Ostatnie wiadomości

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 10
21
Nauka o Ofierze Mszy św. / O trzecim głównym celu Mszy św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 19:53:00 »
O trzecim głównym celu Mszy św.,
którym jest przebłaganie Pana Boga i przeproszenie za grzechy nasze.

Ofiara Mszy św. jest ofiarą przebłagalną za żywych.

Trzecim głównym celem Mszy św. jest: przebłaganie i przeproszenie Pana Boga za liczne grzechy i przewinienia nasze i zadośćuczynienie za kary przez nie zasłużone W tym celu już w Starym Zakonie rozkazał sam Pan Bóg rozliczne ofiary składać. W Nowym Zakonie Pan Jezus przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu i ofiary Mszy św., Boskimi ustami Swymi powiedział:
  • „Ta jest Krew Moja Nowego Testamentu, która za was wylana będzie na odpuszczenie grzechów”.
I taką od początku chrześcijaństwa była nauka Pisma św., Kościoła św. i Ojców świętych.
Św. Jan w 1 Liście swoim tak pisze:
  • „a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z  wszelkiego grzechu. (...) On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy”. (1J 1, 7 i 2, 2)
A rozumie on to i mówi: nie tylko o Krwi wylanej na krzyżu, ale i o ofiarowanej we Mszy św. gdyż tak powiedział to już Sam Pan Jezus. Bo we Mszy, jak już to widzieliśmy, odnawia się męka Pana Jezusa i ofiarowuje się na nowo ta sama Krew Jego. Ta ofiara Mszy św. ma zastąpić wszystkie ofiary Starego Zakonu, – a jeśli w Starym Zakonie były ofiary przebłagalne i zadośćuczyniające, wówczas tym bardziej w Nowym Zakonie taka ofiara musi być; a ponieważ mamy tę jedną tylko ofiarę, tj. ofiarę Mszy św. więc ta ofiara musi być nie tylko pochwalną i dziękczynną, ale zarazem i ofiarą przebłagalną za grzechy nasze. – Tak nauczają Ojcowie św. – Św. Leon Wielki, papież np. tak mówi:
  • „Wszystkie różnice ofiar uzupełnia ofiarowanie jednego Ciała i Krwi Chrystusa.”
Św. Izydor tak pisze:
  • „Koniecznym nam było, aby było czczonym ustawicznie przez tajemnicę, co raz było ofiarowanym na okup; i ponieważ codziennym i ustawicznym było nasze odkupienie, potrzeba było, aby i ustawicznym było tego odkupienia ofiarowanie, i aby ustawiczna ofiara żyła w pamięci i zawsze obecną była przez łaskę”.
Primas:
  • „Kapłani nasi co dzień ofiarują, ale na pamiątkę śmierci Chrystusa. A ponieważ my codziennie grzeszymy i co dzień potrzebujemy oczyszczenia, a Chrystus nie może już umierać, dał nam tę tajemnicę Ciała i Krwi Swojej, aby, jak męka Jego była odkupieniem i rozgrzeszeniem świata, tak ofiarowanie to było odkupieniem i oczyszczeniem dla wszystkich w prawdziwej wierze ofiarujących”.
Naukę tę podaje też św. Sobór Trydencki:
  • „Św. Synod naucza, że ofiara ta (Mszy św.) jest prawdziwie przebłagalną i przez nią się dzieje, że jeśli z prawdziwym sercem z należytą wiarą, z bojaźnią, z uszanowaniem, ze skruchą i pokutą do Boga przychodzimy, miłosierdzia dostępujemy i łaskę znajdujemy. Tą ofiarą bowiem Pan ubłagany, udzielając nam łaski i daru pokuty, odpuszcza nam zbrodnie, grzechy, nawet ogromne. Tak więc Msza św. słusznie ofiarowuje się, wedle podania Apostolskiego, nie tylko na zgładzenie grzechów i kar za nie należnych i za inne potrzeby wiernych żyjących, ale też za zmarłych w Chrystusie, którzy jeszcze zupełnie oczyszczeni nie zostali”.
A w kanonie III tak św. Sobór orzeka:
  • „Jeśliby kto powiedział, że ofiara Mszy św. jest tylko ofiarą czci i dziękczynienia... ale nie także i przebłagalną... i że nie ma być tak za żywych, jak też i za zmarłych, za grzechy, zadośćuczynienia i za inne potrzeby ofiarowaną – niech będzie wyklętym” (tj. od społeczeństwa Kościoła wykluczonym).
W tej nauce Soboru Trydenckiego jest zarazem wytłumaczenie, w jaki sposób ofiara Mszy św. grzechy odpuszcza, – żeby ktoś broń Boże, nie myślał, że samo słuchanie lub ofiarowanie Mszy św. już do odpuszczenia grzechów i otrzymania ich przebaczenia wystarcza; gdyż (jak to w książeczce o spowiedzi wykazałem), – Pan Bóg nigdy nikomu grzechów nie odpuści bez pokuty prawdziwej i żalu za grzechy, a przy grzechach śmiertelnych bez wyznania tych grzechów na spowiedzi, a w razie niemożności spowiedzi, bez pragnienia tego wyznania.
Objaw tej wiary zawarty jest i we wszystkich liturgiach. I tak w naszej Mszy św. kapłan podczas ofiarowania Hostii tak się modli:
  • „Przyjmij, Ojcze święty, wszechmocny wiekuisty Boże, tę hostię niepokalaną, którą ja niegodny sługa Twój, ofiaruję Tobie, Bogu mojemu żywemu i prawdziwemu, za niezliczone grzechy, zniewagi i niedbalstwa moje, za wszystkich tu obecnych, a także za wszystkich wiernych Chrześcijan, żywych i umarłych, aby mnie i im posłużyła do zbawienia w życiu wiekuistym. Amen.”
I w modlitwie przed Komunią św. tak się kapłan modli:
  • „Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, który z woli Ojca za sprawą Ducha Świętego, przez śmierć Swoją świat ożywiłeś, wybaw mnie przez to Przenajświętsze Ciało i Krew Twoją od wszelkich nieprawości moich (...)”.
A po Komunii św. tak się znów Kapłan modli:
  • „Ciało Twe, Panie, które spożyłem, i Krew, którą wypiłem, niech przywrze do mego wnętrza, i spraw, aby zmaza grzechów nie została we mnie, którego czyste i święte posiliły Sakramenta. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.”
Otóż to wszystko jasne daje pojęcie o nauce i wierze Kościoła św., że Msza jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy tj. wyjednuje nam, należycie usposobionym, łaskę potrzebną do powstania z grzechów naszych, i ich przebaczenia.

Kiedy raz zwycięski zdobywca Indii Alfons z Albukierki podczas gwałtownej burzy na morzu znajdował się wraz z cała flotą w niebezpieczeństwie, wtedy wziął on malutkie niewinne dziecię na ręce, podniósł je ku niebu i zawołał:
  • „Boże jesteśmy biedni grzesznicy, ale to małe dziecię niewinne. O Panie zachowaj nas grzesznych od śmierci i wybaw nas dla tego niewinnego dziecięcia!”
I modlitwa ta wodza hiszpańskiego znalazła łaskę u Boga i została wysłuchana; burza uśmierzyła się, morze uspokoiło się i flota ocalała. – O ileż więc bardziej Jednorodzony niewinny Syn Boży, przedstawiony z gorącą wiarą Ojcu Niebieskiemu w ofierze Mszy św., rozbroi słuszny gniew Boski i z pewnością litość i miłosierdzie znajdziemy, gdy dla zasług i ofiary Jezusa Chrystusa błagać będziemy o miłosierdzie i litość, i zawołamy do Niego: Boże zgrzeszyłem przeciwko niebu i Tobie, nie zasługuję przez liczne i ciężkie grzechy moje, którymi Twój Majestat obraziłem, na litość i przebaczenie, ale wejrzyj na Syna i na Twarz Pomazańca twego, na mękę i ofiarę jego, którą w tej Mszy św. za mnie zanosi, i bądź mi litościwy, łaskawy i miłosierny!

I zaiste, – tak jak niegdyś Pan Jezus na krzyżu modlił się do Ojca Swego Niebieskiego:
  • „Ojcze! przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”,
tak podobnie w każdej Mszy św., ten Sam Pan Jezus, podniesiony w rękach kapłana, ponawia tę modlitwę za nas grzesznych: „ Ojcze, przebacz im!... ” I gdyby nie ta codzienna Ofiara Mszy św. i ta przebłagalna ofiara i modlitwa Jezusa, już sprawiedliwość Boska – byłaby dawno powódź grzechów, jakimi świat cały jest zalany – powodzią kar zalała; – ale ta Krew Jezusa za nas wylana i ofiarowana ustawicznie, błaga o miłosierdzie dla nas i miłosierdzie nam wyjednuje.

Potwierdza to codzienne doświadczenie i wiele przykładów potwierdzić to może; przykłady przytoczę później, na razie choć jeden. – Kapłan pewien spowiadał raz jednego bardzo wielkiego grzesznika przed śmiercią, który ani jednej dobrej spowiedzi nie miał, i całe życie nawet Komunię św. świętokradzko przyjmował, a spowiedź tę śmiertelną z wielką szczerością i z wielkim żalem i skruchą odprawiał. Kapłan zdziwiony tym wielkim miłosierdziem Bożym i tą łaską Boską jaką Pan Bóg temu grzesznikowi w godzinę śmierci udzielić raczył, zapytał się tego grzesznika, czym on sobie u Pana Boga na takie miłosierdzie i na tak wielką łaskę mógł zasłużyć. A ten odpowiedział, że chyba tym jednym, że nigdy w swym życiu dobrowolnie Mszy św. nie opuścił, i że podczas każdej Mszy św. w czasie Podniesienia o tę łaskę Pana Boga zawsze prosił, aby mu tę łaskę w miłosierdziu Swym okazać raczył, aby choć w godzinę śmierci mógł się dobrze wyspowiadać. I rzeczywiście, choć Pan Bóg zwykle tak strasznie świętokradzców karze, jemu Pan Bóg tę łaskę nawrócenia szczerego i dobrej spowiedzi udzielić raczył! – Kiedy jednak to zdarzenie, drogi czytelniku, ci opisuję, to nie dlatego to czynię, abyś naśladował tego grzesznika w jego grzechach i odkładaniu pokuty aż do śmierci, – licząc na to, że ci Pan Bóg za wysłuchanie Mszy św. da łaskę nawrócenia i szczęśliwej śmierci, – ale tylko dlatego, aby ci dać poznać skuteczność Mszy św. Bo i przy śmierci Pana Jezusa dwóch łotrów z Nim umierało, a jednak tylko jeden otrzymał łaskę nawrócenia, przebaczenia i szczęśliwej śmierci!

Przy każdym większym więzieniu jest kaplica i dzwonek, w który dzwonią wtedy, gdy jakiegoś zbrodniarza na śmierć wyprowadzają... ale też i w każdym kościele dzwonią, gdy ktoś umiera lub też już umarł. A ludzie wtedy pytają się, kto to umarł?... I przyjdzie ta chwila, że i tobie zadzwonią, jak temu kryminaliście lub jak każdemu umarłemu, i powiedzą o tobie, żeś ty umarł!... Ale dlaczego ja wspomniałem o dzwonku, dzwoniącym kryminaliście, gdy go na śmierć wyprowadzają?... Oto widzisz, to słowo kryminalista pochodzi od słowa łacińskiego: crimen , które jest nazwą łacińską zbrodni; to wobec Pana i Boga Naszego my, mniej więcej wszyscy, mamy większe lub mniejsze zbrodnie na sumieniu, a jak każdy rząd ma swoje kryminały, tak ma je też i Pan Bóg dla ukarania grzeszników; a gdy umrzemy i nam zadzwonią dzwonkiem pośmiertnym, to dusza nasza pójdzie przed sąd tego Pana i Boga, a zarazem Sędziego, i to przez nas obrażanego i na nas zagniewanego, aby otrzymać wyrok i zarazem i „ egzekucję ” tego wyroku, która nie dla jednego będzie stokroć straszniejsza od „ egzekucji ” zbrodniarzy! O, bo inne są sądy ludzkie, a inne sądy Boskie! Szczęśliwy ten, który na tym sądzie Boskim znajdzie łaskę i miłosierdzie i łaskawy wyrok! A dam Ci sposób zjednania sobie tego Sędziego na godzinę sądu. – Oto jest jeszcze jeden dzwonek dzwoniący w każdym kościele codziennie i ogłaszający miłosierdzie i przebaczenie winowajcom, a jest to dzwonek wzywający na Mszę św.; – bo we Mszy św. ofiaruje się za nas ten Sam, który potem będzie Sędzią naszym! O zjednaj sobie w porę Serce tego Boga-Sędziego, teraz jeszcze dla Ciebie pełne miłosierdzia, jeśli chcesz Go mieć łaskawym na godzinę sądu! Kiedy więc dzwonek na Mszę św. dzwoni, to ty przypomnij sobie dzwonek, który ci zadzwoni po twej śmierci, i zarazem, że to wzywanie na Mszę św. jest jakby wzywaniem przed tron Twego Sędziego Jezusa, aby otrzymać od Niego łaskawą audiencję czyli posłuchanie, i aby tam przebłagać i zjednać sobie tego Jezusa! O pamiętaj o tym i czyń tak, a żałować tego nie będziesz!

Radę tą dała raz Sama Matka Najświętsza świątobliwej zakonnicy Franciszce Farneza, która myślała nad tym, jakby mogła gniew Boski przebłagać, – bo pokazawszy się jej złożyła Boskie dzieciątko na jej ręce i tak do niej powiedziała:

  • „Oto masz Mojego i Boskiego Syna, – staraj się w ten sposób duszę twą ratować, ofiarując Go często Ojcu Niebieskiemu!”
Podobną radę dał spowiednik św. Małgorzacie z Kortony, przed nawróceniem się wielkiej grzesznicy, a potem wielkiej pokutnicy. Święta poszła za tą radą i spokój wrócił do jej duszy.
Wielebna służebnica Boża, Katarzyna Emmerich, która od Pana Boga miewała częste objawienia, tak opisuje otrzymane objawienie o Mszy św.:

  • „Zrozumiałam jakie to szczęście, że wiele Mszy św. odprawia się na świecie, bo przez to wiele kar zasłużonych, wiele klęsk i nieszczęść publicznych bywa odwróconych. Widziałam jak wielkie błogosławieństwa i łaski Boskie spływają na tych, którzy uczęszczają na Msze św., jak przez to praca ich staje się pożyteczną, zasługi się pomnażają... jak często jedna osoba z rodziny, która Mszy św. słuchała, przynosi błogosławieństwo Boskie dla całego domu!”

Msza św. jest Ofiarą zadośćuczyniającą dla dusz czyśćcowych

Jeśli Msza św. jest dla wszystkich dusz grzesznych ofiarą przebłagalną i zadośćuczyniającą, na zgładzenie ich grzechów i kar za nie zasłużonych, wtedy szczególniej jest ona korzystna i dla dusz czyśćcowych, jak to najwyraźniej św. Sobór Trydencki naucza:
  • „jest czyściec i duszom tam zatrzymanym modlitwy błagalne wiernych pomoc przynoszą, największą zaś ofiarowanie Mszy św.” (Sess. 22.)
Znaną jest rzeczą, że gdy na wiosnę winny krzew kwiaty wypuszcza, to wtedy i wino w ciemnych nawet piwnicach zwykle się jakby ożywia i poczyna, jak to powszechnie mówią, „ robić ”. Św. Efrem znany ten fakt stosuje do Pana Jezusa ofiarującego się za nas we Mszy św., który Sam się nazwał winnym krzewem (J 15, 5). Ta sama ofiara Mszy św., która tyle korzyści przynosi żyjącym na ziemi, przynosi też korzyść i ulgę duszom będącym w ciemnicy podziemnej w czyśćcu. Ten święty, naukę tę zostawił uczniom swym jakby w testamencie, dając im to polecenie:
  • „Pochowajcie ciało moje z psalmami, z  waszymi modłami i ofiarami, gdyż umarli otrzymują pomoc z modlitw i ofiar żyjących. Przykład weźcie z przyrody. Gdy winna latorośl kwitnie, to równocześnie fermentuje i oczyszcza się wino. Jeszcze więcej cieszą się umarli z ofiar żyjących.”
Taka była nauka Kościoła św. od początku, a świadkami jej są Ojcowie święci. – Święty Hieronim naucza, że podczas każdej Mszy św. pewna ilość dusz z czyśćca wybawioną bywa, i że dusze czyśćcowe przynajmniej wtedy, gdy się Msza św. za nie odprawia, od kary czyśćcowej są wolne i nic nie cierpią. – Św. Augustyn np. tak mówi:
  • „Nie podlega żadnej wątpliwości, że zmarłym przez ofiarę Mszy św. pomoc przynieść można; ona sprawia, że Pan Bóg z nimi postępuje bardziej miłosiernie, aniżeli przez grzechy swoje zasłużyli.”
Tenże Święty opowiada w Wyznaniach swoich o swej matce św. Monice, że do ostatniej chwili życia swego nie miała żadnego innego gorętszego pragnienia i życzenia, jak aby o jej duszy pamiętano w ofiarach Mszy św., i żeby po jej śmierci „ ofiarę naszego zbawienia za nią ofiarowano ”. – Wielebna służebnica Boża Katarzyna Emmerich w objawieniach swoich tak o tym pisze:
  • „Widziałam, że dusze czyśćcowe gorąco pragną być obmyte Krwią Chrystusową, za nich na ołtarzu ofiarowaną. Ach, gdyby im wolno było powrócić na ziemię, z jakąż pobożnością słuchałyby Mszy św.!”
W każdej liturgii jest osobne Memento , tj. wspomnienie za umarłych, a jak mówi Tertulian, zwyczaj ten wprowadzony został przez samych Apostołów. – We Mszy obrządku łacińskiego tak Kościół św. przez usta kapłana się modli:
  • „Pomnij też, Panie, na sługi i służebnice Twoje NN., którzy nas wyprzedzili ze znamieniem wiary i śpią snem pokoju.”
Tu kapłan wymienia imiona tych dusz, które szczególniej ma zamiar miłosierdziu Boskiemu polecić, i następnie tak się modli:
  • „Błagamy Cię, Panie, użycz im i wszystkim tym, którzy w Chrystusie spoczywają, miejsca ochłody, światła i pokoju. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.”
A w Mszach św. tak zwanych żałobnych jest jeszcze wiele innych modlitw za dusze zmarłych. I tak zaraz na wstępie, w tak zwanym Introicie , modli się kapłan:
  • „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.”
W modlitwie osobnej tak znów się modli:
  • „Boże, wszystkich wiernych Twórco i Odkupicielu, duszom sług i służebnic Twoich daj odpuszczenie wszystkich grzechów, ażeby odpuszczenia, którego zawsze pragnęli, przez pobożne błagania otrzymali”.
W modlitwie za jednego zmarłego tak się kapłan modli:
  • „Skłoń, Panie, ucho Twoje ku prośbom naszym, którymi o miłosierdzie Twoje pokornie błagamy, abyś duszę sługi Twego, której ze świata tego zejść rozkazałeś, w miejscu pokoju i światła umieścił i kazał jej być uczestnikiem Świętych Twoich, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.”
Po Lekcji powtarza znów kapłan:
  • „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie itd.”;
a potem tak się modli:
  • „Uwolnij Panie, dusze wszystkich wiernych zmarłych od wszelkich więzów win, aby przy pomocy łaski Twojej zasłużyli ujść sądu pomsty i używać szczęścia światła wiecznego”.
Te wszystkie modlitwy Kościoła św. są świadkami wiary i nauki chrześcijańskiej i miłości Kościoła św., który co dzień we Mszach św. ustawicznie po całym świecie się odprawiających, o duszach wiernych zmarłych pamięta i za nie się modli i je miłosierdziu Boskiemu przez Jezusa Chrystusa dla zasług ofiary Mszy św. poleca. – Oby ta wiara i nauka Kościoła św., która jest nauką Samego Jezusa Chrystusa, była i w przekonaniu i w praktyce wszystkich wiernych chrześcijan! oby oni o duszach zmarłych swoich we Mszach św. pamiętali i je Mszami św. ratowali!...

Na poparcie tej prawdy przytoczę niektóre przykłady.
Wielebny sługa Boży ks. Vianney opowiada o jednym kapłanie, że gdy się modlił za duszę swego przyjaciela, przyszło mu wtedy na myśl, żeby za nią ofiarować Mszę św., i gdy to uczynił, ujrzał w chwili podniesienia kielicha z Krwią Przenajświętszą, duszę tę wstępującą we wielkiej światłości do nieba. Błogosławiony Henryk Suso, zakonu OO. Dominikanów, umówił się z jednym ze swych przyjaciół, że który z nich przeżyje drugiego, to odprawi za niego przez cały rok co tydzień dwie Msze św. Bł. Suso przeżył drugiego, ale o swej obietnicy zupełnie zapomniał. Jednego dnia, gdy modlił się w kaplicy, zobaczył przed sobą zmarłego przyjaciela, który mu wyrzucał niedotrzymanie obietnicy. Bł. Suso tłumaczył się, że wiele modlitw i uczynków pokutnych za niego ofiarował. – „ O nie mój bracie , – odrzekła mu dusza cierpiąca, – to mi nie wystarcza, mnie potrzeba Krwi Chrystusowej, żeby zgasić płomienie, które mnie palą! Tylko Najświętsza Ofiara Ołtarza wybawić mnie może z tych płomieni i mąk straszliwych. Błagam cię, mój bracie, nie odmawiaj mi tej łaski, dotrzymaj danej obietnicy! ” – Nazajutrz kilku kapłanów odprawiło wraz z Błogosławionym Msze św. i tak czynili przez kilka dni, – aż nareszcie pokazał się znowu zmarły, rozpromieniony radością i jaśniejący chwałą, i rzekł: „ Dziękuję ci, drogi przyjacielu, że skróciłeś moje cierpienia. Krew Odkupiciela obmyła mnie. Jestem zupełnie szczęśliwy, idę do nieba, gdzie oglądać będę Boga, którego razem czciliśmy utajonego w Najświętszym Sakramencie.

W klasztorze Klarewaleńskim umarł za czasów św. Bernarda jeden zakonnik oziębły. Z dopuszczenia Bożego pokazał się on św. Bernardowi i jeszcze jednemu świątobliwemu starcowi, mówiąc, że Sprawiedliwość Boska skazała go na straszne cierpienia za grzechy i oziębłości za życia nieodpokutowane. Św. Bernard zwołał swych zakonników, opowiedział im swoje widzenie, i zachęcił ich do gorącej modlitwy i uczynków pokutnych, a szczególnie do ofiarowania Mszy świętych za duszę tego nieszczęśliwego zakonnika. Po pewnym czasie pokazał się on św. Bernardowi w radości niezmiernej i jaśniejący chwałą i rzekł: „ Z miłosierdzia Bożego i z waszej łaski jestem już bardzo szczęśliwy! Msze św. najbardziej się przyczyniły do mego wyzwolenia; one są ceną mojego wykupu”. Św. Bernard opowiedział to widzenie zakonnikom, co się bardzo przyczyniło do zwiększenia nabożeństwa do ofiary Mszy św., jak też do ratowania dusz czyśćcowych.

Św. Grzegorz, papież, opowiada w swych Dialogach, że gdy był opatem klasztoru św. Andrzeja w Rzymie, pewien zakonnik, imieniem Justus, cierpiał straszne męki w ogniu czyśćcowym za grzech ciężki przeciw ślubowi ubóstwa, chociaż się przed śmiercią z niego wyspowiadał. Św. Grzegorz polecił jednemu z kapłanów, aby przez trzydzieści dni bez przerwy odprawiał za niego co dzień Mszę św. Po 30 dniach pokazał się tenże i tak rzekł:
  • „Dotąd było mi bardzo ciężko, lecz teraz dobrze, bo dziś przyjmuje mnie Pan Bóg do chwały swojej”. – (Dialog IX. 40)
W Rzymie w kościele św. Andrzeja po dziś dzień pokazują ołtarz, przy którym odprawiane były te Msze za duszę Justusa. – Od tego czasu rozpowszechnił się w Kościele zwyczaj odprawiania za dusze zmarłych trzydziestu Mszy św. bez przerwy, czyli tak zwanych Mszy Gregoriańskich, które są uważane jako najdzielniejszy sposób ratowania i wybawienia dusz czyśćcowych.

Od ilu kar czyśćcowych uwalnia jedna Msza św. nie jest nam wiadomo, bo nam Pan Bóg tego nie objawił; co do wartości swej i jedna Msza św. sama przez się byłaby w stanie cały dług czyśćcowy zgładzić, gdyż ona jest wartości nieskończonej, ale Pan Bóg nie zawsze tę nieskończoną wartość oddaje tej duszy, za którą Msza św. ofiarowana była. Z licznych objawień Świętych Pańskich wiemy, że niekiedy, pomimo wielu Mszy św., dusze czyśćcowe nie zaraz z czyśćca wybawione były. – Radzę też bardzo dla ratowania dusz czyśćcowych, Msze św. odprawiać na ołtarzu tak zwanym „ uprzywilejowanym ”, który zwykle w każdym kościele jest choć jeden, a do którego jest przywiązany odpust zupełny, bo wtedy oprócz ofiary Mszy św. i ten odpust może być za dusze czyśćcowe ofiarowany i stać się dla nich korzystny.

Z tego, co dotychczas miły czytelniku czytałeś, sądzę, że już jasno mogłeś poznać, jak duszom w czyśćcu będącym są korzystne i zbawienne Msze św. za nie ofiarowane; że one są jednym z najdzielniejszych środków do wybawienia ich ze strasznych mąk czyśćcowych. Ożyw więc wiarę swoją i obudź miłość swoją i pamiętaj o duszach czyśćcowych, zwłaszcza tych osób, wobec których masz szczególniejsze obowiązki miłości i wdzięczności! Przypomnij sobie co ci o tym napisałem w książeczce: „ O czyśćcu i duszach czyśćcowych ” (nr 25 „Głosów Katolickich”). I tak np. życie, wychowanie, wykształcenie, majątek, stanowisko zawdzięczasz swym rodzicom, – a pamiętasz ty o ich duszach?... Sprawiłeś im pogrzeb, może nawet i bardzo wystawny i kosztowny i na tym koniec, – zniknęli ci z oczu i zniknęli z pamięci!... i ani jednej Mszy św. za ich dusze nie zamówisz, – a one może bardzo twej pomocy i twego ratunku i tej Mszy św. potrzebują i oczekują!... Biedny może jesteś i nie stać cię na to, choćbyś może i pragnął tego, to wtedy choć na tą intencję Mszę św. wysłuchaj i ją ofiaruj, bo i to dla dusz czyśćcowym jest bardzo pożyteczne. Jeśli Pismo św. nam mówi, że:
  • „Sąd bez miłosierdzia tym, co nie znają miłosierdzia”,
to w szczególniejszy sposób ten wyrok Boży zastosować się da do tych, co w swoim skąpstwie nie mają miłosierdzia dla dusz czyśćcowych i nie ratują ich Mszami św. za nie ofiarowanymi, – bo wtedy i oni po śmierci swej, będąc w czyśćcu, miłosierdzia nie dostąpią i na próżno pomocy i ratunku długo wyglądać będą!

22
Nauka o Ofierze Mszy św. / x
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 19:52:31 »
x
23
Nauka o Ofierze Mszy św. / x
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 19:51:47 »
x
24
Nauka o Ofierze Mszy św. / Odp: ( V ) O obowiązku słuchania Mszy św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 19:43:19 »
O przyczynach, zwalniających od słuchania Mszy św.

Według nauki teologów przyczyny, zwalniające od obowiązku słuchania Mszy św., można do dwóch głównych sprowadzić:
  • Niemożność.
  • Miłość bliźniego.
l. Niemożność  . Obowiązek słuchania Mszy św. jest głównie z nakazu Kościoła św.; a Kościół św., jako dobra matka, nie obowiązuje nigdy swych dziatek, gdy wypełnienie tego obowiązku jest bardzo trudne, czyli moralnie niemożliwe, a tym bardziej, jeśli jest zupełnie niemożliwe. W razie więc takiej niemożności nikt nie ma obowiązku słuchania Mszy św. i wtedy też i grzechu żadnego nie ma, gdy na Mszy św. nie jest.

Ale, kiedy jest ta niemożność, która od obowiązku i od grzechu uwalnia?... Bo niestety, wielu wymawia się i uniewinnia niemożnością, chociaż takiej niemożności nie było, i Pan Bóg jej nie uzna i człowieka nie uniewinni.

Niemożność, która by cię od obowiązku i od grzechu usprawiedliwiała, jest wtedy, gdy ktoś bez znacznej szkody na duszy lub ciele, na zdrowiu, majątku lub sławie, – na Mszę św. pójść nie może. I tak np., gdy we własnej parafii Mszy św. nie ma, a druga parafia jest zbyt odległa, gdy i do własnego kościoła jest zbyt daleko, np. godzina drogi, a ktoś z powodu czy to starości czy zdrowia, czy zbyt wielkiego zmęczenia i braku sił piechotą zajść nie może, a i koni też swych własnych nie ma, gdy wielki deszcz i słota, a drogi nie do przebycia. Ta niemożność w miastach, gdzie są dobre drogi i trotuary, zastosowania nie ma.

Wolni są od słuchania Mszy św. wszyscy chorzy i rekonwalescenci, którym pójście do kościoła, albo przebywanie w nim na zdrowiu zaszkodzić by mogło. Dla tego samego wolne są i osoby brzemienne, którym trudno do kościoła zajść, a w kościele nie zawsze znajdą miejsce, gdzie by siedzieć mogły, a długo stać nie mogą.

Wolni są w dniach bardzo zimnych, a zwłaszcza w ciężkie mrozy, wszyscy, którzy nie mają odpowiedniego ciepłego ubrania, i przez to narazić by się mogli na przeziębienie. A nawet tacy źle robią, gdy w czasie bardzo wielkiego mrozu do kościoła idą, bo przez to narażają się na przeziębienie i choroby, a swe zdrowie i życie na niebezpieczeństwo. Gdyż piąte przykazanie nakazuje nam unikać wszystkiego, czym moglibyśmy zdrowiu, zwłaszcza niebezpiecznie, zaszkodzić. Ale też z drugiej strony są niektórzy w tej mierze zbyt bojaźliwi, – bo jak tylko choćby mały jest mrozik i choć mają ciepłe ubranie, to już boją się do kościoła iść, żeby się nie przeziębić! Zwłaszcza rodzice są nieraz o swe dzieci zbyt bojaźliwi. – Na ślizgawkę, choć nieraz mróz i zimny wiatr to dzieci nie boją się posyłać, – ale do kościoła... to niebezpiecznie!

Wolni też są niekiedy biedni, co nie mają obuwia i odpowiedniego ubrania, i byłoby im uzasadniony wstyd pójść do kościoła... Choć takim w ogóle powiem, że Pan Jezus nie na ubranie patrzy ale na serce. I milsza Jemu jedna serdeczna łza w oku, niż wszystkie stroje. W większych też miastach obawy tej nie ma, bo tam są Msze św. nawet i wcześnie rano, i ludzi wiele, więc na to nikt nie zważa. Zresztą nie wstydzisz się chodzić pomiędzy ludźmi w takim ubraniu, jakie masz, to się nie wstydź iść i do kościoła.

W Nowym Sączu miałem penitenta, bardzo biednego tragarza, który chodził codziennie na Mszę św., a co tydzień do spowiedzi i Komunii św., w tym biednym zwykłym swym codziennym ubraniu, i pewnie to Panu Jezusowi było bardzo miło.

Na pociechę wielu powiem też, że niektórzy wolni są od obowiązku słuchania Mszy św. gdy w niedzielę dla ważnych i słusznych powodów bardzo wcześnie wyjechać muszą, np. gdy tylko w niedzielę mają czas wolny i pociąg bardzo wcześnie wyjeżdża, a oni przedtem na Mszy św. być nie mogą. Bo jeśli ktoś przed wyjazdem na Mszy św. być może, to taki by wymówki żadnej przed Panem Bogiem nie miał. – Tym bardziej nie są wolni tacy, którzy bez potrzeby dla samej tylko zabawki i rozrywki w drogę się wybierają i Mszę św. zaniedbują.

Nie mają też grzechu służący i terminatorzy, którym chlebodawcy nie chcą pozwolić iść na Mszę św.; – ale tacy powinni przed wstąpieniem do służby zapewnić sobie to, że będą mogli co niedziela i co święto na Mszę św. chodzić. – A gdy im tego nie pozwalają, to mają obowiązek innej służby sobie szukać, i tylko tak długo w tej służbie mogą pozostać, póki ich konieczność do tego zmusza, tj. póki innej służby sobie nie znajdą. Lecz za to chlebodawcy, co służbie swej na Mszę św. bez ważnego powodu iść nie pozwalają, mają ciężki grzech.

2. Tu zwrócić muszę uwagę na niektóre wymówki tych, co na Mszę św. nie chodzą. I tak bardzo wielu sług wymawia się tym, że nie mogli być na Mszy św.: „ bo pan albo pani ich nie puściła ”. Takim jeszcze raz dobitnie do serca i sumienia ich powiem: pamiętaj dobrze! że nad tobą jest jeszcze drugi większy Pan!... Bóg i przyszły Sędzia Twój, który ci mówi i rozkazuje:
  • „Pamiętaj! abyś dzień święty święcił!”
Matka twoja, Kościół św., rozkazuje ci: w niedziele i święta Mszy św. słuchać! Pamiętajże więc dobrze na te rozkazy, że Pan Bóg i Kościół św. mają większą władzę nad tobą i większe prawa do ciebie, – i słuchaj więcej Pana Boga, aniżeli ludzi! – I nim na służbę jakąś się zgodzisz, najpierw, powtarzam ci raz jeszcze, zobacz dobrze, w jaki dom wstępujesz, i czy ci będzie wolno co niedziela chodzić na Mszę św., żeby ci potem nie powiedziano, jak niestety w wielu domach, że możesz tylko po południu na nieszpory chodzić, bo nieszpory to nie Msza św.! A jak w takiej niechrześcijańskiej służbie jesteś, choćby i najlepiej płatnej, to powiem ci słowa Pana Jezusa:
  • „Cóż pomoże człowiekowi, choćby i cały świat pozyskał, jeżeli na duszy swej szkodę poniesie?”
Tu też odpowiedzieć muszę na iście bluźniercze zdanie wielu, z którym, niestety, tak często się spotykałem, a jest nim przysłowie niemieckie: „ Herrendienst ist vor Gottesdienst ”, tj. że służba pańska jest przed służbą Boską! Przysłowie to w praktyce jest niestety zbyt zastosowane, – ale tak być nie powinno, – bo Pan Bóg ma większe prawo, aniżeli wszyscy ludzie, choćby nawet i cesarz sam! – Kto by jednak w takim obowiązku pozostawał, żeby go żadną miarą opuścić nie mógł, a na Mszę św. mu nie pozwolono, to wtedy by grzechu nie miał.
Tu też na pochwałę wielu służących powiedzieć muszę, że nieraz w sobotę do późna w nocy myją, szorują, sprzątają, i nie dośpią, a w niedzielę, skoro świt wstają i raniutko o 6-tej, a nawet nieraz już o 5-tej są na Mszy św. Jest to wielką ich cnotą i zasługą i na sądzie Boskim będą one potępieniem dla wielu, którzy z niedbalstwa swego Mszę św. opuszczali, a potem się wymawiali: że czasu na to nie było!

Bardzo często niejeden wymawia się brakiem czasu, służbą, zajęciem itd. Masz czas na wszystko: masz czas na jedzenie, na spanie, na zabawy, dla bydląt, słowem na wszystko!... a dla Pana Boga, dla oddania Mu czci i hołdu należnego przez wysłuchanie Mszy św., choć ci On to nakazuje! mówisz, że czasu nie masz?!... I  nieraz niejeden spowiednik ma istny kłopot na spowiedzi św., gdy tę wymówkę słyszy, aby przekonać takiego, że to tylko czcza wymówka, że zła spowiedź, – (bo spowiedź polega na szczerym oskarżeniu się i przyznaniu się do winy) – że taka wymówka to raczej nowy grzech i obraza Pana Boga! I tak np. niejeden urzędnik wymawia się, że nie ma czasu, bo musi iść do biura! A tymczasem biuro jest dopiero o godzinie 9-tej, a niechby i o 8-ej, a Msza św. jest już o godzinie 7-ej! Czyż więc nie mógłby on nieco wcześniej wstać, aby być na Mszy św.? Mógłby, ale nie chce, bo długo w sobotę w kasynie przy zabawie siedział i nie chciało mu się wstać... a potem wymawia się brakiem czasu i niemożnością!...

Bardzo wielu tłumaczy się też tym, że czasu nie mieli, bo musieli bydło paść. Mnie się zdaje, że nieraz to jest tylko czcza i próżna wymówka, której Pan Bóg nie uzna. Wiem wprawdzie, że bydło jeść potrzebuje, i że je popaść trzeba, – ale czyż potrzeba je koniecznie paść i podczas nabożeństwa?... Czyż nie można go wcześniej przygonić do domu, żeby i duszę swą pokarmić?... A jakby już nie mogło być inaczej, czemuż wtedy pasie zawsze jeden i ten sam?... Czemuż się kolejno nie zmieniać, żeby np. w jedną niedzielę pasł jeden, a na drugą niedzielę drugi?... Pamiętaj, bracie, że dusza twoja i twych dzieci ważniejsza, niż twe bydlątko!... że potrzebujesz nie tylko bydełko nakarmić, ale, co ważniejsze, i duszę twoją! słuchaniem Mszy św. i kazania.

Takim, co mówią, że nie mają czasu na słuchanie Mszy św., przypomnę dwa wielkie i ważne zdania Pana Jezusa:
  • „Starajcie się naprzód o królestwo <> i o jego sprawiedliwość, a to wszystko (doczesne) będzie wam dane.” (Mt 6, 33)
I drugie, powiedziane do Marty:
    „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba <> tylko jednego!” (Łk 10, 41)
O gdyby te słowa Pana Jezusa ludzie rozumieli, do serca sobie je wzięli, o nich pamiętali i w praktyce życia wykonywali, – toby nigdy nie mówili, że na Mszę św. czasu nie mają! Bo przecież Pan Jezus najwyraźniej Boskim, nieomylnym i wszechmocnym Swym słowem przyobiecał, że wszystko doczesne doda tym, którzy będą szukać naprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego! A gdzież bardziej szukamy królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, jak nie właśnie we Mszy św., na którą sam Jezus nas wzywa? Oj tak, tak, do niejednego i do niejednej może i dziś Pan Jezus powtórzyć słowa, wyrzeczone niegdyś do Marty: troszczysz się i frasujesz i trapisz o wiele, o gospodarstwo, o rolę, o dzieci, o bydło, krowy i konie, o zarobek itd. – a jednego ci tylko potrzeba! tj. zbawić duszę swoją! A cóż ci wszystko pomoże jak tę duszę swą jedyną stracisz?!... Na tamten świat nic z tego, co tu masz na ziemi, z sobą nie weźmiesz ani ci tego do trumny nie dadzą!... Weźmiesz tylko twoje uczynki... opuszczone Msze św.!... Pamiętajże dobrze o tych słowach Pana Jezusa i o nauce w nich zawartych, – i stosuj się do tego!... a wtedy rzadko kiedy, a może i nigdy nie powiesz, że na słuchanie Mszy św. czasu nie masz!

3. Drugim słusznym powodem, zwalniającym nieraz od obowiązku słuchania Mszy św., jest miłość bliźniego, – ale ta miłość musi być dobrze pojęta i zrozumiana. I tak zdarza się nieraz, że ktoś gości ma w takim właśnie czasie, kiedy jest czas na Mszę św., i kiedy tak gospodarz, jak i gość jego, są zarówno obowiązani pójść na Mszę. Otóż, gdybyś wtedy dla gościa opuścił Mszę św. i Pana Jezusa, toby cię taka miłość od grzechu nie uwolniła, – gdyż w takim razie powinieneś po prostu i szczerze gościowi powiedzieć: „ proszę wybaczyć, ale teraz czas już jest, abyśmy poszli do kościoła na Mszę św. ” Rozumny, chrześcijański gość, tym się z pewnością obrazić nie może, – a jakby ktoś nierozumny się obraził, to pamiętaj wtedy, że raczej trzeba się bać obrazy Pana Boga, aniżeli obrazy ludzkiej!... i raczej pogniewać ludzi, – aniżeli Pana Boga!
Miłość więc bliźniego zwalnia wtedy od obowiązku słuchania Mszy św., kiedy potrzeba np. zostać przy chorym, czy to dla jego pomocy i obsługi, czy też choćby tylko dla jego pociechy; kiedy trzeba obiad dla całego domu przygotować, którego w innym czasie przygotować nie można, – bo są kucharki, które nigdy Mszy św. nie opuszczą, a jednak i obiad na czas mają zawsze gotowy... Wiele może... kto szczerze czegoś chce!

Wolny byłby od słuchania Mszy św. stolarz, który by musiał w tym czasie trumnę dla umarłego robić; wolni byliby rolnicy wtedy, gdy burza nagle i niespodzianie nadeszła, a potrzeba by np. zboże lub siano uprzątnąć lub przed zmoknięciem zabezpieczyć, i  to wolny by był nie tylko właściciel sam, ale też i domownicy jego i ci, którzy by z miłości bliźniego w tym mu pomogli. – Wolni też są ci, którzy by w czasie pożaru od ognia ratowali, – ale nie ci, którzy by tylko ciekawie się przypatrywali.

Wiele też matek usprawiedliwia się, że nie mogły być na Mszy św., bo mają małe dzieci... Częściowo słuszna to wymówka, ale nie zupełnie, – bo wtedy żadna matka, mająca małe dzieci, już by na Mszę św. chodzić nie mogła i nie potrzebowała! A przecież tyle matek, które sam znam, najregularniej na Mszę chodzą, a niektóre nawet są co niedziela i u Komunii św. – bez zaniedbania dziatek swoich. – Jak jest więcej Mszy św., to matki powinny się dzielić z mężem i domownikami swymi, żeby one były na jednej Mszy, a inni na drugiej; – a jeśli tylko jedna Msza św. jest w parafii, to wtedy powinny się zmieniać, i w jedną niedzielę zostać w domu, a w drugą iść do kościoła, aby tak choć od czasu do czasu były na Mszy św. Czemuż by matki i tak zrobić nie mogły, jak robią niektóre inne pobożne matki, że się umawiają ze swymi sąsiadkami, i w jedną niedzielę zostaje z dziećmi jedna, a w drugą druga. Mają ludzie pobożni i dobrej woli różne pomysły i przemysły... trzeba mieć tylko dobrą wolę!...

Niepodobna mi tu wszystkich wypadków wyliczyć, – niech więc każdy w razie danej wątpliwości spyta się swego ks. Proboszcza albo spowiednika, aby tę wątpliwość usunąć i w wątpliwości nie działać. Przy tej sposobności zwracam bardzo uwagę twoją na to, kochamy Czytelniku, żebyś nigdy, pozostając w wątpliwości, czy w danym wypadku jesteś od słuchania Mszy św. wolnym, czy nie, z wątpliwością tą nie działał, ale zawsze sumienie swe uformował i moralnie upewnił, bo kto w wątpliwości działa, ten od złej woli, winy i grzechu wolnym nie jest.

A i na to, też uwagę twą jeszcze raz zwracam, że jeśli z powodu słusznej przyczyny Mszę św. opuściłeś, tj. w takich wypadkach, w których cię Kościół św. do słuchania Mszy św. nie obowiązuje, abyś się wtedy z tego, żeś na Mszy nie był, nie spowiadał, – bo wtedy grzechu nie było, a więc i spowiadać się z tego nie potrzeba. A jednak czyni to niepotrzebnie wielu, spowiadając się z tego np. wtedy, gdy ktoś był chory, bo przecież chorym Kościół św. na Mszę św. chodzić nie każe!

25
Nauka o Ofierze Mszy św. / Odp: ( V ) O obowiązku słuchania Mszy św.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 19:32:41 »
Kto jest do słuchania Mszy św. obowiązany?

Do słuchania Mszy św. są obowiązani wszyscy, którzy już do używania rozumu doszli, a więc i dzieci nawet, mniej więcej od 7-go roku życia swego. A jednak, ileż to dzieci jest tak w miastach, jak i we wsiach, które na Mszę św. nie chodzą! Jeszcze w roku szkolnym, kiedy dzieci wspólnie na Mszę św. uczęszczają, i ks. katecheta lub nauczyciel tego pilnują, to dzieci jako tako chodzą, – ale podczas wakacji, i tam, gdzie ich nie pilnują, to dzieci bardzo mało są w kościele na Mszy św. – tak, jakby nie były do tego zobowiązane. A jednak więcej niż ks. katecheta lub nauczyciel, mają rodzice sami dzieci swych pilnować i od najmłodszych lat do wiernego spełniania obowiązku tego zaprawiać i zachęcać. Najlepiej by było, żeby rodzice brali dziatki swe razem z sobą do kościoła i żeby dzieci były koło rodziców, bo i Mszy nie opuszczą i lepiej się zachowywać będą.

Na wsiach, dzieci zwykle całe lato i podczas nabożeństwa bydło pasą i tygodniami całymi, a nieraz i miesiącami na Mszy św. nie są! I tak nie są w lecie, bo pasą bydło, a i w zimie nie, bo nie mają w czym! O bydło rodzice dbają, żeby głodne nie było i żeby dobrze wyglądało, – ale że dusze ich dzieci głodem giną i na Mszy św. nie są i słowa Bożego nigdy nie słyszą, i wśród tych bydlątek same bydlęceją i jak bydlątka żyją, – o to rodzice nie troszczą się i nie dbają. O jakaż straszna odpowiedzialność przed Bogiem czeka ich za te dusze ich dziatek!

Podobnie powiedzieć można i o majstrach, jak też i o służbodawcach, panach i paniach, nie pozwalających swym terminatorom i sługom chodzić regularnie co niedziela i święto na Mszę św. Bo przecież, chociaż oni są panami i chlebodawcami, jednak jest nad nimi i nad ich służbą inny, większy Pan, mający większe prawa do nich, a który Sam mówi o Sobie:
  • „Jam jest Pan Bóg Twój!... Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!”
Dlatego też panowie i panie, słowem, wszyscy służbodawcy, powinni służbie swej na chodzenie do kościoła na Mszę św. nie tylko pozwalać, ale owszem, to nawet ułatwiać. Wiem, że w miejscach takich, gdzie jest tylko jeden kapłan i jedna tylko Msza św., nie mogą zawsze wszyscy co niedzielę być na Mszy św., ale w takich przypadkach służbodawcy powinni ich rozdzielać i tych tylko zatrzymywać, którzy są koniecznie czy to w kuchni, czy przy gospodarstwie potrzebni, a innych na Mszę św. wysyłać, aby tak, kolejno, od czasu do czasu wszyscy na Mszy św. być mogli. Lecz o tym pomówię jeszcze obszerniej.
26
Nauka o Ofierze Mszy św. / We wszystkie niedziele i święta
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 19:20:24 »
We wszystkie niedziele i święta
jesteśmy obowiązani do słuchania Mszy św. pod grzechem ciężkim.

1. Już w Starym Zakonie rozkazał Pan Bóg w trzecim przykazaniu: „Pamiętaj! abyś dzień święty święcił!  ”. – Żydzi wtedy mieli tylko jedną świątynię w Jerozolimie, w której ofiary składano, a było im przykazane, nawet i dzieciom już od 12-go roku, aby przynajmniej raz w roku do tej świątyni dla składania ofiar Panu Bogu się udawali. My mamy dziś wszędzie pełno kościołów, blisko nas, i prawie we wszystkich Msza św., ofiara Nowego Zakonu, się odprawia; i dlatego Kościół św., ze względu na obowiązek święcenia dnia świętego i ze względu na wielkość i ważność ofiary Mszy św., nakazuje w Imieniu Bożym, aby wszyscy, doszedłszy do używania rozumu, tj. mniej więcej od 7-go roku życia, – co niedziela i co święto uroczyste byli na Mszy św., i to nie na kawałku tylko, ale na całej, i żeby nie tylko na niej byli, ale i nabożnie jej słuchali; – a nakazuje nam to pod grzechem ciężkim i pod utratą łaski Bożej i wiecznego zbawienia, a zarazem pod groźbą wiecznego potępienia.

2. Kościół ma prawo dawać nam rozkazy, zwłaszcza tyczące się zbawienia dusz, – a każdy chrześcijanin ma obowiązek Kościoła św. i jego rozkazów słuchać i je wiernie i sumiennie wypełniać, gdyż Sam Chrystus Pan powiedział:
  • „A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!” (Mt 18, 17)
I dlatego, jeśliby kto z własnej winy, bez słusznej przyczyny tego rozkazu Kościoła św. nie wypełnił, i czy to na Mszy św. nie był, albo choćby był, ale jej nie słuchał tak jak powinien, dopuszcza się ciężkiej winy i ciężkiego grzechu przeciw rozkazowi Kościoła św. i samego Pana Boga! Naprzód już dlatego samego, że Pan Bóg kazał nam Kościoła św. słuchać, ale też i dla wielu innych powodów:

a) Panu Bogu naszemu należy się od nas cześć, i tę cześć powinniśmy choć od czasu do czasu publicznie okazywać; a słuchanie Mszy św. jest największym objawem i oddaniem tej publicznej czci Panu Bogu należnej, – jak to powyżej już wykazałem, gdy pisałem, że niczym innym Panu Bogu takiej czci nie oddajemy, jak przez ofiarę Mszy św.

b) Zaniedbanie Mszy św. w niedziele i święta jest też wielką zniewagą Samego Pana Jezusa, który w tej Mszy św. za nas się ofiaruje. Dzwony zwołują nas, jakby w Imieniu Jego do kościoła; On na ołtarz zstępuje, wzywa nas do Siebie na posłuchanie, skarby Swych łask dla nas otwiera... a niejeden, z lenistwa lub dla błahej wymówki, nie słucha głosu Jego i wezwania Jego! Cóżbyś powiedział o takim, którego by sędzia albo starosta, albo, co więcej, – sam cesarz wezwał do siebie, a on by pójść nie chciał?... Czy nie byłoby to winą, a zarazem zniewagą i obrazą sędziego, starosty, a tym bardziej cesarza?... O ileż bardziej jest to obrazą Pana Jezusa!... Dzwony dzwonią do kościoła. W kościele kapłan kielich z Krwią Pana Jezusa podnosi... a niejeden podczas tego w karczmie dzwoni kieliszkami lub szklankami – i podnosi je na zdrowie towarzysza pijaka i na cześć szatana!...

Kiedy żołnierza na wartę lub na wojnę nawet poślą, to on musi iść, czy to we dnie czy w nocy, czy pogoda czy słota, czy ciepło czy zimno... Czy nie prawda?... A jednak, iluż to żołnierzy Jezusa Chrystusa nie idzie, że się tak wyrażę, na tę wartę honorową przed samym Panem Jezusem!

Cesarze i królowie ziemscy mają swój dwór i swych dworzan... Gdybyś był szambelanem cesarskim, a cesarz wezwałby cię na służbę szambelańską, to byś się chlubił z tego... My wszyscy jesteśmy dworzanami Pana Jezusa, a On co niedziela wzywa nas na służbę Swoją! Dlatego to Msza św. w języku słowiańskim nazywa się bardzo ładnie: Służba Boża !

Tym większa to wina, że spełnienie tego obowiązku jest dla nas nie tylko zaszczytne, ale i tak łatwe! Przy innych grzechach możesz się jakoś łatwiej czymś wymówić, np. porywem namiętności, – a tu najczęściej jest tylko proste lenistwo i brak dobrej woli! – Gdyby ksiądz proboszcz po nabożeństwie zapraszał tych, co byli na Mszy św., do siebie na drugie śniadanie... albo choćby stał przy drzwiach kościelnych i częstował piwem lub winem... o, to z pewnością niejeden taki, co do kościoła nie chodzi, częściej by chodził... Ale że Pan Jezus na Swą Ofiarę zaprasza, to nic nie znaczy. Oj, nie będą tacy uczestnikami w niebie uczty Bożej, jak pięknie mówi stare śląskie przysłowie:
„Kto w niedzielę i święta Mszę świętą opuszcza,
Tego Pan Bóg nigdy do nieba nie wpuszcza!”

c) Jest jeszcze inna w tym ciężka szkoda i wina, bo taki, co się w tej mierze zaniedbuje, jest bardzo bliskim utraty wiary i wiecznego potępienia, gdyż on oddala się coraz bardziej od źródła łask Boskich, a nawrócenie jego staje się coraz trudniejszym. Nawrócenie twoje i wyrok na sądzie i cała wieczność twoja zależą od tego Pana Jezusa, którego ty tak zaniedbujesz!...

Zastanów się nad tym dobrze! – i pamiętaj o tym, że opuszczenie Mszy św. w niedziele i święta jest podobnie grzechem śmiertelnym, jak każdy inny grzech ciężki, np. kradzież, pijaństwo lub cudzołóstwo! I gdybyś żadnego nawet innego grzechu nie miał, tylko ten jeden, że ze swego niedbalstwa w niedzielę lub święto opuściłeś Mszę św., i to tylko raz jeden! – i umarłbyś w tym grzechu bez prawdziwego pojednania się z Panem Bogiem, – (czy to przez spowiedź należytą, czy przez wzbudzenie żalu doskonałego za ten grzech), to tak samo byłbyś potępiony, jak za każdy inny grzech ciężki! – I uważaj dobrze, nie za to byłbyś potępiony, że nie byłeś na Mszy św., – ale że nie byłeś na niej ze swego niedbalstwa i lenistwa i przeciw rozkazowi Kościoła św., który Cię do tego pod grzechem ciężkim i pod utratą zbawienia obowiązuje!

Oby to wszyscy zrozumieć chcieli i do serca sobie wzięli, i o tym pamiętali, – bo jakoś tylu tego rozumieć i do tego stosować się nie chce! I niejeden mówi: „ Ja nie mam grzechów, jestem uczciwym człowiekiem; nie kradnę, nie cudzołożę, itd. ”, ale cóż z tego, kiedy na Mszę św. nie chodzi! Uczciwość to pogańska, ale nie chrześcijańska, katolicka!

3. Wspomniałem już powyżej, że mamy obowiązek być nie na kawałku tylko Mszy św., lecz na całej. Prawda, że opuszczenie jakiejś małej części Mszy św. nie jest grzechem ciężkim, chyba gdyby ktoś opuścił część wielką albo którąś z części głównych.

Według nauki teologów grzechem ciężkim jest: opuszczenie wszystkiego od początku aż do ofiarowania włącznie, – a nawet, według nauki św. Alfonsa, byłby grzech ciężki, gdyby ktoś przyszedł już po Ewangelii, a wyszedł już zaraz po Komunii św. – Niechże o tym pamiętają ci, którzy się zbyt spóźniają, tak, że nieraz na ofiarowaniu nie są, jak też i tacy, – a jest ich niestety bardzo wielu! – którzy przychodzą na Mszę św. dopiero po kazaniu, a wychodzą już zaraz po Komunii św.! Tacy nieraz za grzech ciężki sobie tego nie mają ani się z tego nie spowiadają, tak, jak gdyby byli na Mszy św.! Byli, – lecz nie na całej! – a opuszczenie tak wielkiej części już jest wielkim niedbalstwem, ciężką winą i ciężkim grzechem! – A jeżeli tacy ciężko grzeszą, to cóż powiedzieć o tych, którzy zaledwie na kilka paciorków do kościoła wstąpią i całkiem na Mszy św. nie są, albo chodzą tylko na nieszpory! – A wielu tego za grzech nawet nie uważa! Przecież Kościół św. rozkazuje, nie tylko być w kościele, ale być na Mszy św.! – i to na całej! A na nieszporach, choć jest nabożeństwo, lecz nie ma Mszy św.! kilka paciorków zmówić i być na kawałku Mszy św., to nie jest to samo, co być na całej Mszy św.!

Na pociechę jednak niedbałym powiem, że jeżeli ktoś przyjdzie na końcu kazania i jest na ofiarowaniu i potem do samego końca, to chociaż, co prawda, grzeszy, – lecz nie ciężko! – W piekle za to nie będziesz, ale w czyśćcu będziesz! I gdybyś potem w czyśćcu tylko tak długo był, ileś na Mszę św. się spóźnił, to jednak nie byłaby to bagatela!

Kto by jednak nie ze swej winy się spóźnił, a  zaraz potem byłaby druga Msza św. i on by w następnej Mszy św. uzupełnił tyle, ile z pierwszej Mszy św. opuścił, to taki by żadnego grzechu nie miał, byleby tylko Konsekracja czyli Podniesienie i Komunia św. były w jednej i tej samej Mszy św.
Ciężkim też grzechem jest opuścić w środku Mszy św. części najważniejsze, jakimi są Konsekracja i Komunia św. – W wielu kościołach widziałem niestety, że ludzie wychodzą zaraz po kazaniu, a nieraz i podczas samego Podniesienia, aby się napić wody! Wstyd!! Oj będą oni potem, jak ten bogacz Ewangeliczny, pragnąć w ogniu piekielnym, przynajmniej czyśćcowym, kropelki wody dla ochłody... ale mieć jej nie będą!

4. Powiedziałem wyżej, że przykazanie obowiązuje nas nie tylko do tego, aby być na Mszy św., – ale też aby jej należycie z nabożeństwem słuchać! To słuchanie z nabożeństwem polega głównie na tym, aby wraz z kapłanem brać udział we Mszy św., aby wiedzieć, co się podczas niej dzieje, a zwłaszcza, aby uważać na 3 główne jej części, tj. na Ofiarowanie, na Konsekrację, czyli Podniesienie, i na Komunię św. – Wielu, niestety jest tylko ciałem na Mszy św. – a nie duchem, jest w kościele, ale nic nie wie o tym, co się przy ołtarzu dzieje. I tacy nieraz, wyszedłszy z kościoła, musieliby się przyznać, że myśl ich może nawet ani razu nie była z kapłanem, Mszę św. odprawiającym złączona, a może nawet ani razu nie była nigdy prawdziwie w gorącej modlitwie do Pana Jezusa podniesiona! Czyż tacy więc byli na Mszy św. tak, jak powinni? czy jej słuchali uważnie i nabożnie?... Zaiste, że nie!... Zastanówże się, kochany czytelniku, który to czytasz, w jaki sposób ty Mszy św. słuchasz!... I popraw się!

5. Tu jeszcze słówko o tym dodać muszę, gdzie Mszy św. słuchać? Otóż nie ma ścisłego obowiązku słuchać Mszy św. w kościele parafialnym, choć wedle dawniejszego prawa kościelnego taki obowiązek był. Możesz Mszy św. słuchać w jakim bądź kościele czy w kaplicy publicznej – bylebyś był na Mszy św. Ale ponieważ Msza św. w kościele parafialnym jest za parafian, więc jest lepiej słuchać jej w kościele parafialnym.
Mszy św. słuchać masz w kościele a nie na cmentarzu, poza kościołem! jak to wielu niestety czyni i pomimo tłumaczeń, próśb i nalegań kapłanów i wolnego miejsca w kościele, tego swego zwyczaju poprawić nie chcą.

Tacy, co bez słusznego powodu są tylko na cmentarzu, to po prostu powiedziawszy, tak jakby na Mszy nie byli, bo ksiądz na dworze Mszy nie odprawia, a oni nie są w tej łączności z kapłanem. Niechże tacy, a zwłaszcza młodzież, o tym dobrze pamiętają i słowa te do serca sobie wezmą!

Gdyby ktoś nie mógł się z powodu natłoku do kościoła dostać albo ze względu na gorąc i słabość nie mógłby w kościele wytrzymać, to wtedy by grzechu nie miał, gdyby Mszy św. poza kościołem słuchał.
27
Nauka o Ofierze Mszy św. / Jak się podczas Mszy św. zachowywać masz
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 19:05:34 »
Jak się podczas Mszy św. zachowywać masz
 i jak z nabożeństwem jej słuchać, abyś z niej prawdziwą korzyść odniósł.

1. Kiedy masz zamiar pójść na Mszę św., to po drodze ożyw wiarę i przypomnij sobie, dokąd?... i po co idziesz?... Krótko, choć w kilku myślach przypomnij sobie to, czego nas nieomylna nauka Kościoła św. o tej największej tajemnicy naucza, a o czym czytałeś w części pierwszej. – Dlatego potrzeba, abyś tę naukę dobrze znał, i od czasu do czasu sobie ją odczytywał, aby ją sobie lepiej przypomnieć i w pamięci odżywiać. Bo tylko taki będzie podczas Mszy św. prawdziwie godnie się zachowywać, który ma żywą wiarę, i o Mszy św. ma należyte pojęcie i wielkie wyobrażenie. Pamiętaj więc: że idziesz przed Boga Twego, Najwyższego Stwórcę i Pana Twego na posłuchanie, z prośbami swymi, że idziesz na Najświętszą Ofiarę Boskiego Syna Jego!... To więcej znaczy, niż na audiencję do cesarza lub Ojca św.!...

2. Gdy do kościoła wchodzisz, to przy wejściu u progu masz święconą wodę. Pamiętajże o niej i jej znaczeniu. Żegnając się tą święconą wodą, przypomnij sobie jakby kąpiel dla duszy swojej na obmycie jej grzechów, – a mówiąc słowa, przy pokropieniu święconą wodą używane: „ Przez to święte pokropienie, Boże, odpuść me zgrzeszenie!  ” – wzbudź zarazem i żal za wszystkie swe grzechy, bo samo pokropienie bez żalu za grzechy na nic ci się nie przyda. A tak jakbyś brudnym na twarzy nie śmiał stanąć przed Majestatem cesarskim, tak tym bardziej, będąc brudnym na duszy, nie śmiej stanąć przed nieskończonym Majestatem Bożym! Nie możesz, prawda, zawsze się wyspowiadać, ale staraj się zawsze żal za grzechy przed Mszą św. wzbudzić.

3. Gdy do kościoła przyjdziesz, wybierz sobie jakieś dobre miejsce, gdzie spokojniej mógłbyś Mszy św. słuchać i lepiej się modlić. Jeśli miejsce wolne jest w ławce, to najlepiej, – nie dlatego abyś w niej siedział, lecz dlatego, że w ławce mniej będziesz miał przeszkód w nabożeństwie swoim. – Powiedziałem, że jeśli miejsce wolne jest w ławce, to tam dla ciebie będzie miejsce najodpowiedniejsze. Ale zrozum dobrze słowa: jeśli miejsce jest wolne, – gdyż przy ogólnych wspólnych nabożeństwach, miejsca w ławkach powinny być zostawione dla osób starszych i bardziej osłabionych, które ani klęczeć ani nawet podczas całego nabożeństwa stać tak długo nie mogą. Tu miłość bliźniego powinna nas do tego pobudzić, abyśmy zawsze dla osób starszych i chorowitych należyte względy mieli i im miejsca wolne w ławkach zostawili i odstąpili...

Jedna pobożna cesarzowa miała ten zwyczaj, że zawsze podczas całej Mszy św. klęczała. Kiedy ktoś jej na to uwagę zwrócił, ona tak odpowiedziała: „ Żaden z mych sług nie odważy się w mej obecności usiąść, a ja bym miała siedzieć w obecności Boskiego nieskończonego Majestatu? ”.

Widziałem nieraz na Mszy św., zmarłego w roku 1916, cesarza Franciszka Józefa. Dziwnie mnie zawsze budował swą żywą wiarą, pobożnością i pokorą. I tak gdy raz był na Mszy św. w katedrze lwowskiej, choć miał dla siebie tron przygotowany i choć miał już lat przeszło 70, i choć był długą drogą znużony, jadąc z Wiednia całą noc, a na Mszę św. przybył wprost z dworca kolejowego, a jednak podczas całego pobytu swego w kościele nie usiadł ani na jedną chwilkę!... stał aż do Ofiarowania, a potem cały czas klęczał aż do końca Komunii św. i uklęknął jeszcze podczas ostatniego błogosławieństwa. Oby ten przykład naśladowali wszyscy!...

4. Przed samą Mszą św. wzbudź dobrą gorącą intencję słuchania tej Mszy św., ofiaruj tę Mszę św., na jaką intencję jej słuchać chcesz, a zarazem wzbudź pragnienie odniesienia wszystkich korzyści, jakie tylko z niej odnieść możesz, dla siebie i drugich, tak żywych jak i umarłych. A ponieważ powyżej obszerniej ci pisałem o  4 głównych celach Mszy św., więc pragnij te 4 cele osiągnąć. Możesz to uczynić np. w następujący sposób:

Ofiarowanie Mszy św. przed Mszą św.

  • O Jezu Chryste! Jednorodzony Synu Boży, Zbawicielu Mój, któryś dla naszego zbawienia stał się człowiekiem i za nas na krzyżu umarł, a teraz na Prawicy Ojca w niebie zasiadasz, – Tyś dla nas ustanowił tę Przenajświętszą Ofiarę Mszy św., i w niej, z Bóstwem i Człowieczeństwem Swoim zstępujesz na nasze ołtarze i pod postacią chleba i wina rzeczywiście i prawdziwie jesteś obecnym i za nas się ofiarujesz, odnawiając cudownie w sposób bezkrwawy Twą ofiarę krzyżową, – chcę i pragnę teraz być tej ofierze przytomnym z jak największą wiarą i z jak największym nabożeństwem, i pragnę z niej odnieść jak największą korzyść dla duszy mojej. – A mianowicie chcę, o Boże mój, Stwórco i Panie mój Najwyższy, tę Mszę św. słuchać dla uczczenia i uwielbienia Twego Nieskończonego Majestatu, chcę i pragnę wraz z Najmilszym Synem Twoim i przez Niego taką Ci cześć oddać, jaką Ci On oddaje. Obym tej Mszy św. był przytomnym z takim nabożeństwem i z taką czcią, z jaką byli wszyscy Święci Twoi... i z jaką Święci i Aniołowie w niebie, a i tu na tym ołtarzu Tobie, Bogu Najwyższemu, cześć oddają!

    Chcę i pragnę, o Boże mój, w tej ofierze Mszy św. dzięki Ci złożyć za wszystkie dary i łaski Twoje, jakie z Ręki Twej wszechmocnej otrzymałem, za to, żeś ten piękny świat dla nas stworzył, za to, żeś po upadku naszym na świat zesłał Syna Swojego, który nas z upadku podźwignął, Boską Swoją naukę nam przyniósł i męką i śmiercią Swoją nas odkupił i zbawił. – Chcę Ci nieskończone dzięki złożyć za wszystkie Twoje dary na mnie osobiście zlane, żeś mnie stworzył, duszą rozumną i nieśmiertelną obdarzył, na obraz i podobieństwo Twoje, żeś mi dał wszystkie zdrowe zmysły, oczy, którymi na ten piękny świat patrzę, uszy, którymi słyszę, a szczególnie dziękuję Ci za ten cudowny dar mowy... A nade wszystko, dziękuję Ci za dary duchowne; żem się urodził we świętej wierze katolickiej, dzieckiem Kościoła św., żeś mi dał Matkę Najświętszą za matkę moją, Anioła Swego za stróża i opiekuna, żeś mi po upadku w ciężkie grzechy moje w tych grzechach nagłą śmiercią nie pokarał, ale te grzechy moje łaskawie, jak mam nadzieję, odpuścić i przebaczyć raczył. Słowem za wszystko, wszystkie dary i łaski Twoje, które poznaję i których nie poznaję, chcę Ci Boże Mój, dzięki serdeczne złożyć przez Jezusa Chrystusa Syna Twego, – a na podziękowanie ofiaruję Ci tego Najmilszego Syna Twego, w tej ofierze Mszy św. za mnie się ofiarującego.

    Przez tę ofiarę Mszy św. chcę i pragnę dalej, o Boże Mój, przeprosić i przebłagać Cię za wszystkie tak liczne grzechy moje, oziębłości i niedoskonałości moje, którymi Nieskończony Twój Majestat obraziłem, a zarazem uprosić ich przebaczenie i darowanie mi kar, przez nie zasłużonych. Na zadośćuczynienie ofiaruję Ci tę ofiarę Mszy św. i zadośćuczynienia, które Boski Syn Twój, a nasz Zbawiciel, męką i śmiercią Swoją nam wysłużył, a które On, w tej Mszy św. za nas ofiarowuje.

    Chcę i pragnę dalej tę ofiarę Mszy św. ofiarować Tobie, Boże Mój, i za wszystkie dusze w czyśćcu cierpiące, a najbardziej za dusze tych, którzy za życia swego cokolwiek mi dobrego zrobili, za dusze N. N.... (tu wymień te dusze, które szczególniej miłosierdziu Boskiemu pragniesz polecić).
    Chcę i pragnę przez tę Mszę św. uprosić wszystkie łaski potrzebne dla całego Kościoła, dla Ojca św., dla naszego ks. Biskupa i proboszcza, i dla całej mej rodziny, i wszystkich dobrodziejów moich, i dla tych, którzy za mnie się modlą, i moim modlitwom polecają.

    Chcę i pragnę wreszcie, przez tę Mszę św. od łaskawości i dobroci Twej uprosić sobie i otrzymać te łaski, których ja sam najbardziej potrzebuję, a osobliwie łaskę szczerego nawrócenia i powstania z mych grzechów, łaskę zwyciężenia mych pokus, łaskę trwania w dobrym i szczęśliwej śmierci. Błagam Cię też o te wszystkie łaski, o których Ty wiesz, że ich potrzebuję, a  najbardziej... (tu wymień te łaski, o które chcesz prosić).


5. Kiedy kapłan ze Mszą św. wyjdzie i Msza św. się rozpocznie, to wyobraź sobie, jakbyś był świadkiem pierwszej Mszy św., odprawionej przez Samego Pana Jezusa w wieczerniku, lub krwawej Ofierze Jego na górze Kalwarii, i wzbudź akt żywej wiary w tę ofiarę Mszy św. i w prawdziwą i rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, – we Mszy św. za ciebie się ofiarującego. – Uważaj dobrze na poszczególne części Mszy św., które dobrze znać powinieneś (a które wyłożę ci i wytłumaczę w następnej części), – i podczas nich odmawiaj odpowiednie modlitwy, do nich zastosowane, ale pamiętaj, żebyś tych modlitw nie odmawiał tylko ustnie, bo taka modlitwa zupełnie nie jest modlitwą, i o takich mówi Pan Jezus:
  • „Lud ten chwali Mnie ustami, a serce ich daleko jest ode mnie”.
Szczęśliwi są ci, co umieją się modlić bez pomocy książki, czytając tylko we własnej swej duszy i sercu, lecz takich niestety jest bardzo mało! Kiedy więc bez książeczki do modlenia modlić się nie umiesz, czemu idąc na Mszę św. nie weźmiesz książeczki ze sobą, lub gdy ją masz czemu z niej się nie modlisz?... Czemu się nie postarasz, aby wszystkie dzieci twe książeczkę do modlenia miały i z nią do kościoła szły, i z niej się modliły? Rodzice bardzo na to uważać powinni! – Jeśli czytać nie umiesz, to staraj się odpowiednie mieć uczucia i choć krótkie akty strzeliste wzbudzać, albo choć cząstkę bolesną różańca odmawiaj. Niejeden jest na Mszy św. tak bezmyślnie, że gdy wyjdzie z kościoła, to mu sumienie jego może dać to smutne świadectwo, że przez całą Mszę św. myśl jego ani razu nie była przy Panu Jezusie! ani razu ciepło i serdecznie nie odezwał się do Niego!...

Kiedy kto do studni idzie czerpać wodę, to musi z niej czerpać, i tyle jej tylko nabrać może, jakie naczynie przyniesie i jakim czerpie. Podobnie rzecz się ma i z odniesieniem pożytku ze Mszy św., która jest niewyczerpaną krynicą łask Boskich; musisz sam z niej czerpać, a tyle jednak tylko z niej zaczerpniesz, ile przez modlitwę pobożną czerpać będziesz!... Dlatego też szatan wiedząc o tym, tak odniesieniu pożytku ze Mszy św. wszelkimi możliwymi sposobami, zwłaszcza niepotrzebnymi myślami, roztargnieniami i pokusami przeszkadzać usiłuje.

Jeśli lud cały wspólnie śpiewa, a pieśni te znane ci są, to śpiewaj razem ze wszystkimi, bo jak mówi przysłowie: kto śpiewa, podwójnie się modli. Na chrzcinach, weselach i przy innych zabawach to niejeden tyle różnych pieśni umie i chętnie śpiewa, w kościele nieraz i na procesjach ani ust nie otworzy! Wielu wstydzi się z ludźmi razem Panu Bogu śpiewać!... Oj nie wiem, czy będą oni Bogu w niebie hymny pochwalne nucić!... – Ale tu znowu tę samą uwagę ci zrobię: śpiewaj ze zrozumieniem tego, co śpiewasz, bo inaczej śpiew ten nie byłby całkiem modlitwą! – A niestety, jak często to się zdarza, że ludzie śpiewając nie tylko zupełnie nie rozumieją tego, co śpiewają, ale nawet przekręcają słowa śpiewu, które przekręcone żadnego znaczenia nie mają, a nawet nieraz są nonsensem czyli głupstwem! Np. przy śpiewaniu Godzinek do Matki Boskiej, ileż tam nieraz jest przekręceń i dziwolągów! – Przy śpiewie uważaj też i na to, aby się głosem swym nie chcieć popisywać, aby nie śpiewać dla przypodobania się ludziom, – bo tym samym już byś całą zasługę stracił!
Jak podczas pojedynczych części Mszy św. zachować się, napiszę o tym w następującej części, gdzie będę pisał o poszczególnych częściach Mszy św.
28
Nauka o Ofierze Mszy św. / Czego podczas słuchania Mszy św. trzeba unikać?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 18:43:02 »
Czego podczas słuchania Mszy św. trzeba unikać?


1. Wystarczy pójść do kościoła na sumę i przypatrzyć się. Gdy się do kościoła zbliżysz, zobaczysz wielu poza kościołem, jedni pod dzwonnicą, drudzy pod kościelnym murem, inni daleko nawet od kościoła pod drzewami siedzą, i tam rozmawiają i gawędzą, wszyscy oni poszli na Mszę i niby na tej Mszy św. byli!... Ale któż dla nich tę Mszę odprawiał? Ksiądz nie! Bo go ani nie widzieli i może nawet i nie wiedzieli, co się w kościele dzieje! Tacy tłumaczą się, że w kościele gorąco. Oj będzie im potem w czyśćcu, a może nawet i w piekle daleko goręcej! Tobie w kościele, choć nieraz dość wielkim, za gorąco, ale w małej izdebce karczemnej hulać całe popołudnie i cały wieczór, a nieraz i całą noc, to ci nie za gorąco! Ty w kościele jesteś lekko ubranym i spokojnie tylko stoisz, – a ksiądz przecież od rana był w kościele i pracował w konfesjonale, a podczas nabożeństwa jest ubrany w szaty kościelne, – i przed sumą lub podczas niej miał kazanie! i może wytrzymać, – a tobie za gorąco – i wytrzymać nie możesz! O takich przecież, co cały czas siedzieli na dworze, nie można nawet powiedzieć, że byli, w kościele, boć w nim nie byli; a tym mniej można o nich powiedzieć, że byli na Mszy św., i że jej pobożnie słuchali! A jednak tacy tego za grzech sobie nawet nie mają i ani się nawet z tego nie spowiadają, że na Mszy św. nie byli!

2. Drudzy są wprawdzie w kościele, ale, zawsze tylko w przedsionku, w kruchcie kościelnej, tak jakby się bali przestąpić próg kościelny i przybliżyć nieco do Pana Jezusa. Wprawdzie to samo przez się jeszcze grzechem nie jest, ale o takich mam zawsze to uczucie, że oni i w niebie za drzwiami stać będą! Tacy choć niby są w kościele i na Mszy św., ale prawie nigdy się nie modlą, więc i o nich nie można powiedzieć, że pobożnie Mszy św. wysłuchali. I wielu tak jest w tej mierze upartych, że pomimo zachęt i upomnień kapłana,  zwyczaju tego porzucić nie chcą, chociaż kościół nieraz jest przestronny i miejsca wolnego w nim dosyć. A co gorsza, że przez to, nie raz tak drzwi zabarykadują, że i ci, co by wejść chcieli, przez to wejść nie mogą. Obym tą uwagą choć jednego, drugiego, co ten zły zwyczaj mają, poprawił! Oby i kapłani na to, nieco więcej uważali....

3. Wejdźmy dalej za próg kościelny i przypatrzmy się innym, co się tam znajdują. Pomijam tych, co do kościoła przychodzą tylko dla zwyczaju, ot, aby tam tylko być, a nigdy się nie pomodlą, przynajmniej szczerze; pomijam tym bardziej tych, co do kościoła chodzą tylko jakby na jakie widowisko, aby tylko się ludziom pokazać i swoimi strojami się popisać, jak to najczęściej bywa w wielkich miastach na tak zwanej dwunastówce, którym słuchanie Mszy św. i modlitwa bynajmniej nie są w głowie i w sercach, choć nie raz mają i książeczkę do modlenia w ręku, ale nie dla modlitwy. – I w tej mierze grzeszą bardzo niewiasty, a zwłaszcza dziewczęta, które do kościoła nieraz tak się stroją, jakby szły do ślubu lub na jaką zabawę, a nie do Pana Boga swego, który nie na stroje, ale na czyste sumienie i na serce patrzy! Już św. Paweł w listach swoich próżność tę niewiastom wyrzuca, – bo natura ludzka zawsze ta sama i niewiasty zawsze lubią zbytnie stroje i mają zbytnią chęć podobania się. W liście swym do Koryntian tak naucza:
  • „Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę; wyglada bowiem tak, jakby była ogolona. Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę! (...) Osądźcie zresztą sami! Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga?” (1 Kor 11, 5-13)
I w liście swym do Tymoteusza tak naucza:
  • „Podobnie kobiety – w skromnie zdobnym odzieniu, niech się przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem, nie przesadnie zaplatanymi włosami albo złotem czy perłami, albo kosztowym strojem, lecz przez dobre uczynki, co przystoi kobietom, które się przyznają do pobożności.” (1 Tm 2, 9-10)
Na tę próżność niewiast co do zbytniego stroju, strasznie powstaje jeden z wielkich Ojców Kościoła św., Jan Chryzostom. Przyznam się, że gdybym jego słowa, którymi do nich przemawia, powtórzył, to tym bym może wszystkie niewiasty na siebie oburzył! Powtórzę tylko słowa Ojca Kościoła, św. Ambrożego:
  • „Im bardziej są wystrojone i im więcej od ludzi podziwiane, tym więcej od Boga są wzgardzone i znienawidzone!”
Zdarzyło mi się nieraz widzieć w kościele niewiasty „ dekoltowane ”, tj. w sukni zbyt wyciętej, jakby na bal, – choć i na balu nawet żadna skromna niewiasta tego uczynić nie powinna!

Wiem ja, że wszystkich zbyt próżnych niewiast i dziewcząt tym nie nawrócę, bo zawsze takie będą, co się wolą podobać chłopakom, aniżeli Panu Jezusowi; a jeżeli choć jedną lub drugą tym od tego zbytniego strojenia się do kościoła odwiodę, to i tak już wielką korzyść odniosę!

(Przy tej sposobności zwrócę uwagę jeszcze na jedno. Zdarza się nieraz, że matki karmią w kościele swe dziecię, mając pierś zupełnie odkrytą. Jeśli która choć odrobinę wstydu ma, to wtedy zawsze pierś zakryć powinna!)

Wspomnę i to, że w kościołach przez uszanowanie dla miejsca świętego i przez wzgląd nawet i na ludzi, nie wypada spluwać na posadzkę, każdy powinien mieć do tego chusteczkę. W wielu kościołach są nawet wywieszone publiczne tablice, które o tym przypominają.

4. Ale są jeszcze i gorsi!... tacy, co nieraz do kościoła przychodzą w grzesznych nawet myślach i zamiarach! tylko z ciekawości, dla przypatrywania się ludziom, – dla flirtów nawet! Tacy oby lepiej nawet do kościoła nie przychodzili, – mniej by grzechów mieli!... Gdyby to Pan Jezus objawił kapłanowi wszystkie myśli ludzi będących w kościele, i kapłan potem z ambony to ludziom ogłosił, to niejeden by ze wstydu pod ziemię się schował!... A przecież na sądzie kiedyś Pan Jezus to całemu światu objawi... i sądzić będzie! O nich nawet wspominać nie warto, bo moje słowa do ich przekonania i do ich serca nie trafią. – Ale chciałbym trafić do przekonania i do serca tych, co jeszcze wiarę i trochę choć sumienia mają, aby poznali, że sposób ich zachowania się podczas Mszy św., nie zgadza się z wiarą i z tym poczuciem, jakie ta wiara święta w nich wywołać powinna, i dlatego na Mszy św. są bez korzyści.

5. A słowa te tyczą się najbardziej tych, co na Mszę św. chodzą wprawdzie w poczuciu wiary w tę największą tajemnicę, i w poczuciu obowiązku i pewnej nawet pobożności, a jednak całe ich zachowanie się w kościele podczas Mszy św., zdawałoby się pokazywać, jakoby oni albo wcale nie wiedzieli, co to jest Msza św., albo jakoby w to nie wierzyli! Otóż wielu podczas Mszy św. nie modli się całkiem, stoją cały czas, lub nawet zbyt wygodnie siedzą, nieraz nawet nieskromnie, nogę na nogę założywszy! – (czego nawet w salonach czynić nie wypada), – i nie uklękną nawet podczas Podniesienia, podczas którego zaledwie głowę schylą; oglądają się ciekawie, a nieraz nawet nieskromnie, na wszystkie strony, rozmawiają, śmieją się, a myśli ich są wszystkim innym zajęte, a nie tą wielką tajemnicą, przy której są obecni. Czyż to jest objawem wiary i czyż tacy odniosą jaką korzyść z takiej obecności na Mszy św.?

Wspomnę jeszcze o jednym wielkim i częstym wykroczeniu podczas słuchania Mszy św., – a mianowicie, że wielu podczas Mszy św. wychodzi z kościoła – albo na świeże powietrze, albo, co gorsza, do studni, aby napić się wody! A przecież kapłan i tylu innych, co idą do Komunii św., od północy jest na czczo i ciężko pracuje!... Więc każdy powinien się umartwić i powstrzymać od wychodzenia. Dawniej był zwyczaj, że wszyscy wierni byli na czczo aż do końca nabożeństwa, bo wszyscy razem z kapłanem przystępowali do Komunii św.



29
Nauka o Ofierze Mszy św. / Drugim głównym celem Mszy jest dziękczynienie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 17:01:43 »
Drugim głównym celem Mszy jest dziękczynienie.

Drugim głównym celem Mszy św. jest dziękczynienie czyli złożenie należnych dzięk Panu i Bogu Naszemu za wszystkie tak liczne otrzymane od niego dary. – Zdawałoby się, że poczucie i objaw wdzięczności są potrzebą serca ludzkiego; gdyż choć wszystkie cnoty mają swych przeciwników, a występki obrońców, jednak nie ma takiego człowieka, który by wdzięczności nie uznawał i nie pochwalał, – a niewdzięczności nie potępiał. – Pomimo tego mało jest ludzi, którzy by dla Pana i Boga Swego, za tyle od niego otrzymanych darów i łask, odczuwali i okazywali Jemu wdzięczność należytą! A jednak jeśli komu, to Panu i Bogu
Naszemu wdzięczni jak najbardziej być powinniśmy i Jemu tę wdzięczność okazywać! Pismo św. wzywa nas:
  • „Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojny dar według swej możności!” (Syr 35, 9)
I Kościół św. we Mszy św. przez usta kapłana odzywa się słowami psalmisty:
  • „Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył!” (Ps 116 (115), 12)
I dodaje znów słowami Psalmisty:
  • „Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pańskiego.” (Ps 116 (115), 13)
Tak! Ten kielich zbawienia, ten kielich ofiary Mszy św. to jest najlepszy sposób złożenia należnych dzięk Panu i Bogu Naszemu! Bo we Mszy św. składa dzięki Ojcu Niebieskiemu z nami razem i za nas Najmilszy Jednorodzony Syn Jego, a z dobroci Swej Brat nasz, Jezus Chrystus! – Tak, ten Jezus w Hostii św. rzeczywiście i prawdziwie obecny i za nas się ofiarujący, – ten Najmilszy Syn Boży, w którym Sobie Ojciec Niebieski dobrze upodobał, ten we Mszy św. naszą własnością, i Tego Jezusa możemy Ojcu Niebieskiemu w darze przynieść, jako najmilszą Jemu podziękę za wszystkie otrzymane od Niego dary i łaski!

Podczas Prefacji wzywa nas Kościół św. do złożenia tych dzięk Panu Bogu.
  • „Sursum corda! Gratias agamus Domino Deo Nostro!”
    „W górę serca! Czyńmy dzięki Panu Bogu naszemu.”
I następnie tak się kapłan modli w Prefacji samej:
  • „Prawdziwie jest to godnie i sprawiedliwie, słusznie i zbawiennie, abyśmy zawsze i wszędzie dzięki Tobie czynili, Panie Święty, Ojcze wszechmogący, wiekuisty Boże” itd.
A w Kanonie tak się Kościół św. przez usta Kapłana modli:
  • „Ciebie więc, najmiłościwszy Ojcze, przez Jezusa Chrystusa Syna Twojego, Pana naszego, pokornie błagamy i prosimy: przyjmij te dary, te daniny, te święte, nieskalane ofiary.” itd.
Otóż, gdy wszyscy mamy Panu Bogu nie za jedną łaskę powinne dzięki złożyć, nie ograniczajmy się na ustnym, gołosłownym podziękowaniu, ale pamiętajmy, że najlepszym sposobem podziękowania jest ofiarowanie w tym celu ofiary Mszy św. Dlatego bardzo dobrze i w duchu chrześcijańskim robią ci, którzy chcąc Panu Bogu za jakąś łaskę dzięki złożyć, zamawiają dziękczynną Mszę św. – Oby wszyscy o tym pamiętali i tak postępowali!

30
Nauka o Ofierze Mszy św. / Odp: ( II )O poczwórnym celu ofiary Mszy św
« Ostatnia wiadomość wysłana przez marost dnia 2013-04-21 16:50:50 »
O pierwszym celu Mszy św., którym jest oddanie należnej czci Panu Bogu.


Pierwszym głównym celem Mszy św. jest oddanie czci Panu Bogu należnej, uwielbienie jego nieskończonego Majestatu.

Cel ten jest pierwszym głównym celem naszego istnienia.

Czcić kogoś jest to uznawać czyjąś wielkość i wyższość i na zewnątrz znakiem jakimś zewnętrznym to objawiać. – Było i jest powszechnym zwyczajem u ludzi, że poddani każdego państwa przy wstąpieniu na tron nowego panującego oddają mu należny hołd czci i zwykle to oddanie hołdu bywa połączone z wielkimi uroczystościami; przy tym poddani zwykli przynosić panującemu kosztowne podarunki. – Otóż Panu i Bogu Naszemu należy się od nas taki hołd czci i uwielbienia i takie oddanie naszych podarunków. Leży to już w naturze ludzkiej; i to było głównym powodem składania Panu Bogu ofiar, od początku istnienia ludzkości. Bo któż jest większym i wyższym nad Największego i Najwyższego Pana i Boga naszego!? I któż na większą cześć i chwałę zasługuje, nad Pana i Boga naszego?... – Do tego chwalenia Pana Boga wzywa nas Sam Duch Święty w Piśmie św. na niezliczonych miejscach, zwłaszcza w Psalmach. I tak:
  • „Chwalcie Pana wy, co się Go boicie”. (Ps 22 (21), 24)
  • „Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie; (...) chwalcie Go i błogosławcie Jego imię! Albowiem dobry jest Pan, łaskawość jego trwa na wieki”. (Ps 100 (99), 1-5)
  • „Chwalcie, słudzy Pańscy, chwalcie imię Pana: Niech imię Pańskie będzie błogosławione odtąd i aż na wieki! Od wschodu słońca aż po zachód jego niech imię Pańskie będzie pochwalone! Pan jest wywyższony ponad wszystkie ludy, Jego chwała sięga ponad niebiosa. Któż jak nasz Pan Bóg, co siedzibę ma w górze, co w dół spogląda na niebo i na ziemię?” (Ps 113 (112), 1-6)
  • „Chwalcie Pana, wszystkie narody, wysławiajcie Go, wszystkie ludy, bo Jego łaskawość nad nami potężna, a wierność Pańska trwa na wieki.” (Ps 117 (116), 1-2)
  • „Chwalcie Pana z niebios, chwalcie Go na wysokościach! Chwalcie Go, wszyscy Jego aniołowie, chwalcie Go, wszystkie Jego zastępy! (...) Chwalcie Go, nieba najwyższe (...) Chwalcie Pana z ziemi, (...) królowie ziemscy i wszystkie narody, władcy i wszyscy sędziowie na ziemi, młodzieńcy, a także dziewice, starcy wraz z młodzieżą niech imię Pana wychwalają (...)”. (Ps 148, 1-13)
  • „Gdy wychwalać będziecie Pana, wywyższajcie Go, ile tylko możecie, albowiem i tak będzie jeszcze wyższym, a gdy go wywyższać będziecie, pomnóżcie siły, nie ustawajcie, bo i tak nie dojdziecie [do końca].” (Syr 43, 30)
Gdy zobaczysz wielką i wspaniałą świątynię, jaką jest np. kościół Mariacki w Krakowie, to widzisz i podziwiasz to arcydzieło mistrza i choć samego mistrza ani nie widziałeś ani nie znałeś, ale z wielkości i wspaniałości jego dzieła wnosisz, że budowniczy tego kościoła był człowiekiem wielkiego geniuszu, był wielkim mistrzem. I słusznie. Otóż podobnie z wielkości i wspaniałości całego tego świata wnosimy słusznie o wielkości i mądrości Twórcy tego całego świata, Pana i Boga Naszego! Gdy patrzysz na te wspaniałe góry i lasy, na te pola, łąki i ogrody, i na te rozliczne tak cudowne rośliny i kwiaty, gdy widzisz te przeróżne zwierzęta najrozmaitszego rodzaju – a jeszcze bardziej gdy oko w górę podniesiesz i zobaczysz to słońce, księżyc i tysiące gwiazd, to dusza i myśl twoja musi poznać i uznać tego wielkiego Boga, którego „ ziemia i niebiosa chwałę opowiadają ”. Każde dzieło Jego ogłasza ci Jego wszechmoc, wielkość, potęgę i dobroć. Ale pomimo tego wszystkiego my bardzo mało tego Pana Boga znamy; doskonale zna Go tylko jeden Pan Jezus, który powiedział:
  • „Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.” (Mt 11, 27)
I dlatego ten Syn Boży z nieba na ziemię zstąpił, aby nam tego Ojca Swego dać poznać, i nauczyć nas jak Go czcić mamy. Całym życiem Swoim mówił niejako Pan Jezus:
  • „czczę Ojca mego”. (J 8, 49)
Słusznie wołał Micheasz Prorok:
  • „Z czym stanę przed Panem, i pokłonię się Bogu wysokiemu? Czy stanę przed Nim z ofiarą całopalną, z cielętami rocznymi? Czy Pan się zadowoli tysiącami baranów, miriadami potoków oliwy? (...) Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czego żąda Pan od ciebie, jeśli nie pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim?” (Mi 6, 6-8)
Jak Pana Boga godnie czcić i jaką ofiarę, Boga godną, Jemu przynosić, nauczył nas Pan Jezus.

Oddanie tej czci i chwały Panu Bogu i pouczenie nas, jak Pana Boga godnie czcić mamy, było głównym celem przyjścia Pana Jezusa na świat, jak to ogłosili aniołowie przy Jego narodzeniu, śpiewając: „ Chwała na wysokości Bogu! ” – Pan Jezus stał się Bratem naszym, Głową całego rodzaju ludzkiego, i jako taki staje na jego czele przed Bogiem, Przedwiecznym Ojcem Swym i naszym, a przez ofiarę krzyżową i we Mszy św. oddaje Mu za Siebie i za nas, razem z nami tę cześć, jakiej mu nikt oddać nie mógł i nie może.

Zaraz na początku Mszy św. w tym wspaniałym hymnie: Gloria in excelsis Deo , tj. chwała na wysokości Bogu, tak się Kościół św. modli:
  • „Chwalimy Cię. Błogosławimy Cię. Wielbimy Cię. Wysławiamy Cię. Dzięki Ci składamy, (...) Albowiem tylko Tyś sam jeden Święty. Tylko Tyś jest Panem. Tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste.”
A w Kanonie Mszy św. przed Konsekracją tak się Kościół przez usta kapłana modli:
  • „Pomnij, Panie, na sługi i służebnice Twoje N. N. i na wszystkich tu obecnych, (...) za których Tobie ofiarujemy, i którzy Ci składają tę ofiarę uwielbienia (...)”.
I po Konsekracji kapłan, gdy Hostią św. nad kielichem z Krwią Przenajświętszą trzykrotnie krzyż robi, tak się modli:
  • „Per Ipsum et cum Ipso, et in Ipso est Tibi Deo Patri Omnipotenti (...) omnis honor et gloria!”
co znaczy:
  • „Przez Niego (tj. przez Pana Jezusa) i z Nim, i w Nim masz, Boże Ojcze Wszechmogący, (...) wszelką cześć i chwałę!”
O. Marcin z Kochem mówi:
  • „Przez jedną Mszę św. odbiera Pan Bóg większą cześć, aniżeli odbiera w niebie od wszystkich Aniołów i Świętych!”
I św. Wawrzyniec Justynian mówi:
  • „Pan Bóg przez nic nie może być z większą czcią uwielbianym, jak przez niepokalaną ofiarę Ołtarza”.
Gdy jedna święta dusza, gorąco kochająca Pana Boga, w uniesieniu swej miłości zawołała do Niego:
  • „O gdybym tysiąc języków miała, abym tak mogła Pana Boga na każdy czas uwielbiać! O gdyby cały świat był pod moim panowaniem, abym mogła wszystkich ludzi do tego pobudzić, aby Majestat Jego kochali i jemu służyli!”
wtedy otrzymała od Pana Boga taką odpowiedź:
  • „Moja córko, znajduję wielkie upodobanie w twej gorliwości, ale wiedz, że jedna Msza św. większą Mi cześć przynosi, aniżeli kiedykolwiek możesz to wymysleć... Dlatego często słuchaj Mszy św. i ofiaruj mi cześć i chwałę, którą stamtąd mam. Tym sposobem możesz Mnie uczcić według Twego życzenia, i serca swego pragnienia zaspokoić”...
I ty również, kochany czytelniku, oddawaj tę cześć i chwałę Panu Bogu, Stwórcy Swemu, przez nabożne słuchanie i ofiarowanie Mszy św. – Niejeden mówi: ja się mogę i w domu pomodlić i Pana Boga pochwalić!... Ależ w domu nie masz Mszy św.!...więc modlitwa Twoja nie będzie tak Panu Bogu miła, jak w kościele, w połączeniu z modlitwą Pana Jezusa we Mszy św.! Gdy jednak dla przeszkody do kościoła na Mszę św. pójść nie możesz, to wtedy choć myślą połącz się z ofiarami Mszy św. we wszystkich kościołach na całym świecie ofiarowanymi, a modlitwa twoja będzie Panu Bogu milszą, a dla Ciebie i z większą zasługą i korzyścią!
Pamiętaj więc, że najgodniejszym sposobem chwalenia i uczczenia Pana Boga jest nabożne słuchanie i ofiarowanie Mszy św.!
Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 10