Łk 18, 13)
Następnie kapłan, trzymając w  prawej ręce Ciało Pana Jezusa, robi Nim wielki znak krzyża św., mówiąc równocześnie:
  • „Ciało Pana Naszego Jezusa Chrystusa niechaj strzeże duszy mojej na żywot wieczny. Amen.”
Jak już gdzie indziej powiedzieliśmy, Chrześcijanie zwykli byli wszystkie swe ważniejsze czynności znakiem Krzyża św. rozpoczynać, toteż i Komunię św., jedną z najważniejszych czynności, kapłan znakiem krzyża św. zaczyna, i to znakiem krzyża, który nie ręką tylko robi, lecz samym już Panem Jezusem! aby tak przez to uczynić ostateczne przygotowanie do przyjęcia Jego Najświętszego Ciała.

Kapłan z polecenia Kościoła prosi, aby Ciało Pana Jezusa strzegło duszy jego na. żywot wieczny, – gdyż to jest jednym z głównych celów Komunii św., wedle nauki samego Boskiego Mistrza Naszego:
  • „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.” (J 6, 51)
2. Po tej prośbie kapłan nachyla się nieco i z jak największą pobożnością spożywa Ciało Pana Jezusa – i następnie pozostaje jakiś czas w milczeniu i skupieniu, w cichej modlitwie i uwielbieniu, bo to najważniejsza chwila w życiu każdego człowieka, przyjmującego Komunię św., chwila, w której Pan Jezus zstępuje do niego i z nim się najściślej łączy i jednoczy! To chwila największych łask!...
Po tej cichej modlitwie kapłan znów głośno odzywa się słowami z Psalmu (116 (115), 12):
  • „Cóż oddam Panu (czyli czym się odwdzięczę) za wszystko, co mi wyświadczył?”.
Wymawiając te słowa kapłan równocześnie zbiera pateną, z jak największą starannością okruszyny, jakie z Hostii Przenajświętszej mogły na korporale pozostać (bo i w najmniejszej cząsteczce jest Pan Jezus obecny) i te z pateny zesuwa do kielicha z Krwią Przenajświętszą. – Potem trzymając kielich w ręku, odpowiada niejako na powyższe pytanie: „ Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczy ł ?” – i kończy słowami z psalmu (116 (115), 13):
  • „Podniosę kielich zbawienia (czyli Krew Zbawiciela) i wezwę imienia Pańskiego.”
Jednym z głównych celów Ofiary Mszy św. i Komunii św. jest zabezpieczenie nas od nieprzyjaciół zbawienia. Psalmista Pański z natchnienia Ducha Świętego w duchu proroczym mówi, że Najświętszy Sakrament jest największą obroną przeciw nieprzyjaciołom naszym:
  • „Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; (...) mój kielich jest przeobfity.” (Ps 23 (22), 5)
Tu więc kapłan, pomny tego, mówi pełen nadziei:
  • „Od nieprzyjaciół moich wybawion i bezpieczny będę”.
O gdyby Chrześcijanie o tej wielkiej prawdzie pamiętali, w nią wierzyli i według niej żyli, tj. gdyby częściej, godnie, z żywą wiarą i ufnością przystępowali do Komunii św., to by wszyscy silniejszymi byli przeciw dusznym nieprzyjaciołom zbawienia swego, tak, jak silnymi byli pierwsi Chrześcijanie, którzy co dzień do Komunii św. przystępowali!

Następnie bierze kapłan kielich z Krwią Przenajświętszą do ręki prawej i robiąc nim przed sobą znak krzyża św., czyli jakoby się nim żegnając (podobnie jak to uczynił z Hostią przed jej przyjęciem) – mówi nabożnie następujące słowa:
  • „Krew Pana Naszego Jezusa Chrystusa niechaj strzeże duszy mojej na żywot wieczny. Amen”,
i potem wypija Krew Przenajświętszą.

3. Po wypiciu Krwi Pana Jezusa, jeśli są ludzie do Komunii św., kapłan Ją rozdaje.
Według świadectwa dziejów Apostolskich i Ojców Kościoła było praktyką pierwotnego Kościoła, że wierni co dzień przystępowali do Komunii św., a przynajmniej zawsze wtedy, gdy byli obecnymi na Mszy św. – W tej myśli, we wschodnim Kościele diakon lub kapłan po swojej Komunii św., obraca się z Przenajświętszym Sakramentem do wiernych i wzywa ich do przystąpienia do Komunii św., mówiąc:
  • „Ze strachem Bożym i z wiarą przystąpcie!”
Dziś niestety tylko dusze pobożniejsze częściej do Komunii św. przystępują, – a takich, którzy by przynamniej w niedziele do Niej przystępowali, jest bardzo mało – A nawet niektórzy posuwają się aż do tego stopnia zapomnienia, że to częste przystępowanie do Komunii św., które przez długie lata było powszechnym zwyczajem pierwotnego Kościoła, odważają się nawet potępiać i ganić! – Św. Sobór Trydencki zachęca wiernych do częstej Komunii św. słowami bardzo gorącymi:
  • „Św. Synod ojcowskim uczuciem upomina, zachęca, prosi i błaga przez wnętrzności miłosierdzia Boga naszego, aby wszyscy, którzy się chrześcijan imieniem nazywają, w tym jedności znaku i w tym miłości związku się połączyli i pomni na tak wielki Majestat i na tak nadzwyczajną miłość Pana Naszego Jezusa Chrystusa, który nam Ciało Swe dał ku pożywaniu... aby ten Chleb nadprzyrodzony często przyjmowali i tak, aby Nim wzmocnieni do Ojczyzny niebiańskiej dojść mogli”.
A Ojciec św. Leon XIII zachęcał także do częstego przystępowania do Komunii św.:
  • „Do tego przede wszystkim dążyć potrzeba, aby częste przyjmowanie Eucharystii wszędzie wśród katolickich ludów odżyło”.
Wreszcie papież Pius X, gorąco zachęca cały świat katolicki do najczęstszego, a nawet codziennego przystępowania do Komunii św.
Oby i dziś wierni poszli za tym tak gorącem ojcowskim upomnieniem św. Kościoła i częściej do Komunii św. przystępowali!

4. Wszyscy powinni przynajmniej przyjmować Komunię św. duchownie, tj. przez wzbudzenie żywej wiary i żalu serdecznego za grzechy swoje i przez gorące pragnienie przyjęcia Pana Jezusa do serca swego, – mówiąc np. tak do Niego:
„Panie Jezu! wierzę, że tu w tym Przenajświętszym Sakramencie jesteś prawdziwie i rzeczywiście obecnym. Nie jestem godzien dla grzechów moich i dla braku przygotowania przyjąć Cię rzeczywiście do serca mego... ale tęsknię za Tobą!... i pragnę Cię przyjąć. Wejdź więc choć duchowo, przez łaskę Swą, do duszy mojej i napełnij mnie łaskami Swymi, abym z tej ofiary Mszy św. i z obecności Twej w Przenajświętszym Sakramencie i przez to pragnienie przyjęcia Ciebie, podobne skutki odniósł, jakie odnoszą ci, którzy Cię rzeczywiście przyjmują!”
Św. Sobór Trydencki naucza nas, że ci, którzy gorące pragnienie Komunii św. mają, przez żywą wiarę swą odnoszą podobne skutki, jak gdyby rzeczywiście do Komunii św. przystępowali

5. Po Komunii św. kapłan tak się modli:
  • „Cośmy usty spożyli, Panie, daj czystym przyjąć umysłem, a dar ten doczesny niech się nam stanie lekarstwem na wieczność!”
W modlitwie tej przebija się nauka Kościoła, że nie dość ustnie tylko przyjmować Komunię św., aby z Niej korzyść odnieść, lecz, że potrzeba nadto „ czystym umysłem Ją pojmować ”, – czyli świadomym być całej Jej wartości i doniosłości; gdyż kto by Ją przyjmował tylko jak prosty, zwyczajny kęs chleba, „ nie rozsądzając Ciała Pańskiego ”, – ten by, jak naucza św. Paweł:
  • „wyrok sobie spożywa”. (1 Kor 11, 29)
A tylko taki tę Komunię św. i  Jej wartość pojmuje, który Ją czystym umysłem i czystym sercem przyjmuje gdyż:
  • „człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha.” (1 Kor 2, 14)
Kapłan nazywa przyjęcie Komunii św. „ darem doczesnym ”, gdyż Pan Jezus przebywa w nas w Komunii św. tylko chwilowo, tj. tak długo, jak długo trwają w nas postacie sakramentalne chleba i wina, tj. najdłużej mniej więcej około kwadransa; – a po zniszczeniu postaci sakramentalnych i Pan Jezus sakramentalnie istnieć w nas przestaje. – Lecz kapłan prosi, aby z tego daru chwilowego stał się nam środek leczniczy, czyli lekarstwo ustawiczne, wieczne, według obietnicy samego Pana Jezusa:
  • „pokarm, (...) który trwa na wieki”. (J 6, 27)
Podczas tej modlitwy ministrant nalewa do kielicha nieco wina, którym kapłan kielich wypłukuje i je wypija, a następnie tak się modli:
  • „Ciało Twe, Panie, które spożyłem, i Krew, którą wypiłem, niech przywrze do mego wnętrza, i spraw, aby zmaza grzechów nie została we mnie, którego czyste i święte posiliły Sakramenta. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.”
W modlitwie tej prosi kapłan, aby ten przyjęty Przenajświętszy Sakrament jak najściślej złączył się z całą wewnętrzną istotą jego, tj. z duszą i wszystkimi jej władzami, z rozumem, wolą, uczuciami, pamięcią, i iżby je zupełnie oczyścił i uświęcił, aby w nich żadna plama i skaza z przeszłych pozostałości grzechowych nie pozostała.

Po modlitwie tej ministrant nalewa kapłanowi do kielicha naprzód nieco wina, a następnie wody; kapłan kielich starannie wymywa, a potem to spożywa, – kielich wyciera i nakrywa.

Podczas Komunii lud śpiewa zwykle pieśń następującą:
  • Jezu Baranku Boży! – któryś ludzkie winy
    Zgładził, niech w nas pomnoży ten pokarm jedyny
    Łaski Twe, byśmy Jego godnie używali
    I Ciebie, Pana Swego, tym więcej kochali!


16
Wykład Obrzędów Mszy św / Modlitwy przed Komunią św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-26 21:32:02 »
 
Modlitwy przed Komunią św.

 Bezpośrednio przed samą Komunią św. kapłan nachylony odmawia następujące trzy modlitwy:

1.Pierwsza modlitwa:
  • „Panie Jezu Chryste, któryś rzekł Apostołom Twoim: pokój wam zostawiam, pokój Mój wam daję, patrz nie na (przeszłe) grzechy moje, lecz na wiarę Twojego Kościoła, i racz go według Twej woli obdarzać pokojem i w jedności umacniać, który żyjesz i królujesz Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
Ostatnią prośbę z „ Baranku Boży ” o pokój, tu kapłan w tej modlitwie ponawia i bardziej rozwija, i powołuje się nie na zasługi swoje, – owszem, nawet prosi Pana Boga, aby nie patrzył na dawne grzechy kapłana, o których nadzieję ma, że są mu już odpuszczone, – ale prosi, aby, Bóg wejrzał na wiarę i zasługi Kościoła, z którym nas wszystkich łączy węzeł „ Świętych obcowania ”. I o ten pokój prosi kapłan, tak dla siebie, jak i dla całego Kościoła. I dla większego poparcia swej prośby, powołuje się kapłan na wolę Pana Jezusa, który tego pokoju i jedności Kościoła Swego, Sam pragnął, i o to Ojca Swego przed śmiercią Swą prosił:
  • „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno”. (J 17, 21)

2. Druga modlitwa:
  • „Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, który z woli Ojca za sprawą Ducha Świętego, przez śmierć Swoją świat ożywiłeś, wybaw mnie przez to Przenajświętsze Ciało i Krew Twoją od wszelkich nieprawości moich i od wszelkiego zła i spraw, bym zawsze strzegł przykazań Twoich i nie dozwól, bym się kiedykolwiek odłączył od Ciebie, który z tymże Ojcem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz Bóg, na wszystkie wieki wieków. Amen.”
W tej modlitwie prosi kapłan, aby Pan Jezus uczynił przez Komunię św. to w duszy jego, co kiedyś przez śmierć Swą uczynił dla świata całego, czyli żeby ta Komunia św. była zastosowaniem zasług męki Jezusa, przy czym i odżywieniem tego życia nadprzyrodzonego duszy, jakie męka Jezusa dla całego świata przyniosła, – i zarazem oddaleniem od duszy tego wszystkiego, co temu nadprzyrodzonemu życiu duszy przeszkadza, tj. uwolnieniem od wszelkich dawnych nieprawości ich następstw, jakimi jest każde zło, będące zwykle skutkiem grzechów i karą za nie.

Jednym z głównych skutków Komunii św. jest zgładzenie grzechów powszednich i kar za grzechy, – i to w całości – lub przynajmniej w części, – według większego lub mniejszego przygotowania do Niej, i wedle stopnia miłości i gorliwości, z jaką kto Komunię św. przyjmuje. Lecz nie wiele pomogłoby nam darowanie dawnych grzechów i kar za nie, gdybyśmy znów w nowe grzechy wpadali, więc w dalszej części tej modlitwy, prosi kapłan o zachowanie od grzechów na przyszłość i o wierne, stałe zachowanie przykazań i poleceń Boskich. – I to także jest z istoty Komunii św. drugim głównym jej skutkiem, że często, a godnie przyjmowana, jest najdzielniejszym środkiem do wiernego zachowywania wszystkich przykazań Boskich.

W Komunii św. łączymy się najściślej z Panem Jezusem, rzeczywiście i prawdziwie, ale ta łączność i jedność z Panem Jezusem ma dalej w nas trwać, i nadal ustawicznie zrywa się ona tylko przez grzech ciężki. Dlatego też kapłan na końcu tej modlitwy prosi Pana Jezusa, aby się tak ściśle z nim – a względnie i z nami połączył, aby nie dopuścił tego, byśmy się kiedy z Nim rozłączyli!

3. Modlitwa trzecia :
  • „Przyjęcie Ciała Twego, Panie Jezu Chryste, które ja niegodny sługa, spożywać się ważę, niechaj mi się nie obróci na sąd i potępienie, lecz niechaj raczej posłuży mi ku obronie i uzdrowieniu duszy i ciała: który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
W tej modlitwie zwraca się kapłan myślą do strasznego wyroku Bożego, zapowiedzianego przez św. Pawła na przyjmujących Komunię św. niegodnie i świętokradzko:
  • „kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. (...) Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije.” (1 Kor 11, 27-29)
Więc kapłan przerażony tym strasznym wyrokiem, chociaż się do grzechu ciężkiego i do tej zbrodni nie poczuwa, – prosi i błaga Pana Jezusa, aby przyjęcie tej Komunii św. nie było mu na sąd i karanie!

Na karę potępienia zasługują wedle tego wyroku św. Pawła i wedle nauki Kościoła św. tylko ci, co niegodnie i świętokradzko przystępują do Komunii św., tj. z grzechem ciężkim niezgładzonym i nie odpuszczonym, i z wiedzą i świadomością tego grzechu ciężkiego i swej niegodności. A że tu kapłan prosi właśnie o to, aby przyjęcie tej Komunii nie było mu na sąd i potępienie, – więc mógłby może ktoś mylnie z tego wnosić, że przystępując do Komunii św. nawet w grzechu ciężkim, można by ujść tego sądu i potępienia, byleby, tylko do Komunii św. przystąpić z żalem i z tą modlitwą o przebaczenie! Lecz mniemanie to błędne, zbija i potępia najwyraźniejsza nauka Kościoła św., na Soborze Trydenckim ogłoszona, wedle której, nikomu, nie tylko świeckim, lecz nawet i kapłanom, – w grzechu ciężkim będącym, nie wolno bez najstraszniejszego świętokradztwa przystąpić do ofiary Mszy św. i do Komunii św., jeśliby przedtem w świętej dobrej spowiedzi grzechu swego nie zgładzili, jeśliby tylko przedtem możliwość spowiedzi mieli.

Jakież więc jest znaczenie tej modlitwy?.. Pierwsze znaczenie tej prośby jest, że gdyby kapłan, broń Boże, był nieświadomie w grzechu jeszcze ciężkim, nieodpuszczonym (np. niepomny grzechu lub z braku należytych warunków, do odpuszczenia grzechów potrzebnych), to tymi słowami pragnie on przebaczenie grzechów otrzymać, i prosi i błaga Pana Boga, aby mu ta Komunia św. nie była na sąd i potępienie!

Zresztą i dlaczego innego jeszcze kapłan w tej modlitwie prosi Pana Jezusa o to, aby ta Komunia św. nie była mu „ na sąd i potępienie ”, – wprawdzie nie na potępienie wieczne, ale zawsze na jakieś potępienie czyli karę; – gdyż wedle nauki Ojców Kościoła św. nie tylko ten niegodnie przystępuje do Komunii św., kto w grzechu ciężkim przystępuje, – lecz i taki nawet (jak wyraźnie naucza św. Bonawentura), który przystępuje mniej godnie, tj., który nie przyjmuje z należytym przygotowaniem, uszanowaniem, i zastanowieniem się.

Oto słowa tego Nauczyciela Kościoła św.:
  • „Doświadcz siebie, z jaką miłością i z jaką gorliwością przystępujesz! Bo potrzeba nie tylko grzechów śmiertelnych unikać, – gdyż grzechy nawet i powszednie, powtarzane z niedbalstwa, a nawet pochodzące z braku uwagi i z powodu roztargnięć życia roztrzepanego i ze złego zwyczaju, – chociaż duszy nie zabijają, jednak czynią człowieka oziębłym i ociężałym, i jakby zamroczonym, i do godnego odprawiania Mszy św. nieusposobionym i niezdolnym, – jeśli te prochy i brudy grzechów powszednich powiewem Ducha Świętego i płomieniem miłości nie będą rozwiane i ogniem miłości nie będą zniszczone... Dlatego strzeż się, abyś zbyt oziębły i bez należytego zastanowienia się i skupienia nie przystępował do Komunii św., bo niegodnie przyjmujesz, jeśli nie przystępujesz z należytym uszanowaniem, uwagą i skupieniem!” (O przygot. do Mszy św. r. 5)
Tu więc musze uwagę zrobić, że potrzeba odróżnić, kilka rodzajów godności, – a względnie niegodności.

Naprzód zupełna i całkowita godność, godna Boga, jest taka, jakiej ani Aniołowie ani nawet sama Matka Najświętsza nie mają, do tego potrzeba by mieć samą świętość Bożą!

Drugi stopień godności jest, żeby nie mieć na duszy żadnej plamy i przywiązania do żadnego grzechu, nie tylko ciężkiego, ale nawet i do żadnego powszedniego, – a tak godnymi są tylko wielcy Święci!

Trzeci stopień godności jest, żeby nie mieć, na duszy żadnego grzechu powszedniego, przynajmniej zupełnie dobrowolnego, spowiedzią lub przynajmniej żalem nie zgładzonego. – Do tej godności powinien dążyć każdy.

Czwarty wreszcie stopień jest, żeby nie mieć na duszy przynajmniej żadnego grzechu ciężkiego niezgładzonego.

Otóż ściśle godnym, w pierwszym znaczeniu, żaden z ludzi nie jest, i w tym to znaczeniu kapłan w tej modlitwie mówi o sobie, że jest „ niegodnym ”. – Ale każdy jest obowiązanym mieć choć ten ostatni, najniższy stopień godności, tj., żeby przystępować do Komunii św. przynajmniej bez grzechu ciężkiego; – a nadto starać się powinni wszyscy, a zwłaszcza ci, co częściej, a zwłaszcza co dzień, do Komunii św. przystępują, aby i od grzechów powszednich, przynajmniej dobrowolnych, byli żalem prawdziwym oczyszczeni i uwolnieni, i aby tak o tyle, o ile można, stali się godnymi przyjęcia Boga Wcielonego do serca swego!

I dlatego to kapłan, w poczuciu tej niegodności swej, mówi: „niegodny sługa, spożywać się ważę”. Bo jeśli wielki św. Paweł powiedział o sobie:
  • „Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia.” (1 Kor 4, 4),
o ileż bardziej każdy z nas, przystępując do Komunii św., powinien z pewną bojaźnią i drżeniem czuć tę niegodność swoją, którym sumienie co dzień niejedno słusznie wyrzuca, i którzy w niejednym „ czujemy się winnymi! ” – Jednak ta bojaźń nie powinna znów być zbytnią, – gdyż sam Pan Jezus to spożywanie Ciała i Krwi Swej nam zalecił, i to pod groźbą utraty żywota wiecznego; – i żeby nas bardziej do tego zachęcić i większej odwagi nam dodać, ukrywa się On pod postacią chleba. Gdyby Pan Jezus widomie, we własnej Swej postaci, był obecnym w Komunii św., to wtedy nikt by się nie odważył przystąpić do Boskiego Majestatu Jego! Możemy to wywnioskować z
następującego zdarzenia, które miała św. Teresa i które sama opisuje:
  • „Ujrzałam Najświętsze Człowieczeństwo Pana Jezusa w tak nadzwyczajnie wzniosłej chwale, w jakiej Go nigdy przedtem nie widziałam. W przedziwnie jasnej światłości okazało mi się Ono, jakim jest na łonie Ojca... Widzenie to pogrążyło mię w takie zadumienie, że przez kilka dni przyjść do siebie nie mogłam. Gdy, przystępując do Komunii św. wspomnę na to, że tenże sam Majestat, który oglądałam, jest tu w Najświętszym Sakramencie obecnym, albo gdy Pan Jezus (co często bywa), raczy mi się widomie ukazać w Hostii, wtedy włosy mi na głowie powstają i czuję się cała jakby unicestwiona! O Panie! gdybyś nie ukrywał tak wielkości Swojej, któż by się odważył przystąpić do Ciebie i tyle razy tak nędzne i splamione stworzenie łączyć z tak wielkim Majestatem?! Bądźże błogosławiony Panie, i niechaj Cię wielbią Aniołowie i wszystkie stworzenia, iż tak stosujesz dary Swoje do miary ułomności naszej, aby od używania tej łaski Najwyższej nie odstraszała nas zgroza potęgi Twojej, którą, gdybyś widome objawił, człowiek słaby i nędzny nie śmiałby nigdy, nie już cieszyć się używaniem Boskiego daru Twego, ale ani do Niego się zbliżyć!”
W dalszym ciągu tej modlitwy prosi kapłan Pana Jezusa, aby ta Komunia św. przez litość Jego „ posłuży mi ku obronie i uzdrowieniu duszy i ciała ”. – W Komunii św. przyjmujemy Pana Jezusa, samą Świętość Bożą i Dawcę łask i źródło wszelkiej świętości i łaski, lecz ona nie czyni nas od razu świętymi, ale tylko w miarę naszego przygotowania i usposobienia, – powoli, stopniowo. I dlatego kapłan modli się o to, aby ta Komunia św. posłużyła mu, czyli pożyteczną była, – i to tak duszy jak i ciału.

Wprawdzie Komunia św. jest pokarmem nie ciała, lecz duszy, a jednak kapłan się modli, aby ona była obroną tak duszy, jak i ciała; gdyż ciało nasze jest w tym życiu tak nierozdzielnie z duszą złączone, że stanowi z nią jakby jedną istotę, i dusza wraz z ciałem i przez nie działa, i z nim razem zasługuje lub grzeszy; więc też i ciało o tyle, o ile jest z tą duszą złączone, przez nią ożywione i z nią razem współdziałające, – ma pewien udział w Komunii św. i odnosi także z Niej korzyści, pomoc i obronę.

Bo pominąwszy to, że Komunia św. przytłumia w  nas namiętności i pożądliwości cielesne, i że jest jakby zadatkiem i przygotowaniem do przyszłego zmartwychwstania, – ale nieraz jest Ona też prawdziwą obroną nawet i ciała, w wielu jego chorobach i przygodach, – o czym przekonać się możemy z życia wielu Świętych Pańskich. Znane np. jest cudowne zachowanie dziecka żydowskiego w ogniu, do którego je niegodziwy ojciec po przyjęciu Komunii św. wrzucił. – Św. Leopold po przyjęciu Komunii św., cudownie zachowany był podczas bitwy od wszelkich pocisków. Wielu Świętych żyło nawet cudownie przez dłuższy czas samą Komunią św., dla których ona była jakby pokarmem ich ciała, jak np. św. Katarzyna Sieneńska, Mikołaj z Flue, W. Ludwika Lateau itd. – U wielu Świętych Komunia św. bywała często lekarstwem nie tylko duchowym, lecz nawet i dla chorób ciała, jak np. dla św. Teresy. – A jeśli ludzie takich skutków z Niej nie doznają, pochodzi to z braku ich wiary, – i że nie z takim przygotowaniem i ufnością do Niej przystępują, z jaką Święci przystępowali!
17
Wykład Obrzędów Mszy św / Agnus Dei! Baranku Boży!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-26 21:20:26 »
Agnus Dei! Baranku Boży!

Następnie kapłan odmawia po trzykroć następującą modlitwę:
  • „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!”
Za trzecim razem zamiast: zmiłuj się nad nami, mówi: „ obdarz nas pokojem ”. – A we Mszy żałobnej zamiast: „ zmiłuj się nad nami ”, mówi: „ daj im odpoczywanie”, – a za trzecim razem mówi: „daj im wieczne odpoczywanie! ” Pan Jezus we Mszy św. występuje jako Baranek ofiarny. Pismo św. w wielu miejscach nazywa Go Barankiem. Już św. Jan Chrzciciel, wskazując na Pana Jezusa nazywał Go Barankiem:
  • „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.” (J 1, 29)
Ofiara Pana Jezusa miała zastąpić ofiary Starego Zakonu, które przeważnie odbywały się przez zabicie i ofiarowanie baranka. Toteż znaczenie tych słów jest:
Baranku Boży! Ofiaro za grzechy nasze, któryś śmiercią krzyżową i Swą ofiarą zgładził grzechy świata całego, zmiłuj się nad nami!


Po trzecim wezwaniu: Baranku Boży – kapłan modli się: obdarz nas pokojem – a wezwanie to jest przygotowaniem do udzielenia pocałunku pokoju, który w pierwotnym Kościele miał miejsce w każdej Mszy św., a teraz odbywa się tylko podczas uroczystej Mszy św.

Pierwszą i drugą prośbą zaniesioną do Baranka Bożego, gładzącego grzechy nasze, była prośba o zmiłowanie, czyli miłosierdzie, i o odpuszczenie grzechów naszych, bo to warunek pokoju z Bogiem i pokoju duszy; a trzecią prośbą jest prośba o pokój, bo nieraz i najpobożniejsze, prawdziwie pokutnicze dusze, nie mają tego wewnętrznego pokoju duszy, jest to ich ziemski czyściec, najstraszniejszy! Otóż o ten pokój duszy kapłan prosi tu Pana Jezusa, Baranka Bożego.
Podczas „ Baranku Boży ” lud zwykle śpiewa pieśni następujące:

  • Ten, co się na krzyżu ofiarował,
    Pod postacią chleba nam się darował,
    By ognistym, sercem czystym
    Przyjęty, obdarzył życiem wieczystym.

A w drugiej pieśni „ Z pokorą upadamy ” tak lud śpiewa:

  • Cud się wielki przed nami – Chrześcijanie staje,
    Pod chleba przymiotami – Sam Pan nam się daje;
    Tu Ciało ubóstwione – Krew Jezusa żywa,
    Na ołtarzu złożone – Dziwnie się ukrywa.

W drugiej pieśni, w drugim wierszu słowa: „ pod chleba przymiotami ”, znaczą to samo, co pod chleba postaciami. Zresztą, słowa tych pieśni są jasne, więc dalszego tłumaczenia nie potrzebują.

18
Wykład Obrzędów Mszy św / Libera nos Domine
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-26 21:14:33 »
Libera nos Domine – Wybaw nas Panie!

1. Po skończonej modlitwie Pańskiej kapłan w następnej modlitwie: Libera nos Domine , wybaw nas Panie, – rozwija jeszcze raz słowa ostatniej prośby: ale nas zbaw ode złego, – które ministrant odpowiedział.
Modlitwa ta jest następująca:
  • „Wybaw nas, prosimy Cię, Panie, od wszelkich nieszczęść przeszłych, obecnych i przyszłych, a za przyczyną Najświętszej i chwalebnej zawsze Dziewicy, Bogarodzicy Maryi, świętych Apostołów Twoich Piotra i Pawła, oraz Andrzeja i wszystkich Świętych – (w tym miejscu robi kapłan znak krzyża św., czyli żegna się pateną i ją całuje) – udziel nam miłościwie pokoju za dni naszych, abyśmy wsparci pomocą miłosierdzia Twego i od grzechu byli zawsze wolni i od wszelkiej trwogi bezpieczni. Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg.”
Ministrant odpowiada: Amen.
Ważnym jest w tej modlitwie zestawienie tych dwóch próśb, tj. „ udziel nam miłościwie pokoju za dni naszych ” – czyli w życiu naszym (bo życie nasze na dni policzone) – „ abyśmy (...) od grzechu byli zawsze wolni i od wszelkiej trwogi bezpieczni”. Kościół w tej modlitwie pokój czyni zależnym od 2 rzeczy, tj. żeby być wolnym od grzechu i od zamieszania, – gdyż grzech i prawdziwy pokój – to rzeczy nie dające się pogodzić, jak Pan Bóg sam u Izajasza proroka powiedział:
  • „Nie ma pokoju dla bezbożnych”. (Iz 48, 22)
A pokoju tego prawdziwego nie mają nie tylko grzesznicy, będący w grzechach ciężkich, ale nawet i tacy, którzy zostają nałogowo choćby tylko w grzechach powszednich, – bo prawdziwy pokój Boży jest udziałem dusz tylko takich, które starają się coraz bardziej być zawsze wolne od każdego grzechu dobrowolnego, nawet powszedniego!

Drugi warunek prawdziwego spokoju duszy jest, abyśmy byli wolni nie tylko od każdego grzechu, ale abyśmy także od wszelkiej trwogi i zamieszania zabezpieczeni byli. – Pokój ten psują i mieszają nam świat, szatan i namiętności nasze własne, bo te wprowadzają zamęt i niepokój do duszy naszej. Nie prosimy tu Pana Boga, abyśmy byli od trosk i niepokojów zabezpieczeni i całkiem wolni, bo w tym życiu jest to prawie niepodobnym, – lecz abyśmy byli w nich bezpieczni, „ securi ”, tj. sine cura , bez zamieszania, bez kłopotu, obojętnymi, i jakby nieczułymi. A takimi będziemy, jeśli we wszystkim będziemy widzieć wolę Bożą, jeśli wszystko przyjmować będziemy jako z woli Bożej i z rąk Bożych, z pokornym i zupełnym poddaniem się Opatrzności Bożej, bez której woli nic się nie dzieje.

2. Podczas tej modlitwy kapłan Hostię Przenajświętszą bierze na patenę i dzieli Ją naprzód na dwie połowy, – a następnie z lewej połowy odłamuje jeszcze małą cząstkę i robi Nią trzykrotnie znak krzyża św. nad kielichem, równocześnie mówiąc (a we Mszy śpiewanej śpiewając):
  • „Pax Domini sit semper vobiscum!” –  „Pokój Pana niech będzie zawsze z wami!”
A ministrant odpowiada:
  • „I z duchem twoim.”
Następnie kapłan wpuszcza tę cząstkę, do kielicha mówiąc:
  • „To zmieszanie i poświęcenie Ciała i Krwi Pana Naszego Jezusa Chrystusa niech będzie nam przyjmującym na żywot wieczny. Amen.”
To łamanie Hostii Przenajświętszej podczas Mszy św. jest tak dawnym, jak dawną Msza św. – Już sam Pan Jezus przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu „ łamał ” i dawał uczniom Swoim. Apostołowie czynili to samo. A nawet w pierwotnym języku Apostolskim i Kościelnym sprawowanie Najświętszej Ofiary Eucharystii nazywało się „ łamaniem Chleba ”, jak czytamy w dziejach Apostolskich:
  • „Trwali oni (...) w łamaniu chleba”. (Dz 2, 42)
To łamanie Hostii Przenajświętszej ma potrójne znaczenie:
a)    przypomina okrutne poszarpanie ciała Pana Jezusa i śmierć Jego krzyżową;
b)    przypomina nam, że ta ofiara Mszy św. jest zarazem i ucztą, a to łamanie chleba Eucharystycznego nam to uzmysławia, że w Ciele Pana Jezusa, – choć Ono teraz w rzeczywistości jest niepodzielne i w istocie Swej nie łamie się ani dzieli, – każdy brać może udział;
c)    przypomina nam wreszcie pierwotny zwyczaj Kościoła, kiedy nieraz cały chleb konsekrowano, a następnie na części dzielono, aby nim obdzielić wszystkich wiernych, przystępujących co dzień do Stołu Pańskiego.
Wpuszczenie jednej cząstki Hostii Przenajświętszej do kielicha ma również swój początek od Apostołów, – i we wszystkich liturgiach jest ten zwyczaj; jest on już w najstarszej Liturgii św. Jakuba Apostoła. Ceremonia ta ma uzmysłowić połączenie duszy Pana Jezusa z Jego martwym ciałem podczas zmartwychwstania.
19
Wykład Obrzędów Mszy św / Krótki rozbiór modlitwy Pańskiej
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-26 20:58:15 »
Krótki rozbiór modlitwy Pańskiej

Modlitwa Pańska składa się ze wstępu i 7 próśb.

1.    Wstępem są słowa: „Ojcze Nasz, Któryś jest w niebie”.
Ojcze nasz! Są to dwa słowa, a nie jedno; mylnie więc wielu wymawia te dwa słowa jako jedno, mówiąc: Ojcze nasz.

Te słowa wstępu mają nas niejako przygotować i  usposobić do przedłożenia Panu Bogu próśb naszych, a to, obudzając w nas uczucia: uszanowania, pokory i ufności, do każdej dobrej i skutecznej modlitwy potrzebne.

Uszanowanie i pokorę mamy w sobie obudzić przez przypomnienie sobie, że się modlimy nie do ziemskiego ojca, ale do Ojca Wielkiego w niebie, Stwórcy i Pana nieba i ziemi; a ufność przez przypomnienie sobie, że ten Bóg jest tak wielki i potężny i wszechmocny – i że jest zarazem naszym najlepszym, kochającym nas Ojcem, – i to tak z tytułu Stwórcy, bo od Niego, jako stworzenie Jego pochodzimy, – jak i z tytułu przybrania na chrzcie świętym za dzieci Boże, wedle nauki św. Jana:
  • „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy.” (1 J 3, 1)
Ufność naszą ma powiększyć jeszcze i to, że Pana Boga nazywamy Ojcem Naszym, gdyż modlitwę tę odmawiamy niejako razem z Panem Jezusem, Jednorodzonym i najmilszym Synem Bożym, a Bratem naszym, który razem z nami i za nami się modli; i odmawiamy ją z wszystkimi braćmi naszymi w Chrystusie, czyli z całym Kościołem, tak walczącym jeszcze na ziemi, jak i z tryumfującym w niebie, oraz z cierpiącym w czyśćcu, – również z samą Matką Najświętszą, i z tyloma duszami świętymi, które razem z nami i za nami się modlą.

Ten wstęp nie jest prośbą, lecz jest już modlitwą, i to nie błagalną, lecz pochwalną.

Gdyby cała modlitwa Pańska składała się tylko z tych kilku słów: „ Ojcze nasz, Któryś jest w niebie !” – już by była, jak nas nauczają Ojcowie święci, najpiękniejszą modlitwą! Św. Jan Chryzostom tak o tym mówi:
  • „To, co mam wyłożyć i co usłyszycie, jest coś takiego, nad czym Anieli się zdumiewają, nad czym niebiosa się dziwują, jest coś takiego, czego rozum nie pojmuje, a czego wymówić się nie ważę, a zamilczeć nie mogę! Cóż to takiego?... Oto, że człowiek, słabe i nieudolne stworzenie... śmie Boga, Nieskończony Majestat! językiem swym nazwać Ojcem!”
2 .    Pierwsza prośba: „ święć się Imię Twoje!
Słowami tymi prosimy Pana Boga o spełnienie pierwszego, najgłówniejszego celu istnienia naszego, który sam Pan Bóg Sobie zamierzył w stworzeniu całego świata, – a tym jest: chwała Boża!

Stworzenia nierozumne oddają zawsze chwałę Bogu, bo spełniają zawsze wolę Bożą, i są zawsze takimi, jakimi je Pan Bóg mieć chce; – lecz stworzenia rozumne, mające wolną wolę, nie zawsze do tego celu dążą i nie zawsze wolę Bożą spełniają. Celem jest, aby Pana Boga znały, Jego kochały i Jemu służyły; przez poddanie woli swej pod Najświętszą wolę Bożą, – i żeby tak tym, i przez to, oddawały zawsze i wszędzie chwałę Panu Bogu należną. Bo chwała Boża, na tym właśnie najbardziej polega (jak naucza św. Tomasz), że istoty rozumne, poznawszy Boga i uznawszy Go jako Istotę Najwyższą, zarazem Jemu się poddają i cześć Mu należną oddają.

Otóż w tej pierwszej prośbie prosimy Pana Boga o to, aby wszystkie istoty rozumne Pana Boga poznały, uznały, i Jego wyznawały, i cześć Jemu należną oddawały, głównie przez trzy cnoty teologiczne, tj. wiarę prawdziwą, przez ufność, a nade wszystko przez prawdziwą miłość Pana Boga.

Kiedy więc w pacierzu mówimy: „ święć się Imię Twoje! ” – tu innymi słowy mówimy:
  • O Boże, najlepszy nasz Ojcze! niech ja i świat cały, poznamy Ciebie Boga, Stwórcę i Pana Naszego, początek i koniec istnienia i życia naszego; niech Ciebie uznamy, niech Ciebie wielbimy i chwalimy i cześć Ci najgłębszą, Tobie należną oddajemy; niech w Ciebie i w prawdy przez Ciebie objawione, jak najmocniej wierzymy; niech w Tobie jako w Ojcu naszym najlepszym, ufność i nadzieję pokładamy; niech Ciebie całą duszą i całym sercem ze wszystkich sił kochamy!

3.    Prośba druga: „ Przyjdź królestwo Twoje!
W tej drugiej prośbie prosimy Pana Boga o osiągnięcie drugiego celu naszego życia, zależnego od pierwszego, tj. od oddania chwały Bogu, a tym celem, jest osiągnięcie szczęścia naszego wiecznego w królestwie Bożym, – czyli osiągnięcie nieba, – prosimy więc Pana Boga o to, abyśmy kiedyś i do Ojca Naszego, jako dzieci Jego, dostali się do nieba, do Królestwa Bożego, nam przyobiecanego.
A ponieważ warunkiem nieodzownym do osiągnięcia nieba czyli królestwa Bożego po śmierci, jest, żeby należeć do królestwa Bożego na ziemi, którym jest Kościół Chrystusowy, – (mistyczne Ciało Chrystusowe), – i żeby być członkiem żywym tego Kościoła i Ciała Chrystusowego, przez złączenie z Chrystusem przez łaskę uświęcającą, więc w prośbie tej prosimy:
  • Boże, Ojcze nasz! daj mnie i nam wszystkim, abyśmy zawsze byli członkami Kościoła Twego; abyś tu na ziemi panował i królował w duszach naszych, przez Swą łaskę uświęcającą, i abyśmy po śmierci byli z Tobą, Ojcem naszym w królestwie Twoim w niebie!...
Zaiste wielka i ważna prośba!... Oby wszyscy jej znaczenie i doniosłość rozumieli i odczuwali, gdy te słowa: „ Przyjdź królestwo Twoje ” w pacierzu, a zwłaszcza podczas Mszy św. odmawiają!

4.    Trzecia prośba: „ Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi!
W tej trzeciej prośbie prosimy Pana Boga o to, co jest środkiem do osiągnięcia powyższych obydwu celów, tj. do oddania Bogu czci i chwały Jemu należnej i do osiągnięcia nieba, – a środkiem jest: spełnienie zawsze przez nas i w nas woli Bożej, przez co jedynie chwałę Panu Bogu oddajemy i zasługujemy sobie na to, aby tu na ziemi być w Jego łasce i Jego dziećmi, a po śmierci członkami Jego królestwa w niebie!

W pacierzu codziennym każdy mówi ustnie: „ Bądź wola Twoja! ” czyli innymi słowy, każdy prosi: Boże! daj, żebym tak wypełniał wolę Twoją na ziemi, jak ją Aniołowie i Święci wypełniają w niebie, tj. zawsze, wszędzie i we wszystkim i w najdrobniejszej nawet rzeczy, – a jednak, czy jest to rzeczywiście przekonaniem, pragnieniem i prośbą każdego... i czy jest tak w praktyce życia?... W pacierzu mówimy Panu Bogu ustnie: „ Bądź wola Twoja! ” – a w praktyce i czynie: bądź wola moja... a nawet wola szatańska!... bo czynimy nie to, co Pan Bóg chce i co nam nakazuje (i to nieraz nawet pod utratą Swej łaski i pod groźbą wiecznego potępienia!) – ale czynimy to, co Pan Bóg nam zakazuje, a czego nam się zachciewa, co szatan chce i do czego nas kusi... a tak sprzeciwiamy się woli Bożej i popełniamy grzech, – i to nie jeden, ale wiele, i to nie raz, ale często, nałogowo, przez długie lata!...

I tak niejeden długie lata trwa w nałogu pijaństwa, inny w nałogu nieczystości lub przekleństwa, inny ma krzywdy ludzkie na sumieniu i cudze dobro nieprawnie nabyte, i nie chce go oddać i krzywdy naprawić itd. – I gdyby jeszcze, odmawiając te słowa: „ Bądź wola Twoja ”, mieli choć gorące pragnienie powstania z grzechu i nałogu i prosili Pana Boga o to!... Lecz o tym ani nie myślą! I cóż ta modlitwa w ustach takich ludzi znaczy?... O takich Pan Jezus mówi:
  • „Ten lud czci Mnie wargami, ale sercem swym daleko jest ode Mnie.” (Mt 15, 8 )
Kiedy więc modlimy się: „ Bądź wola Twoja! ” – to starajmy się i  w  życiu i w czynie wolę tę Boską kochać, Jej się poddać i we wszystkim Ją wypełniać!

5.    Czwarta prośba: „ Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj!”
W prośbie tej modlimy się do Pana Boga o środki potrzebne dla naszego życia, tak dla ciała, jak też i dla duszy, – słowem, o wszystko, czego dla ciała i duszy naszej potrzebujemy.

Dla ciała prosimy nie o majątek, rozkosze i zbytek, ale tylko o chleb powszedni, codzienny, wedle tego, co nas naucza Duch Święty:
  • „Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym co wystarczy. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść. Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni! A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy...” (1 Tm 6, 6-11)
Naukę tę podał nam i sam Pan Jezus:
  • „Nikt nie może dwom panom służyć. (...) Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się (...) co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. (...) Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? (...) Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo <> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro”. (Mt 6, 24-34)
Oby o tej nauce Pana Jezusa pamiętali wszyscy, gdy odmawiają w pacierzu te słowa: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj!
Ale tymi słowami: chleba naszego itd., prosimy nie tylko o chleb i rzeczy potrzebne dla ciała, – lecz jeszcze bardziej prosimy o chleb Boży, nadprzyrodzony, dla duszy, – o wszystkie łaski dla duszy potrzebne! Św. Mateusz w swej Ewangelii, przytaczając modlitwę Pańską i tę prośbę, ma zamiast słów chleba powszedniego – słowa: „ chleba nadprzyrodzonego” – a Ojcowie święci tłumaczą tu, że w tych słowach prosimy przede wszystkim o codzienną Komunię św.

6.    Piąta prośba: „ I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom!
Prośbę tę już niejednokrotnie tłumaczyłem, zwłaszcza w książeczce o przekleństwie (nr 27 „Głosów Katolickich”), więc tu już obszerniej tłumaczyć jej nie potrzebuję; – przypominam tylko, że w niej prosimy o odpuszczenie wszystkich naszych grzechów i win, i zarazem, z polecenia samego Pana Jezusa, dodajemy, że prosimy Pana Boga: aby nam nasze winy tak przebaczył, jak my je przebaczamy!...

Oby o tym pamiętali wszyscy! A zwłaszcza ci, co nie tylko nie przebaczają, lecz nawet złość i urazę w sercu chowają, a nawet i przeklinają, i to nieraz i całe życie swoje!... Chcesz aby ci Pan Bóg przebaczył?... To i ty przebacz!... bo inaczej i Pan Bóg ci nie przebaczy! – Szczególniej o tych słowach pacierza powinni pamiętać ci, którzy z gniewem w sercu idą na Mszę św., – wedle słów Pana Jezusa:
  • „A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. (...) Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz (...) najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim!” (Mt 5, 22-24)
7.    Szósta prośba: „ I nie wódź (czyli: nie prowadź) nas na pokuszenie”.
W prośbie tej prosimy Pana Boga o oddalenie pokus, i o łaskę potrzebną do oparcia się im, i do ich przezwyciężenia.

Pokusy same przez się grzechem i złem nie są, ale mogą nas do grzechu pobudzić i tak przyczyną grzechu się stać; otóż w tej prośbie nie prosimy Pana Boga o to, żebyśmy pokus wcale nie mieli, lecz żebyśmy przy pomocy łaski Boskiej pokusom się oparli i je zwyciężyć mogli. I Święci mieli pokusy, i to nieraz wielkie. Św. Paweł prosił Pana Boga o oddalenie pokus, a Pan Bóg pokus nie oddalił, choć mógł, ale mu odpowiedział:
  • „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali.” (2 Kor 12, 9)
Pan Bóg obiecał nam proszącym, pomoc Swej łaski do zwyciężenia pokus, – ale nadaremnie o tę pomoc prosić będziemy, jeśli sami nie będziemy ze swej strony czynić, cośmy powinni, aby niebezpieczeństwo pokus od siebie oddalać, czyli daremnie modlić się będziesz: nie wódź nas na pokuszenie, – jeśli sam w pokusy iść będziesz!

8.    Siódma prośba: „ Ale zbaw nas ode złego ”.
W tej prośbie prosimy Pana Boga o oddalenie od nas wszystkiego „ złego ”.

Złem jest to wszystko, co szkodę nam, zwłaszcza na duszy, przynosi, a więc:
a)    przede wszystkim i największym złem jest grzech;
b)    następnie to, co do grzechu prowadzi;
c)    a wreszcie to wszystko, co jest następstwem i skutkiem grzechu.
Takim skutkiem i następstwem grzechów są wszystkie kary za grzechy, tak wieczne, jak i doczesne, wszystkie nieszczęścia, klęski, wojny, ogień, gradobicia, nieurodzaje, głód, choroby, śmierć itd.

O wybawienie od tego potrójnego złego; a najbardziej o odpuszczenie i darowanie nam kar za grzechy nasze i wybawienie nas od nich, prosimy Pana Boga w tej prośbie, ale o tyle, o ile one rzeczywiście złem są. Bo niejedno, co ludzie za zło i nieszczęście mają – jest tylko pozornym złem, jak np. choroby, cierpienia, a nawet nieraz i śmierć, bo są niekiedy dla niektórych raczej dobrem i łaską, aniżeli nieszczęściem i złem!

Słów tej prośby nie odmawia kapłan, lecz ministrant w imieniu całego ludu.

9.   Ostatnim słowem i zakończeniem pacierza jest słowo hebrajskie: „ Amen ”, tj. niech tak będzie, niech się tak stanie!
Słowo to, kończące modlitwę Pańską, ma we Mszy św., wedle tłumaczenia katechizmu Rzymskiego, daleko donioślejsze znaczenie, jest ono niejako odpowiedzią Bożą na modlitwę naszą i prośby nasze, i oznacza niejako wysłuchanie modlitw i próśb naszych zanoszonych razem z Panem Jezusem, Kościołem i całym ludem. – Pan Bóg nam niejako odpowiada:
  • „Amen! Niech tak będzie! Modlitwa twa jest wysłuchana!”
I dlatego to we Mszy św. po modlitwie Pańskiej, nie lud to słowo odpowiada, – lecz kapłan sam ją kończy, mówiąc: Amen!
20
Wykład Obrzędów Mszy św / Przygotowanie do Komunii św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-26 20:34:16 »
Przygotowanie do Komunii św.
Pater Noster, - Ojcze Nasz.

1.Wstęp do modlitwy Pańskiej.

Przygotowanie do Komunii św. rozpoczyna kapłan od znanej dobrze każdemu modlitwy Pańskiej, którą we Mszy śpiewanej śpiewa. W greckim obrządku, i u Rusinów w obrządku starosłowiańskim, modlitwę tę kapłan odmawia cicho, a lud cały głośno.

Jak naucza papież Benedykt XIV, modlitwę tę odmawia się we Mszy św. w tym miejscu, dopiero od czasów Grzegorza Wielkiego, papieża, tj. od końca wieku VI; – znajduje się ona jednak we wszystkich liturgiach, co dowodzi, że zwyczaj ten pochodzi jeszcze od czasów apostolskich, a nawet, jak naucza św. Hieronim, polecenie to pochodzi od samego Chrystusa Pana.

We wszystkich też liturgiach, modlitwę Pańską poprzedza pewien wstęp, jakby rodzaj przygotowania do niej.
Wstęp ten zaczyna kapłan od wezwania wiernych do skupienia i modlitwy, słowem:

  • „Oremus!” – „módlmy się!”
A ponieważ modlitwa, jako taka, nie polega na ustnym tylko odmawianiu jakichś słów, lecz na równoczesnym podniesieniu myśli i serca do Pana Boga, więc i to wezwanie do modlitwy jest jakby zachętą do tego.
Dalej mówi (lub śpiewa) kapłan:
  • „Praeceptis salutaribus moniti et divina institutione formati audemus dicere: Pater noster!”
co znaczy:
  • „Nauką zbawienną zachęceni i  Boskim ustanowieniem przygotowani, ośmielamy się mówić: Ojcze nasz!”
W Starym Zakonie, Żydzi nigdy Pana Boga Ojcem nie nazywali ani im to wolno nie było; – dopiero Pan Jezus, Jednorodzony Syn Boży,  stawszy się głową rodzaju ludzkiego i naszym bratem, i przyjąwszy nas za braci i uczyniwszy nas przybranymi dziećmi Bożymi, nauczył nas, że możemy Pana Boga Ojcem nazywać, i dał nam prawo do tego, abyśmy Pana Boga Ojcem nazywali.

W tej modlitwie, przez Pana Jezusa samego ułożonej, i której nas Sam nauczyć raczył, kazał On nam do Pana Boga odzywać się tą słodką nazwą Ojca:
  • „Ojcze nasz, Któryś jest w niebie!”
I dlatego w tym wstępie, Kościół św., powołując się na to polecenie i na tę naukę Pana Jezusa, mówi, że tym samym jakby się uniewinniamy, dlaczego my, słabe, nikczemne stworzenia, odważamy się do Pana Boga tak poufałą nazwą „ Ojca ” odezwać, i Jemu, jako Ojcu Naszemu, prośby nasze przedstawiać.

Wstęp ten, do modlitwy Pańskiej, ma zarazem na celu obudzić w nas potrzebne do każdej modlitwy uczucie ufności.

2. Ogólny pogląd na modlitwę Pańską.

1. Jak już wspomniałem, modlitwę tę ułożył i jej nas nauczył, Sam Pan Jezus, – i to na wyraźną prośbę jednego z uczniów, który o to prosił Pana Jezusa:
  • „Panie, naucz nas modlić się”. (Łk 11, 1)
Wtedy Boski Nasz Mistrz i Nauczyciel tak powiedział:
  • Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!” (Mt 6, 8-13)
Otóż modlitwa ta jest najświętszą z wszystkich modlitw, już choćby dla tego samego, że ją ułożył i jej nas nauczył Sam Pan Jezus! Modlitwa ta, powinna nam też być najdroższą i najmilszą. Bo jeśli każdemu dobremu dziecku, drogą i miłą jest modlitwa, której go nauczyła matka jego, jeśli zakonnikom drogą modlitwa, którą ułożyli ich zakonodawcy, – wtedy bez porównania milszą i droższą powinna nam wszystkim być modlitwa, ułożona przez Samego Pana Jezusa! Kiedy ktoś ma ważną prośbę do cesarza, idzie do adwokata, aby mu tę prośbę dobrze ułożył, a gdyby mu tę prośbę ułożył sam syn cesarski, – to wtedy ta prośba byłaby z pewnością i skuteczniejsza. Otóż tę modlitwę i prośbę do Ojca Niebieskiego ułożył nam Sam Jednorodzony i Najmilszy Syn Jego!, który jest, jak św. Jan naucza, naszym „ adwokatem ”, czyli pośrednikiem u Ojca! Ta więc modlitwa, jest też z pewnością najmilsza Ojcu Niebieskiemu, – a dla nas, najzbawienniejsza i najskuteczniejsza! Przez 19 wieków odmawiali ją wszyscy chrześcijanie, wszyscy męczennicy, wszyscy Święci! O jakże ona nam drogą być powinna!

2. Ze względu na treść i układ jest ona najpiękniejszą modlitwą.
Sławny pisarz kościelny z drugiego wieku, Tertulian, mówi o niej, że:
  • „o ile jest krótka w słowach, o tyle jest pełna znaczenia i myśli”,
i nazywa ją „streszczeniem całej Ewangelii”, która, oprócz właściwego zadania modlitwy, „zawiera w sobie prawie całą naukę i prawodawstwo Chrystusowe”.
Dionizjusz Kartuz tak się o tej modlitwie wyraża:
  • „Sławna ta modlitwa jest, co do treści swej myśli tak głęboka, w tajemnice tak bogata, co do skuteczności tak dzielna, a co do układu swego tak cudowna, że nikt tego pojąć i wyrazić nie może!”
Św. Augustyn mówi, że:
  • „w każdej modlitwie, jeśli dobrze i odpowiednio się modlimy, o nic innego nie prosimy, jak o to, co w Ojcze nasz”,
gdyż jak naucza św. Tomasz:
  • „zawiera wszystko, czego słusznie pragnąć i czego słusznie bać się powinniśmy”.
Uczy św. Paweł, że:
  • „o co byśmy prosić mieli, jak potrzeba, nie wiemy”,
dlatego Pan Jezus sam nas tego nauczył i prośby ułożył, i to w takim porządku, w jakim modlić się i prosić powinniśmy, a mianowicie najpierw o rzeczy duchowne, niebiańskie dla duszy – przed rzeczami ziemskimi, doczesnymi, wedle ważnej nauki Pana Jezusa:
  • „Starajcie się naprzód o królestwo <> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko (ziemskie) będzie wam dodane.” (Mt 6, 33)

Modlitwa ta zawiera to wszystko według porządku:

1. Najpierw w pierwszej swej prośbie: „ Święć się Imię Twoje! ” to, co powinniśmy najbardziej kochać i o co najwięcej dbać tj. Boga i Jego chwałę.
2. To, co po Bogu powinno nas najwięcej obchodzić i o co najwięcej starać się powinniśmy, tj. wieczne nasze szczęście, wedle nauki Pana Jezusa:
  • „szukajcie naprzód królestwa Bożego!”
A o to prosimy w prośbie drugiej:
  • „przyjdź królestwo Twoje!”

3. To, co do obu tych pierwszych, najważniejszych rzeczy prowadzi, jako środek do celu:
  • „szukajcie naprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości jego”.
A to prosimy w prośbie trzeciej:
  • „Bądź wola Twoja!”

4. Rzeczy i potrzeby doczesne, tak dla duszy jak i dla ciała, następują dopiero po rzeczach, odnoszących się do wieczności, i to znów wedle nauki Pana Jezusa:
  • „Starajcie się naprzód o królestwo <> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.” (Mt 6, 33)
Oto każe nam Pan Jezus prosić w prośbie czwartej:
  • „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj!”

W dalszych trzech prośbach prosimy Pana Boga o oddalenie złego, którego się bać i unikać powinniśmy; a to zło jest trojakie:

5. Pierwszym i największym złem jest grzech, który odbiera nam Boga i Jego łaskę i królestwo Boże, niebo. O oddalanie tego złego prosimy w prośbie pierwszej słowami: Odpuść nam nasze winy.

6. Drugim złem są pokusy, które nas kuszą do sprzeciwienia się woli Bożej, a tym samym i do grzechu. O oddalenie tego złego prosimy w prośbie szóstej: nie wódź nas na pokuszenie.

7 . A wreszcie wszystko inne zło, – przeciwne dobru doczesnemu duszy i ciała, – o oddalenie tego złego prosimy w prośbie siódmej: zbaw nas ode złego.

Innymi słowy – wedle nauki św. Tomasza – w prośbach tej modlitwy Pańskiej, prosimy Pana Boga najpierw: o pierwszorzędny cel nasz ostateczny, którym jest chwała Boża, i drugorzędny, którym jest zbawienie duszy naszej; potem: o środki do osiągnięcia tego celu prowadzące, tj. o wypełnienie przez nas woli Bożej, i o pomoc potrzebną do wypełnienia woli Bożej, czyli o łaskę Bożą, do zachowania przykazań Boskich potrzebną, – a zarazem o środki, potrzebne do zachowania życia; a na koniec: o oddalenie przeszkód do osiągnięcia celu, czyli potrójnego złego; o którym powyżej mówiliśmy, tj. grzechu, pokusy itp.
Strony: 1 [2] 3 4 ... 10